Wydanie bieżące

1 maja 9 (129) / 2009

Tadeusz Kosiek,

CHMURNE NUTY

A A A
Hildur Ingveldardottir Gudnadóttir “Without Sinking”. Touch, 2009.
Zadebiutowała w roku 2006 solową płytą „Mount A”, współpracowała z innymi artystami, zarówno w studio (w zespołach towarzyszących Skuli Sverrisonowi, Benowi Frostowi, Nico Muhly’emu i jeszcze paru innym), jak i podczas tras koncertowych (m.in. Animal Collective oraz Throbbing Gristle), komponowała na potrzeby teatru, jednak świat usłyszał o niej dopiero za sprawą „Katodivaihe”.

Co prawda Hildur Ingveldardottir Gudnadóttir – o niej bowiem traktuje ten tekst – pojawiła się na “Without Sinking” ledwie w trzech utworach, ale była to obecność wyraźnie zauważalna, bowiem ciepłe brzmienie wiolonczeli w odczuwalny sposób ogrzało mroźny kosmos elektronicznego minimalizmu Pan Sonic i do pewnego stopnia uczłowieczyło ich posttechnowy gamelan skorodowanych bitów. Po tym epizodzie islandzka wiolonczelistka i wokalistka odważnie wkroczyła w świat muzyki elektronicznej i elektroakustycznej, podejmując współpracę z norwesko-islandzkim triem BJ Nilsen/ Stilluppsteypa (bardzo udana płyta „Second Childhood” dla Staubgold) oraz dołączając na stałe do składu formacji Angel (z którą wcześniej okazjonalnie już grywała) i nagrywając z nią dwie płyty („Kalmukia” w 2008 oraz „Strings of Consciousness & Angel” w 2009). O Gudnadóttir zrobiło się nieco głośniej – przynajmniej w światku elektroniki – przyszła więc pora na wydanie drugiego albumu solowego. „Without Sinking” ukazał się w tym roku nakładem kultowej – to jedna z tych oficyn, które rzeczywiście zasługują na to nadużywane miano – wytwórni Touch. W „stajni” Ambarchiego, Biosphere, Fennesza, Watsona, Ikedy i innych muzyka Islandki znalazła swoje miejsce, wpasowując się pomiędzy pozycje ambientowo-dronowej części jej katalogu.

O nowych nagraniach wiolonczelistka powiedziała mniej więcej tak: „Chciałam otwartej przestrzeni dla pojedynczych nut i (chciałam) pozwolić im (swobodnie) oddychać, jak (czynią to) pojedyncze chmury na czystym niebie”, zapewne dlatego muzyka rozwija się nieśpiesznie, pojedyncze nuty powoli są nanizywane na delikatne sznury melancholijnych melodii, nad którymi unoszą się duchy kompozycji Góreckiego, Pärta, Bryarsa. Wyciszone, kontemplacyjne utwory islandzkiej wiolonczelistki, której w poszczególnych nagraniach towarzyszą basista Skuli Sverrisson, organista Jóhann Jóhannsson oraz klarnecista Gudni Franzson (ojciec Hildur), wyzwolone z okowów upływającego czasu, płyną w powietrzu, niczym ciemne chmury po granatowym niebie rozświetlanym momentami odległymi błyskawicami.

„Without Sinking” to płyta dla tych, którzy chcą zapomnieć o otaczającym świecie i mają dość czasu na to, by podążyć śladem rozsypanych na niebie nut.