Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (128) / 2009

Przemysław Pieniążek,

KRWAWA GWIAZDA ARGENTYNY

A A A
Gdy 9 października 1967 roku w boliwijskiej wiosce La Higuera z ręki podporucznika Mario Terana zginął osławiony Ernesto „Che” Guevara – dowódca międzynarodowej grupy dywersyjnej – nikt prawdopodobnie nie przypuszczał, że oto narodził się jeden z największych mitów dwudziestego stulecia. Argentyński lekarz Ernesto Rafael Guevara de La Serna swoją przygodę z polityką zaczął w Gwatemali jako członek prokomunistycznego rządu. Po jego obaleniu zbiegł do Meksyku, gdzie spotkał Fidela Castro. Razem zorganizowali siły partyzanckie, na których czele w 1956 roku wylądowali na Kubie. Po zwycięstwie rewolucjonistów Ernesto otrzymał obywatelstwo kubańskie i stał się jednym z najbardziej wpływowych przedstawicieli nowych władz. W 1965 roku, miotany niespokojnym rewolucyjnym duchem, wyjechał do Afryki, by wziąć udział w konflikcie kongijskim. Rok później trafił do Boliwii, gdzie próbował zorganizować oddziały partyzanckie, które miały przysłużyć się ekspansji rewolucji na terenie Argentyny. Po jego śmierci władze wydały nakaz pogrzebania ciała w bezimiennej mogile w celu zapobiegnięcia potencjalnym pielgrzymkom do grobu „świętego Ernesto z La Higuera”.

U stóp pomnika

Po barwny życiorys szlachetnego rewolucjonisty oraz niezłomnego obrońcy uciśnionych prędzej czy później musiało sięgnąć kino. Najciekawsze profile Comandante powstały za sprawą kreacji Francisco Rabala („Che – opowieść o Guevarze” Paolo Heuscha, 1968), Omara Sharifa („Che!” Richarda Fleischera, 1969) oraz Gaela Garcii Bernala, który w postać Guevary wcielał się aż dwukrotnie – w „Dziennikach motocyklowych” Waltera Sallesa (2004) oraz w serialu „Fidel” Davida Attwooda z 2002 roku. Teraz mąż rewolucji powraca na ekrany za sprawą dyptyku Stevena Soderbergha, szybko uznanego za najbardziej dojrzałe dzieło w karierze autora głośnego filmu „Seks, kłamstwa i kasety wideo” (1989).

Pomysł zrealizowania biografii Guevary narodził się już na planie filmu „Traffic” (2000), gdzie Soderbergh miał okazję współpracować z Benicio del Toro, nagrodzonym za kreację w tym dziele statuetką Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego. Rzetelnie studiując materiały historyczne i przeprowadzając szereg wywiadów z osobami, które znały Che lub walczyły pod jego rozkazami, Soderbergh stworzył czterogodzinny, niezwykle realistyczny fresk, w którym próbował uchwycić ducha długo oczekiwanej rewolucji. Czy jednak jeden z najzdolniejszych amerykańskich twórców niezależnych (dziś doskonale funkcjonujący w ramach hollywoodzkiej machiny) wyszedł z tej próby zwycięsko?

Chekając na rewolucję

Akcja pierwszej części dyptyku („The Argentine”) rozpoczyna się w 1956 roku, kiedy to Che (Benicio del Toro), razem z grupą rewolucjonistów pod wodzą Fidela Castro (Demián Bichir), dociera na Kubę, gdzie dwa lata później pomoże w obaleniu reżimu prezydenta Fulgencio Batisty. Scenariusz powstał na kanwie wspomnień zatytułowanych „Moja rewolucja” autorstwa samego Che, natomiast ramą narracyjną filmu stał się wywiad-rzeka, którego Ernesto udziela amerykańskiej dziennikarce Lisie Howard (Julia Ormond). Guevara nie boi się mówić wprost o planowanej ekspansji rewolucji oraz przeprowadzać otwartej krytyki systemu kapitalistycznego. Poznajemy także okoliczności jego wizyty w Nowym Jorku w 1964 roku, gdzie przemawiał na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, rzucając wyzwanie zarówno wrogiemu rządowi USA (reprezentowanemu przez polityka i dyplomatę Adlai Stevensona), jak również prawicowym przedstawicielom krajów Ameryki Łacińskiej.

Soderbergh, będący równocześnie autorem zdjęć, odwołuje się z jednej strony do tradycji hollywoodzkiego filmu wojennego (szczególnie w scenach zdobycia Sierra Maestra oraz niemalże bezkrwawego przejęcia Santa Clara), z drugiej – wkracza w sferę czarno-białego paradokumentu, ukazując Che jako charyzmatycznego mówcę i polityka, hipnotyzującego swych słuchaczy pewnością siebie i bezgraniczną ufnością we własne słowa. Akcja filmu kończy się w styczniu 1959 roku, gdy trzydziestoletni Che wyrusza ku Hawanie w celu stworzenia „nowego społeczeństwa”, gotowego na przyjęcie owoców rewolucji.

Druga część dylogii („Guerrilla”) przenosi nas do Boliwii, gdzie Guevara – starszy i fizycznie osłabiony – stara się rozpalić rewolucyjny płomień, szkoląc do walki kolejne oddziały partyzantów, którzy mają stworzyć nowy front walki w ojczystej Argentynie. Stonowane zdjęcia Petera Andrewsa (pod takim pseudonimem ukrywa się sam Soderbergh) doskonale ukazują zaplecze rewolty – zmęczenie, głód, zwątpienie oraz najwyższą ofiarę ponoszoną najczęściej przez bezimienne masy. Scenariusz filmu, bazujący tym razem na „Dzienniku z Boliwii” Guevary, eksponuje ponury klimat nieubłaganego fatalizmu, który towarzyszy widzom od początku filmu aż do chwili schwytania Comandante przez boliwijskich żołnierzy (współpracujących z agentami CIA) i – dosłownie – do jego ostatniego tchnienia. Oszczędne rozwiązania stylistyczne oraz przekrojowy sposób ilustrowania rodzącej się rewolucji, jej ekspansji oraz nieubłaganego zmierzchu sprawiają, że dzieło Soderbergha wolne jest od ckliwego sentymentalizmu, dokumentując złożoność walki Che o realizację swoich zamierzeń. Wielka w tym zasługa także odtwórcy tytułowej roli. Kreacja Benicio del Toro pozwala dostrzec w Che kogoś więcej niż tylko zapalonego partyzanta. Guevara w jego wykonaniu to cierpliwy nauczyciel, tkliwy lekarz, poeta, świadomy swoich racji mówca, ale także chłodno kalkulujący strateg, gotowy w każdej chwili „rozniecić płomień tysiąca Wietnamów”, bez względu na cenę. Przekonuje także Demián Bichir, wcielający się w postać młodego Fidela Castro, przyjaciela, towarzysza broni, ale także konkurenta Che w walce o przywództwo i historyczny splendor.

Dwuznaczność legendy

Soderbergh, w życiu codziennym odżegnujący się od komunistycznego światopoglądu, stworzył spójny obraz człowieka, który swoją (jak wielu uważa) męczeńską śmiercią zapoczątkował ambiwalentną legendę – z jednej strony męża opatrznościowego spozierającego z milionów plakatów, podkoszulków, naszywek, okładek płyt oraz wszelkiej maści popkulturowych gadżetów; z drugiej natomiast, o czym często się zapomina, bezlitosnego eliminatora przeciwników czerwonej rewolucji, którzy swoją ziemską wędrówkę zakończyli w bezimiennych grobach. Ten sam los stał się zresztą udziałem samego Comandante, którego szczątki – odnalezione trzydzieści lat po jego śmierci – zostały przewiezione do Hawany, gdzie Castro urządził im uroczysty pogrzeb z wszystkimi honorami.

Soderbergh już zapowiada, że jeśli jego produkcja zarobi minimum sto milionów dolarów, zrealizuje kolejną część dzieła, poświęconą tym razem działalności Ernesto w Kongo. Wszystko wskazuje zatem na to, że twarz brodatego Argentyńczyka jeszcze długo gościć będzie na ekranach naszych kin.
„Che. Rewolucja” („Che. Part One: The Argentine”) Reż.: Steven Soderbergh. Scen.: Peter Buchman. Obsada: Benicio del Toro, Demián Bichir, Franka Potente, Julia Ormond. Gatunek: biograficzny / dramat / wojenny. Francja / Hiszpania / USA 2008, 126 min. „Che. Guerilla”(„Che. Part Two: Guerilla”) Reż.: Steven Soderbergh. Scen.: Terrence Malick, Peter Buchman, Benjamin van der Veen. Obsada: Benicio del Toro, Demián Bichir, Franka Potente, Joaquim de Almeida. Gatunek: biograficzny / dramat / wojenny. Francja / Hiszpania / USA 2008, 131 min.