Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (122) / 2009

Wojciech Brzoska, Kamil Prystapczuk,

POMIĘDZY MAKABRĄ A MAKABRESKĄ...

A A A
Z Wojciechem Brzoską o muzyczno-lirycznych „Nie-taktach” rozmawia Kamil Prystapczuk
Kamil Prystapczuk: Jaki jest Pana stosunek do kolejnego wywiadu wytoczonego w Pańską stronę? To dobry sposób na reklamę, przykry obowiązek, od którego ciężko się wykręcić, czy może coś innego?

Wojciech Brzoska: Wszystko zależy chyba od pytań i podejścia do tematu osoby, która wywiad przeprowadza… Ale generalnie jestem otwarty na wszelkiego rodzaju rozmowy, zwłaszcza te, które traktują o tym, co staram się tworzyć. Nigdy nie traktowałem wywiadów jako przykrego obowiązku, choć, przyznam, parę razy zdarzyło mi się uczucie zniechęcenia wynikającego z ignorancji i lenistwa autora bądź też autorki pytań.

K.P.: Przejdźmy zatem do płyty. Skąd się wzięła potrzeba stworzenia „NIE-taktów” z "Mosquito Project"? Kim są potencjalni idole? Wzorował się Pan na kimś?

W.B.: W sztuce wszelkiego rodzaju nie ma chyba nic gorszego niż tzw. „wzorowanie się na kimś”, bo to oznaczałoby przecież wtórność wobec pierwowzoru… Oczywiście, nie da się uniknąć pewnych skojarzeń i tzw. punktów odniesienia, skoro nagraliśmy płytę, na której melorecytuję swoje wiersze, automatycznie nasuwa się skojarzenie z poetą, który w naszym kraju robi to z powodzeniem od wielu lat wraz zespołem rockowym „Świetliki”, jednak mam wrażenie, że zarówno muzycznie jak i tekstowo mocno się różnimy. Tak naprawdę od dawna myślałem, że chciałbym sprawdzić siebie i swoje wiersze w takiej, muzycznej formie prezentacji, czy też scenicznej ekspresji, bo gdzieś w środku czułem, że bardzo by mi to odpowiadało. Do tego, po 10 latach prezentowania swojej twórczości w klasyczny sposób, poprzez czytanie wierszy na licznych spotkaniach autorskich coraz częściej zaczęło doskwierać mi uczucie znużenia, wynikające z „męczenia” zarówno siebie, jak i garstki słuchających mnie odbiorców…

K.P.: Na okładce płyty widnieje jeż. Skąd ten pomysł? Nawiązanie do wiersza z "Blisko coraz dalej"? W wywiadzie z Pawłem Lekszyckim wyraźnie Pan stwierdził, że ten wiersz to "takie trochę wyznania sfrustrowanego kochanka, który zachowuje się jak rasowa dziewica". Może to jeszcze inna sugestia?

W.B.: Ten martwy, nieco karykaturalnie wypchany jeż, któremu swego czasu pstryknąłem przez przypadek fotkę, idealnie pasował mi do klimatu płyty „NIE- takty”, oscylującemu, moim zdaniem, gdzieś pomiędzy makabrą a makabreską, tragedią a komedią, horrorem a farsą. Nad wieloma wierszami z płyty unosi się bowiem chochlik ironii, komentujący nieco absurdalną rzeczywistość…

K.P.: Płytę cechuje, w moim odbiorze, psychodelia, którą budują surrealistyczne obrazy. Momentami nawet potrafi wywołać uczucie przerażenia, jak to określiła jedna osoba z mojego otoczenia. To efekt zamierzony? Jeżeli tak, to czy był to zamysł pierwotny ? A może idea skrystalizowała się podczas prac nad kolejnym utworami?

W.B.: Za każdym razem, układając wiersze w tomikach, czy też w tym wypadku adaptując je na teksty z płyty, staram się, żeby tworzyły one pewną, możliwie spójną całość. Mam tu na myśli konkretne motywy, bądź też, tak jak wspominałem – ogólny klimat. Mam nadzieję, że na płycie, zarówno poprzez teksty, jak i za sprawą muzyki Adama z Mosquito Project, udało się uchwycić pewien sposób postrzegania rzeczywistości, wychwytywania z niej absurdaliów tzw. „życia codziennego”, czy też komentowania, czasem dosadnego, skomplikowanych relacji damsko-męskich…

K.P.: Od początku chciał Pan słyszeć swój głos na tej płycie i dokładnie w tych klimatach go utrzymywać, w których został ostatecznie przedstawiony? A może miał Pan jakieś koncepcje, które nie zostały zrealizowane?

W.B.: Tak, od początku chciałem sprawdzić się w tej melodeklamacyjnej konwencji, chociaż, muszę przyznać, że w trakcie pracy nad płytą, z każdym kolejnym nagrywanym utworem czułem się coraz pewniej, jeśli chodzi o swój głos i pewne rozkładanie akcentów, czy też modulację, uczyłem się po prostu pewnej odwagi w tej, nowej przecież dla mnie, roli. Duża w tym też zasługa Adama Kusiaka (Mosquito Project), którego muzyka bardzo pomagała i naprowadzała mnie na odpowiednie tory. Po nagraniu wszystkich utworów Adam sporo czasu spędził też nad masteringiem i ostatecznym brzmieniem płyty.

K.P.: "Jego wiersze są co najmniej intrygujące" – usłyszałem ostatnio, prezentując płytę kilku osobom. Zdaje sobie Pan sprawę z tego, że przy pierwszym przesłuchaniu, przynajmniej pośród młodzieży, to właśnie zauważa się Pana, za drugim – dostrzega się, że poezja wraz z podkładem tworzą pewną całość, a dopiero za którymś z kolei, zauważa się muzykę Mosquito Project?

W.B.: Nie, nie zdawałem sobie z tego sprawy, jednak myślę, że kwestia odbioru to sprawa czysto indywidualna… Kiedy przystępowaliśmy z Adamem do pracy nad płytą, nasze założenie było takie, żeby tworzyć gotowe utwory, a więc pewne całości. Muzyka ma nieść tekst, wiersz mówiony w taki, a nie inny sposób, w takim, a nie innym tempie ma brzmieć w połączeniu z konkretną muzyką… Wiersze i muzyka mają pomagać sobie nawzajem. Nie chcieliśmy, żeby muzyka stanowiła tylko i wyłącznie tło. Ale myślę, że nawet jeśli, tak jak mówisz, słuchacz początkowo wychwytuje z płyty poszczególne jej „składniki”, to nic nie szkodzi, bo to zachęca do dalszego słuchania i zagłębiania się w brzmieniowo-słowne niuanse.

K.P.: Jak odbierane są przez słuchaczy Pana koncerty? Wiem, że kilka odbyło się w naszym regionie.
W.B.: To prawda, zagraliśmy kilka koncertów, m. in, w Rybniku, Mikołowie, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu i Mysłowicach. W najbliższym czasie, 6 lutego o godz. 18.00 wystąpimy w katowickim GuGalandrze, po koncercie odbędzie się cykliczne jam session. 26 lutego zagramy natomiast w sosnowieckiej Art Cafe Muza. Poprzednie koncerty były odbierane bardzo dobrze, mamy nadzieję, że teraz będzie podobnie. Dzisiaj, kiedy mamy już w rękach wydaną płytę, będzie świetna okazja, żeby ją promować, a dla słuchaczy, żeby skonfrontować studyjne wersje utworów z koncertowymi. Zresztą, muszę się pochwalić, że nasze utwory zaczyna pomału grywać Radiowa Trójka, co nie ukrywamy, bardzo nas cieszy. Powstaje także kolejny klip, tym razem do utworu „avant pop model” i myślę, że na którymś z koncertów zaprezentujemy go premierowo publiczności… Zapraszam więc do słuchania i oglądania.

K.P.: Dziękuję za rozmowę.

W.B.: Dziękuję również.