Wydanie bieżące

15 maja 10 (130) / 2009

Zuzanna Sokołowska,

BUNTOWNIK Z POWODEM

A A A
Santiago Sierra zalicza się do tej rangi artystów, którzy prowokują artystyczne eksperymenty świadomego przetwarzania historii i panujących w niej okrutnych zasad. Rewolucjonista i zagorzały przeciwnik kapitalizmu, otoczony bogactwem na tle biednego Meksyku, uprawia sztukę, którą sprzedaje pod hasłem intelektualnej prostytucji na usługach systemu. Sierra podkreśla słabości współczesnej demokracji, tworząc własny wskaźnik dochodów związanych z kolorem skóry. Staje się demiurgiem prawdy, spychanej w głąb zbiorowej świadomości, której nawarstwienia zaczynają uwierać.

Twórczość Sierry to połączenie elementów rzeźby, fotografii i performance’u. Ze względu na krótkotrwały charakter prowadzonych przez niego akcji, dokumentuje je za pomocą zdjęć i wideo. Do najbardziej spektakularnych przedsięwzięć tego artysty można zaliczyć „Korytarz Ludzki”, który powstał w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Bukareszcie. Santiago Sierra wytyczył od wejścia do wyjścia 240 metrowy korytarz, o szerokości 120 cm. Wynajął 396 żebraczek i prostytutek, ustawiając je równolegle po obu stronach korytarza. Z wyciągniętymi dłońmi, jak mantrę powtarzały wyuczoną frazę „give me the money” po angielsku i rumuńsku. Co przypominało neurotyczną echolalię, zapętloną w przestrzeni muzeum, wskazującą kierunek, w którym podąża globalny kapitalizm.

Wielkim skandalem i prawie natychmiastowym zamknięciem zakończyła się jego akcja w niemieckim mieście Pulheim w nieczynnej synagodze. Zdarzenie nosiło tytuł „245 m2”. Niemiecka synagoga stanowiła symbol i pamiątkę zagłady Żydów w czasie II wojny światowej. Artysta wpada na kontrowersyjny pomysł ustawienia na parkingu przed synagogą 6 samochodów z włączonymi silnikami. Gaz z rur wydechowych wtłaczany był do środka za pomocą gumowych tub. Później do zagazowanej synagogi wpuszczani byli przypadkowi ludzie w specjalnych maskach, którym towarzyszył strażak. Głośne protesty skierowane przeciwko „245 m2” stały się symbolem głęboko skrywanego lęku przed pamięcią i historią, niemożnością zderzenia się z cierpieniem, bólem, a ostatecznie ze śmiercią.

Sierra postanowił także wytoczyć walkę powszechnie panującej dyskryminacji w trakcie swojego pobytu w Izraelu. Zupełnie przypadkowo odkrył książkę telefoniczną przeznaczoną tylko dla Arabów. Reakcją na nią stała się akcja na Biennale w Tel Avivie w 2006 roku, kiedy to wymił na organizatorach słynne już czytanie książki telefonicznej po arabsku, które było odpowiedzią na dyskryminację Palestyńczyków. Przez 120 godzin przeczytano tylko połowę, a sam pawilon wystawowy strzeżony był przez uzbrojonych ochroniarzy. Zdarzenie to pokrywało się z odczytywaniem nazwisk ofiar ataku terrorystycznego w madryckim metrze w galerii Helga de Alvear. Artysta próbował zwrócić uwagę, jak często stereotypy, uprzedzenia czy dyskryminacja kierują naszym zachowaniem i sposobem myślenia. William James określał stereotypizację mianem stanu umysłu obrastającego w zanieczyszczenia, które powiększają się jak plamy tłuszczu. Jeden stereotyp ciągnie za sobą kolejne uprzedzenia. Nie przeciwstawiamy się temu procesowi, tylko niezmiennie utrzymujemy stare przekonania.

25 grudnia w 2006 roku miał miejsce głośny performance „The Anarchist”. Artysta zaprosił do niego ośmiu anarchistów, którym zapłacił po 100 dolarów. Uczestnicy ubrani w czarne peleryny i capirote mieli wysłuchać papieskiej mszy. Hiszpańskie słowo capirote oznacza obwódkę wokół oczu ptaków. Określa ono również stożkowate nakrycie głowy z wyciętą owalną powierzchnią dla oczu, które noszono w Hiszpanii na znak skruchy i pojednania z Bogiem. Do dnia dzisiejszego w czasie Wielkiego Tygodnia, podczas Drogi Krzyżowej tradycja ta jest kontynuowana. Słowo capirote nabrało w tym kraju pejoratywnego znaczenia i oznacza też człowieka skazanego na głupotę (mas tonto de capirote). W Stanach Zjednoczonych capirote stało się symbolem Ku Klux Klanu i rasowych uprzedzeń.


Santiago Sierra poprzez swoją twórczość kieruje wzrok odbiorców na problemy trzeciego świata. Analizuje zagadnienia pracy fizycznej, zdrowia, narodowości i pochodzenia społecznego, badając różne systemy polityczne i gospodarcze oraz ich bezpośrednie skutki dla poszczególnych jednostek. Cechą jego działań jest budowanie trwałego napięcia między widzem, który narażony jest na artykulację głosów tych, którzy zostają spychani na margines społeczeństwa. W jego pracach ludzie stają się obiektami, które mogą być pomalowane i wykorzystywane według różnych hierarchii. Często odwróceni plecami do widza, stają się anonimowym głosem w dyskusji na temat ludzkiej godności. Sierra próbuje przekraczać granice nałożone przez kulturowe i polityczne schematy, pozostawiając na szczęście uczucie niesmaku w świecie, w którym nawet śmierć stała się higieniczna. W Hawanie artysta zorganizował performance, w którym wzięli udział opłaceni wolontariusze. Sierra zaproponował im 30 dolarów w zamian za zgodę na wytatuowanie poziomej linii na plecach. W celu podniesienia świadomości dotyczącej nieludzkich warunków pracy i wynagrodzenia nielegalnych pracowników z zagranicy, Sierra zatrudnił robotników do pracy w galerii, płacąc im minimalną stawkę. Mieli przesuwać bloki o wadze dwóch ton, bez konkretnego celu. Skuteczność działań tego artysty potwierdza także zdarzenie z 1999 roku w galerii w Gwatemali. Sierra wynajął wówczas ośmiu nielegalnych pracowników, którzy mieli zasiadać nago na kartonowych pudełkach na czas wystawy. Artysta zasygnalizował sytuację osób, przybywających do Gwatemali w celu poszukiwania pracy. Ich codzienne życie, brak jakiegokolwiek statusu prawnego i nieobecność w żadnych statystykach miały uczynić je niewidzialnymi członkami społeczeństwa. Podobny mechanizm dotyczył performance’u poruszającego problem azylu, w którym Sierra po raz kolejny wynajął wolontariuszy – cudzoziemców. Tym razem zostali oni poproszeni o siedzenie w kartonowych pudełkach przez cztery godziny. Nie otrzymali za to pieniędzy, ponieważ mogli zostać za to deportowani. Uczestnicy siedzieli w taki sposób, że praktycznie byli ukryci przed widzem. Ta niewidzialna fizyczna obecność, jak i panująca w galerii cisza były metaforą sytuacji osób ubiegających się o azyl w Niemczech, które borykają się z problemem mieszkaniowym i przymusową bezczynnością związaną z zakazem pracy i podróżowania.

Wystawa Santiago Sierry, którą można było oglądać w Rondzie Sztuki związana była z zdarzeniem, które miało miejsce w 2004 roku. „111 konstrukcji z 10 modułów i 10 pracowników” składa się z 111 czarno-białych fotografii w formacie 50 x 75 cm. Koncepcją Sierry było znalezienie 10 pracowników z płytami gipsowymi w formacie 100 x 100 x 2,5 cm. W wyniku ich przekształceń powstało 111 egzystencjalnych, minimalistycznych wariacji na temat konieczności zapewnienia indywidualnej wartości pracy w zakresie jej przydatności. Praca Sierry staje się głosem przeciwko zależności gospodarczej, która wykorzystuje i marginalizuje pracowników. Zadaje pytania o sens, przydatność i dobrowolny wysiłek. Kombinacja „111 konstrukcji z 10 modułów i 10 pracowników” stała się także pewnego rodzaju spektaklem, który produkuje nową rzeczywistość, zamiast ją obrazować i staje się interwencją także w kwestii systemów politycznych, które w swoich strukturach rodzą konflikty. Artysta zwraca uwagę na społeczne absurdy rządzące rzeczywistością, jednakże jego samego nie można odciąć od konformizmu, ponieważ czynnie uczestniczy w kapitalistycznym systemie, któremu za wszelką cenę nie chce się poddawać. Na zarzuty skierowane w tej kwestii, odpowiada krótko, że „chce po prostu robić swoją sztukę”. Idąc tropem Machiavellego, sukces lub niepowodzenie działań wynika mimo wszystko z konformizmu wobec okoliczności. Czy Sierra staje się przez to mniej wiarygodny jako artysta?
Santiago Sierra „111 konstrukcji z 10 modułów i 10 pracowników” 14 kwietnia – 3 maja 2009, Galeria Rondo Sztuki w Katowicach.