Wydanie bieżące

1 października 19 (115) / 2008

Przemysław Pieniążek,

BRYAN ZAWODOWIEC

A A A
Bryan (Liam Neeson) to były szpieg, który wielokrotnie dowiódł, że w tym zawodzie nie ma sobie równych. Prywatnie jest troskliwym i kochającym ojcem nastoletniej Kim (Maggie Grace), chociaż nie jest mu dane zbyt często cieszyć się towarzystwem swojej córki. Odkąd rozwiódł się z jej matką, Lenore (Famke Janssen), która nie potrafiła wybaczyć mężowi zbyt długich nieobecności w domu, wiedzie dość jałowe życie, poprzetykane sporadycznymi wizytami kumpli z pracy oraz zawodową ochroną celebrities. Toteż Bryan nie posiada się z radości, gdy Kim prosi go o kameralne spotkanie. Niestety, ku rozczarowaniu naszego bohatera, celem rozmowy nie jest zacieśnianie rodzinnych więzów, lecz uzyskanie od rodziciela pisemnego zezwolenia na samodzielny wakacyjny wyjazd do Paryża. Bryan, który nie ma złudzeń co do moralnej kondycji większości ludzi, kategorycznie odmawia. Zakrawająca na histerię odpowiedź Kim zweryfikuje jego decyzję, jednak – jak niechybnie czas pokaże – przeczucia Bryana nie były bezpodstawne. Kiedy zaniepokojony ojciec dzwoni po pewnym czasie do córki, trafia w sam środek piekła. Bryan słyszy, jak Kim zostaje porwana przez handlarzy żywym towarem, którzy jego przekleństwa i zapewnienia odwetu kwitują krótkim, szyderczym „Good luck”. Bryan zdaje sobie sprawę, że od tej chwili może liczyć tylko na siebie. Wykorzystując siłę swojej determinacji oraz zdobywane przez lata zdolności w zadawaniu cierpienia bliźnim, wyrusza na osobistą krucjatę, której znakami szczególnymi będą trzask łamanych kości, bezlitośnie opróżniany magazynek oraz wyrafinowana tortura. Pechowi porywacze nie mają pojęcia, że to właśnie im już wkrótce szczęście będzie bardzo potrzebne…

Tak pokrótce można scharakteryzować fabułę najnowszego filmu Pierre’a Morela zatytułowanego „Uprowadzona”. Morel znany jest polskiemu widzowi jako twórca sensacyjnej „13 dzielnicy” (2004) oraz jako operator takich filmów jak „Transporter” (2002) czy „Człowiek-Pies” (2005). Sensacyjny scenariusz jest owocem współpracy Roberta Marka Kamena oraz Luca Bessona, który pozostawił na tej historii swoje niezatarte autorskie piętno. Podobnie zresztą jak w przypadku pozostałych wymienionych filmów, do których również napisał scenariusze. Bryan doskonale wpisuje się w poczet postaci typowo Bessonowskich. Jest w nim pewna nieporadność oraz infantylność Leona (Jean Reno), będącego de facto dzieckiem ukrytym w ciele dorosłego mężczyzny. Dobrze ilustruje to scena, gdy Bryan przybywa na urodzinowe przyjęcie swej córki. Wręcza jej minizestaw do karaoke, który jednak nie może konkurować z koniem, którego Kim otrzymuje w prezencie od swego bogatego ojczyma (Xander Berkeley). Pobłażliwy uśmiech wywołuje także plastikowy, pstrokaty aparat fotograficzny, którym Bryan uwiecznia chwile spędzone z jedyną osobą, którą prawdziwie kocha. Jednak uśmieszek szybko zastyga na ustach, gdy bohater ukazuje oblicze chłodnego profesjonalisty, eliminującego zastępy przeciwników z precyzją i gracją ludzkiej maszyny do zabijania. Bohaterowie Bessona są bowiem outsiderami zamkniętymi w skorupie swego profesjonalizmu lub obsesji, którą potrafią porzucić tylko dzięki sile miłości. Nikita (Anne Parillaud) buntuje się przeciwko swemu „powołaniu” do bycia zawodowym zabójcą po tym, gdy zakochuje się „po uszy”. Leon znajduje swoje odkupienie w osobie Matyldy (Natalie Portman). Danny zwany Psem (Jet Li) odkrywa swoje człowieczeństwo dzięki miłości do muzyki, a samotnicza egzystencja Korbena (Bruce Willis), szalonego taksówkarza z „Piątego elementu” (1997), nabiera rumieńców dzięki nieziemskiej Leeloo (Milla Jovovich). Podobnie jedyną odskocznią Bryana od zła tego świata jest miłość do Kim – uczucie, dzięki któremu nie zredukował swojej osoby do poziomu wegetującego, pochłoniętego obsesjami zimnego profesjonalisty.

Po raz kolejny Besson wykorzystuje także wątek rodzicielski. Wszak podobny schemat odnajdziemy w komediowym „Wasabi: Hubert zawodowiec” Gerarda Krawczyka (2001), w którym tytułowy bohater (Jean Reno) jest policyjnym wygą, odkrywającym uroki niespodziewanego rodzicielstwa. Podobnie jak Bryan, Hubert łączy w sobie cechy bezwzględnego twardziela i czułego, choć momentami szorstkiego, opiekuna. W „Uprowadzonej” na darmo szukać jednak elementów komediowych. To mroczne kino sensacyjne, w którym jedynym sposobem uzyskania sprawiedliwości są pięść, nóż i rewolwer, które – raz wprawione w ruch – nie zatrzymają się, dopóki ostatni z winnych nie odpokutuje za swoje grzechy. A dzięki wprowadzeniu motywu samotnego bohatera zmagającego się z chaosem świata zewnętrznego, opuszczającego swą bezpieczną przystań dopiero w ostateczności, spod tej twardej, męskiej rozrywki, kreślonej momentami dość grubą kreską, przebija delikatnie aura kina czarnego.

Bez wątpienia słowa uznania należą się Liamowi Neesonowi, który po raz kolejny dowodzi swojej aktorskiej klasy. Aktor doskonale sprawdza się w każdym repertuarze: od ról dramatycznych („Lista Schindlera” Stevena Spielberga), przez komediowe („Charlie Cykor” Erica Blackeneya) na komiksowych kończąc („Mroczne widmo” George’a Lucasa czy „Batman: Początek” Christophera Nolana). Powierzchowność tego utalentowanego Irlandczyka pozwala mu na kreowanie zarówno postaci charakterystycznych, jak również twardych i charyzmatycznych (ale – przy całym szacunku – amantem raczej nie zostanie). Jego Bryan urzeka nas swoją ambiwalencją. Z jednej strony jest kochającym, trochę zagubionym i naiwnym „tatuśkiem”, z drugiej – myśliwym o ostrym niczym brzytwa instynkcie oraz mścicielem bardziej efektywnym niż Charles Bronson życzący śmierci krzywdzicielom swojej rodziny. Na długo w pamięci pozostaje scena, w której widzimy detal jego twarzy w momencie, gdy bezsilnie wsłuchuje się w dźwięki towarzyszące porwaniu jego córki. Takiej gamy emocji wygranej w przeciągu kilkunastu sekund dawno już nie widziałem. Dodatkowe wyrazy szacunku należą się Neesonowi za imponującą kondycję fizyczną, którą udowodnił już wcielając się w Ra’s Al.-Ghula w „Batmanie: Początku” Nolana (2003). Ciekawą kreację stworzyła również Maggie Grace, znana polskim widzom głównie z serialu „Zagubieni”, w którym wcielała się w postać Shannon Rutherford oraz z kinowego przeboju „Rozważni i romantyczni. Klub Miłośników Jane Austen” Robin Swicard (2007).

„Uprowadzona” to rzetelne kino sensacyjne, nasycone sporą dawką brutalności, strzelanin, bijatyk i pościgów. Mroczny nastrój, okraszony ciekawą ścieżką dźwiękową, dobre kreacje aktorskie oraz sprawna realizacja sprawiają, że mamy do czynienia z jedną z ciekawszych propozycji ostatnich lat sygnowanych nazwiskiem Bessona. Nie jest to dzieło na miarę „Nikity” czy „Leona zawodowca”, lecz stanowi miłe zaskoczenie po serii średnio udanych komedii sensacyjnych (vide kolejne odsłony „Taxi”) czy efekciarskich „kopanek” („Danny The Dog” Louisa Leterriera). A na Neesona rozprawiającego się z tabunami bandziorów zawsze miło popatrzeć. Bo robi to z wyjątkową klasą.
„Uprowadzona” („Taken”) Reż.: Pierre Morel. Scen.: Luc Besson, Robert Mark Kamen. Obsada: Liam Neeson, Maggie Grace, Famke Janssen, Xander Berkeley. Gatunek: thriller / akcja. Francja 2008, 93 min.