Wydanie bieżące

15 lutego 4 (124) / 2009

Zuzanna Sokołowska,

FORMY WYGLĄDAJĄCE ZNAJOMO

A A A
Dlaczego w ogóle kolekcjonujemy jakieś rzeczy? Czy jest to związane ze wspomnieniami, które owe przedmioty ze sobą niosą, czy sublimacyjnym wyrazem braku kontroli nad własnym życiem? Skrajne zbieractwo związane jest najczęściej z zaburzeniem osobowości typu obsesyjno – kompulsywnego, zwanego również, nie bez powodu, anankastycznym. Nazwa ta pochodzi od imienia greckiej bogini Ananke symbolizującej przeznaczenie i konieczność. Zaburzenie to charakteryzuje się usilnym pragnieniem zapanowania i kontrolowania swojego życia, a także przyzwyczajeniem do rytuałów codzienności i silnym lękiem przed zmianami. To właśnie one przypominają o przemijalności, a tej za wszelką cenę pragnie kolekcjoner uniknąć. Dlatego dąży do tego, by szukać i przywracać to, co znane i sprawdzone, usiłuje powstrzymywać i ograniczać te zmiany, a jeśli to możliwe przeszkadzać i przeciwstawiać się im. Zbieractwo należy traktować jako przejaw potrzeby perfekcyjnej kontroli otoczenia w celu zapobiegania przykrym wydarzeniom, co ma związek z różnego rodzaju przesądami, wymyślonymi na użytek kolekcjonera.

Rachel Whitered tworzy kolekcje przedmiotów, sięgając po model znany z historii gabinetów osobliwości, w którym obiekty są gromadzone według indywidualnego gustu, jednocześnie stanowiąc metaforę zniewolenia przez rzeczy. Artystka tworzy własny mikrokosmos, przypominając, że przeszłość nieuchronnie nakłada się na teraźniejszość i jest nieuniknioną konsekwencją historii. Twórczość artystki jest nacechowana poszukiwaniem śladów człowieka w najzwyklejszych, otaczających go na co dzień rzeczach, jak również badaniem wewnętrznej koncepcji człowieka i jego tendencji do kolekcjonowania, pakowania, przechowywania i przenoszenia przedmiotów. Większość jej prac jest odlewami zwykłych domowych obiektów, takich jak wanny, materace, szafy, krzesła. W wielu przypadkach przestrzeń tych przedmiotów, określana jest przez artystkę mianem „martwej”, „nieżyjącej”. Formy wyglądające znajomo, a jednocześnie dziwnie nie pasujące do otaczającego świata, przypominają, podobnie jak maski pośmiertne, o stracie i nieobecności. Rzeczy są tutaj pozostałościami po latach użytkowania.

Praca Whitehead z 1990 roku, nosząca tytuł „Ghost”, jest jej pierwszą próbą oddania przestrzeni życiowej człowieka. Odlane przestrzenie to przykład związku między sztuką konceptualną a architekturą, scalającą pustkę. Motyw ten został rozszerzony w 1993 roku w pracy „House”, która stała się jednym z najważniejszych dzieł w dorobku artystycznym Whiteread. Artystka wypełniła betonem wnętrze przeznaczonego do rozbiórki utrzymanego w wiktoriańskim stylu domu w Londynie, a następnie usunęła jego ściany, tworząc tym samym antropologiczny zapis wspomnienia oryginalnej konstrukcji, nadała życie pustej przestrzeni wewnątrz. Praca „Books” z 1997 roku przeznaczona do Landesmuseum, w którym znajduje się do dnia dzisiejszego, dobrze komentuje zwyczaj archiwizowania danych. Jest to negatyw regału z książkami, który znajduje się na nieosiągalnym dla widza balkonie, ponieważ nie można do niego dotrzeć. Można się przyjrzeć tej pracy jedynie z dystansu przeciwległego balkonu. Podobnie rzecz miała się z pracami „Untitled”, która stanowiła cykl żywicznych odlewów pod krzesła i „Water Tower”, obiektu umieszczonego na dachu siedmiopiętrowego bloku, na rogu West Broadway oraz Grand Street w Nowym Jorku. Był to przezroczysty odlew zbiornika na wodę. W pochmurne dni odbijają się w nim obłoki, w słoneczne – bezchmurne niebo. W nocy stapia się z rozgwieżdżonym niebem.

Rachel Whitehead jest także autorką pomnika Holocaustu odsłoniętego w październiku 2000 roku na wiedeńskim Judenplatz. Odlew biblioteki z rzędami książek widocznych nie od strony grzbietów, lecz kart i ścian wierszy, przypomina o paleniu dzieł żydowskich autorów przez nazistów, jak również do określenia Żydów jako „Narodu Księgi”, posiadającego ogromne tradycje historyczne i religijne.

Wydarzeniem stała się praca „Enbankment” (Nabrzeże) w której wnętrzu można było się poruszać. Tytuł pracy nawiązuje do przylegającego do Tamizy nabrzeża i nazwy stacji metra. „Enbankment” to muzealnicza forma bulwaru stworzona z białych, chropowatych, plastikowych prostopadłościanów. Pudła ustawione w kolumny i nieregularne kształty nie od razu tworzą całość, ponieważ nabrzeże jako takie, musi dokądś prowadzić. Pytanie tylko dokąd? Inspiracją do stworzenia tej pracy stało się pudło, które artystka znalazła w domu matki, porządkując rzeczy po jej śmierci. Wielokrotnie oklejany taśmą, rozlatujący się karton stał się magazynem mieszącym w sobie rupiecie i pamiątki, a w końcu ozdoby choinkowe. Wspomnienie to stało się początkiem pracy „Enbankment”. Aby ją stworzyć, artystka wybrała kilka starych pudeł różnej wielkości, wypełniła gipsem, a po oderwaniu zewnętrznej formy otrzymała prostopadłościany odwzorowujące wszelkie wgniecenia i załamania oryginałów z tektury. Odlewy Whitehead przywróciły starym kartonom ich pierwotne właściwości, czyli zdolność do przechowywania różnych rzeczy. Wielkość prostopadłościanów może nasuwać skojarzenie z wielką przeprowadzką, z brakiem poczucia stabilności i równowagi.
Artystka w swojej twórczości odwołuje się do wspomnień, które tworzą historię i tożsamość jednostki. Istotne w jej działaniach pozostaje „zmumifikowanie przestrzeni”, która oprócz wszelkiego rodzaju gadżetów i bibelotów, stanowi najtrwalszy zapis ludzkich historii. Świadomość posiadania przeszłości, nawet jeśli są to tylko ślady obcych opowieści, niesie pewność, że nie wszystko jest iluzją.