Wydanie bieżące

1 października 19 (139) / 2009

Maciej Malicki,

TAKIE TAM

A A A
246.
Idę się wylać.

Powiedział znajomy. Wstał zza biurka, wziął „Gazetę Wyborczą” i wyszedł z pokoju. Kłamał.


247.
Zachorowała kotka.
Przewiało ją – postawił diagnozę Dziku.
Co ty pierdolisz. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby kota przewiało – zdenerwował się Marcin.


248.
Graffiti: NIGDY NIE ZEJDZIEMY NA PSY. Dopisek innym kolorem: PRZERZUTY
LEKARZ DENTYSTA ROMAN POKRZYWKA
[od Ewy]


249.
Maciek opowiada film. Polski, z tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku. „Wściekły”.
Przychodzi morderca do zegarmistrza i prosi o naprawę zegarka. „Nie mogę, nie mam czasu, spieszę się” – odpowiada zegarmistrz.


250.
Mosz dwa rodzaje komputera. Tyn z puklem i tyn klapany. Ale to i tak jes darymny futer, bo już jes taki, co do niego godosz.
[od Antona, usłyszał w barze „Pod jesionami” w Żorach]


251.
W poniedziałek rano mijałem na ulicy Fabrycznej [w okolicach przejazdu] panią z wózkiem, w którym siedział syn [wnuczek?]. Trzy, czteroletni.
Przepraszam, ma pan zegarek?
Nie. Ale mam telefon.
O, proszę powiedzieć, która godzina?
Dziesiąta dwadzieścia dwie.
To mamy jeszcze chwilę. Chcemy zobaczyć pociąg. Ten o dziesiątej trzydzieści. Z Mikołowa. Do Rybnika.
No, no. Rosną następcy.


252.
Omawialiśmy „Medaliony”. Pani zadała jej pytanie – „skomentuj swoimi słowami scenę: Greczynki idą na śmierć, z pełną świadomością, idą i śpiewają jakąś pieśń, jak myślisz, dlaczego w takiej chwili śpiewają?”. „Dla zabicia czasu” – odpowiedziała po krótkim namyśle. A! Na geografii! Pan wiedział, że ona nic nie wie. Zakpił. – „Jaka jest stolica Azji?”. – „Tsunami” – odpowiedziała, tym razem po długim namyśle.


253.
Monika pięknie wyglądała. Prawda Rysiu? – zapytał Marcin.
Tak. Zaraz, zaraz, jak to się nazywa? Kurwa! A! Wiem! Panna młoda! – ucieszył się Rysiu. – To ja idę po coca colę.


254.
W Oświęcimiu jest miejsce, w którym tuż obok siebie są dwie reklamy: MUZEUM AUSCHWITZ [tutaj adres, godziny] i NIEMIECKIE BLACHY [tutaj nazwa firmy, adres]. Dlaczego nie? Dobry znak. Żeby więcej. Aha, w Imielinie [miejscowość tuż przed Oświęcimiem] jest duża firma budowlana „Rampa”. To akurat niezbyt mi się podoba.


255.
Od kilku dni poczytuję książkę dziwną. [Jan Wierszyłowski – „Psychologia muzyki”, wydanie drugie rozszerzone, Państwowe Wydawnictwa Naukowe, Warszawa 1981]. Co krok natykam się na zdania perły. Oto dwa, pierwsze z brzegu.

Problem słuchania muzyki bez udziału receptora słuchowego wymaga badań.
Zwolennik Bacha ma zapewne lepszy gust niż zwolennik Brahmsa nie rozumiejący muzyki Bacha.