Wydanie bieżące

15 listopada 22 (118) / 2008

Łukasz Iwasiński,

KNOWLE WEST BOY W POLSCE

A A A
Na mijający rok nie mogą narzekać fani trip hopu. Najważniejsi przedstawiciele gatunku powrócili do gry, a w Polsce gościł Massive Attack. Na tym nie koniec atrakcji – 22 i 23 listopada w Warszawie i Krakowie wystąpi Tricky.

Tricky, czyli Adrian Thawes przyszedł na świat w 1968 roku w Bristolu, mieście które w pierwszej połowie lat 90. stało się ogromnie ważnym muzycznym centrum, wydając na świat m.in. Portishead oraz Smith & Mighty, a przede wszystkim wspomnianych Massive Attack. Formacja ta wyrosła z soundystemu czy też kolektywu graficiarzy, didżejów i muzyków pod nazwą Wild Bunch. W jego kręgu obracał się też niespokojny, od najmłodszych lat pielęgnujący swój własny, nieco zwichrowany świat, dzieciak – jak go wtedy jeszcze nazywano – Tricky Kid. Pochodzi z biednej, wielokulturowej rodziny: w jego żyłach płynie krew m.in. angielska, hiszpańska i jamajska (ten ostatni trop zawsze dało się odczuć w muzyce artysty). Ojciec odszedł jeszcze przed jego narodzinami, a matka popełniła samobójstwo gdy miał 4 lata. Chłopca wychowywała babcia. Jego idolami byli Specials, potem wciągnął go hip-hop i sam zaczął rymować. Gdy z Wild Bunch wyłonił się regularny projekt, Adrian w dość naturalny sposób stał się jego członkiem. Nawijki Tricky'ego snute zachrypniętym, na wpół szeptanym głosem silnie odcisnęły się na klimacie „Blue Lines”, a także następnej płyty Masive Attack, pt. „Protection” z 1994 roku. Po jej nagraniu opuścił szeregi formacji.

Pierwszy solowy album artysty, „Maxinquaye” ukazał się rok później. I choć był przede wszystkim projekcją jego osobowości - jakby pogrążonej w marihuanowm letargu – to na ostateczny kształt w znacznym stopniu wpłynęła obecność Martiny Topley–Bird. Duszna atmosfera muzyki i demoniczne recytacje Tricky'ego, zderzone z jej zmysłowym śpiewem zaowocowały szczególnym napięciem. Tricky poznał ją jeszcze przed powstaniem debiutu Massive Attack, miała zaledwie kilkanaście lat i od razu zrobiła na nim wrażenie. Wspólnie nagrali piosenkę „Aftermath” i wydali ją własnym sumptem. Zawarta na „Maxinquaye” spowolniona, ociężała fuzją hip-hopu, soulu, dubu i melancholijnego rocka wstrzeliła się w samo apogeum popularności trip hopu. Mimo wszystko zdumiewa fakt, że ten w gruncie rzeczy mało przystępny album stał się komercyjnym hitem i wywindował autora na szczyt. Rok po jego wydaniu miał on na koncie remiksy dla Elvisa Costello, Garbage, Yoko Ono czy Bush. Martina wsparła Tricky'ego również na kolejnych krążkach: „Nearly God” (1996), „Pre-Millennium Tension” (1996), „Angels With Dirty Faces” (1998). Przyniosły one muzykę jeszcze trudniejszą w odbiorze. Oparte na surowych bitach, psychodeliczne, przesycone jakąś paranoją, a przede wszystkim narkotycznym klimatem dźwięki były tłem dla mrocznych, surrealistycznych deklamacji Tricky'ego. Na ostatniej ze wspomnianych płyt pojawiła się ponadto m.in. P.J. Harvey, a na „Nearly God” cała plejada zacnych gości: Terry Hall ze Specials, Björk, Alison Moyet czy Neneh Cherry. W 1999 roku ukazał się pierwszy album zrealizowany bez udziału młodej muzy artysty, pt. „Juxtapose”, firmowany przez Tricky'ego wraz z Dj-em Muggsem i Geasem. Wypełniała go muzyka bardziej eklektyczna i nośna, generalnie silniej ciążąca ku hip-hopowi. Następny krążek, „Blowback” kładł jeszcze większy nacisk na chwytliwość. W sesji udział wzięli m.in. Anthony Kiedis i John Frusciante z Red Hot Chili Peppers, Cyndi Lauper, Alanis Morissette oraz Ed Kowalczyk z Live. Gwiazdorskie featuringi, które trudno uzasadnić względami artystycznymi, bliższe rockowym schematom utwory, chwytliwe refreny – całość sprawiała wrażenie, jakby Tricky zapragnął zostać idolem młodzieży zasłuchanej w alternatywnego rocka. W 2003 roku wydany został, raczej pozbawiony wyrazu, album „Vulnerable”. Ku zaskoczeniu wielu, kilka miesięcy temu artysta powrócił najlepszą od dekady płytą „Knowle West Boy” – swoistą summą jego dotychczasowej kariery. Warto przekonać się czy wysoką formę potwierdzi na żywo.