Wydanie bieżące

15 lipca 14 (134) / 2009

Paweł Lekszycki,

CZY ROBERT KRÓL MA SŁABĄ PAMIĘĆ?

A A A
1. Zdolność do rejestrowania i ponownego przywoływania wrażeń zmysłowych, skojarzeń czy informacji nazywamy pamięcią. Pamięć posiadają ludzie, niektóre zwierzęta oraz komputery. W każdym z tych przypadków proces zapamiętywania ma całkowicie inne podłoże fizyczne oraz podlega badaniom naukowym w oparciu o różne zestawy pojęć.

2. Rzeczy osobiste spakowane do walizek, kufrów, plecaków itp., przeznaczone do przewożenia środkami transportu nazywamy bagażem. W znaczeniu przenośnym bagaż możemy rozumieć także jako doświadczenia czy wspomnienia gromadzone w czasie życia. W zdaniu: „ta książka prezentuje pewien bagaż doświadczeń jej autora” wykorzystaliśmy właśnie owo przenośnie znaczenie „bagażu”.


Nieco inną rzeczą jest mówienie o bagażu podręcznym. Jego wymiary, kształt, opakowanie i zawartość określają zazwyczaj odrębne przepisy ustanawiane przez konkretnych przewoźników. Dotyczy to zwłaszcza linii lotniczych. Z doświadczenia wiemy bowiem, że zawartość podręcznego bagażu może być niebezpieczna i służyć celom powszechnie uznawanym za niegodne.

3. „Pamięć podręczna” Roberta Króla to druga książka trzeciej serii poetyckiej „Ha!artu”, a czwarta w dorobku pisarskim autora. Ukazała się w roku 2009 i jest bardzo pojemna – zawiera 63 wiersze. Wszystkim, którzy mają problem z zapamiętaniem liczb, polecam artykuł Margit Kossobudzkiej: „Jak poprawić pamięć?”. Artykuł, jeśli dobrze pamiętam, znaleźć można na stronach internetowych Gazety.pl. Dokładnego adresu nie przypomnę sobie niestety.

Kilka informacji i porad, których udziela autorka, można sobie przyswoić przed czytaniem najnowszego zbioru wierszy Króla. Nawiążę do nich później. Po pierwsze, to z leada do tekstu Kossobudzkiej, „przed wkuwaniem do egzaminu warto łykać tabletki z szałwii i dobrze się wyspać”. Po drugie, jeśli naprawdę zależy nam na tym, aby coś zapamiętać, należy wprowadzić się w stan lekkiego pobudzenia. Lepiej bowiem zapamiętujemy fakty i wydarzenia na tle strachu czy radości. Po trzecie: łatwiej od czarno-białych przyswajamy obrazy kolorowe. Jednak barwy jaskrawe i nienaturalne nie sprzyjają zapamiętywaniu. Dobrze jest, by w ćwiczeniach pamięci posługiwać się obrazkami, których kolorystyka utrzymana jest w tonacji naturalnej. Psycholodzy zalecają także, a to już czwarte „przykazanie”, by zapamiętywane słowo z czymś kojarzyć, warto także – po piąte – uruchomić zmysły i wyobraźnię. Przykład lipy jest tu znamienny, jeśli bowiem w zapamiętywaniu tejże utrwalimy sobie jej kształt i zapach, trudniej będzie nam o niej i ją samą zapomnieć. Najnowsze badania pokazują, po szóste, że nikotyna także ma niebagatelny wpływ na poprawienie pamięci – wzmacnia połączenia między komórkami nerwowymi w tej części mózgu, która odpowiedzialna jest za pamięć krótkotrwałą. Docenić warto też kofeinę – w tym samym punkcie, a sen dla zapamiętywania jest jak komenda „Zapisz” w edytorach tekstu.

3. Czy „Pamięć podręczna” Roberta Króla podlega badaniom naukowym w oparciu o inne zestawy pojęć? Nie bądźmy o tym jednoznacznie przekonani. Na skrzydle okładki najnowszego zbioru wierszy autora „Lidy” znajdziemy słowa, które rzucą nikłe światło na świat tych utworów: „3 maja, Siewna, Zbrojów, Włodkowica, Lipska i Gurgacza, to nazwy ulic, a zarazem lokalizacje sześciu krakowskich mieszkań, w których na przestrzeni kilku lat powstawały teksty pomieszczone w książce. Nie ulega żadnym wątpliwościom, że zbiór stanowi wydajne źródło odwołań do tego, co przeszłe, jednak nie do końca minione, bo przechowane w pojemnej formie”. Pojemność „Pamięci podręcznej” jest – po prawdzie – imponująca. Pamięć, odnoszącą się do własnej przeszłości, nazywamy autobiograficzną, a taka ma charakter deklaratywny, co oznacza, że wspomnienia w niej zawarte zapisujemy w postaci konkretnych lub abstrakcyjnych informacji angażujących język.

Wyniki badań, do których odwołuję się tutaj pośrednio (moją pamięcią podręczną jest Internet, w tym Wikipedia i tekst Margit Kossobudzkiej), wskazują, że osoby twórcze mają często słabą pamięć, ale dużo skojarzeń. Jest to kompromis pomiędzy dokładnym zapamiętywaniem faktów, a zdolnością do ich wykorzystywania i uogólniania. Nie jest mi wiadomym, czy Robert Król ma słabą pamięć. „Pamięć podręczna” Króla należy jednak do książek, do których epitet „słaba” ma się nijak, po prostu nie przylega. Zaangażowany w nią język jest wartki i potoczysty. Podczas lektury tego zbioru poddaję się z prawdziwą przyjemnością jego nurtowi, jego gawędziarskiemu rozpasaniu, którego tętno umiejętnie reguluje doświadczony pilot, który zwiększa lub zmniejsza pułap, by ciekawie i intrygująco opowiedzieć historie, by je dobrze utrwalić w pamięci. Wprowadza mnie zatem Król w stan pobudzenia, na tle radości bądź smutków licznych bohaterów (Chodkowscy, Skalscy, Janigowie, Jacek, Ania, Mateusz, Marcin, Tadeusz i inni) łatwiej bowiem zapamiętać wydarzenia i sceny, obrazy utrzymane w naturalnych, nieprzejaskrawionych barwach, w naturalnych sceneriach: „Wracam tego świtu z cudzego domostwa. / Na Florydzie szaleje Katrina w trenach / z połamanych desek, w obręczach popiołu, / w błyskawicznych bielach. A tutaj spokój, // jakby się kto żegnał z taksówką na dworcu. / Jest św. Józef, niczyj krzyk, Zosin szept. / W parterowych domkach spuszczają wodę, łazienka po łazience odzywa się spłuczkami […]”. Pozwalam się ponieść tym historiom i nie przeszkadza mi to, że nie są moje.

Jeśli chodzi o wyobraźnię i zmysły, których uruchomienie usprawnia zapamiętywanie, odwołajmy się do wiersza: „Wtedy tęsknimy”. „Wszystko jest spisane” – przeczytamy najpierw. Potem podlegamy procesowi tęsknoty, w który wprowadza nas przygaszone światło i „muzyka na światowym poziomie” w tle. W opisie przywołanego wspomnienia ważną rolę odegra synestezja, będąca charakterystyczną cechą frazy Króla: „Wymieniając / uwagi o nawilgłych lasach, w których purchawki / rechoczą z każdym nieuważnym krokiem dzieci, z koszami podgrzybków i malin. Borówek tego / roku nie było […]”. W „Pamiątce na całe życie” znajdziemy znowu opis, w którym łączą się zmysły: węchu, dotyku i wzroku: „Krótkotrwałe zapachy Nowej / Zelandii w mieszkaniu, żywica skapująca ze ścian, / z mebli, plejady drzewek w salonie”. Król skrupulatnie i z dużym wyczuciem surfuje po grzywie spienionej przeszłości, bo wie, że „prawdopodobieństwo ponownego użycia jej zasobów w przyszłości jest dosyć wysokie i może ujawnić obecność całkiem nowych, nieuświadomionych wcześniej przyjemności, ponieważ pewne dane, utrwalone w druku okazują się zauważalne i przydatne dopiero po upływie czasu.” Stąd wrażliwość na detal, skupienie na wielorakości, czułość i słuch.

Papierosy i kawę polecam dorosłym czytelnikom, którzy lubią papierosy i kawę. Niewątpliwie podczas lektury „Pamięci podręcznej” nam nie zaszkodzi ni nikotyna, ni mała czarna. Nie sądzę wszak, by ktoś chciał się uczyć tych wierszy na pamięć, ale w ogarnięciu i spamiętaniu zdarzeń tego zbioru i przy dygresyjności serwowanej w utworach autora „Habitatu” – jak dowodzą badania – papierosy i kawa nam, palaczom – kawoszom, mogą okazać się jakoś pomocne.

5. I jeszcze, na marginesie przypisku do Króla, przypomnijmy arkusz Grzegorza Olszańskiego: „Recytacje z pamięci”. Sprawa to nie bardzo odległa, ale zakurzona nieco, warta więc odświeżenia. Pamiętam, z jaką radością pochylałem się nad pomieszczonymi w tym ulotnym zbiorku wierszami, w których żywioł potoczności współgrał z rewelatorskim podejściem do języka, gdzie skrzący dowcip wtórował opisom, czasem traumatycznych, przeżyć. Szorstkości opisu i zgrywy, w okrasie których Olszański powierzał własne doświadczenia czytelnikowi, nie znajdziemy u Króla. Nie jest to bynajmniej zarzut wobec któregokolwiek z nich. Król, jestem o tym przekonany, wytycza własną ścieżkę, na tyle już rozpoznawalną, by nie mylić go z nikim innym. By móc go odróżnić, na przykład, od Andrzeja Sosnowskiego, którego poetyka patronowała młodemu poecie (wtedy mieszkającemu jeszcze w Jaśle) w debiutanckich „Gatunkach śniegu*”. W tym punkcie krakowski poeta wybił się na niepodległość, a wykrzyknienie Karola Maliszewskiego: „Jest poeta!” nabiera nowego znaczenia.

6. W drugim akapicie części czwartej użyłem figury pilota w kontekście tego, co napisałem we wstępie (o tytule i bagażu podręcznym). Ale technikę obrazowania autora „Pamięci podręcznej” oddają raczej wersy z „Dembitzera”: „[…] chciałoby się być częściej jak kamera na szynach, / która ustala fabułę, czas i przestrzeń. / Dlatego to robiłem najazdy i odjazdy, / przez co obalałem szczegóły, wtapiając / spowolniały obiekt w poruszone tło. / A dziecko tkwiło w kadrze, eliptycznie. / Potem stop i cięcie. Przeskok w lepsze / ujęcie. Szybka panorama, więc zasady / prezentowania, czyli opisu. Travelling, / long-take i licha przebitka. Przenikanie / i brak synchronu. Spojrzenia z wysoka, / z niska, ukośne albo frontalne, urywane, / przemienne. Na sam koniec koniecznie / z pozycji głównego bohatera, który coś / mówi do siebie i klnie tak, że widownia, / zapada się w fotelach […]”. Otóż, wynika z tego, poeta jest tutaj trochę jak reżyser albo scenarzysta. Odbiorca zaś zaczyna być widzem. Tymczasem oglądanie zbyt dużej ilości filmów (zapamiętywanie obrazów wymaga szczególnie dużo zmian w mózgu) kończy się często „rozwodnieniem pamięci", przypominamy sobie pojedyncze sceny i mglisto historię, ale nie sam film. Wierzę, że książka Króla oprze się próbie czasu i pamięci.

7. „Pamięć podręczna” Roberta Króla niegodnym celom nie służy. Wzbogacenie o nią podręcznej biblioteczki uważam zatem za wskazane.
Robert Król „pamięć podręczna”. Korporacja Ha!art, Kraków 2009.