Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (120) / 2008

Ewa Borysiewicz, Coco Kühn,

MUZEUM NA RUINACH

A A A
Z Coco Kühn rozmawia Ewa Borysiewicz.
Ewa Borysiewicz: Moje pierwsze pytanie do Pani, jako jednej z głównych inicjatorek budowy Temporäre Kunsthalle, będzie dotyczyło idei, jaka przyświeca tej inicjatywie. Skąd pomysł na muzeum sztuki współczesnej w historycznym centrum Berlina?

Coco Kühn: Doskonale pamiętam dzień, kiedy do głowy wpadł mi pomysł zrealizowania tego projektu. To było dokładnie trzy lata temu, 16 października 2005 roku. Tego dnia wybrałam się na Scholssplatz, plac położony w centrum Berlina, w okolicy Wyspy Muzeów, żeby obejrzeć „Fraktale”, wystawę zorganizowaną przez młodych niemieckich artystów w opuszczonym Palast der Republik, flagowej inwestycji NRD. Budynek, wybudowany w 1976 roku, który kiedyś służył jako dom kultury i centrum administracyjne, w 2005 roku był w bardzo złym stanie, jedyne co po nim pozostało, to szkło, beton i stal. Mimo tego, sama przestrzeń robiła ogromne wrażenie. Organizatorom „Fraktale” udało się zbudować we wnętrzu pałacu ogromnych rozmiarów white cube. Powierzchnia przeznaczona na wystawę była ogromna, o kubaturze około tysiąca metrów kwadratowych. Wystawa odniosła ogromny sukces i doskonale korespondowała z historycznym kontekstem tego miejsca.

E.B.: Czy prace prezentowane na „Fraktale” odnosiły się do historii tego miejsca?

C.K : Tematem wystawy była śmierć, koniec. Artyści przygotowywali prace odnosząc się w jakiś sposób do tego problemu. Motyw przewodni „Fraktale” był mocno związany z nieuniknionym końcem budynku, z jego symboliczną śmiercią – tuż przed otwarciem ekspozycji została podjęta decyzja o zburzeniu Palast der Republik. Kiedy dotarłam na wystawę, właściwie od razu uznałam, że ta przestrzeń jest idealna dla Kunsthalle, jest idealna do prezentacji sztuki współczesnej.

E.B.: W Berlinie mieści się ogromna ilość muzeów oraz ponad czterysta galerii sztuki. Skąd nagle potrzeba zorganizowania kolejnej przestrzeni przeznaczonej do prezentacji sztuki współczesnej?

C.K.: Dokładnie takiego miejsca brakowało w Berlinie. Wielu artystów z całego świata przeprowadzało się wtedy do stolicy Niemiec. Jeśli chodzi o sztukę współczesną, Berlin jest znany na całym świecie ze względu na swoje unikatowe tradycje i możliwości, jakie oferuje artystom. Władze Berlina zdawały się tego nie zauważać, ignorowały ten kreatywny potencjał. Moim zdaniem Berlin zasługuje na tego typu przestrzeń.

E.B.: W jaki sposób Temporäre Kunsthalle rożni się od działających dotychczas instytucji w Berlinie?

C.K.: Kunsthalle to termin zaczerpnięty z języka niemieckiego, ale stosowany jest w odniesieniu do wielu instytucji na świecie. Definicja Kunsthalle jest następująca: jest to instytucja, która w odróżnieniu od muzeów nie buduje własnej kolekcji. Inaczej niż w przypadku galerii, Kunsthalle jest instytucją non-profit, niekomercyjną, zatem nie sprzedajemy prac, które prezentujemy. Berlińska KunstWerke, założona w połowie lat 90. XX wieku, ma zupełnie inne ambicje, ma szeroki program badawczy i edukacyjny, ale skoncentrowana jest raczej na prezentacji międzynarodowych artystów, niż na przybliżeniu szerszej publiczności artystów pochodzących z Berlina. Jedyna instytucja, mająca strukturę podobną do Kunsthalle to Berlinischer Galerie, jednak tam znaczna część przestrzeni jest poświęcona sztuce początku XX wieku. Kunstahalle w Berlinie, która znajdowała się w okolicach Dworca ZOO dotrwała tylko do 1994 roku. Może w niedalekiej przyszłości burmistrz miasta zgodzi się na budowę nowej instytucji tego typu? Z tego co wiem, bardzo docenia nasz wkład w organizację tego projektu oraz koncepcję „tymczasowej Kunsthalle”. Wtedy, w 2005 roku, musieliśmy dać władzom Berlina wyraźny sygnał, że w stolicy brakuje miejsc dedykowanych sztuce współczesnej. Po zamknięciu „Fraktale”, razem z artystami mieszkającymi i pracującymi w Berlinie, zdecydowaliśmy się na organizację kolejnej wystawy, aby uwrażliwić mieszkańców miasta na ten problem, na problem nieobecnej instytucji i ignorowania przez władze kreatywnego potencjału stolicy. Można powiedzieć, że była to decyzja polityczna.

E.B.: W jakim sensie miałaby to być decyzja polityczna? Daniel Buren stwierdził niedawno, że sprzeciw artystów, w odróżnieniu od protestów przedstawicieli innych zawodów, nie może zmienić decyzji władz.

C.K.: Decyzja o organizacji kolejnej wystawy w Palast der Republik była jednocześnie sprzeciwem wobec obecnej polityki kulturalnej władz miasta. Wbrew pozorom, Berlin nie jest bogatym miastem, wciąż brakuje funduszy, być może dlatego, że nie rozwinął się tutaj przemysł. Z tego powodu rozwoju tak zwanego „przemysłu kreatywnego” nie można zaniedbywać. Muzyka, teatr, sztuki wizualne, design, wszystkie dziedziny związane z kreatywnością, odgrywają tu ważna rolę. Kiedy przedstawiciele jednej z najbardziej wpływowych „gałęzi przemysłu” w Berlinie próbują wyrazić swój sprzeciw wobec panującego status quo, jest to znacząca deklaracja. W tym sensie, nie zgadzam się z tym, co powiedział Daniel Buren. Manifestacja sprzeciwu wobec zastanej sytuacji jest kwestią odwagi cywilnej. Wiedzieliśmy, że rozbiórka Palast der Republik rozpoczyna się 1 stycznia 2006, więc nie mieliśmy zbyt dużo czasu na zorganizowanie wystawy, która z założenia miała prezentować prace twórców działających w Berlinie. Nawiązałam kontakty z autorami „Fraktale”, miedzy innymi z Contanze Kleiner, odpowiedzialną za to przedsięwzięcie. Razem motywowałyśmy do działania artystów i osoby związane z berlińskim środowiskiem artystycznym, przekonywałyśmy ich do naszego projektu. Nasza sytuacja była wtedy dość specyficzna: nie miałyśmy ani czasu, ani pieniędzy, ale za to doskonały pomysł na wystawę. Pozostały nam jedynie dwa tygodnie na realizację bardzo ambitnego projektu, zaczynając praktycznie od zera. Wiele osób zaoferowało nam swoją pomoc i wsparcie, wszyscy pracowali bez przerwy, dzień i noc. Constanze Kleiner udało się dotrzeć do sponsorów, a Thomas Scheibitz zgodził się być kuratorem prezentacji. W końcu, 22 grudnia 2005 roku, wystawa „36x27x10”, której tytuł nawiązywał do wymiarów przestrzeni ekspozycyjnej w Palast der Republik, została otwarta. Wzięło w niej udział 36 artystów, m.in. Olafur Eliasson, Tacita Dean, Monica Bonvicini, Franz Ackermann, John Bock , których pracownie, mieszczą się w Berlinie. Wernisaż oraz konferencja prasowa były pełne ludzi. Mimo tego, że wystawa była otwarta jedynie przez dziesięć dni, zwiedziło ją około dziesięciu tysięcy osób. Dzień po wernisażu, prawie każda gazeta zamieściła relację z otwarcia, recenzje były entuzjastyczne. Nagle wszyscy zaczęli mówić na temat „brakującej berlińskiej Kunstahalle”. Schlossplatz, na którym znajdował się Palast der Republik, okazał się być doskonałym miejscem na budowę nowej placówki.

E.B.: Dlaczego właśnie ta przestrzeń wydawała się odpowiednia do realizacji tego projektu?

C.K.: Od samego początku sąsiedztwo Wyspy Muzeów, Unter de Linden oraz Lustgarten wydawało się być doskonałym kontekstem dla Temporäre Kunsthalle. To najstarsza część miasta, w tym miejscu zostało założone i stąd się rozwijało. Tu przez blisko pięćset lat mieli swoją siedzibę władcy Niemiec. Potem zamek został zburzony, a w 1976 wybudowano Palast der Republik, okazałą siedzibę władz NRD, który w 2006 roku, mimo protestów, został zburzony. Niedawno podjęto decyzję o odbudowie zamku, która rozpocznie się najprawdopodobniej na początku 2010. Nasza propozycja polega na zmianie kulturalnej atmosfery tego obszaru. Berlin jest miastem zamieszkanym w dużej części przez młodych ludzi, chcieliśmy zatem dać szansę temu pokoleniu na zamanifestowanie swojej obecności w reprezentacyjnym miejscu. W ten sposób turyści, którzy zwiedzają Museumsinsel, mają okazję rozpocząć swoją podróż od muzeów prezentujących sztukę antyczną, następnie oglądać sztukę średniowieczną, klasycyzm i sztukę nowoczesną, a na końcu zapoznać się ze współczesną niemiecką działalnością artystyczną. Zgoda na budowę instytucji związanej ze sztuką współczesną w najbardziej reprezentacyjnym, historycznym miejscu Berlina jest jednocześnie zaakcentowaniem jej pozycji i roli, jaką odgrywa w kształtowaniu wizerunku miasta. Władze powinny udostępniać tę przestrzeń nie tylko kulturze przeszłości, ale i przyszłości. Na początku 2006 roku nareszcie otrzymaliśmy pozwolenie na realizację Temporäre Kunsthalle. Tymczasowość tej instytucji gra tu znaczącą rolę, odbudowa zamku zaczyna się w 2010, dlatego z założenia projekt musiał być prosty, tani i niewymagający dużych nakładów pracy i czasu przy budowie i rozbiórce. Pracując nad koncepcją Temporäre Kunsthalle kontaktowaliśmy się z dyrektorami podobnych placówek w Niemczech, czego efektem było powstanie Rady Kuratorskiej, decydującej o artystycznym programie instytucji. Autorem projektu budynku jest Adolf Krischenitz, na którego realizacje zwrócił nam uwagę kierownik wiedeńskiej Kunsthalle, Gerard Matt. Architekt stworzył koncepcję zunifikowanej przestrzeni nawiązującej formą do klasycznych white cubes. Realizację sfinansowała fundacja Zukunft Berlin, budowa hali rozpoczęła się 6 czerwca, a inauguracja działalności Temporäre Kunsthalle nastąpiła 29o października 2008.

E.B.: Przestrzeń, na której wybudowano halę ma bardzo skomplikowaną historię. Czy chcieliście się odnieść do niej w jakiś sposób, decydując się na taki projekt siedziby albo ustalając program kuratorski? Budynek, w którym prezentujecie wystawy jest, jak Pani wspomniała, klasycznym white cube, neutralnym, autonomicznym wobec historii. Również autorka prac, które prezentujecie jako pierwsze, analizująca kwestie płci jako konstrukt kulturowy, nie odnosi się w żaden sposób do tradycji tego miejsca.

C.K.: Oczywiście, chcemy, żeby artyści, których prace prezentujemy w Temporäre Kunsthalle brali historię pod uwagę. Nie należy jej w żadnym wypadku negować. Candice Breitz, autorka wystawy „Inner + Outer Space” odbywającej się obecnie, jest wyjątkiem. Gerart Matt, kurator, zdecydował się na prezentację prac właśnie tej artystki, ponieważ zdaje sobie sprawę z ich perswazyjnej siły. Te prace przyciągają widza, hipnotyzują go, dają też duże możliwości interpretacji. Wideo Candice Breitz są uniwersalne, demokratyczne, czytelne dla znacznej części publiczności, niezależnie od wieku czy stopnia znajomości sztuki współczesnej. Uznaliśmy, że jej twórczość doskonale posłuży jako wprowadzenie sztuki nowoczesnej w przestrzeń Schlossplatz, miejscu które dotychczas było zarezerwowane dla sztuki dawnej.

E.B.: Czy ustaliliście już program, na którym będziecie opierać Waszą działalność przez następne dwa lata?

CK: Nasza działalność w tym miejscu kończy się w 2010, wraz z rozpoczęciem odbudowy zamku. Dlatego koncepcja programu jest prosta i przejrzysta. Co sześć miesięcy zmienia się fasada budynku, co kwartał – ekspozycja wewnątrz. Gerwald Rockenschaub, autor obecnego designu fasady, inspirował się słowami Ludwiga Wittgensteina: „Nie można zbudować chmur. Dlatego marzenia nigdy się nie spełniają”, jednocześnie odwołując się do tymczasowej natury Kunsthalle. Po „Inner / Outer Space”, zaprezentujemy rzeźby Simona Starlinga, następnie malarstwo Katariny Grosse. Autorami prac eksponowanych podczas czwartej wystawy będą artyści konceptualni: Jennifer Allora i Guillermo Cazadilla. Drugi rok będzie nastawiony na eksperymenty, odbędą się wystawy grupowe, w których udział wezmą młodzi, nierozpoznawalni jeszcze twórcy. Hala jest przeznaczona do prezentacji sztuki współczesnej z Berlina. W przypadku innych tego typu placówek, pochodzenie artystów nie gra żadnej roli. Berlin jest jednak miastem wyjątkowym, w żadnym innym miejscu na świecie nie żyje i pracuje tyle osób zajmujących się sztukami wizualnymi. Dlatego chcieliśmy dać publiczności możliwość zapoznania się z twórczością charakterystyczną dla tego miasta.

E.B.: Czy projekt zakończy się wraz z upływem tych dwóch lat?

C.K.: Tak jak wspomniałam, zaletą budynku, w którym mieści się hala, jest mobilność. Dlatego być może przeniesiemy się do Moskwy albo Istambułu. Nie jestem jeszcze pewna. Na razie cieszę się, że Temporäre Kunsthalle funkcjonuje dobrze w tym miejscu, w Berlinie.



Działalność Temporary Kunsthalle w Berlinie inauguruje dwuczęściowa prezentacja prac południowoafrykańskiej artystki Candice Breitz. W wielokanałowych instalacjach wideo Breitz analizuje wpływ popkultury na zachowania jednostek. Praca “Working Class Hero” składa się z kilkunastu portretów fanów Johna Lennona, interpretujących jeden z najbardziej znanych utworów muzyka. “Him” to zestawienie wypreparowanych z filmowych kontekstów monologów Jacka Nicholsona; postaci odgrywane przez aktora wydają się prowadzić ze sobą rozmowę na tematy reprezentacji, mediów i roli obrazów we współczesnej kulturze. W wideo pt. “Father” Breitz po raz kolejny wyrywa z kontekstu filmowe kreacje, tym razem aktorów wcielających się w role ojców. Praca jest ciekawą analizą figury ojca pojawiającej się w kulturze, demaskując sztuczność i stereotypowość popkulturowych wizerunków. Kuratorem wystawy jest dyrektor wiedeńskiej Kunsthalle – Gerald Matt.

Candice Breitz “Inner + Outer Space”, część I: 30 października – 27 listopada 2008, część II: 28 listopada – 28 grudnia 2008.