Wydanie bieżące

1 maja 9 (129) / 2009

Łukasz Iwasiński,

BARWNY DUBSTEP

A A A
Boxcutter “Arecibo Message”. Planet Mu Records.
Dubstep to mroczna, oszczędna, hipnotyzująca, potężnie zbasowana elektroniczna wersja zawsze wpływowego w Wielkiej Brytanii dubu, przyprawiona elementami tamtejszej klubowej tradycji z naciskiem na drum’n’bass, hip-hop, a do tego smaczkami electro czy szczyptą orientalizmów. Masywne, majestatyczne jamajskie groove’y już w początkach dekady zaznaczyły swą obecność w londyńskim tanecznym undergroundzie. W 2003 roku nakładem Tempy – dziś flagowej wytwórni gatunku – ukazała się pierwsza część składanki „Dubstep Allstars” (potem wydane zostały kolejne 4 części, a w 2006 londyńska tłocznia wypuściła płytę, pt. „Roots of Dubstep”, kompletującą produkcje, które legły u podłoża zjawiska). Warto odnotować także sygnowane przez oficynę Rephlex – należącą do ojca chrzestnego brytyjskich nowych brzmień, Aphex Twina – kompilacje, „Grime” z 2004 roku, a przede wszystkim „Grime 2” przedstawiającą kluczowych dla wykrystalizowania się gatunku producentów, jak: Digital Mystikz, Loefah i Kode 9.

W latach 2006 i 2007 światło dzienne ujrzały płyty, dzięki którym dubstep zagościł w mainstreamowych muzycznych mediach i przebił się do świata popkultury (mowa tu przede wszystkim o albumach Buriala). Dziś na dubstepowej scenie zrobiło się szalenie tłoczno. Wątki tej estetyki przenikają do twórczości producentów i didżejów głównego nurtu. O niesłabnącej intensywności zbasowanej fali świadczą zalewające rynek miksy i składanki. Niemałym, choć mocno spóźnionym echem odbija się dubstep także w polskim klubowym środowisku – dostrzec można coraz większą ilość didżejów i imprez tej stylistyce poświęconych; kilka tygodni temu ukazała się płyta, pt. „Lowfreq Poland” prezentująca potencjał rodzimych producentów.

Choć aktualnie wielu twórców w najróżniejszych rejonach świata powiela sprawdzone patenty i coraz częściej odnieść można wrażenie, że dubstep pożera własny ogon, wciąż zdarzają się artyści, którzy prezentują indywidualne spojrzenie, wzbogacając wewnętrznie ten styl, jednocześnie zachowując surową, tchnącą undergroundem energię. Niewątpliwie należy do nich irlandzki producent Barry Lynn, znany jako Boxcutter. Artysta wydał właśnie trzeci album, pt. „Arecibo Message”. Płyta przynosi muzykę jeszcze bardziej eklektyczną niż poprzednie krążki. Autor z jednej strony przywołuje szaloną energię rave, z drugiej flirtuje z tradycją intelligent dance music (abstrakcyjnej elektroniki, która zdominowała brytyjską scenę w poprzedniej dekadzie, przenosząc syntetyczne dźwięki z klubowych parkietów do domowych pieleszy), a całość ubarwia improwizowanymi pasażami i strukturami o funkowej i jazzowej proweniencji. Misterna, pełna niuansów realizacja, bogate aranże (również z wykorzystaniem żywych instrumentów), stosunkowo jasny klimat i żywiołowość lokują album na najbardziej energetycznym i barwnym biegunie dubstepowej estetyki, niemniej pulsujące w głębi basy wciąż wiążą krążek z fundamentami tego gatunku. Boxcutter pokazuje po prostu – wbrew hermetycznym brzmieniom klasyków – jak niejednorodna, wielowymiarowa, a przede wszystkim otwarta może to być formuła.