Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (131) / 2009

Bernadetta Darska,

KRZYCZĄCA RYBA

A A A
„Dzianina z mięsa” to kolejny tom rozmów Katarzyny Bielas z ludźmi „niesformatowanymi”. Nie bez powodu przywołuję określenie stanowiące tytuł książki opublikowanej dwa lata wcześniej. Rozmówcy Bielas, choć różnią się zainteresowaniami, uprawianymi dziedzinami sztuk, doświadczeniami biograficznymi i sposobami ich interpretowania, mają wiele cech wspólnych. Tym samym opowieść konstruowana przez autorkę układa się w fabułę skupioną na kilku kluczowych elementach – wykluczeniu, przeciwstawianiu się oczywistościom, niezależności. „Dzianinę z mięsa” można potraktować jako kontynuację „Niesformatowanych”, zwłaszcza że dobór rozmówców jest dość podobny. Ponownie mamy do czynienia z artystami – pisarzami, aktorami, reżyserami, badaczami literatury. Gdyby dokonać podsumowania liczbowego, w „Niesformatowanych” znajdziemy dwadzieścia rozmów, w „Dzianinie z mięsa” dwa wywiady więcej. W obu tomach pojawia się postać Marii Janion, w obu dominują mężczyźni – w „Niesformatowanych” nieznacznie, bo jest ich dwunastu, w „Dzianinie z mięsa” nieco bardziej, gdyż są bohaterami piętnastu rozmów. Powyższe płciowe podsumowanie nie ma, oczywiście, na celu posądzania Bielas o szczególne faworyzowanie płci przeciwnej. Jest jednak z pewnością dość symptomatyczne, gdyż – w tym przypadku mimowolnie chyba – odsłania pozycje, jakie obie płcie zajmują w przestrzeni publicznej. Zważywszy, iż jedna z rozmów jest drugą odsłoną kobiety Mistrzyni, tom „Dzianina z mięsa” pokazuje oprócz Janion zaledwie sześć niebanalnych kobiet. Skoro mowa tu o przestrzeni publicznej, nie można nie wspomnieć o jej związku z tym, co prywatne, intymne, codzienne. Gdyby więc przyjrzeć się opowieściom prezentowanych przez Bielas kobiet, kwestia wielokrotnego wykluczenia za sprawą płci, narodowości, aktywności pojawia się bardzo często.

Tom otwiera rozmowa z Małgą Kubiak. I już na pierwszych stronach czytamy o tym, co będzie powracać w książce Bielas nieustannie. O ucieczce od ograniczających norm społecznych – Kubiak formułuje nawet prywatny postulat: „(...) chciałabym, żeby moje dzieci poszły do przodu, dalej niż ja, żeby nie zważały na społeczne normy” (s. 9). O byciu Obcym – kimś, kto jest stąd, ale nie czuje się u siebie, ale też kimś, kto dzięki mieszkaniu zagranicą zyskuje inne spojrzenie – widzi więcej, bo jest już trochę „stamtąd”. Wątek ten pojawia się w kilku rozmowach, wynika też z niego jeszcze inny problem – zaściankowość polskości (Janusz Głowacki mówi np.: „(...) Polska przestała być (…) sexy”, s. 78). Wynika też zadanie – próba zdefiniowania tego, co stanowić może receptę, co wyleczy chorobę i doprowadzi do zmian. Te natomiast potrzebne są nie tylko Polsce, ale wszystkim miejscom i ludziom, gdzie norma usiłuje spacyfikować ożywczą różnorodność i przeciwstawianie się konwencjom. Nic więc dziwnego, że Jonas Gardell emocjonalnie oznajmia: „Jeżeli chciałbym się stać czymś w moim życiu, to właśnie krzyczącą rybą. I chciałbym, żeby moi czytelnicy, widzowie też byli krzyczącymi rybami. Będziemy łapać hak, bo takie jest życie, ale nie będziemy się poddawać bez sprzeciwu. Nie bądźmy posłuszni, nie bądźmy milczący, nie bądźmy grzeczni” (s. 35). Wielu rozmówców Katarzyny Bielas w centrum swoich zainteresowań stawia wolność – to wolność mobilizuje do działania, inspiruje, prowokuje, zmusza do walki i do zdefiniowania priorytetów.

Ważnym i powracającym w różnych odsłonach tematem jest kwestia radzenia sobie z innością – zarówno w sensie indywidualnym, jak i narodowym. Kilkakrotnie przywołany zostaje antysemityzm. Bożena Umińska-Keff mówi, że wydarzenia 1968 roku traktuje jako symboliczne odebranie jej obywatelstwa. Zauważa: „(...) w Polsce ludzie naprawdę nie mają i nie kultywują wrażliwości. Jest ogromne przyzwolenie na rasizm, antysemityzm, homofobię, mizoginię” (s. 243). Maria Janion przywołuje wspomnienie z dzieciństwa – obraz prowadzonych na śmierć Żydów naznacza ją na całe życie. Alona Frankel traktuje bycie Żydówką jako rodzaj manifestacji, protestu, może nawet oporu przeciw niesprawiedliwości i okrucieństwu: „Zostanę Żydówką, póki żyje ostatni antysemita” (s. 283). Jolanta Dylewska zastanawia się, czy Polska zdołała pozbierać się po Holokauście, czy puste miejsca, przestrzeń pozbawiona dotychczasowych mieszkańców i ich wkładu w społeczność, nie stanowią przytłumionego krzyku także dzisiaj, nawet jeśli młodzi nie pamiętają już tych, którzy kiedyś mieli w tym miejscu swoje zakłady pracy, kawiarnie, domy. Opowiada: „(...) przeżyłam szok, bo uświadomiłam sobie, zobaczyłam, że te miasteczka zatrzymały się lub wręcz cofnęły w rozwoju. Tam przed wojną były na przykład dwa zakłady fotograficzne, kawiarnie, wiedziałam, kto je prowadził. Herbaty czy kawy można było się napić u tego, a najlepsze ciastka kupić u tamtego. A kiedy przyjeżdżałam, to okazywało się często, że tam nie ma nic. Jest jakiś sklep i żadnych szans na kawę” (s. 420).

W wielu rozmowach powraca motyw traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa lub młodości, a także trudnych relacji z rodzicami. Odcięcie się od matki i ojca staje się często pierwszym krokiem do samozdefiniowania, gestem niełatwym, ale koniecznym. Jonas Gardell wspomina o bezradności gwałconego dziecka. Izabela Filipiak opowiada z kolei o tym, jak została zgwałcona jako nastolatka, i jak, chcąc pokonać strach, narażała się na niebezpieczeństwo. Wspomina też o zapracowanej, nieobecnej matce i nieobecnym, co prawda w inny sposób, bo nieustannie wspominającym doświadczenia wojenne, ojcu. Małga Kubiak pytanie, w którym padają określenia rodziców: „Matka, Danka Kubiak – malarka, scenografka. Ojciec, Tadeusz Kubiak – znany poeta”, kwituje: „Matka – schizofreniczka, ojciec – alkoholik” (s. 11). Bożena Umińska-Keff opowiada o syndromie dziecka tych, którzy ocaleli, o samobójstwie ojca i o braku dostępu do historii opowiadanych przez matkę. Swoje uwikłania rodzinne podsumowuje zdaniem: „To moja prywatna mitologia – ojciec, który mnie puścił, i matka, która mnie nigdy nie puściła” (s. 241).

Zbiór rozmów Katarzyny Bielas można także czytać jako historię o przemijaniu. Janusz Głowacki opowiada, jak ulotna bywa sława w Stanach Zjednoczonych. Kamil Sipowicz sugeruje bardziej podejrzliwe przyglądanie się historii, stawiając tezę, iż każda uznana wersja wydarzeń eliminuje inne, równie prawdziwe i równie istotne. Izabela Filipiak zwraca uwagę na kult życia obecny w naszej kulturze i zauważa, że odbiera się ludziom możliwość publicznego przeżywania żałoby. Maria Janion mówi z kolei o melancholii i o pełnym napięcia związku z tymi, którzy odeszli z tego świata: „Nie możemy umarłej osoby zupełnie opuścić, ale przecież nie możemy jej też wiernie strzec. (…) Obraz tej osoby bezustannie się zmienia, nie jest już taki sam, jaki był. Na tym polega paradoks melancholii (…)” (s. 226). Lech Majewski natomiast skupia się na niemożności zbliżenia się do kogoś na dłużej, na stałe, zawsze jest to jedynie moment.

„Dzianina z mięsa” Katarzyny Bielas jest książką fascynującą. Autorka po raz kolejny odsłania oblicze osoby, która nie tylko umie pytać, ale też – a może przede wszystkim – potrafi uważnie słuchać. W większości rozmów wyczuwalne jest zaufanie, chęć porozumienia, rodzaj komunikacyjnej intymności. Choć mamy do czynienia z indywidualnościami, choć bohaterowie wywiadów różnią się, po raz kolejny Bielas zaprasza nas do spotkania z „niesformatowanymi”, a tych nigdy nie jest za dużo. Kończąc lekturę „Dzianiny z mięsa”, odczuwamy niedosyt, chcemy dalej rozmawiać, dalej słuchać, dalej być w kręgu tych, dla których obojętność jest czymś obcym. Zaczynamy więc – tak od razu – czekać na kolejny tom. Oby więc czekanie nie trwało długo.
Katarzyna Bielas: „Dzianina z mięsa”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2009 [seria: Rozmowy].