Wydanie bieżące

15 września 18 (114) / 2008

Łukasz Iwasiński,

MŁODZI BOGOWIE BEZ PRĄDU

A A A
Grupa Young Gods wystąpi w Polsce z 2 akustycznymi koncertami – 7 i 8 października we Wrocławskim Firleju.

Young Gods to wielce osobliwy projekt, który już na pierwszej płycie dowiódł umowności gatunków czy wszelkiego typu klasyfikacji funkcjonujących na muzycznym rynku. Ponad 2 dekady temu, mieszając w samplerowym tyglu muzykę klasyczną, romantyczną, współczesną, Hendrixa, glam, nową falę i piosenkę kabaretową, wykreował własną oryginalną wizję twórczości dźwiękowej. W latach 90. – choć nie wykorzystywał gitar! – trafiał przede wszystkim do rockowej publiczności i okrzyknięty został jednym z ojców rocka industrialnego (co jest bezdyskusyjnie krzywdzącym uproszczeniem; podobnie nieadekwatna byłaby zresztą każda inna etykietka).
Mózgiem grupy jest pochodzący ze Szwajcarii Franz Treichler. Na debiutanckim krążku „Young Gods” z 1987 roku, dokonał, głównie za pomocą samplerów, fuzji punkowego buntu, postindustrialnej alchemii dźwięku i Morrisonowskiej duchowości. W kolejnych latach nagrał zarówno płytę z własnymi interpretacjami songów Kurta Weilla'a („Play Kurt Weill”), jak i albumy igrające z rockowymi archetypami (zwłaszcza pamiętne „T.V. Sky”), a pod koniec lat 90. eksperymentował z ezoteryczną elektroniką i techno („Second Nature”). W nowym stuleciu wraz z Young Gods firmował oprawę dźwiękową targów Expo 02, z której materiał wydany został na ambientowym albumie „Music for Artificial Clouds”. Ma na koncie także projekty z pogranicza antropologii i sound artu.

Najnowsza płyta, wydana w maju tego roku „Knock on Wood” zaskakuje nawet na tle szalenie wszechstronnego dorobku i pełnej zwrotów kariery Young Gods. Przynosi akustyczne wersje piosenek zespołu! Treichler prezentuje się tu jako bard z gitarą (towarzyszy mu drugi gitarzysta i perkusista, wszyscy grają również na perkusjonaliach, a w kilku momentach pojawia się szersze instrumentarium). Efekt jest mocno kontrowersyjny. O ile np. pochodzący z „T.V Sky” utwór „Gasoline Man” w oryginale doskonale bronił się jako forma zabawy z maskulinistyczną blues-rockową konwencją, to tu razi zbytnią dosłownością. Niekiedy drażni też nieco „ogniskowa”, typowa dla poetyki unplugged maniera. Niemniej w najlepszych momentach muzyka tchnie psychodeliczną, niemal szamańską atmosferą (ponoć w żyłach Treichlera płynie indiańska krew). Świetne wypada także kabaretowo-wisielcze „Charlotte” (rzecz godna Toma Waitsa).

Idea akustycznych koncertów jest dziś nieco wytarta i mało oryginalna. Kojarzy się z nienajmłodszymi gwiazdami, chcącymi odnowić sprawdzone przed laty przeboje i swój wizerunek. W przypadku Young Gods sprawa nie jest jednak tak oczywista – występ pionierów samplerowego rocka w konwencji „bez prądu” to raczej świadectwo przewrotości, niż koniunkturalizmu Treichlera. We Wrocławiu liderowi towarzyszyć będą: Al Comet – gitara, sitar, Bernard Trontin – perkusja, Vincent Haenni – gitara.