Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (127) / 2009

Joanna Soćko,

PLOTKA O PLOTCE

A A A
Pochylenie się nad profanum naszej codzienności, dokonane z wnikliwością właściwą dla pisma filozoficzno-kulturalnego jest godne pochwały. Trud włożony w zrozumienie prozaicznych, umykających zazwyczaj uwadze fenomenów nigdy nie idzie na marne. Jednak wzięcie pod lupę zjawiska tak błahego i powszechnego jak plotka wiąże się z istotnym wyzwaniem, jakim jest atrakcyjność ujęcia tematu, z którym czytelnik ma do czynienia na co dzień. Przedstawienie plotkowania jako czynu szkodliwego i moralnie nagannego byłoby z pewnością nudne – wszak taka jest opinia ogółu. Z drugiej strony, negatywny charakter plotki zakorzeniony jest głęboko w naszej świadomości i próba jego wypleniania mogłaby skończyć się niepowodzeniem. Możliwym wyjściem z tego impasu jest, paradoksalnie, wejście w konwencję gry – zabawa z przedmiotem, próby ustawiania go w różnym świetle i unikanie jednoznacznych definicji. Taki sposób prezentacji tematu plotki wydaje się dominować w artykułach zamieszczonych w najnowszym numerze kwartalnika „Mêlée”.

Ta forma przedstawienia koresponduje ściśle z samym pojęciem plotki. Na jej bezpośredni związek z grą wskazuje w swoim artykule Joanna Hańdrek, podkreślając istotną rolę plotkowania w kulturotwórczej zabawie ludzkości. Przestrzenią tej zabawy staje się pełen wieloznaczności język, którego, według Heideggera, używać możemy dwojako: w sposób „głęboki” (wówczas mowa należy do porządku Dasein) lub w sposób „płytki” (w tym przypadku mamy do czynienia z gadaniną, której domeną jest Das Man-Selbst, czyli bycie Sobą-Się). Powołując się na rozróżnienie niemieckiego filozofa, autorka kładzie nacisk na negatywny aspekt plotki, będącej aktywnym elementem egzystencji upadłej – zminimalizowanej do błahych spraw, sterowanej przez nierozumną paplaninę o niczym.

Plotka znajduje jednak swoje usprawiedliwienie we „współbyciu z innymi” – w wymiarze społecznych interakcji. W przestrzeni międzyludzkich zależności staje się nośnikiem informacji o regułach czy zasadach tej gry, która stoi u podstaw społeczeństwa. Czytelnik „Mêlée” przekonywany będzie wielokrotnie o tym, że to właśnie plotka jest jednym z najlepszych sposobów uczenia się współudziału w kulturowej wspólnocie. Staje się ona bowiem bezpiecznym substytutem własnych doświadczeń; nie tylko wskazuje na to, czego robić się nie powinno, ale również odpowiednio ilustruje pogwałcenie normy, stając się sugestywnym potwierdzeniem jej istnienia. Scalając międzyludzkie więzi umacnia wspólnotę, a w razie potrzeby daje możliwość odreagowania społecznych napięć poprzez wypowiedzenie tego, o czym zasady życia publicznego nie pozwalają mówić głośno.

To właśnie na scenie społecznych relacji ujawnia się twórczy potencjał plotki, polegający na kreacji nowej rzeczywistości przyjmującej strukturę hipertekstu. Opis świata miesza się tu ze stronniczym komentarzem, tworząc sieć interpretacyjnych zwierciadeł, a niesprawdzalność oryginału tych zniekształconych odbić daje plotce witalną siłę kreacji, jak przekonuje w swoim artykule Joanna Mysona Byrska. Powtarzalność plotek może ponadto prowadzić do zaklinania rzeczywistości, do narzucenia jej subiektywnego kształtu poprzez rytualną czynność naśladowania. „Ależ obraz świata wykreowany na podstawie plotki jest fałszywy!” – można by powiedzieć nie bez racji. Cóż to jednak znaczy, skoro, jak sugeruje Maciej Bielawski, nawet chrześcijaństwo, owa podwalina europejskiej kultury, zbudowane zostało na plotce o zmartwychwstaniu, której prawdziwość pozostaje dziś tylko kwestią wiary.

Plotkowanie przedstawione zostaje czytelnikowi jako Bachtinowski karnawał – pozwala na odwrócenie panującego w społeczeństwie porządku. Oto ci panujący w sferze publicznej zostają opanowani przez sidła plotkarzy mogących chwilowo poczuć władzę płynącą z dystrybucji informacji zdolnych do kreowania nowego wizerunku w przestrzeni międzyludzkich relacji. Plotka pozwala na uczestnictwo w zabawie – na aktywny udział w rozgrywce, w której do tej pory było się biernym obserwatorem. Raz wypuszczona w świat rozprzestrzenia się dynamicznie owocując ożywioną komunikacją, polegającą nie tylko na podawaniu sobie piłeczki, ale także na odbijaniu jej w kierunku pola przeciwnika. Bo też, jak przekonuje Joanna Hańdrek, rozpuszczanie plotki musi iść w parze z jej dementowaniem – jeśli na swojej drodze plotka napotka milczenie, zabawa się skończy, powstanie pustka wynikająca z zaniechania relacji, bez której funkcjonowanie człowieka w kulturze nie byłoby możliwe.

Ale zainicjowana przez tego, kto bawić się nie chce, również i plotka popsuć może społeczną zabawę. Co więcej, można za jej pomocą wykluczyć z rozgrywek któregoś z graczy. Gracz taki przybiera wówczas postać kozła ofiarnego, którego rytualny mord, jak pisze Hańdrek, przywraca aksjologiczną równowagę rzeczywistości. Igraszki kończą się również wtedy, gdy plotka przybierze bardziej napastliwą formę, gdy przekroczy granice tego, co społecznie dopuszczalne. Następuje wówczas zaburzenie międzyludzkich relacji, bez których komunikacja nie jest możliwa. Prowadziłoby to do wniosku, że również w obrębie plotkowania obowiązują pewne reguły, których należy przestrzegać. Jako jedną z kluczowych zasad proponuje się tu niejawność plotki, jej pozostanie w ukryciu. To, że teatr życia publicznego ma swoje kulisy jest sprawą oczywistą, żeby jednak społeczna równowaga została zachowana, wejść za nie mogą tylko nieliczni.

Wnikliwa analiza plotkowania obnaża również powierzchowność społecznej egzystencji, w ramach której ta forma przenoszenia informacji staje się wszechobecna: zostaje przechwycona przez media, jest głównym narzędziem oddziaływania i najsprawniejszą formą zarządzania. „Społeczeństwo plotkujące”, o którym pisze Joanna Mysona Byrska, jest wynikiem zdeformowania demokracji powstałego wskutek semantycznego rozszerzenia definicji wolności i równości. Konsekwencją tego przedefiniowania jest, według autorki, wolność polegająca na swobodzie wszelkich działań oraz równość prowadząca do skrajnej formy pluralizmu – równouprawnienia wszystkiego. W tym świecie charakteryzującym się zatarciem granic pomiędzy fałszem i prawdą, plotka staje się najbardziej adekwatną formą przekazu i kierowania życiem publicznym. Co ciekawe, nawet w tak negatywnie przedstawionej rzeczywistości można znaleźć dobrą stronę plotki. Ma ona bowiem służyć nie tylko manipulacji, ale również poszukiwaniu prawdy.

Plotka jest także grą z samym sobą. Staje się projekcją własnych słabości i wad, eksterioryzacją mrocznej strony osobowości, przeniesieniem jej na Innego. Do takiego wniosku można dojść po lekturze artykułu Justyny Tomczyk. Plotkowanie ma tu być „wyrazem autoagresji” mającej swoje źródło w psychice zaburzonej przez skrywany, najczęściej nieuświadomiony, strach i lęk przed własną, nieznaną słabością. Wyrzucenie jej na zewnątrz i oplotkowanie umożliwia bezpośrednią konfrontację polegającą na ujarzmieniu i oswojeniu powodującego napięcie, wewnętrznego niepokoju. Jednak nawet w tak skrajnie egoistycznej zagrywce plotka odgrywa rolę łącznika z Innym – w tej skomplikowanej relacji z drugim człowiekiem obnaża ona potrzebę wyjścia poza siebie. Dobrze wpisał się w ten kontekst Jacek Filek z trzecią częścią swojego artykułu: „Umierać z pragnienia wieczności”. Choć tekst nie dotyczy plotki, to obrazuje przewrotność człowieka, który, by pozostać w dynamicznym rozwoju, musi nieustannie przekraczać granice siebie i rezygnować ze swojego Ja, żeby stać się człowiekiem-nikt, którego potencjał nieustannie się realizuje.

To antagonistyczne przedstawienie plotki – ukazanie jej sprzecznych elementów i brak jednoznacznej moralnej klasyfikacji – z pewnością wyszło na dobre omawianemu numerowi kwartalnika. Dialektyka szkody i pożytku oraz konfrontacja prawdy i fałszu eksponowana przez autorów publikujących na łamach omawianego numeru „Mêlée” wpisuje się ponadto w poetykę francuskiego tytułu nawiązującego przecież do niezorganizowanej walki, której uczestnicy znajdują się w bardzo bliskiej odległości. Jednak skupiając się na pozytywnych aspektach gry, należy wziąć pod uwagę jej podstawową cechę, jaką jest fikcyjność – odrealnienie. Może być przecież tak, że zabawa na poziomie języka nigdy nie dotknie realnych problemów, a opowieści nie zastąpią doświadczenia mogącego stać się źródłem rzeczywistego poznania.
„Mêlée. Kwartalnik filozoficzno-kulturalny” nr 4 (4/2008): „Plotka”.