Wydanie bieżące

15 października 20 (140) / 2009

Zuzanna Sokołowska,

FUTURYSTYCZNY OBŁĘD

A A A
Początki teledysków sięgają lat 60. ubiegłego wieku. Ta forma sztuki filmowej zainspirowała się krótkimi spotami reklamowymi. Prawdziwą rewolucję w tej dziedzinie zapoczątkowała stacja muzyczna MTV, która przyczyniła się do ogólnoświatowej promocji wideoklipu, jako nierozłącznej części utworu muzycznego. Słowo clip po angielsku oznacza uchwyt, klips, łącznik. Tak więc funkcją tej filmowej formy ma być łączenie obrazu z dźwiękiem. Początkowo charakterystyczną cechą teledysków było montowanie scen, w którym ruch kadrowano w szybko zmieniające się ujęcia. Cechy prawdziwej sztuki tworzenia wideoklipu nadał Michael Jackson, który do nakręcenia teledysku „Thriller” jako pierwszy zatrudnił profesjonalnego reżysera. Był nim John Landis, który stworzył niezapomnianą, kilkunastominutową etiudę o bardzo rozbudowanej fabule z pogranicza horroru. Dzisiaj najczęściej wideoklip jest utożsamiany z przekazem i nastrojem utworu muzycznego, zajmując wysoką pozycję w sztuce współczesnej poprzez łączenie awangardowych form audiowizualnego przekazu z trwałymi konwencjami obecnymi w popkulturze.

Chris Cunningham to niekonwencjonalny twórca wideoinstalacji i teledysków, który swoim wizjonerstwem oraz niebywała sztuką łączenia horroru, science fiction i pornogarfii dokonuje oryginalnego przedstawienia tożsamości współczesnego człowieka, a także otaczającego świata, pełnego pułapek, labiryntów i niezidentyfikowanych zjawisk z pogranicza jawy i snu. Cunningham od najmłodszych lat fascynował się różnego rodzaju potworami i robotami, co z czasem przerodziło się w trwałą obsesję. W wieku 16 lat projektował postaci komiksowego horroru „Nightbreed” Clive'a Barkera. Występując pod pseudonimem Chris Halls współpracował przy kolejnym komiksie „Sędzia Dredd". Nieco później znalazł się na planie trzeciej części „Obcego” Davida Fischera i „.A. I. Sztuczna inteligencja” Stevena Spielberga. Jednakże największą sławę przyniosły mu wideoklipy, określane już mianem kultowych, zrealizowanych między innymi dla Aphex Twina, Madonny, Placebo i Bjork.

Teledysk do utworu Aphex Twina „Come to Daddy powstał w 1997 roku. Mroczna wizja rzeczywistości, którą rządzi potwór z telewizora stała się symbolem współczesnego człowieka, którego uzależnia telewizyjne, bezduszne medium. Psychodeliczne dźwięki i biegające dzieci w maskach przypominających twarz lidera zespołu Richarda D. Jamesa, wywołują uczucie przerażenia, które zostaje spotęgowane przez nieme krzyki staruszki, której duszę chce wyssać przeraźliwie chude monstrum wyłaniające się z telewizyjnego ekranu. Sugestywność tego kadru zapada mimowolnie widzowi w pamięć, stając się tym samym bolesnym symbolem zawładnięcia i zniewolenia człowieka przez martwe maszyny, które sam stworzył. Rozwinięciem wątku z wykorzystaniem masek staje się kolejny, prawie dziesięciominutowy klip Aphex Twina, „Windwolicker” (1999). Teledysk rozpoczyna się całkiem niewinnie – młodzi ludzie zaczepiają dwie czarnoskóre dziewczyny, które zamierzają poderwać. Znienacka nadjeżdża biała limuzyna, z której wyskakuje długowłosy mężczyzna. Podniecone kobiety wsiadają samochodu. Rozpoczyna się prawdziwa orgia, gdzie szampan leje się strumieniami, a dziewczyny zaczynają przypominać monstra z ostrymi jak sztylety zębami. Widz ma wrażenie uczestnictwa w prawdziwym danse macabre, który staje się reżyserskim wyrazem nieuchronności śmierci i rozczarowania współczesnym światem. Cunningham bawi się konwencjami obecnymi w klipach muzycznych R’n’B, w których stale obecny jest flirt, obietnica szalonego seksu i różnego rodzaju gadżety, takie jak luksusowe samochody, telefony komórkowe, biżuteria oraz stroje, które mają zagwarantować widzowi nie tylko dobrą, wizualną rozrywkę, ale także skłonić go do podobnych zachowań. Cunningham prześmiewczo wykorzystuje wszystkie te elementy w „Windowlicker”, zostając jednocześnie posądzony o seksizm i rasizm, co nie przesłoniło jednak walorów artystycznych jego dzieła.

Współpraca z alternatywnym zespołem Leftfield zaowocowała teledyskiem do utworu „Africa shox” (1998). Bohaterem tego obrazu jest weteran wojenny z Wietnamu, który ucieka przed goniącą go, niewytłumaczalną siłą. Teledysk ten jest egzemplifikacją wizji Cunninghama, z którą borykał się od wielu lat, mianowicie wizją nadchodzącego XXI wieku, który pociąga za sobą nieznane, nowe niebezpieczeństwa, które mogą całkowicie zniszczyć lub zniewolić człowieka. W podobnym klimacie utrzymany jest klip do utworu Unkle „Rabbit in your headlights” w reżyserii Jonathana Glazera. W tym przejmującym obrazie widzimy wędrującego w podziemnym tunelu mówiącego do siebie człowieka, który raz po raz jest potrącany przez mijające go samochody. Resztkami sił wędruje dalej, zderzając się czołowo z nadjeżdżającym samochodem. W niewytłumaczalny sposób mężczyzna przeżywa, a wokół niego zaczyna kłębić się gęsta mgła. Oglądając ten teledysk od początku widz ma wrażenie, że ma do czynienia z siłami, których interpretacja przekracza możliwości jego rozumu.

Prawdziwym majstersztykiem okazuje się wideoklip do piosenki Bjork „All is full of love” (1999). Do bardzo subtelnego utworu zostaje nakręcony obraz całujących i dotykających się robotów. W teledysku są skupione na dawaniu sobie przyjemności, mają zamknięte oczy i próbują się dotykać po quasi-narządach płciowych. Powstaje tym samym sztucznie wygenerowane uczucie miłości, którego nie można jednoznacznie sklasyfikować. Lesbijską historię miłosną maszyn poznajemy od końca. Jesteśmy świadkami ich konstruowania przez inne maszyny. Element ten wywołuje mimowolne uczucie zagrożenia ludzkiego istnienia przez roboty, nad którymi człowiek może stracić panowanie. To kolejna z ponurych wizji Cunninghama, który próbuje oswajać widza z możliwościami historii.

Artysta próbował także nakręcić sen, który prześladował go od wielu lat. W jego śniącej świadomości powstał obraz spaceru po ulicy miasta. „W tych snach wydawało mi się, że stoję na dnie morza a nad sobą widzę powierzchnię i chcę jak najszybciej wypłynąć” – twierdził. Wyzwanie nakręcenia tej wizji podjął z zespołem The Portishead. W wideo „Only you” wokalistka Beth Gibbons swoim rozedrganym i przejmującym głosem zaprasza widza na przechadzkę po podwodnych ulicach miasta. Klimat tego teledysku jest bardzo mroczny i depresyjny. Podczas tego „spaceru” artysta kadruje niewyraźne twarze, które przypominają oblicza upiornie bladych topielców, z unoszącymi się włosami przypominającymi wodorosty, wokół których raz po raz pojawiają się ryby. Cunningham zalicza ten teledysk do swoich ulubionych, gdyż w ten sposób mógł zmierzyć się ze swoim strachem przed wodą i utonięciem. Sennymi koszmarami w swoich wideoklipach inspirował się także reżyser Michel Gondry, który w obrazie do utworu Bjork „Human Behaviour” opowiada historię zachowań ludzi ze strony punktu widzenia zwierząt. Gondry nawiązuje do baśni o Złotowłosej i trzech niedźwiadkach, wzbogacając ją o surrealistyczne wątki zaczerpnięte z sennych koszmarów. Pluszowy, wielki miś goni swoją ofiarę, która w końcu ląduje w jego brzuchu. Gondry reinterperuje rzeczywistość jako strach, z którym nie możemy się rozstać nawet we śnie.

Kolejnym przedsięwzięciem Cunninghama staje się komercyjne wideo do utworu „Frozen” Madonny (1998). Estetyka tego obrazu była zupełnie inna niż dotychczas. Cunningham tworzy nastrojowy, spokojny teledysk. Jak sam tytuł utworu Madonny wskazuje, w całym obrazie dominuje chłód i lód, który symbolizuje tutaj bezgraniczną samotność. Do legendy przeszedł już kadr, w którym upadająca Madonna zamienia się w stado czarnych ptaków. Zachwyceni krytycy dostrzegają tutaj inspirację filmem Bernardo Bertolucciego „Pod osłoną nieba”. Jednakże sam artysta bardzo negatywnie wspomina współpracę z tak komercyjną artystką jak Madonna, ponieważ napięcie i ciągle goniące terminy pozbawiły go, jak sam stwierdził, artystycznej wolności. Cunningham postanawia wycofać się ze sceny muzycznej, poświęcając się realizacji własnych projektów wideo. Jednym z jego najsławniejszych dzieł audiowizualnych jest realizacja „Flex” (2000). Abstrakcyjna struktura tego obrazu odsłania z ciemności blask, który z każdą chwilą narasta, by po chwili można było dostrzec męskie ciało, przedzierające się przez ciemności. Wkrótce dołącza do niego kobieta, zespalając się z mężczyzną. W efekcie powstaje świetlny punkt, który zamienia się w roziskrzoną mgławicę, rozpływającą się w próżni. Obraz ten nasuwa symboliczne skojarzenia z tradycjami alchemicznymi, w których miłość prowadzi do całkowitego zniknięcia, trwałego połączenia się ze sobą dwóch przeciwnych żywiołów, które pod wpływem silnego napięcia seksualnego rozpływają się w niebycie, osiągając najwyższy stopień alchemicznego wtajemniczenia.

Najnowszą twórczość Cunninghama przybliżył tegoroczny wrześniowy show artysty w Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie zaprezentowanego w ramach VII Festiwalu Sacrum i Profanum. Była to mieszanka nowych prac wideo artysty wyświetlanych na trzech ekranach z autorskimi ścieżkami dźwiękowymi i remiksami muzycznymi. Cunningham ostrzegał widzów o drastyczności obrazów, które mogą szokować. Zmieniające się z zawrotną prędkością obrazy przedstawiały między innymi parę kochanków, którzy najpierw uprawiają seks, a następnie równie ochoczo okładają się pięściami, ludzi chorych, zniszczonych przez narkotyki, fragmenty ostrych filmów porno, pojedynek Luke'a Skywalkera z Darthem Baderem, przemowę Adolfa Hitlera i wycinek pracy Cunninghama „Rubber Johny” opowiadającego historię dziecka z wodogłowiem odizolowanego od realnego świata, żyjącego w piwnicy, raz po raz zażywającego kokainę, pod wpływem której rozgniata swoją twarz na szybie. Osaczająca kanonada ostrych dźwięków potęgowała psychodeliczność samego przedstawienia, pozostawiając odbiorcę w stanie potężnego oszołomienia i przerażenia.

Chris Cunningham w swojej twórczości stara się zderzać ze sobą przeciwieństwa, podkreślając niejednoznaczności rządzące światem. Oniryczność przeplata się z horrorem, miłość z nienawiścią, a perwersyjny, pozbawiony emocji seks z mistycznymi wręcz doświadczeniami zmysłowymi. Zestawienie tych antynomii jest niezwykłe, gdyż artysta stara się deformować otaczającą go rzeczywistość, nadając jej nowy kształt i sens, który istnieje na szczęście tylko w jego głowie.
Chris Cunningham, pokaz w ramach 7. Festiwalu Sacrum Profanum, Teatr Łaźnia Nowa, Kraków, 13 września 2009.