Wydanie bieżące

15 września 18 (138) / 2009

Łukasz Iwasiński,

PSYCHO-ROZEWIE

A A A
„Rozewie” to bodaj najbardziej psychodeliczny album w i tak mocno kwaśnej dyskografii grupy Karol Schwarz All Stars. Nic dziwnego, skoro lider formacji twierdzi, że podczas sesji inspirował się narkotycznymi dokonaniami Yahowa 13. O płycie (która na rynku powinna pojawić się na przełomie września i października) oraz działalności oficyny Nasiono Records opowiada Karol Schwarz.

Łukasz Iwasiński: Opowiedz o nowej płycie, „Rozewie”, okolicznościach jej powstania, a przy okazji o aktualnej kondycji grupy Karol Schwraz All Stars.

Karol Schwarz: Sesję zorganizowaliśmy jesienią zeszłego roku w Rozewiu. To taki mały, najbardziej wysunięty na północ kawałek polskiej ziemi. Nic tam nie ma oprócz latarni morskiej, kilku bloków mieszkalnych dla rodzin zawodowych żołnierzy oraz domków letniskowych – również dla żołnierzy. Rozewie to jednak magiczne miejsce. Wiele ważnych dla mnie rzeczy się tam wydarzyło. Postanowiłem więc zabrać tam kolegów z zespołu i pograć trochę w tak pięknych okolicznościach przyrody. W sesji udział wzięli Borys Kossakowski, Szymon Albrzykowski, czyli obecny skład KSAS, oraz gościnnie Brenda Lee DVD i Eszter z zespołu Siupa (http://www.myspace.com/siupa). Trzy dni i trzy noce trwały szaleństwa, śpiewy i tańce, przerywane krótkim snem i psychodelicznymi spacerami nad morze. Gdy po beztroskiej sesji wróciliśmy do rzeczywistości, nastąpiło żmudne acz inspirujące półroczne miksowanie i wyławianie perełek z kilometrowych ścieżek, które udało się nagrać.

Ł.I.: Czym płyta różni się od poprzednich? Niemal każda Twoja produkcja miała bardzo swoistą poetykę, inną od pozostałych.

K.S.: „Rozewie” różni się od poprzednich przede wszystkim tym, że bardzo mało tu grzebania i poprawiania w miksie. Podczas gdy na „100 filmach” (poprzednia płyta – przyp. ŁI) były jakieś dogrywki, to w „Rozewiu” jest już czysty rozewski sound. Zmienił się też podział ról. Szymon i Borys wystąpili po raz pierwszy w roli wokalistów. Co prawda Szymon śpiewał jeden utwór na „100 filmach”, ale na „Rozewiu” jest już prawdziwym Mistrzem Ceremonii. Moja rola ogranicza się tu prawie wyłącznie do obsługi generatora i wciskania przycisku record.

Ł.I.: Rozumiem, że generator, o którym mówisz, to legendarny w niektórych kręgach sprzęt Szelestu Spadających Papierków?

K.S.: Tak, najpierw grał w Szeleście Spadających Papierków, potem grał i gra nadal w grupie Prawatt, wraz z automatem produkcji Jachiego (Piotra Jachowicza). Obecnie dodatkowo w Karol Schwarz All Stars. Zaznaczyć tu chciałbym, że generator jest cały czas serwisowany, podkręcany i modyfikowany przez Jachiego, bez którego ta maszyna nadal kurzyłaby się gdzieś na strychu.

Ł.I.: Od czasu „Greatest hits” (album z 2005 roku) jest o was nieco głośniej, płyty komentowane są w branżowych mediach. Przekłada się to jakoś na funkcjonowanie zespołu?

K.S.: Przekłada się to o tyle, że po prostu istniejemy. Nie bez przerwy, ale coś się dzieje. Koncerty odbywają się bardzo rzadko, ale chcemy grać więcej.

Ł.I.: Czym jest Nasiono Rec? (http://www.nasiono.net/)

K.S.: To wydawnictwo, które rok temu postanowiliśmy przywrócić do życia. Naszym celem jest zebranie do kupy ciekawych zespołów, głównie z Trójmiasta, ale nie tylko - od elektroniki do gitar; od zasłużonych z Szelestu Spadających Papierków, do młodych z Kiev Office. Przez ostatni rok nasza rodzina powiększyła się o Folder, Bartłomieja Wołyńca, Towary Zastępcze (koledzy Borysa Kossakowskiego) oraz wspomniany Kiev Office, który miał premierę 28 sierpnia. Kolejne płyty w drodze to solowy album Borysa. Współpracuję też z ciekawą młodą kapelą Silly Boyz in the Streetz – wydawnictwo w sferze planów. Na pewno będzie zespół Popsysze (sekcja Towarów), który gra czysty rock z lat 70. Jednak bardziej od płyt interesuje nas organizowanie koncertów i wspólnych sesji – takich, jak np. „Rozewie” czy „Nasiono Sunrise”, które odbyło się w sopockiej Piaskownicy 6 czerwca. To jest to: spotkać się i po prostu grać!

Ł.I.: Dziękuję za rozmowę.