Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (128) / 2009

Krystian Wojcieszuk,

TACY SAMI

A A A
Wiadomo przecież: życie jest krótkie, przypadkowe i pozbawione sensu; można jedynie uwierzyć w coś lub kogoś (Kogoś), a potem „czernić papier”, przekonując w praktyce bardziej siebie niż innych. S. Szymutko: „Rzeczywistość jako zwątpienie w literaturze i literaturoznawstwie” (1998)
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że powieściowej twórczości Zadie Smith póki co należy się miejsce na półce z książkami „niekoniecznymi”. Sama angielska autorka jest za to postacią utalentowaną i niebanalną. Powiem więcej: jest to literacki talent, który nie tylko świetnie się zapowiada, ale też doskonale (zwłaszcza w mediach) broni. Autorka „Białych zębów” ma jeszcze jedną niewątpliwą zaletę: posiada grono bardzo interesujących znajomych.

Ostatnia powieść pisarki pt. „O pięknie” (Znak, 2006) trafiła do polskich księgarń opatrzona spreparowanym podtytułem „transatlantycka saga komiczna”, który miał podkreślać atrakcyjność jej interkontynentalnej fabuły. Transatlantycki jest również projekt, w który tym razem zaangażowała się Smith jako redaktorka oraz animatorka życia literackiego (taką ją lubimy!), czyli charytatywny zbiór opowiadań pt. „Księga innych ludzi”. Ów tom stanowi nie tylko rzadką okazję do prozatorskiego rekonesansu wśród młodych profesjonalnych literatów (m.in. David Mitchell, Hari Kunzru, Nick Hornby, Jonathan Safran Foer – żeby ograniczyć się do powieściopisarzy czytanych w naszym kraju), ale również cel jego wydania był bardzo szlachetny: założona przez Dave’a Eggersa fundacja „826 VALENCIA”, kształcąca młodych ludzi w kreatywnym pisaniu. Znajdujemy się więc na styku literatury i dydaktyki XXI wieku, które to miejsce – zwłaszcza w czasach „gdy nie ma już o czym pisać i po co czytać” – zdaje się być stolicą kulturowej donkiszoterii.

Grunt pod recepcję „Księgi innych ludzi” został w Polsce oczywiście przygotowany przez „Poparzone dzieci Ameryki” (Znak, 2005). Jest to „antologia” nie do powtórzenia, tak ze względu na jej pesymistyczny klimat oraz przedziwną (brutalną, surrealistyczną) fabularną fakturę, jak i prosty fakt, że dwoje spośród młodych autorów (naprawdę fenomenalny David Foster Wallace oraz Amanda Davis) zdążyło od tamtego czasu zginąć w tragicznych okolicznościach. Można by wręcz stwierdzić, że „Poparzone dzieci Ameryki” były zbiorem z ducha gogolowskim („Listy Stevena, psa, do szefów wielkiego biznesu” Eggersa, „Felerna ręka” Lipsyte’a, „Dentofilia” Slavin), gdyby nie fakt, że „młodzi gniewni” amerykańskiej literatury bardziej inspirowali się tutaj zapewne filmami Davida Lyncha. Nowa „antologia” (z cyklu „Zadie Smith przedstawia”) ma jednak także swoje niepodważalne lekturowe zalety. Zanim do nich przejdę, muszę z całą stanowczością zaznaczyć, że nie interesują mnie żadne filozoficzne uwikłania przymiotnika „inny” występującego w jej tytule. Dość tej daremnej logorei.

Redaktorka tomu zleciła po prostu dwudziestu trzem wprawionym w bojach autorom (z sobą samą włącznie) wymyślenie postaci, które byłyby punktem centralnym rzeczonych opowiadań. Powstał zbiór mocny, intrygujący i różnorodny, po pierwsze ze względu na urozmaicone pochodzenie oraz narracyjne temperamenty posługujących się językiem angielskim autorów. Po drugie z powodu prostego faktu, że w skład „Księgi innych ludzi” wchodzą dwa lub – jeśli liczyć wynik przedziwnej kolaboracji Hornby’ego z Posy’m Simmondsem – trzy opowiadania graficzne. Według Smith, wszystkie krótkie formy prozatorskie są dla pisarzy „jak gaz, wypełniający całą wolną przestrzeń, którą dysponujemy”, a więc ich powstawaniu towarzyszy wyjątkowo uciążliwa „męka twórcza”. Przyjrzyjmy się zatem przynajmniej kilku najlepszym jej efektom.

„Księga innych ludzi” rozpoczyna się obiecująco, ale jest to przypadek, gdyż utwory prezentowane są nam w kolejności alfabetycznej. David Mitchell oddaje w swoim opowiadaniu głos tytułowej Judith Castle, kobiecie w średnim wieku, entuzjastycznie zaangażowanej w życie społeczno-kulturalne Londynu. Judith jest najwyraźniej rozwódką (a nie, jak chce recenzentka „Gazety Wyborczej” – starą panną), która cierpi na współczesną odmianę bovaryzmu. Próbuje ona – co jest chyba efektem zgubnego wpływu czasopism dla pań – „wyhodować” sobie idealnego mężczyznę: „Taktowne napomnienie pomogłoby pozbyć się jego wąsów. Musicale wyparłyby to jego zamiłowanie do electric folku”. Mitchell sugeruje nam wiszącą w powietrzu katastrofę już na początku opowiadania, ale zakończenie okaże się o wiele bardziej drastyczne.

Drugi z kolei: „Justin M. Damiano”, minikomiks stanowiący mistrzostwo intelektualnej kondensacji, to tragikomiczna opowieść o życiu „niezależnego” krytyka filmowego. Użycie przeze mnie słowa „opowieść” w odniesieniu do tego czterostronicowego dziełka najlepiej pokazuje talent Daniela Clowesa, znanego szerszej publiczności dzięki ekranizacji jego „Ghost World”. Jeśli dodamy do tego, że kolejne opowiadanie zbioru, a więc „Frank” Alison Kennedy (znajdujemy się znowu po „naszej” stronie Atlantyku), dotyczy w całości wspomnień starszego mężczyzny siedzącego w pustej sali kinowej, to odnaleźliśmy właściwie dwa motywy przewodnie „Księgi innych ludzi”. Kryzys rodziny oraz kino, albo – mówiąc w sposób bardziej uczony – techniki audiowizualne i rozpad więzi społecznych.

„Zrobię dla swojej rodziny wszystko, poza spotkaniem się z nią” – stwierdza narratorka opowiadania pt. „Hanwell Senior” autorstwa samej Zadie Smith. Gdy słyszymy w nim o wnukach, którzy „Z wielką chęcią zabierają się za odtwarzanie życia i myśli tych, którzy umarli albo wkrótce umrą, choć może regularnie odrzucają połączenia od swoich matek” – to wyczuwamy słabo skrywaną próbę mówienia za całe pokolenie, odchowanych na „kultowych” filmach „obywateli wolnego świata”. Ale nie tylko za nich. Adam Thirlwell na przykład uczynił bohaterami swojej „Nigory” parę emigrantów z Uzbekistanu. Tytułowa bohaterka próbuje oswoić przeżywany właśnie kryzys małżeński prywatną teorią komedii romantycznej, która była „według Nigory najbardziej skomplikowanym gatunkiem filmowym. Ilustrowała bowiem podstawowy dylemat moralny, z jakim boryka się każdy człowiek. Pokazywała przepaść pomiędzy pożądaniem a spełnieniem”.

Na uwagę zasługują na pewno takie opowiadania jak „Soleil” Vendeli Vidy oraz błyskotliwy „Roy Spivey” Mirandy July, ale prawdziwą perełką zbioru zdaje się być „Perkus Tooth” Jonathana Lethema. Głównym protagonistą jest ponownie „undergroundowy” krytyk filmowy (tym razem na usługach filmowego wydawnictwa „Criterion”), którego osobowość jest w zręczny sposób „po kawałku” odsłaniana – jest to zresztą niemal reguła w „Księdze innych ludzi” – dzięki „uczestniczącej” narracji jednego z bohaterów. Tym, co czyni z „Perkusa Tootha” obiekt dla polskich czytelników szczególnie godnym uwagi, jest fakt, że taką prozę mógłby pisać Marcin Świetlicki, gdyby potrafił pisać prozę. Nie jest to pusta złośliwość: narratorem opowiadania jest były dziecięcy gwiazdor filmowy, który teraz – według słów samego Perkusa – jest niczym „astronauta, który nie może wrócić do domu”. Sam Tooth często przebywa w stanie określanym jako „eliptyczny”: „Był jakby pomiędzy – pisze Chase, narrator – Niczym wciśnięty przycisk pauzy”.

Zdarzają się w tomie co prawda utwory słabsze, jak „Potwór” Tobby’ego Litta, ale są one w zdecydowanej mniejszości. „Księga innych ludzi” to naprawdę rzadka okazja, by przeczytać po polsku coś George’a Saundersa, czy ZZ Packer. Z ciężkim sercem pomijam joyce’owski kawałek Colma Tóibína oraz „Kłamcę” bośniackiego autora, Aleksandra Hemona, który opowieść o ukrzyżowaniu Chrystusa umieścił dokładnie na cienkiej granicy pomiędzy prawdą a bluźnierstwem (doprawdy ciężko opisać to mniej pretensjonalnie). Pisząc o „Księdze innych ludzi” trzeba być z konieczności wybiórczym, aby pozwolić czytelnikom wykonać ich pracę. Dodajmy jeszcze tylko, że obecni na łamach „antologii” autorzy portretują swoich bohaterów z reguły w sposób naturalistyczny. Uprawiają więc współczujące rzeźbienie w ich fizjologii, pokazując dosadnie poziom egzystencji, na którym są tacy sami. Z iluż perspektyw można to jednak ukazać. Wystarczy tylko – jak pisze w „Łowcy autografów” Zadie Smith – potrafić „sobie wyobrazić siebie jako błahy incydent w życiu innych”.
„Księga innych ludzi”. Red. Zadie Smith. Przeł. Olga Masoń-Kędzierska, Anna Sak, Iwona Sumera. Wydawnictwo Znak. Kraków 2009.