ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 października 20 (116) / 2008

Marta Lisok,

KONTROLOWANY NIEPOKÓJ PRZED PODRÓŻĄ

A A A
Wystawa „Reisefieber” to kolejny projekt „spod linijki”, zrealizowany pod kierunkiem Magdy Kardasz przez dziewięciu absolwentów studiów kuratorskich Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przepisy na wystawę podawane w przyspieszonym (rocznym) tempie stają się z jednej strony rozgrzewką, a z drugiej przepustką do dalszych eksperymentów prowadzonych przez młodych kuratorów. Czy stawianie po raz kolejny pytania o sens podróżowania, może przynieść coś nowego, czy z założenia jest tylko szkolną wprawką?

Zgodnie z podręcznikowymi zasadami kompozycji wystawy, młodzi kuratorzy mnożą konteksty i środki wypowiedzi, wygrywając wielowymiarowość podjętego zagadnienia. Tytułowe „Reisefieber” jest odzwierciedleniem neurotycznej chwili podniecającego oczekiwania, podróżniczej spójności siebie, kontrolowanego rozpadania się. Wysmakowany plakat i ulotka towarzysząca „Reisefieber” zostały wydrukowane na szarym papierze do pakowania. Zabieg ten podkreśla atmosferę tymczasowości i niedbałości, a także funkcjonalności rozwiązań niezbędnych w podróży – czasie pomiędzy, w którym zostaje zawieszony naturalny cykl zdarzeń i rutyna codziennych czynności. Istotny pozostaje również kontekst miejsca wybranego na prezentacje projektu. Rondo Sztuki to galeria położona w sercu Katowic, na przecięciu głównych arterii miasta, tuż obok przystanku tramwajowym, z którego co kilka minut podróżni rozjeżdżają się w różnych kierunkach. Trudna przestrzeń galerii przeładowana pod względem architektonicznym, pełna zaułków, słupów i struktur grodzących, niemal garażowa, korespondowała z nieoczyszczoną i niezbadaną przestrzenią podróżowania. Wszystkie zebrane na wystawie prace odnosiły się do niepokoju towarzyszącego zmianom, potrzebie szybkiej aklimatyzacji do nowego miejsca, błyskawicznemu dekodowaniu nowych warunków, przestrzeni i potencjalnych zagrożeń. Układały się one w pourywaną opowieść o zagubieniu i próbie jego przezwyciężenia przez drobne rytuały, jakimi skraca się czas oczekiwania, powrotów do domu, osiągnięcia celu.

Dla jednej z zaproszonych do „Reisefieber” artystek, Katy Adamek sensem podróży, jest zakreślenie własnego miejsca, które wydziela z przestrzeni, rozstawiając prowizoryczne schronienia – gniazda zbudowane ze stelaży namiotowych i korzeni. Metaforyka drogi, jak pisze Anna Wieczorkiewicz w książce „Apetyt turysty”, zyskuje wyrazistość dzięki zestawieniu z metaforyką domu, który kojarzy się z tym, co stałe i niezmienne, konotuje sens budowania, tworzenia stałych struktur, poszukiwań punktu oparcia, osadzenia w świecie. Ruch i pewna dawka podróżowania są konieczne do zachowania istoty domności, do której odwołuje się w swoich konstrukcjach Adamek. Amerykański socjolog Dean MacCannell widzi w turystach współczesnych pielgrzymów, wędrujących w poszukiwaniu sensów. Jego zdaniem, turystyka przejęła obecnie wiele funkcji, jakie dawniej pełniła religia. Po podobne strategii oswajania sięgnęła również Dorota Podlaska prezentująca „Robótki bezpieczeństwa”, czyli kolekcję torebek o fantazyjnych kształtach, wykonanych dla odprężenia w czasie podróży. Funkcjonują one jako pamiętnik artystki, uzupełnienie jej podróżniczej biografii. Zagospodarowanie i udomowienie terytorium obcego było w przywołanych realizacjach artystek rytualnym niemal sposobem na rozładowanie lęków i zniecierpliwienia, przeniesieniem w nieznane miejsce tego, co codzienne, możliwe do powtórzenia w każdych warunkach.

Sławomir Rumiak odtworzył miejsce biwaku ze swojej podróży rowerem na biennale do Wenecji z własnym miniaturowym pawilonem, który w czasie podróży służy mu za schronienie. Podróż stała się dla artysty permanentnym kontaktem z napotkanymi po drodze ludźmi, odwołaniem do średniowiecznych podróży czeladniczych. Symptomatyczny wydaje się fakt, że Rumiak początkowo zamierzał pytać napotkanych po drodze ludzi o sztukę współczesną, ale ostatecznie skupił się na wysłuchiwaniu indywidualnych historii oraz rejestrowaniu reakcji, jakie towarzyszyły codziennemu rozkładaniu pawilonu na kolejnych campingach. Podróż, w jaką udał się artysta, jest echem Grand Tour młodych arystokratów i intelektualistów, którzy w ten sposób starali się poszerzyć własne horyzonty myślowe, nabrać ogłady i dobrych manier. Wenecka „krucjata” Rumiaka zdaje się być jego prywatnym sposobem na ostateczne, przed wejściem w dorosłość, ukształtowanie własnego charakteru. To co najistotniejsze odbywa się niepostrzeżenie, paradoksalnie, jak w filmach drogi, jeszcze przed osiągnięciem zakładanego początkowo celu.

Obok prac przywołujących podróż jako doświadczenie niemal terapeutyczne, na „Reisefieber” pojawiły się realizacje potęgujące chaos towarzyszący przemieszczaniu się mas ludzkich. Szymon Kobylarz podłożył atrapy ładunków wybuchowych w newralgicznych punktach konstrukcyjnych Ronda Sztuki. Przymocowane do słupów, ukryte w walizce i plecaku ładunki przywoływały scenę z „Fight Clubu” Davida Finchera, w której wszystkie najważniejsze budynki miasta zostają jednocześnie wysadzane w powietrze w trakcie akcji terrorystycznej, paraliżującej życie metropolii. Dla Kobylarza „bycie w drodze” dało impuls do zagłębienia się w obszar potencjalnych niebezpieczeństw, fascynacji entropią, z której wyłania się nowy obraz miejsca. Podobnie, wideo „Cisza” Anny Orlikowskiej, będące rejestracją robaków, poruszających nieznacznie powierzchnie gleby, zdawało się być zapowiedzą zbliżającej się nieuchronnie katastrofy, końcem ustalonego porządku przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek wyobrażenia o nadchodzącym nowym.

Ostatnią podgrupę „Reisefieber” tworzyły prace schizofreniczne, nachalne, emanujące nerwowością i tytułowym niepokojem. Dominik Lejman pokazał wideo-freski pt. „Bieżnia” i „Paszport” przedstawiające nagą postać człowieka wykonującego nerwowe ruchy. Sprawdzanie i powtarzanie czynności budujące pewność stało się dla artysty wzorem do rytmicznego tańca powstałego z zapętlonych gestów. Dora Garcia nagrała dźwięki i opisy różnych punktów Katowic, które mogły być przez odbiorcę odtwarzane i wysłuchiwane równocześnie. Widzowie byli osaczani natłokiem wrażeń, historii i kontekstów. Kumulacja dźwięków wywoływała poczucie opresji, tytułowego niepokoju, rozpadania się w wyniku braku oparcia w tym, co znane i oswojone.

Wojciech Bąkowski przygotował wąski korytarz – pionową trumnę wymoszczoną odbijającymi dźwięki gąbkami, do której widzowie mogli wchodzić, żeby wysłuchać niepokojących dźwięków dobiegających z jej wnętrza. Osoby przeciskające się przez przesmyk korytarza przypominały ochotników znikających w czeluściach tajemniczych skrzyń magików. Instalacja, pomimo swoich niewielkich rozmiarów, działała klaustrofobicznie. Widzowie czuli się wciągani do jej środka, zmuszeni do jego zbadania, wciśnięcia się w prostopadłościan – pułapkę.

Wystawa była odzwierciedleniem stanu poprzedzającego każdą podróż, będącego pomieszaniem lęku i przyjemności, momentem, w którym trzeba się przemóc, by wyjść z kolein rutyny, wygody i bezpieczeństwa. Dla sekty biegunów, opisywanych w głośnej książce Olgi Tokarczuk, bezruch był tożsamy z grzechem: „Zostawcie to, co posiadacie, porzućcie ziemie i ruszajcie w drogę... Kto się zatrzyma – skamienieje kto przystanie zostanie przyszpilony jak owad, jego serce przebije drewniana igła, jego ręce i stopy będą przedziurawione i przybite do progu i powały...”.
„Reisefieber”. Rondo Sztuki, Katowice. 6 – 27 października 2008.