Wydanie bieżące

15 września 18 (114) / 2008

Tadeusz Kosiek,

MARYANNE AMACHER

A A A
“Sound Characters 2 (Making Sonic Spaces)”. Tzadik 2008.
Premiera każdej płyty Maryanne Amacher to prawdziwe wydarzenie w świecie muzyki elektroakustycznej, bowiem ta amerykańska kompozytorka, uczennica Rochberga oraz Stockhausena, niezwykle rzadko publikuje swoje nagrania w takiej formie. Powód jest prozaiczny – one po prostu w żaden sposób nie oddają jej monumentalnych instalacji dźwiękowych, tworzących niezwykłe, wielowymiarowe światy psychoakustyczne. Podobno – piszę „podobno” ponieważ nigdy nie miałem okazji tego doświadczyć na żywo – cechą charakterystyczną przestrzennych realizacji Amacher jest specyficzna immersyjność.

Wchłanianie słuchacza przez dzieło staje się możliwe dzięki wykorzystywaniu przez kompozytorkę rozbudowanych systemów nagłaśniających oraz naturalnej akustyki otoczenia. Wywoływane za ich pośrednictwem emisje otoakustyczne, powstające jako reakcja systemu słuchowego na stymulacje bodźcami, mają za cel wywarcie na słuchaczu wrażenia, że dźwięki dochodzą nie z zewnątrz, lecz z wnętrza jego głowy. Zubożone, stereofoniczne wersje kompozycji Amacher, których możemy wysłuchać w domowym zaciszu nie są w stanie w pełni oddać tej iluzji, więc nam, poznającym jej twórczość wyłącznie za pośrednictwem płyt, pozostaje obcowanie z ich namiastką. Zachęcając do sięgnięcia po wydany w bieżącym roku przez Tzadik album „Sound Characters 2”, napiszę od razu, że nawet taki kompaktowy surogat sonicznych konstrukcji amerykańskiej kompozytorki może się spodobać.

Na płycie znalazła się zremasterowana, stereofoniczna wersja wielokanałowej instalacji „TEO! A Four Part Sonic Sculpture”, za którą przed trzema laty otrzymała Golden Nica, główną nagrodę w kategorii Digital Musics prestiżowego konkursu o Prix Ars Electronica. Kompozycja powstała w oparciu o dźwięki zarejestrowane przez Maryanne Amacher we wnętrzach tunelu i komór znajdujących się pod Piramidą Słońca w Teotihuacan (według Azteków „miejscu, gdzie rodzą się bogowie”). Niezwykłe właściwości akustyczne groty spowodowały, że Amerykanka mogła „na niej grać”, pocierając lub uderzając jej ściany zwykłą formą do ciasta (chyba do pieczenia babek). Uzyskane w ten sposób dźwięki, poddane następnie obróbce w studio, wykorzystane zostały w trzech pierwszych częściach kompozycji, z kolei część czwarta zawiera krótką partię przetworzonego elektronicznie banjo, na którym zagrał „Woody” Sullender. Wersja płytowa instalacji zaprojektowanej dla placu otaczającego muzeum Pallacio de las Bella Artes w Mexico City, przynosi muzykę wręcz hipnotyzującą. To prawdziwie elektroakustyczny, oparty na wykorzystaniu rozmaitych fenomenów dźwiękowych, minimal wyraźnie dronowej proweniencji. Kompozycja być może nie jest szczególnie oryginalna, jednak jej rozliczne atuty, m.in.: precyzyjna forma oraz umiejętne operowanie przez jej autorkę przestrzenią i czasem, sprawiają, że „Sound Characters 2” bez wątpienia warto poznać, najlepiej słuchając tej płyty bardzo głośno, bo wówczas robi naprawdę duże wrażenie.