Wydanie bieżące

15 marca 6 (126) / 2009

Grzegorz Mucha,

W DALEKIM KRAJU

A A A
Festiwal Polish New Wave Cinema w Hongkongu
Polskie kino lat sześćdziesiątych cieszy się na świecie zasłużoną sławą. Nazwiska reżyserów, którzy współtworzyli nurt nowej fali w naszym rodzimym filmie, są znane niemal wszędzie. Dowodem na to może być Festiwal Polish New Wave Cinema, który od 9 stycznia do 15 lutego 2009 roku odbywał się w Hongkongu.

Pod patronatem Polskiego Konsula Generalnego, Polskiego Instytutu Filmowego i Filmoteki Narodowej w ramach festiwalu zorganizowano przegląd najważniejszych filmów polskiej nowej fali. Zaprezentowano obrazy Andrzeja Wajdy („Kanał”, „Popiół i diament”, „Wszystko na sprzedaż”), Andrzeja Munka („Pasażerka”), Jerzego Kawalerowicza („Matka Joanna od Aniołów”, „Faraon”), Romana Polańskiego („Dwaj ludzie z szafą”, „Ssaki”, „Nóż w wodzie”, „Wstręt”, „Matnia”), Jerzego Skolimowskiego („Rysopis”, „Walkower”, „Bariera”, „Ręce do góry”), Krzysztofa Zanussiego („Struktura kryształu”, „Życie rodzinne”, „Barwy ochronne”) i Waleriana Borowczyka („Dzieje grzechu”). Z powyższego zestawu tytułów wynika, iż w kilku przypadkach odstąpiono od ścisłego przestrzegania cezury 1969 roku i prezentowano filmy późniejsze. Przemawiało za tym dążenie do scharakteryzowania ducha polskiego kina nowofalowego. Projekcje odbywały się w trzech różnych miejscach: w niewielkim archiwum filmowym, oraz w salach wykładowych mieszczących się w Science Museum oraz w Space Museum. Drugiego lutego pomiędzy filmowymi projekcjami zorganizowano dodatkowo seminarium w języku kantońskim.

Sale kinowe podczas trwania festiwalu niezmiennie wypełniały się widzami, w przeważającej części Chińczykami, wśród których liczebnie dominowali studenci. Goście spoza Hongkongu byli rzadkością. W ciemnej sali kina trudno było się domyślić, jak dany film został przyjęty. Czy zrozumiano społeczno-polityczne niuanse, tak charakterystyczne dla życia w „najszczęśliwszym systemie”? Innym problemem była sprawa tłumaczenia. Filmy wyświetlano z angielskimi napisami. Miały one ułatwić widzom zrozumienie gier słownych zakorzenionych w specyficznym polskim kolorycie.

Film Jerzego Skolimowskiego „Ręce do góry” (1967) przedstawiono w wersji mało w Polsce znanej. Na wieść, iż władze komunistyczne zdecydowały się po czternastu latach pokazać polskiej publiczności jego film, reżyser dodał do niego nakręcony na kolorowej taśmie kilkunastominutowy wstęp, w którym pojawił się osobiście jako narrator, komentując pewne wydarzenia z przeszłości, ukazując jednocześnie aktualne wtedy (1981 rok) podekscytowanie ruchem Solidarności na Zachodzie. Z kolei nieukończony film Andrzeja Munka „Pasażerka” (1963) wyświetlono w wersji z angielskim lektorem, którego głos – w miejsce oryginalnej narracji czytanej przez Tadeusza Łomnickiego – komentował fotograficzne kadry, w jakie tragicznie zmarły reżyser nie zdążył już tchnąć filmowego życia.

Odbiór filmów zależy nie tylko od różnic kulturowych, ale i od szybko postępujących zmian w świadomości widzów żyjących w wielkich metropoliach. Dlatego na przykład wspaniały debiut filmowy Krzysztofa Zanussiego „Struktura kryształu” (1969) zachowuje blask do dziś, ale przedstawiony w nim konflikt głównych bohaterów może mieć obecnie inne znaczenie dla śledzących go widzów. Twórca wyraźnie daje do zrozumienia, po czyjej jest stronie, ale pragmatyzm i wyjątkowo materialistyczne nastawienie żyjących w Hongkongu Chińczyków mogą w procesie odbioru dzieła zachwiać ową delikatną strukturą. Mimo jednak wszystkich różnic kulturowych i światopoglądowych dzielących twórców polskiego filmu lat sześćdziesiątych od jego chińskich odbiorców, można stwierdzić, że Festiwal Polish New Wave Cinema spełnił swoją funkcję: przybliżył widzom z dalekiego kraju dzieła współtworzące jeden z ważniejszych nurtów na arenie światowego kina.