ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 listopada 22 (118) / 2008

Katarzyna Górska,

BAŚŃ O MILAREPIE

A A A
Powstanie filmowej opowieści o życiu Milarepy to wydarzenie niezwykle istotne dla kultury tybetańskiej. Wydarzenie, warto dodać, o ponadczasowym wręcz wymiarze, które odnosząc do istoty wiary i tradycji Tybetańczyków, pozwala kulturze zachodniej nareszcie dowiedzieć się czegoś o tym najmniej znanym, najbardziej zagadkowym i urzekającym zakątku świata. Jest to przy tym opowieść nareszcie „prawdziwa”, ponieważ powstała nie „w oparciu o przekład”, ale została zaprezentowana przez człowieka reprezentującego tamtą kulturę i mentalność.

Do tej pory nasza filmowa wiedza o Tybecie ograniczała się do ekranowych opowieści, których autorami byli reżyserzy spoza kręgu kultury buddyzmu. Obraz Bernardo Bertolucciego „Mały Budda” (1993) czy film Martina Scorsese „Kundun” (1997) siłą rzeczy prezentują to, co tybetańskie, w opozycji do tego, co europejskie czy amerykańskie. Jak stwierdza Konrad J. Zarębski w swojej recenzji „Milarepy” („Kino” 2008, nr 9, s. 71): „O ile «Mały Budda» jest filmem, o tym, co różni świat buddyjski od świata Zachodu, o tyle «Kundun» opowiada o tym, co obie te odmienne – by nie powiedzieć przeciwstawne – kultury mają wspólnego”.

Autorem (reżyserem i scenarzystą) „Milarepy” jest człowiek nie tylko z kultury tybetańskiej wyrastający, ale także reprezentujący grupę osób szczególnie uprawnioną do opowiadania nam historii świętego. Neten Chokling jest buddyjskim mnichem – jego rodzinny klasztor mieści się w Tybecie, ale reżyser przebywa obecnie z powodów politycznych w klasztorze w Indiach. Bardzo wcześnie (w wieku 2 lat) rozpoznano w nim rinpoche. Dokładne tłumaczenie tego słowa oznacza „drogocenny, umiłowany”. W Tybecie pojęcie to zarezerwowane jest dla ważnego nauczyciela, osoby zasłużonej dla tybetańskiego buddyzmu. Sam Neten Chokling nazywa swoje dzieło „filmem edukacyjnym”, o swoich zaś zadaniach jako buddyjskiego mnicha mówi w jednym z wywiadów (http://www.film.gildia.pl/filmy/milarepa/rozmowa-z-rezyserem): „Moim głównym zajęciem jest nauczanie mnichów, by stali się godnymi praktykami nauk Buddy. Polega to na nauczaniu ich współczucia i niesienia pomocy innym. Ci, którzy ukończą nauki, kierują się słowami Buddy, który nauczał o uniwersalnej miłości i odpowiedzialności. Znajdując w sobie pokój, jesteśmy gotowi na świadome i etyczne życie z przekonaniem, że jesteśmy zdolni zadbać o pokój na świecie”. W innej części wywiadu reżyser dodaje: „Właściwie moim głównym zajęciem jako rinpoche jest pomagać wszystkim stworzeniom. I właśnie to robię. Żyjemy w niesamowitych czasach, w których mamy możliwość dotarcia do ludzi, jednocześnie bawiąc ich i informując, co może spowodować naprawdę silne emocjonalne więzi”.

Tworząc swoją edukacyjną baśń o życiu jednego z najsławniejszych joginów ze szkoły Kagyu, mistrzu Buddyzmu Diamentowej Drogi, Neten Chokling widzi możliwość dotarcia za sprawą filmu do szerokiego grona odbiorców. Autor pragnie pokazać to, co według buddyzmu jest najistotniejsze. „Milarepa” jest z całą pewnością dziełem biograficznym, ale jest także, a może przede wszystkim, baśnią. Już samo wprowadzenie w filmowy świat ma kształt wstępu do baśniowej narracji: „W XI wieku Tybet był krajem buddystów i mistyków, gdzie widywano wędrujących lamów i magów oraz latających po niebie joginów. W Roku Wodnego Smoka, na wysokiej jałowej równinie, w cieniu wielkiej góry Tisi, urodziło się dziecko”. Świat „latających po niebie joginów” posiada magiczne właściwości. Młody Thopaga (późniejszy Milarepa, w tej roli Jamyang Lodro) zostaje oddany na naukę czarnej magii w celu zdobycia umiejętności mających mu służyć pomocą w wywarciu zemsty na okrutnych członkach rodziny, którzy pozbawili go oraz jego siostrę prawa do spadku po zmarłym ojcu. Bohater uczy się mocą woli unosić w powietrzu kamienie i władać siłami natury. Wreszcie sprowadza na swoją rodzinną wioskę burzę, które zabija wiele osób.

Sposób przedstawiania przestrzeni w filmie, nierealnie wręcz wyglądające krajobrazy Tybetu i efekty specjalne potęgują wrażenie umowności i baśniowy charakter opowieści. W „Milarepie” mamy do czynienia z najbardziej ukochaną przez Tybetańczyków historią i jednym z najwspanialszych źródeł dla kontemplacyjnego życia w całej światowej literaturze. Już na pierwszy rzut oka widać tu pewną sprzeczność. Tak ważna opowieść dla buddyzmu, który jest przecież najbardziej intelektualistyczną doktryną religijną w dziejach ludzkości, okazuje się niezwykle mocno przesycona elementami nadnaturalnymi. Ponadto w wielu miejscach w sposób jawny historia ta odwołuje się do czarnej magii i różnych form szamanizmu. Niezborność tą wyjaśnia Ireneusz Kania, autor przekładu „Opowieści o życiu Milarepy” (Kraków 1996, s. 5-6): „Czarna magia była podówczas w szerokim użyciu (…), jest to bowiem czas przejściowy, kiedy nowa i stara religia ścierały się jeszcze energicznie”. Niewątpliwą zatem zasługą reżysera jest próba przedstawienia (bynajmniej jednak nie wysuwania na plan pierwszy) owych magicznych elementów współczesnej Milarepie rzeczywistości. To nie nauka czarnej magii przykuwa uwagę widza, ale procesy wewnętrzne, jakie zachodzą w młodzieńcu na kolejnych etapach jego życia. Początkowo obserwujemy dojrzewanie bohatera do podjęcia zadania wyznaczonego mu przez matkę, dojrzewanie do zemsty. Thopaga sprawia wielokrotnie wrażenie osoby, która nie rozumie zawziętości i ostateczności, do jakich posuwa się jego rodzicielka, z czasem jednak kierowany uczuciem wstępuje na drogę, którą dla niego wybrała.

Kluczowym momentem, w którym zarówno widz jak i Milarepa nie dają się uwieść sile magii, jest dokonana przez bohatera zemsta. Piękne sceny z wykorzystaniem efektów specjalnych kontrastują z kadrami ukazującymi efekt zemsty – śmierć wielu mieszkańców wioski. Kontrast ten skłania do refleksji nad wzniosłością szalejącej przyrody, która w tym momencie pozostaje we władzy człowieka i kruchością ludzkiego życia. Do tej podstawowej opozycji odnoszą zresztą słowa Milarepy przytoczone już we wstępie filmu: „Jak bezsensowne jest lekceważenie czyjegoś życia poprzez walkę z wrogami, którzy są niczym łamliwe kwiaty. Jak głupie jest spędzanie swojego życia bez znaczenia, kiedy cenne ludzkie ciało jest tak rzadkim darem”. Filmowy Milarepa zrozumie sens tych słów, widząc łzy starej kobiety. Smutek innego pozwoli mu na rozpoczęcie najważniejszego etapu dla buddyjskiej przemiany – refleksji nad sobą i swoim życiem.

W historii Milarepy moment ten jest zatem szczególny. Aby wkroczyć na prawdziwą drogę świętości, bohater musiał popełnić zbrodnię: „Żeby więc móc ujrzeć światło, trzeba wpierw zobaczyć mrok; żeby zatęsknić gorąco do czystości, dobra i piękna, wpierw trzeba poznać smak wstrętu do samego siebie. Oba te doświadczenia najbardziej bezpośrednio dane są w Upadku” („Opowieść o życiu Milarepy…”, s. 20). Dopiero od momentu owego „upadku” bohatera zaczyna się jego prawdziwa droga do buddyzmu. To właśnie „upadek” skłania go do podjęcia właściwej pracy nad sobą, kieruje jego myśli we wskazanym przez buddyzm kierunku. Etap ten jest równocześnie punktem kulminacyjnym filmu. Dalsza droga Milarepy, jego praca nad sobą i medytacja zostaną ukazane w drugiej, planowanej na 2009 rok, części filmu, zatytułowanej „Ścieżka do Wyzwolenia”.

Film Choklinga jest zatem próbą ukazania – w sensie dosłownym i metaforycznym – drogi Milarepy. Droga ta, warto dodać, jest ścieżką wewnętrznej przemiany, podczas której „Milarepa w końcu wybacza swoim wrogom, nie iżby ich gorąco miłował jako swoich bliźnich, tylko dlatego, że rozpoznawszy już iluzyjną naturę empirycznej rzeczywistości, współczuje im głęboko, skoro nadal tkwią oni w niej uwikłani, omroczeni niewiedzą, skoro muszą umrzeć nieświadomi, że naprawdę są buddami” („Opowieść o życiu Milarepy…”, s. 25). Ta wewnętrzna droga, jak można sądzić po lekturze książki o życiu Milarepy, powinna się nam lepiej odsłonić w drugiej, zapowiadanej części filmu.

Ale dzieło Choklinga ukazuje także drogę i wędrówkę w sensie dosłownym i przez to także zasługuje na uwagę. Przedstawione zostają w nim miejsca, które nieczęsto znajdują swój obraz w filmie, głównie z powodu wielu utrudnień, jakie napotykają filmowcy chcący pracować w Tybecie. Sam Neten Chokling w cytowanym wyżej wywiadzie wspomina: „Zdjęcia kręciliśmy w dolinie Spiti. Przeszkodą były wysokie ciśnienie i zimno. Musieliśmy używać grzejników, by ogrzać wnętrza, ale to zużywało bardzo dużo prądu, więc czasami trzeba było je wyłączać. Do wyboru mieliśmy średnio ogrzany pokój ze słabym oświetleniem, albo zimny pokój lepiej oświetlony. Niektórzy z nas spali w czapkach. Jednak zdecydowanie łatwiej kręciło nam się dzięki pomocy lokalnej ludności”.

Sporo miejsca w filmie poświęcono na zaprezentowanie Tybetu. Droga, jaką ma do pokonania bohater, jest przestrzenią dla niedoświadczonego człowieka niebezpieczną, ale możliwą do pokonania za sprawą czarnej magii (mgła sprowadzona na ścigających Milarepę mieszkańców wioski). Natura staje tu po stronie silniejszego (ziemia, która pozostała matce bohatera, nie rodzi plonów, jest ciężka w uprawie, przez co pogłębia tylko złe położenie rodziny) albo po prostu po stronie tego, kto odważy się nią władać (Milarepa sprowadzający nawałnicę na wioskę).

Film Choklinga, podejmując tematykę religijną, mocno zakorzenioną w buddyzmie tybetańskim, daleki jest od religijnej agitacji. „Milarepa” jest przede wszystkim dziełem próbującym przybliżyć nam to, co inne, obce. Autor stara się przekazać pewne uniwersalne zasady, które mogą dotrzeć do każdego odbiorcy, nie urażając jego przekonań religijnych. Jak twierdzi reżyser: „Jeśli film zainspiruje choć jedną osobę do lepszego życia, otwarcia się na los innych, bycia bardziej współczującym i cierpliwym wobec bliźnich, będę jeszcze bardziej szczęśliwy. Z buddyjskiego punktu widzenia to najcenniejsze, co możemy ofiarować światu”. Może reżyser czeka teraz na gest „otwarcia się na los innych” ze strony widzów, na zwrócenie uwagi na problemy Tybetańczyków? Taki gest miał niedawno miejsce w polskich górach, gdzie grupa zakopiańczyków zawiesiła tybetańskie flagi na krzyżu na Giewoncie w ramach symbolicznej akcji solidarności górali z Tatr z góralami najwyższych gór świata. Filmowa opowieść o życiu Milarepy, chociaż jeszcze niedokończona, wydaje się znakomitą lekcją oryginalnego podejścia do tematyki religijnej. Neten Chokling proponuje nam swoim filmem niezwykle interesującą baśń edukacyjną.
„Milarepa”. Scen. i reż.: Neten Chokling. Obsada: Jamyang Lodro, Orgyen Tobgyal, Kelsang Chukie Tethtong, Jamyang Nyima, Tashi Lhamo, Gonpo. Gatunek: biograficzny. Indie / Bhutan 2006, 90 min.