ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (117) / 2008

Stanisław Krawczyk,

CO Z TĄ NARRACJĄ?

A A A
Tytuł wydanej właśnie przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego książki zbiorowej „Narracja. Teoria i praktyka” zyskałby wiele na jasności (ale z pewnością stracił na sile przyciągania), gdyby miał postać „Narracja w psychologii. Teoria i praktyka”. Na tylnej stronie okładki czytamy, że „skoro autorami [...] są filolodzy, psycholodzy, językoznawcy, psychiatrzy i psychoterapeuci [...], czytelnik tej pracy słusznie może oczekiwać, że wiele zagadnień dotyczących narracji zostanie wyjaśnionych. Można też mieć nadzieję, że powstanie wiele nowych pytań”. Wszelako już pobieżna analiza not o autorach ujawnia, że poza instytutami, wydziałami, poradniami, klinikami i innymi ośrodkami psychologicznymi (psychiatrycznymi, psychoterapeutycznymi) zatrudnieni są tylko Jolanta Kociuba, Adrian Wójcik oraz Anna Burzyńska. Jeśli przyjrzymy się dokładniej samym tekstom, okaże się, że tylko jeden z nich (Burzyńskiej) jest w całości niepsychologiczny (nieterapeutyczny, niepsychiatryczny). Zważywszy na to, że książka jest gruba – to dosyć mało. Owszem, trzeba doliczyć istotne fragmenty prac metodologicznych Marii Straś-Romanowskiej i Katarzyny Stemplewskiej-Żakowicz (mówi się w nich o różnych naukach społecznych), a także interdyscyplinarne teksty Kociuby („Narracja w praktyce”), Ewy Dryll („Narracje o duszach opiekuńczych”) oraz Anny Waligórskiej i Elżbiety Dryll („Rola narracji w odbiorze obrazu”). W niektórych pracach pojawiają się też odniesienia językoznawcze, często rozbudowane (pięć artykułów zgrupowano pod wspólnym nagłówkiem „Badania z użyciem metod lingwistycznych”; poprzedza je tekst Elżbiety Dryll „Analiza tekstu narracji autobiograficznej z wykorzystaniem metod lingwistyki formalnej”). Publikację zamyka zaś artykuł nie psycho-, ale fizjoterapeuty (autorstwa Ewy Sokołowskiej). Wymieniliśmy jednak dotąd jedynie 13 z 31 tekstów, a i z tej trzynastki większość ma w znacznym stopniu charakter psychologiczny (np. metody językoznawcze są tu służebne względem celu, jaki stanowi opisanie psychiki rozmaitych grup ludzi). Pozostałe artykuły to niemal wyłącznie psychologia.

Zatem „Narracja. Teoria i praktyka” to tytuł tyleż sugestywny, co mylący; przerabialiśmy to już skądinąd z samą nazwą „narratologia” (która zajmuje się fabułami, nie narracjami, ale nazwanie jej „fabulologią” miałoby przypuszczalnie katastrofalne konsekwencje marketingowe). Zawartość książki dobrze oddaje za to wstęp redakcyjny: „Układ poszczególnych części [tomu] oddaje to, jak idee humanistyki poprzez ujęcia psychologiczne aplikowane są do ‘rozumienia’ i/lub ‘poznawania’ konkretnego człowieka”.

Czytelnika-humanistę z pewnością zaciekawią sposoby, w jakie odbywa się owo „aplikowanie”. Zanim jednak się im przyjrzymy, warto zwrócić uwagę na niejednoznaczność samego pojęcia narracji. Oczywiście, już w samej humanistyce termin ten bywa różnorako rozumiany. Pisze o tym Burzyńska, przywołując spory filozoficzne między naturalistami (uważającymi narrację za wrodzoną podstawę procesów poznawczych człowieka) a kulturalistami/temporalistami (według których dopiero dzięki kontaktom z tekstami kultury zaczynamy pojmować świat na sposób narracyjny) oraz między realistami (wierzącymi w obiektywne istnienie faktów) a konstrukcjonistami (dla których nie ma żadnego faktu bytującego niezależnie od narracji). Jak stwierdza współautorka „Teorii literatury XX wieku”: „Najczęściej [...] narratywistom właściwa jest postawa konstrukcjonistyczna i kulturalistyczna zarazem”.

Interesujące wyniki przynosi zestawienie tej konstatacji z ujęciami psychologicznymi, które w omawianej publikacji przedstawił Jerzy Trzebiński (skądinąd recenzent tomu). Wskazuje on, że narracja dla psychologa jest w pierwszej kolejności „formą rozumienia rzeczywistości, formą w sensie ‘kantowskim’” – a więc pierwotną i uniwersalną, nie zaś pochodną czy zależną od kultury. „Termin ‘narracja’ odnosi się do specyficznej formy procesu rozumienia (konstruowanie historii), a także do struktury ogólnej wiedzy, która sprawia, że jednostka „widzi” wokół siebie historie i mówi o tym, co widzi, w formie opowieści”. Podobne propozycje (niewykluczające co prawda innych rozumień, ale dość jasno określające pierwszoplanowe znaczenie słowa „narracja” w psychologii) odnajdziemy w kilku innych książkach z ostatnich lat, takich jak „Narracja. Koncepcje i badania psychologiczne” (pod red. Elżbiety Dryll i Anny Cierpki) czy też „Narracja jako sposób rozumienia świata” (pod red. Jerzego Trzebińskiego).

Zarysowuje się tu wyraźna różnica między podejściem psychologicznym a humanistycznym (mimo iż sam Trzebiński zaczyna swój tekst słowami: „Współczesna humanistyka, w tym i psychologia”). Psycholodzy, w przeciwieństwie do narratywistów reprezentujących rozmaite dyscypliny humanistyczne, okazują się raczej naturalistami niż kulturalistami. Ciekawe przy tym, że dla psychologa narracja jawi się jako kategoria bardziej pojemna niż np. dla literaturoznawcy; ten ostatni zapewne nie nazwie wiersza tekstem narracyjnym (mająca miejsce na katowickiej konferencji „Narracja bez literatury, literatura bez narracji” dyskusja na temat sensowności narratologicznego interpretowania poezji zakończyła się wnioskami w dużej mierze sceptycznymi), ale psycholog nie będzie miał raczej nic przeciwko temu. Tym natomiast, co wspólne dla większości badaczy narracji, bez względu na reprezentowaną przez nich dyscyplinę, wydaje się być stanowisko konstruktywizmu.

Psychologicznie pojmowana narracja mieści w sobie również inne sensy, o których także pisze Trzebiński. Mówiąc o niej, możemy mieć na myśli proces komunikacyjny – tworzenie przez nadawcę opowiadań skierowanych do odbiorcy, będące zarazem „formą społecznego konstruowania znaczenia faktów”. Kolejny z sensów to pojmowanie narracji jako tekstu: wypowiedzi (zwykle pisemnej), mającej strukturę opowiadania. I wreszcie ostatnia z możliwości – to narracyjne metody badań, zapraszające ludzi do spontanicznego tworzenia historii na określony temat (przeważnie związany z ich własnym życiem). Te cztery odmiany narracji (czy narracyjności) są od siebie względnie niezależne. Jak powiada Trzebiński, „można np. stosować metody narracyjne lub wykorzystywać narracje w terapii, nie zakładając, że narracja to podstawowy sposób reprezentowania społecznego świata i rozumienia ważnych osobiście zdarzeń. Warto jednak zastanowić się nad zależnościami psychologicznymi, które mogą leżeć u podstaw tych różnych perspektyw [...] może to ułatwić kumulowanie się naszej wiedzy o narracji pochodzącej z różnego rodzaju praktyk badawczych”.

„Praktyki badawcze” – to dla omawianej książki sformułowanie szczególnie ważne. Przynosi ona bowiem nie tylko teoretyczne, ale i empiryczne badania narracji. Można przypuszczać, że zwłaszcza te ostatnie wydadzą się „niepsychologom” szczególnie cenne. Być może ich odmienność metodologiczna od analiz (czy interpretacji) humanistycznych pomoże spojrzeć na narrację z nieco innej niż dotychczas strony. Dotyczy to zwłaszcza (ale nie tylko) obfitego wykorzystania narzędzi statystycznych.

O jakich badaniach mowa? Podam jedynie dwa przykłady. Jednym z nich jest artykuł Magdaleny Budziszewskiej i Elżbiety Dryll „Poczucie dorosłości a opowieść o własnych rodzicach. Badanie z wykorzystaniem strukturalnej analizy tekstu”. Przeprowadzone analizy 120 tekstów pisanych w odpowiedzi na polecenie „Opowiedz mi o swoich rodzicach” przez studentów kierunków filologicznych, pozwoliły autorkom stwierdzić, że ci spośród młodych ludzi, którzy czują się dorośli, opowiadają o nich w sposób narracyjny; ci zaś, którym do poczucia dorosłości wiele brakuje, tworzą raczej wypowiedzi opisowe lub argumentacyjno-komentujące. Budziszewska i Dryll konkludują, „że to osoby starsze i czujące się dorośle piszą narrację”, a „tym, co konstytuuje tożsamość, jest historia. [...] Narracja – przynajmniej w odniesieniu do niektórych spraw – jest czymś, czego uczymy się w toku życia”. To spostrzeżenie nie neguje pierwotności narracji jako struktury poznawczej; wskazuje jednak, że nasza wiedza o świecie społecznym nie zawsze i nie wszędzie przybiera postać narracyjną. W jakich warunkach ma to miejsce, a w jakich dzieje się inaczej – to pytanie bez wątpienia długo jeszcze pozostanie otwarte.

Kolejny przykład – to tekst Anny Waligórskiej i (znowu) Elżbiety Dryll „Rola narracji w odbiorze obrazu”. Podczas przywoływanej już katowickiej konferencji w toczonych dyskusjach pobrzmiewała obawa przed nieuprawnionym zagarnięciem przez narratologię zbyt dużego obszaru rzeczywistości – zauważano, że trudno znaleźć dziś taki tekst, który został przez nią uznany za całkowicie nienarracyjny. Wspomniałem o wątpliwościach co do narratologicznego odczytywania poezji; ostrożnie odbierano też ideę narracyjnej interpretacji dzieł malarskich. Tymczasem Dryll i Waligórska podjęły niezwykle ciekawą próbę odnalezienia narracji w obrazie. Autorki wyszły tu ze ściśle empirycznej perspektywy, czerpiąc wszakże niejedno z drogich tradycji humanistycznej ustaleń Romana Ingardena. Ich przypuszczenie, że „doświadczenie odbioru obrazów, których zadaniem jest przedstawienie historii, oraz obrazów pozbawionych cech opowieści, powinno znacząco się różnić” zostało tu rozbite na dziesięć precyzyjnych hipotez szczegółowych. Ważnym elementem badania był udział sędziów kompetentnych (ekspertów mających potrzebną wiedzę o narracji malarskiej, ale nie o postawionych hipotezach) oraz wykorzystanie specjalnie skonstruowanego programu komputerowego. Ostatecznie okazało się m.in., że czas odbioru obrazów narracyjnych był dłuższy niż nienarracyjnych; te pierwsze wybierane były częściej do powtórnej ekspozycji; wyższa była również liczba powiększeń fragmentów dzieła (badani mogli powiększać wybrane przez siebie części obrazu na ekranach komputerów); teksty tworzone przez badanych na temat oglądanych obrazów były dłuższe, gdy dotyczyły dzieł narracyjnych. Wskazuje to, „że warstwa ‘opowieści’ stanowi istotny element malarstwa i, jeżeli została w obrazie uwzględniona, odbiorca jest w stanie włożyć więcej wysiłku w jej rekonstrukcję. [...] Opisane wyniki potwierdzają istnienie etapu rekonstrukcji treści jako proponowanej w teorii Ingardena [...] piątej – ostatniej fazy doświadczenia estetycznego, występującej tylko w odbiorze dzieł narracyjnych”. Godne uwagi jest to empiryczne przetestowanie poglądów polskiego filozofa.

Nie sposób omówić wszystkie przedstawione w książce badania. Ale też nie ma takiej potrzeby, byłoby to nawet niewskazane. Streszczenie bowiem kłamie tekstowi. Artykuły zebrane w książce na ponad pół tysiącu stronic są tak bogate, że pozostaje mi tylko zaprosić czytelników do samodzielnej lektury. Wierzę, że będzie ona interesująca i owocna: ze względów teoretycznych, metodologicznych, a w dalszej perspektywie – być może także praktycznych. Tom ma charakter przede wszystkim psychologiczny, ale również interdyscyplinarny, a zaprezentowane w nim spojrzenia na narrację wydają się bardzo odmienne od tych, których używa humanistyka. Jeżeli zaś narratologia przeistacza się dziś, jak mniemam, w transdyscyplinę, czyli wewnętrznie zróżnicowaną, złożoną naukę zbudowaną wokół nowego przedmiotu badań, który w tym wypadku stanowi narracja (inaczej przecież rozumiana niż w tradycyjnych literaturoznawczych studiach nad powieścią) – wydaje się nieodzowne, by zapoznać się z tomem „Narracja. Teoria i praktyka” i wynieść z jego lektury nowe, ożywcze inspiracje.
„Narracja. Teoria i praktyka”. Red. Bogdan de Barbaro, Katarzyna Gdowska, Bernadetta Janusz. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2008.