Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (135-136) / 2009

Przemysław Pieniążek,

PEJCZ I OŚWIECENIE

A A A
„Gdy umrę, pójdę prosto do nieba. Zapytacie mnie – dlaczego? Czy modliłem się wystarczająco? Nie. Czy byłem wystarczająco szczodry? Nie bardzo. Czy byłem wystarczająco pokorny? Z całą pewnością nie. Co więc sprawia, że jesteś pewien swojego zbawienia? – zapytacie. Powiem wam – bo mówiłem prawdę” – takim wyznaniem wita nas A.K. (Eugene Hütz) – filozofujący abnegat, buntownik oraz muzyk dorabiający świadczeniem sadomasochistycznych usług. Na co dzień mieszka w niewielkim lokum razem z Juliette (Vicky McClure), sympatyczną lekomanką, będącą obiektem (lubieżnych) westchnień swojego pracodawcy, hinduskiego właściciela apteki, Sardeepa (Inder Manocha), oraz z baletnicą Holly (Holly Weston), która nieoczekiwanie staje się wziętą tancerką go-go. W wolnych chwilach A.K. odwiedza niewidomego profesora Christophera Flynna (Richard E. Grant), poetę oraz autora głośnego „Wunderlust King”, w którym narrator filmu znajdzie doskonałą inspirację dla swojej scenicznej aktywności, a być może także życiowy drogowskaz.

Jeśli chcesz być zbawiony, najpierw musisz iść do piekła

„Mądrość i seks” to debiut reżyserski Madonny, niekwestionowanej królowej muzyki pop. Trzeba przyznać, że poziom autorskiej wrażliwości amerykańskiej artystki zbliżony jest do poziomu jej dotychczasowych osiągnięć aktorskich. Czyli nie jest najlepiej. Niemniej warto docenić konsekwencję, z jaką 51-letnia wokalistka stara się przekonać opinię publiczną (oraz surowych krytyków) do swoich licznych talentów. Co prawda Madonna mogła się podobać jako uwodzicielska Mahoney w adaptacji komiksowych przygód „Dicka Tracy’ego” w reżyserii Warrena Beatty (1990) czy jako Evita w głośnym filmie Alana Parkera (1996), za rolę w którym otrzymała nawet Złotego Globa (a także statuetkę Oscara za piosenkę „You Must Love Me”). Prawdą jest, że grywała u twórców zacnych i zasłużonych – u Woody’ego Allena („Cienie we mgle”, 1992), Penny Marshall („Ich własna liga”, 1992), Wayne’a Wanga i Paula Austera („Brooklyn Boogie”, 1995) czy Johna Schlesingera („Układ prawie idealny”, 2000). Wystąpiła także w epizodycznej roli w nowelowej produkcji „Cztery pokoje” (1995) oraz pojedynkowała się z Bondem (Jamesem Bondem, a ściślej – Piercem Brosnanem) w rocznicowym „Śmierć nadejdzie jutro” Lee Tamahoriego (2002). Nikt nie zaprzeczy jednak, że zagrała w największych „chałach” ostatnich kilkunastu lat – „Sidłach miłości” Uliego Edela (1993) oraz „Niebezpiecznej grze” Abla Ferrary (1993), gdzie jej aktorskie wyczyny ograniczały się zasadniczo do tężejących grymasów oraz udziału w aktach nieskrępowanego seksu. Osobną kategorią w filmowym dorobku artystki jest dziełko „Rejs w nieznane” autorstwa eksmałżonka gwiazdy, Guya Ritchie’ego (2002), które „nagrodzone” zostało koszyczkiem Złotych Malin. Nawet najboleśniejsze cięgi ze strony krytyków nie zniechęciły jednak Madonny do sprawdzenia swoich sił także po drugiej stronie kamery. Czy słusznie?

Gdy spędzisz życie w rynsztoku, prędzej czy później zaczniesz szukać mądrości

Elementem sprawiającym, że zrealizowany w Londynie debiut reżyserski Madonny może wydawać się choć w najmniejszym stopniu interesujący, jest bez wątpienia osoba Eugene’a Hütza – muzyka, aktora, autora tekstów oraz lidera nowojorskiej formacji Gogol Bordello, specjalizującej się w krzyżowaniu cygańskich rytmów z przebojowym punk rockiem. Jewgienij Aleksandrowicz Nikołajew Gudź (bo tak brzmi prawdziwe nazwisko artysty) urodził się w Kijowie w familii o korzeniach rosyjsko-ukraińsko-romskich. Ojciec muzyka pracował w rzeźni, ale bynajmniej nie przeszkadzało mu to w pełnieniu obowiązków gitarzysty w kapeli Meridian, jednym z pierwszych ukraińskich zespołów rockowych. Po katastrofie w Czarnobylu czternastoletni Jewgienij opuścił wraz z rodziną ojczystą Ukrainę, osiadając ostatecznie w stanie Vermont, co stało się dla niego powodem do szczycenia się swym statusem „politycznego uchodźcy”. W 1997 roku założył kultowy w wielu kręgach zespół Gogol Bordello (znany pierwotnie pod nazwą Hütz and the Béla Bartóks), którego muzyka została wykorzystana w filmie „Wszystko jest iluminacją” (2005) Lieva Schreibera, gdzie Eugene wcielił się dodatkowo w postać Aleksa. W 2004 roku muzyk wystąpił w dokumencie „Kill Your Idols” Scotta Crary’ego, zrealizowanym z okazji trzydziestej rocznicy zaistnienia alternatywnej sceny rockowej w Nowym Jorku. Rok później Hütz pojawił się w komediodramacie „Zabij swoich ukochanych” Björne Larsona. Grając w „Mądrości i seksie”, pstrokatej układance złożonej z pseudofilozoficznych sentencji oraz niegrzecznych zabaw rozpalających niegdyś wyobraźnię (i nie tylko!) Leopolda von Sacher-Masocha, Hütz po raz kolejny ukazał oblicze scenicznego zwierzęcia (szczególnie w finale filmu) oraz intuicyjny talent aktorski.

Nie najgorzej zaprezentowały się także Vicky McClure oraz Holly Weston, jednak z całą pewnością nie można mówić w ich przypadku o ważnych kreacjach. Szkoda Richarda E. Granta, pamiętnego Gilesa Redferne’a z niegdysiejszego przeboju „Czarnoksiężnik” Steve’a Minera (1989) czy lorda Warburtona z „Portretu damy” Jane Campion (1996), chociaż z drugiej strony trzeba przyznać, że nawet w epizodycznej roli aktor prezentuje niewątpliwą klasę.

Tylko wtedy, gdy zjesz cytrynę, docenisz wartość cukru

Pomimo oczywistych ambicji, debiutancki obraz Madonny jest filmem w dużej mierze epigońskim i dość pretensjonalnym. Daleko mu do „gadanych” obrazów Jarmuscha czy Tarantino. Pomimo kilku mrugnięć w stronę widza (np. wykorzystanie utworu „Erotica” z repertuaru samej Madonny) oraz sporego ładunku humoru, film ani specjalnie nie bawi, ani nie zmusza do głębszych przemyśleń. Ot, mało atrakcyjna pocztówka z Londynu, wysłana zwolennikom opowieści o miłości, pożądaniu, seksie, cierpieniu, pragnieniu akceptacji, poszukiwaniu autentyczności, codziennym upadku oraz odkupieniu. Odnoszę wrażenie, że produkcji Madonny brakuje „prawdy” i autentyczności. To jedynie sprawna żonglerka obiegowymi mądrościami i popkulturowymi sentencjami, mającymi za zadanie sprawiać wrażenie głębi, której film niestety nie posiada. W „Mądrości i seksie” odnajdziemy co prawda kilka ciekawych rozwiązań wizualnych (wyestetyzowane sekwencje tańca na rurze), co nie powinno dziwić, gdyż autorem zdjęć jest Tim Maurice-Jones, mający w swoim dorobku pracę przy takich obrazach jak „Porachunki” (1998), „Przekręt” (2000) czy „Revolver” (2005) Guya Ritchie’ego. I chociaż perypetie trójki pokręconych bohaterów przestają nas zajmować tuż po zakończeniu seansu (niektórzy stwierdzą, że nawet wcześniej), to w uszach ciągle pozostaje energetyzująca muzyka Gogol Bordello, w której błyskotliwość tekstów oraz seksualna żywiołowość tworzą wybuchową mieszankę, dosłownie porywającą do tańca (a może i do czegoś więcej?).
„Mądrość i seks” („Filth and Wisdom”) Reż.: Madonna. Scen.: Madonna, Dan Cadan. Obsada: Eugene Hütz, Richard E. Grant, Stephen Graham, Vicky McClure, Holly Weston. Gatunek: komediodramat / muzyczny. Produkcja: Wielka Brytania 2008, 81 min.