ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 marca 6 (126) / 2009

Maciej Malicki,

TAKIE TAM

A A A
170.
Wyszedłem z przedziału na papierosa. Stanąłem przy toalecie. Zapaliłem. Po siedemnastu sekundach pojawiła się konduktorka. Młoda, spora blondynka w kolejarskim uniformie.
Niech pan chociaż uchyli okno.
Przecież w przedsionku okna są nieuchylne.
To nie jest przedsionek.
A co to jest?
Pomost. Niech pan wejdzie do ubikacji.
Nie czuję potrzeby. To nie jest ubikacja.
A co to jest?
Toaleta.
Dobrze. Niech będzie. Remis – powiedziała i poszła.

A z przedziału dla palących wyszedłem, bo na Centralnym wsiadło do niego pięć osób. Cztery kobiety i mężczyzna. Wszyscy byli dyrektorami szkół. Wracali do Częstochowy z branżowej konferencji. I nie palili papierosów. Tylko delikatnie popijali alkohol z jednorazowych, brązowych kubeczków.



171.
TANI I PORĘCZNY BILET MIESIĘCZNY
POCIĄG ZAWSZE GOTOWY NA TANI PRZEJAZD GRUPOWY

Dwa plakaty z takimi hasłami zobaczyłem pewnego wczesnego poranka na jednej ze ścian poczekalni mikołowskiego dworca. Na pierwszym pies biegł z teczką w pysku, a na drugim dreptało spore stado gęsi objuczonych plecakami. Hm...



172.
Rano ułożyłem książki w stos. Pod ścianą, grzbietami do pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu powstał stos mocno pochylony w dół, w stronę grzbietów. Widok zastanowił mnie. „Kiedyś, kiedyś było odwrotnie” – pomyślałem. „Stosy książek pochylały się od grzbietów w dół. Dlaczego?”. Szybko znalazłem odpowiedź: „no tak, jasne, teraz prawie wszystkie książki mają tak zwane skrzydełka i klejone grzbiety”.



173.
ZAKŁAD ROZBIORU MIĘSA I DROBIU
[reklama na samochodzie]



174.
W akademiku natknęliśmy się na sprzątaczkę. Była niska. Zmywała mopem kamienną posadzkę holu.
Ależ ma pani zamaszyste ruchy – powiedział Adam.
Mała, ale zamachowa, co? – zareagowała z uśmiechem.
Jak kosiarz – dodał już na schodach Adam.



175.
Ile kosztowała ta kurtka?
Dwadzieścia procent ceny.



176.
Jak kiedyś umarł mój dziadek, to też tak było – rozpoczął opowieść Ryba.

Siedzieliśmy w restauracji. Rozmawialiśmy o umieraniu, śmierci, eutanazji. Takie tam. Maciek, WaFa, Michał, Ryba i ja.



177.
Smak i jakość piwa są zależne od wielkości butelki. Im większa, tym piwo gorzej smakuje. Zgodzisz się ze mną?
Tak. Im mniejsza, tym lepsze. Dotyczy to wszystkich napojów.
Tak.



178.
Marcin, masz papierosa?
Mam. Proszę.
No nie. Są tylko dwa.
Bierz. Zaraz przyjdzie Jaca.
Przecież on nie pali.
Popala od czasu do czasu.
No dobrze. Biorę. Dziękuję.



179.
[...] Na polach, na nawozie z czaszek, rośnie ryż, a mali Kambodżanie częstują nim turystów. [...]
[zdanie z karty pocztowej od Krzyśka Siwczyka (Pattaya 11.01.2009)]



180.
Piękna dziewczyna.
Tłumaczka?
Nie. Słowaczka.




181.
Rzuciłam palenie.
Dlaczego?
Chłopak powiedział, że moja ślina ma smak papierosów i wina.



182.
Zaś z Mikołowa wróciłeś – powiedziała rano matka.
Skąd wiesz? – zapytałem.
Bo jesteś poobijany i poparzony. Nieprzypadkowo ci twoi koledzy nazywają się Bies.
A ja mam ksywkę Dziku, mamo.



183.
Byłam wczoraj u dermatologa, tylko z ciekawości, co mi powie.



184.
Jest Siwy?
Nie. Dzisiaj go nie będzie.
Coś się stało?
Nic. Kastruje kota.



185.
Piliśmy kilka dni i nocy. Aż zabrakło pieniędzy. To poszliśmy do zaprzyjaźnionej cukierni pożyczyć kilka groszy. Wchodzimy. „Basiu, potrzebuję trzysta” – mówię do właścicielki. „Nie ma sprawy, poczekaj” – odpowiada i wychodzi na zaplecze. Wraca po czterech minutach z kartonowym pudłem, a w nim taszczy trzysta pączków. Dopiero wtedy zorientowałem się, że jest tłusty czwartek.



186.
Mam trzydzieści groszy w portfelu. Muszę coś załatwić. Dzwoniłem do ojca. Nie ma. Sam pożycza. Dzisiaj mogę nie jeść. Ale jutro? Jadę do pracy. Na rano. To muszę coś zjeść.



187.
Zadzwonił kolega i poprosił, żebym pomógł mu komin wyczyścić. Weszliśmy na dach. Wypaliliśmy blanta. Mocnego. Wyczyściliśmy. Trwało trzy godziny. Koleś w pewnej chwili powiedział: „widzę wigwam, ale się ujebałem”. A ten wigwam stoi tam od lat. W ogródku.



188.
Dzisiaj rano padał śnieg.
Tak. Słyszałem.



189.
W poczekalni u urologa rozmawiałem ze starszym panem o prostocie.
O prostacie.
Tak. O prostacie.