Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (131) / 2009

Ewa Szkudlarek,

PUDEŁKO BEZ PAMIĘCI

A A A
W spektaklu „Pamięć wody” granym w Teatrze Nowym w Poznaniu wszystko, tak jak w życiu podlega nieustannym przemianom. Przedstawienie składa się ze scen tragicznych, komicznych, melodramatycznych i farsowych, które są zapisem spotkania trzech sióstr w pokoju nieżyjącej matki w przeddzień jej pogrzebu. Istotnie, w całej atmosferze domu wyczuwa się śmierć, która dotyka wszystkich odczuwalnym brakiem matki, a mimochodem skłania do refleksji na temat przemijania.

„Pamięć wody” jest opowieścią, której bohaterem jest nie tylko osoba zmarła, ale i jej bliscy. Tytułowa pamięć dotyczy cierpień własnych i cudzych, pamięci kobiet w ogóle – matki i córek. A ponadto, w wymiarze filozoficznym pamięć odnosi się do zagadnienia wieczności, co w rezultacie implikuje problem czasu i przestrzeni. Taka konstrukcja związków i relacji między tymi kategoriami jest wpisana również w strukturę poznańskiego przedstawienia. Doświadczenie czasu przeszłego, teraźniejszego i przyszłego rodzi konkretne egzystencjalne napięcia. Czas i jego upływ jest problemem, który wymaga odpowiedzi, dotyczy przecież bolesnego aspektu, jakim jest przemijanie, ale też sposób „zamieszkania” w określonej rzeczywistości.

Teresa, Mary i Catherine powracają do świata dzieciństwa, dotykając nagromadzonych od lat przedmiotów tkwiących na dnie starej szafy. Każda z nich przedstawia innych wariant przeszłych zdarzeń, przekręcają wspomnienia, poddając je subiektywnej analizie, by racjonalizować i usprawiedliwić to, w co chcą same wierzyć na temat rodzinnych więzi i młodzieńczych uczuć. Fałszywie interpretują drobiazgi, mitologizują najsubtelniejsze ułamki matczynych spojrzeń, a ich demonstracyjne zachowania umożliwiają zmiany żeńskich ról: zagubionych dziewczynek, niesfornych nastolatek czy też spragnionych miłości dorosłych kobiet.

Córki dokonują obrachunku z przeszłością, diagnozując współczesność, ale ta diagnoza szczególnie dla średniej – Mary, okazała się okrutna. Najstarsza Teresa zajmuje się organizacją oprawy pogrzebowej, stara się wszystko przewidzieć, dba o szczegóły i o to, co ludzie powiedzą. Dla najmłodszej przyjazd na pogrzeb staje się antraktem w nawiązywaniu romansów i chwilową przerwą w pogoni za produktami z promocji czy bluzeczkami z przeceny. Średnia natomiast postanawia spędzić noc w łóżku matki, by poczuć po raz ostatni jej ciepło i zapach. Wchodząc do łóżka wstępuje jednoczenie w strumień wartkiej przeszłości, która rani, kaleczy, a innym razem domaga się przebaczenia. Zraniona i udręczona szuka uzdrowienia, które nie przychodzi ani w rozmowach z siostrami, ani w ramionach kochanka, ani też w upojeniu alkoholowym. Mary jednak może śnić, a sen jest czymś, co daje jej szansę na zrozumienie okaleczonego i zagubionego Ja.

Jednym z ciekawszych pomysłów inscenizacyjnych jest prezentacja snu na scenie. W smudze jasnego światła, w roztańczonych płatkach śniegu córka może zobaczyć nieżyjącą, ale inscenizującą różne etapy swojego życia – matkę. A zatem na poziomie budowy spektaklu podstawowym czynnikiem umożliwiającym aktywizację przeszłości jest powracający motyw snu z jego bohaterką – zjawą ducha matki. Śniąca Mary dzięki pracy marzenia sennego może nareszcie dokończyć przerwaną rozmowę z matką, nazwać swoje uczucia wobec niej, krzyczeć z goryczą w głosie – „dlaczego odebrałaś mi moje dziecko?” Obie kobiety zbliża do siebie tęsknota za utratą dziecka w wymiarze psychologicznym (Mary zerwała wszelkie kontakty z matką) i fizycznym (synek Mary zginął przed laty w wypadku) i niemożność wypełnienia macierzyńskiej roli. Sen jest dokończeniem tego, co nie zostało wyjaśnione, staje się drogą wiodącą do wybaczenia i pojednania. Motyw oniryczny wzmacnia przekonanie o tym, jak niewiele wiedzą o swojej kondycji i wspólnej egzystencji. Uczucia w rodzinie są jak ulica dwukierunkowa: rodziców do dzieci i dzieci do rodziców. Wprowadzenie motywu snu pokazuje, iż ludzkim życiem jest śnienie, zanurzone w przeszłości, która ujawnia bolesną iluzję życia. Sny odzwierciedlają stan duchowy, gdyż to, czego pragnie na jawie, pokazuje się we śnie. Istnieje wzajemna relacja między jawą a snem. Edyta Łukaszewska jako Mary czuje się w tym śnie jak małe, bezbronne dziecko, które w poszukiwaniu bezpieczeństwa pragnie tulić się i dotykać, by wierzyć, że istnieją ci, którzy ją kochają: matka, siostry, mężczyzna jej życia. Dom rodzinny, to szczególne miejsce, w którym odbywa się pierwsza lekcja czułości. Wzajemne okazywanie sobie uczuć rodziców i rodzeństwa jest istotą życia rodzinnego.

W poznańskim przedstawieniu oniryczne sceny rozpoczyna i kończy cisza. W epoce romantyzmu oznaczała niezaspokojone pragnienie. Nic przecież nie zostało wyjaśnione, ponieważ nie padło ani jedno słowo. To dramat oczekiwania na wypełnienie ciszy dźwiękiem, na wtargnięcie słowa miłości. Uczucia Mary jako młodziutkiej córki i nieletniej matki zostały zranione, dlatego poszukuje jakiegoś sposobu, by je uleczyć. Zasypia w pozycji embrionalnej, co wyraża jej lęk przed czułością, przed wyrażeniem swoich stanów emocjonalnych. Zdarzenia przeszłe, które ciągle usiłuje odczytać na jawie i we śnie, są jak przepływający strumień wody, który zmywa z brzegów życia wszelkie zdarzenia, których nie sposób wskrzesić, ani też zmienić.

Henri Bergson pisał: „Filozofia będzie mogła przyzwyczaić nas do tego, abyśmy nigdy nie oddzielali teraźniejszości od przeszłości, którą ona za sobą wlecze. Dzięki niej wszystkie rzeczy nabierają głębi – więcej niż głębi, czegoś w rodzaju czwartego wymiaru pozwalającego postrzeżeniom dawnym na solidarność z postrzeżeniami aktualnymi, a najbliższej przyszłości na częściowe zarysowanie w teraźniejszości” („Myśl i ruch. Dusza i ciało”. Przeł. P. Beylin. Warszawa 1963, s. 131). Szum wody, rozpad kropel i ich stopniowe odbicia o deski sceny sprawiają wrażenie niedookreśloności, cała rzeczywistość staje się senna, mglista, niejednoznaczna i pozostająca w ciągłym ruchu. Świat określa formuła snu, ten stan jakże bliski jest śmierci ciała, które zastyga w dowolnej pozycji.

W scenie finałowej wszystkie aktorki w czarnych futrach i aktorzy w dobrze skrojonych garniturach udają się na ceremonię pogrzebową. Na ich sylwetki i melancholijne twarze pada śnieg. Biel zapomnienia, biel cyprysów u źródeł rzeki zapomnienia – Lety. Przeszłość wypierana oraz zniekształcana obciąża i przygniata człowieka, utrudnia jego rozwój i zrozumienie siebie jako osoby. Tylko jedna z córek – Mary – obsesyjnie ukrywała przed innymi kolorowe pudełko z motywem róż, które mieściło w sobie jej największą tajemnicę. Czyż można żyć pełnią życia oglądając się wstecz? A więc może lepiej, aby leżące na strychu pudła ze skarbami świata dziecięcego pozostały na swoim miejscu, w którym przeszłość zostaje szczelnie zamknięta, a pamięć mocno zakurzona.
Shelagh Stepheson „Pamięć wody”. Reż.: Łukasz Wiśniewski. Scenografia i kostiumy: Szymon Gaszczyński. Oprac. muzyczne: Agata Jagniątkowska. Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu, Scena Nowa. Premiera 24 października 2008.