Wydanie bieżące

15 listopada 22 (142) / 2009

Przemysław Pieniążek,

OPOWIEŚĆ O (NIE)ZWYKŁYM SZALEŃSTWIE

A A A
Na pierwszy rzut oka Nathaniel Ayers (Jamie Foxx) nie wyróżnia się z rzeszy bezdomnych zaludniających ulice Los Angeles. Kurtka moro, robocza kamizelka odblaskowa oraz hawajski naszyjnik z kwiatów sugerują, że mężczyzna może być nieszkodliwym ekscentrykiem. Do tego bohater wyrzuca z siebie słowa z prędkością szybkostrzelnego działka, co sprawia, że nieuważny słuchacz może wziąć go za człowieka niespełna rozumu. W natłoku lawinowo pędzących słów ukryty jest jednak przekaz, który ukazuje kloszarda w zupełnie innym świetle. Okazuje się, że Nathaniel jest wielkim fanem muzycznej spuścizny Ludwiga van Beethovena. Prawdziwe zaskoczenie pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy mężczyzna zaczyna grać na swoich zdezelowanych skrzypcach, wypełniając przestrzeń parku przejmującymi muzycznymi pasażami.

Tajemnica Nathaniela Ayersa intryguje przypadkowego słuchacza niecodziennego występu, Steve’a Lopeza (Robert Downey Jr.), felietonisty z „Los Angeles Times”. Prowadząc dziennikarskie śledztwo, Lopez odkrywa, iż zagadkowy mężczyzna od wczesnego dzieciństwa zdradzał niezwykły talent muzyczny, idący w parze z nieprawdopodobną wprost umiejętnością błyskawicznego opanowywania gry na przeróżnych instrumentach. Obiecującą karierę przerwała schizofrenia, na którą Ayers zachorował w trakcie trzeciego roku studiów w prestiżowej akademii muzycznej Juilliard School of Music w Nowym Jorku. Lopez nie ma wątpliwości, iż tragiczne losy wirtuoza-multiinstrumentalisty są doskonałym tematem na wzruszającą human story, którego od dawna poszukiwał. Z czasem Nathaniel przestaje być jednak dla Steve’a wyłącznie materiałem na serię poczytnych artykułów. Zdeterminowany felietonista postanawia wziąć sprawy we własne ręce i pomóc muzykowi wyrwać się z ubóstwa ulicznej egzystencji. Czy jednak altruistyczna (w gruncie rzeczy) chęć niesienia pomocy zagubionemu geniuszowi zdoła przezwyciężyć osobiste demony, które opętały umysł Nathaniela wiele lat temu?

Fabułę „Solisty” podyktowało samo życie. Urodzony 31 stycznia 1951 roku Ayers zaczął grać na wiolonczeli już w szkole średniej, wprawiając w osłupienie niejednego nauczyciela muzyki. Chłopiec okazał się bowiem niezwykle utalentowanym samoukiem, z biegiem lat opanowując także grę na basie, bębnach, fortepianie, gitarze, harmonijce, francuskim rogu, skrzypcach oraz trąbce. Nasilająca się choroba psychiczna sprawiła, że muzyk przez kilka lat mieszkał z matką w Cleveland (Ohio), gdzie przeprowadzono na nim (nieskuteczną) terapię elektrowstrząsami. Po śmierci rodzicielki w 2000 roku niespełna pięćdziesięcioletni mężczyzna przeniósł się do Los Angeles, gdzie próbował odnaleźć swojego ojca. Pozbawiony dachu nad głową i pozostawiony na (nie)łaskę psychicznej choroby, Ayers uciekał przed chaosem codzienności w świat znajomych dźwięków i melodii, które wygrywał na swoich uszkodzonych (lub zaimprowizowanych) instrumentach. Trudno dziś przewidzieć, jak potoczyłyby się losy Nathaniela Ayersa, gdyby nie spotkanie ze Steve’em Lopezem, do którego doszło na Pershing Square w 2005 roku.

Historia kloszarda-wirtuoza podbiła serca Amerykanów, generując także konkretne działania natury społecznej. W 2008 roku siostra muzyka, Jennifer Ayers-Moore (w filmie grana przez Lisę Gay Hamilton), założyła fundację imienia Nathaniela Anthony’ego Ayersa, wspierającą utalentowanych, upośledzonych umysłowo ludzi i propagującą sztukę jako formę leczenia oraz medium autoekspresji i kontaktu z otoczeniem. Niecodzienne losy schizofrenicznego muzyka stały się kanwą dla książki Lopeza zatytułowanej „The Soloist: A Lost Dream, an Unlikely Friendship, and the Redemptive Power of Music”, którą z kolei na potrzeby filmu zaadaptował brytyjski reżyser Joe Wright, mający w swoim dorobku m.in. ekranizacje prozy Jane Austen („Duma i uprzedzenie”, 2005) oraz Iana McEwana („Pokuta”, 2007).

Niewątpliwym atutem najnowszego dzieła Wrighta są kreacje aktorskie. Jamie Foxx, laureat Oscara za pierwszoplanową rolę męską w filmie „Ray” Taylora Hackforda (2004), przekonuje swoim poruszającym występem, oddając złożoność osoby Ayersa oraz wewnętrzny konflikt targający umysłem i duszą muzyka. W niczym nie ustępuje mu Robert Downey Jr., który aktualnie przeżywa swój aktorski renesans. Niegdysiejszy hollywoodzki utracjusz, mający w swoim przebogatym dorobku nominację do Nagrody Akademii za tytułową rolę w filmie „Chaplin” sir Richarda Attenborough (1992), bierze na siebie obowiązki (aktywowanego wyjątkowo nieregularnie) narratora, rekonstruującego przeszłość Ayersa. Chociaż kreacja każdego z gwiazdorów z osobna zasługuje na uznanie, to jednak ich wspólnym scenom wyjątkowo brakuje owej iskry bożej, pozwalającej na śledzenie rozwoju wypadków z zaciekawieniem. Niestety, zarzut ten można postawić całemu dziełu Joe Wrighta.

„Solista” jest filmem „programowo” ładnym, nastawionym na generowanie naturalnych i prostych wzruszeń, w którym wszystkie elementy wydają się umieszczone na swoim miejscu. Po obiecującym początku akcja osiada jednak na mieliźnie, zapadając się pod ciężarem zużytych klisz oraz na siłę doczepionego społecznego komentarza związanego z alarmującym zasięgiem bezdomności w Ameryce. Na szczęście uczucie narastającej nudy (film trwa prawie dwie godziny) w pewnym stopniu rekompensują, obok wspominanych kreacji aktorskich oraz nastrojowej ilustracji muzycznej, wysmakowane zdjęcia autorstwa Seamusa McGarveya. To dzięki nim wznosimy się razem z muzyką Nathaniela ponad arterie ulic, klatki szklanych wieżowców, ponad brudną, pędzącą w szaleńczym tempie przyziemność.

Podobnie o sile muzyki zdolnej pokonać psychofizyczne oraz społeczne bariery mówił Scott Hicks w swoim „Blasku” (1996) – kameralnej biografii australijskiego pianisty Davida Helfgotta (Geoffrey Rush), cierpiącego na schizoafektywne zaburzenia. Jednak niewątpliwa różnica klas dzieląca te dwa filmy dowodzi, że sama historia „z życia wzięta” nie daje gwarancji artystycznego sukcesu. Trzeba bowiem wiedzieć, jak ją w miarę nietuzinkowo opowiedzieć, oddzielając tym samym dzieło filmowe od poprawnych, lecz realizacyjnie wtórnych human stories, stanowiących esencję telewizyjnego cyklu „Okruchy życia”.
„Solista” („The Soloist”). Reż.: Joe Wright. Scen.: Susannah Grant. Obsada: Jamie Foxx, Robert Downey Jr., Catherine Keener, Tom Hollander. Gatunek: biograficzny / dramat / muzyczny. Produkcja: Francja / USA / Wielka Brytania 2009, 117 min.