Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (122) / 2009

Grzegorz Kwiatkowski,

WIERSZE

A A A
s i ł y

jakie siły sprowadziły mnie z Włoch
na dwa dni przed tym jak go poznałeś?

jakie siły kazały mi siedzieć w księgarni
dwa dni później i widzieć was przez witrynę?

twojemu kochankowi zafundowałbym pobyt
w sercu koncentracyjnego obozu
albo wytresował psy
powołane do regularnych gwałtów
albo nawrócił go na miłość do kobiety

zawsze kiedy się pieprzycie
zawsze jestem waszym cieniem

zawsze kiedy mówicie do siebie: kocham cię
zawsze jestem waszym cieniem

jeśli was kiedyś zamorduję
zrobię to z miłości
która jest większa
niż śmierć
która jest większa
niż śmierć



t a k o r z e c z e

coraz częściej odwiedzają mnie
mężczyźni z oczami jak sarna

mój sutener podwyższył mi pensję
i dał dodatkowy dzień urlopu
i on też zaczyna mieć oczy jak sarna

kiedy chrapią mogłabym poderżnąć im gardła

zamiast wylizać mnie do kości
bez końca liżą sutek i mówią do mnie „mama”

któregoś dnia dzieciaki napisały na moich drzwiach „kurwa”
a jeden z nich kupił farbę i w nocy zamalował napis

wypierdalać na ulicę!
zmieniać płeć!
rozdawać obrazki z modlitwami do świętych
i jeździć do sanktuariów!

tako rzecze kurwa!



r y t u a ł y

na cmentarnej alei opuszczony ojciec
a po jego lewej i prawej stronie
seksowne córki bez mamki
w czarnych koronkowych rajstopach
i krótkich dżinsowych szortach

jego głód do swoich dwudziestoletnich córek
jest głodem nikotynowym

ich głód do swojego czterdziestoletniego ojca
jest głodem nikotynowym

wrócili do domu i wciągali kłęby papierosowego dymu
jakby się nim żywili
jakby go jedli

a potem odprawiali rytuały dzieciństwa:

jeszcze nigdy wcieranie kremu w skórę
nie było tak przyjemne

jeszcze nigdy krzyki nie były tak swawolne i miękkie