Wydanie bieżące

1 października 19 (139) / 2009

Jakub Steblik,

UTOPIE BEZ UTOPII

A A A
Z pewnością Jerzy Szacki byłby uradowany z pojawienia się omawianej pozycji: dzięki niej zyskujemy bowiem pewność, że świadome swojej utopijności myślenie „utopijne” ma się całkiem nieźle.

Kategoria utopii ma długą i całkiem dobrze zbadaną historię, której nie ma tu potrzeby referować; warto jednak zwrócić uwagę na element, który wydaje się dla niej konstytutywny. To diagnoza świata i recepta na jego uzdrowienie. Mówiąc bardziej precyzyjnie, doświadczamy świata pełnego wad, ułomności i niegodziwości, których nie sposób rozwiązać w obrębie istniejących struktur. Nowy porządek, który miałby powstać w jego miejsce nie tylko byłby pozbawiony wcześniejszych bolączek, ale oferowałby również zestaw korzyści niemożliwych do osiągnięcia wcześniej. Fundamentalna jest tutaj wiara w możliwość dokonania zmiany – pewność, że dzięki wystarczającemu wysiłkowi i poniesionemu trudowi będzie możliwe jej dokonanie, oraz towarzyszące mu przekonanie, że zostałaby ona przyjęta z zadowoleniem.

Opierając się na powyższej przesłance, antologię tekstów pod redakcją Piotra Żuka „Spotkania z utopią w XXI wieku” po części uznawać można za pozycję „utopijną” w zamierzeniach. Książka jest zbiorem kilkunastu tekstów zakorzenionych w różnych dyscyplinach naukowych, które oscylują wokół trzech głównych zagadnień, będących równocześnie tematami rozdziałów. Część pierwsza zawiera artykuły dotyczące utopii społecznych, ze szczególnym naciskiem na ich ekonomiczny wariant oraz postacie Immanuela Wallersteina i Roberta Nozicka. Kolejna część jest poświęcona utopiom technologicznym, ekologicznym oraz ich krytyce. Ostatnia zaś partia tekstów koncentruje się na utopiach realizowanych; porusza się tutaj między innymi kwestie alterglobalistyczne, feministyczne oraz antykapitalistyczne wątki eskapistyczne. Teksty to bardzo zróżnicowane i jednocześnie nierówne pod względem merytorycznym. Odnaleźć możemy tu kilka ogólnych i niespełna dziesięciostronicowych opracowań, na przykład tekst słowackiego socjologa Stanislava Holubeca dotyczący pojęcia utopii u Immannuela Wallersteina, czy Piotra Rymarczyka dotyczący krytyki współczesnego kapitalizmu. W zbiorze znajdują się jednak i opracowania o wiele bardziej wyczerpujące, chociażby tekst Tadeusza Kowalika, w którym omawiane są nowsze utopie ekonomiczne lub esej Mariusza Turowskiego dotyczący poglądów Roberta Nozicka. Generalnie stwierdzić można, że ogół tekstów prezentuje rzetelny poziom wiedzy oraz przystępną formę jej przedstawienia. Autorzy najwidoczniej zostali zdyscyplinowani przez redaktora, by nie popadali w nadmiernie naukowy żargon, dzięki czemu całość ma charakter, jeśli nie popularnonaukowy, to z pewnością popularyzatorski. Korzyścią z tego wynikającą jest łatwa przyswajalność tekstów i potencjalnie szeroki krąg odbiorców.

Z wielością i zróżnicowaniem tekstów wiąże się jeszcze jedna ważna kwestia, która jest jednocześnie wadą i zaletą omawianego zbioru. Dobrą stroną są szerokie horyzonty, na jakie wypływa czytelnik w podróży po współczesnych utopiach. Troszkę tu ekonomi, co nieco polityki, kilka kwestii ekologicznych – przypomina to Deleuzjańskie kłącze, pozbawione centralnego ośrodka i rozgałęziające się w różnych kierunkach. Cecha ta jest jednak równocześnie wspomnianą niedogodnością. A mianowicie, znaczna ilość kierunków, w których podążają rozważania, wyprowadza czytelnika – że posłużę się potocznym sformułowaniem – „w pole”. Czasami można odnieść wrażenie, że teksty kończą się w połowie, ciekawe wątki urywają się i już rozpoczyna się kolejny artykuł. Tymczasem cenniejsza od wyczerpującego przedstawienia problemu jest przecież możliwość „zanurkowania” w nieznany obszar, zaintrygowania się podobieństwem problemów, wyłaniającym się z lektury. W tym właśnie leży siła i wartość omawianej książki, że prezentuje różnorodne oblicza myślenia „utopijnego”, tropi takie właśnie myślenie na różnorodnych obszarach. Daje impuls i inspirację do przemyślenia raz jeszcze, na nowo kondycji współczesnego świata. A może i skłaniać próbuje nie tylko do aktywności intelektualnej, ale również do czynów.

Nad tym właśnie bolał niegdyś Jerzy Szacki w swojej książce o analogicznym tytule, „Spotkania z utopią”, na którą niedwuznacznie powołuje się pomysłodawca omawianej antologii. Żałował, że myślenie utopijne przeżywa zapaść. Nie miał oczywiście na myśli potocznego rozumienia tego słowa jako mrzonki, chimery, fantazmatu nie liczącego się z rzeczywistymi możliwościami realizacji, ale odwagę myślenia i działania przekraczającego reprodukowaną codzienność, możliwość zrealizowania czegoś nie mieszczącego się w obrębie powszechnej świadomości. W takim pozytywnym rozumieniu omawiane eseje są jak najbardziej „utopijne”. Jeżeli zaś odniesiemy do siebie obie książki, zrozumiemy, że ich podobieństwo jest jedynie powierzchowne. Książka Szackiego jest rzetelną i skrupulatną analizą oraz klasyfikacją utopii, sporządzoną z demistyfikatorskim zacięciem. Natomiast omawiana pozycja to zbiór przykładów nietuzinkowego – „utopijnego”, chciałoby się rzec – myślenia. Tak więc zabieg polegający na nadaniu analogicznego tytułu jest generalnie bardziej marketingowym chwytem niż rzeczywistym powinowactwem.

Chciałbym wreszcie zwrócić uwagę na wątek bardziej szczegółowy, powtarzający się nagminnie i niosący z sobą pewne niebezpieczeństwo. A mianowicie, spora grupa autorów z redaktorem na czele odważnie i stanowczo krytykuje neoliberalizm, który jakoby zagościł na polskim podwórku po roku 1989 i bezwzględnie skolonizował inne (alternatywne) sposoby gospodarowania. Piotr Żuk parokrotnie utyskuje nad faktem, że Polska w wyniku transformacji wpadła w sidła neoliberalizmu, który zmonopolizował myślenie polityczne oraz społeczne, panując niepodzielnie jako ideologia dominująca. Pisze, że „kontrrewolucja konserwatywna – zapoczątkowana na zachodzie przez Margaret Thatcher i Ronalda Regana zebrała swoje największe żniwo w Europie Wschodniej” (s. 9). Nie tylko z punktu widzenia ekonomisty, muszę tu stwierdzić, że opinia taka w obszarze funkcjonowania gospodarki oraz jej uregulowań prawnych jest fałszywa. W Polsce nie mamy do czynienia z liberalizmem, a tym bardziej neoliberalizmem, na który tak, z żarliwością i bezwzględnością, narzeka Piotr Żuk. Być może w swej zapalczywości miał on intencję sprzeciwienia się kapitalistycznemu porządkowi w całości, bez zważania na szczegółowe uwarunkowania, ale stwierdzenie o obowiązywaniu neoliberalizmu w naszym kraju wydaje się nieporozumieniem. Z podobnym pomieszaniem pojęć mamy do czynienia w przypadku niedawno wydanej książki Naomi Klein „Doktryna szoku”, w której Polska figuruje jako państwo, które dokonało skoku z realnego socjalizmu w neoliberalizm. O ile kanadyjską autorkę można w jakimś stopniu usprawiedliwiać globalną perspektywą, jaką przyjęła i uogólnieniami, to w przypadku naszego rodaka nie sposób o wyrozumiałość. Powtórzę więc jeszcze raz, korzystając ze sposobności: w sferze ekonomicznej w Polsce nie obowiązuje neoliberalizm. Mamy za to do czynienia z mariażem rozbudowanego państwa opiekuńczego, dobrze zakonserwowanymi reliktami PRL oraz dynamicznie rozwijającym się obszarem gospodarki wolnorynkowej. Polska nie jest również „intelektualnie” neoliberalna, co również sugeruje Żuk. Prawdziwy (ortodoksyjny) neoliberalizm znajduje się na marginesie polskiego życia politycznego.

Co byłoby więc prawdziwym celem redaktora i pomysłodawcy niniejszego tomu, któremu zbyt może przesadnie wytykam nieprecyzyjność? Co byłoby zamierzeniem autorów pozostałych tekstów, o tak różnorodnej tematyce? Właśnie dążenie, które zostało wspomniane na początku. Z niezadowolenia z doświadczanego świata zrodziła się próba przekroczenia jego granic i „wymyślenia” nowego świata. Jest jednak jeden problem – brak wspólnego przekonania, że prezentowane idee faktycznie mogą się ziścić. Z pewnością Jerzy Szacki byłby uradowany z pojawienia się omawianej pozycji: dzięki niej zyskujemy bowiem pewność, że świadome swojej utopijności myślenie „utopijne” ma się całkiem nieźle. Dzięki tej samoświadomości staje się ono bardziej wstrzemięźliwe w formowaniu precyzyjnych rozwiązań problemów, w większym zaś stopniu zachęca, by pomyśleć porządek świata w inny, niebanalny i niekoniecznie dający się zrealizować sposób.
„Spotkania z utopią XXI wieku”. Red. Piotr Żuk. Oficyna Naukowa, Warszawa 2008.