Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (144) / 2009

Zuzanna Sokołowska,

LUBIĘ GRZEBAĆ W PODŚWIADOMOŚCI

A A A
Wystawa litografii i fotografii Davida Lyncha w Rondzie Sztuki jest kolejną próbą odnalezienia klucza do twórczości tego kultowego już reżysera. Mistrz zastawiania pułapek i wszelkiego rodzaju manipulacji, jak zwykle wciąga widza do króliczej nory, w której rządzą mistyfikacje, labirynty i niewytłumaczalne zjawiska, wykraczające poza możliwości ludzkiego rozumu.

David Lynch od najmłodszych lat interesował się sztuką. Nieprzypadkowo podjął studia na Akademii Sztuk Pięknych, całkowicie poświęcając się malarstwu. Z czasem nadeszło równie intensywne zainteresowanie filmem. „Lubię obrazy, które dopuszczają do głosu podświadomość i filmy czarne. Zresztą, lubię grzebać w podświadomości innych, zapuszczać się w bezkresne rejony, kryjąc się za fasadą ich twarzy i stawiać sobie pytania na temat ich umysłów, myśli” – opowiada artysta. Do legendy światowego kina przeszły dzieła „Diuna” (1984), „Blue velvet” (1986), „Dzikość serca” (1990), „Miasteczko Twin Peaks” „Zagubiona autostrada”(1996) czy Mulholland Drive” (2001) i „Inland empire”(2006). Cechą charakterystyczną twórczości tego wybitnego reżysera jest konfrontacja człowieka z jego lękami, obsesjami i najmroczniejszymi zakamarkami podświadomości. Klaustrofobiczna, atmosfera filmów Lyncha generuje schizofreniczne wizje ukrytych wymiarów, w których panują skomplikowane zasady, których nigdy widz nie będzie w stanie poznać i zrozumieć. Lynch raz za razem zostawia klucze, otwierające kolejne drzwi, za którymi ukryte są nowe tropy i labirynty, być może prowadzące donikąd. Udostępnia widzowi oniryczne światy, które otwierają swoje podwoje w momencie podejmowania pozornie przypadkowych decyzji. Uruchamiają one szereg zdarzeń, prowadzących do bezpośredniej konfrontacji z demonicznymi, diabelskimi siłami, które rządzą światem realnym i światem snu. Zarówno w filmowych, jak i fotograficznych oraz litograficznych pracach artysty, bardzo ważnym elementem jest symbolika, którą się posługuje. Film „Blue velvet” otwiera scena, w którym główny bohater grany przez Kyle’a Maclachlana znajduje odcięte ucho. Wiedziony ciekawością podejmuje swoje prywatne śledztwo. Pojawia się w nim neurasteniczna gwiazda nocnego klubu i jej demoniczny prześladowca, lubujący się w prawdziwie sadystycznych upodobaniach seksualnych, w którego brawurowo wcielił się Dennis Hopper. Tymczasem samozwańczy detektyw zostaje wciągnięty w grę, prowokującą go do zachowań, o które sam siebie nie podejrzewał. Odcięte ucho stanowi w tym dziele klucz do ludzkiej psychiki, która podobnie jak filmy Lyncha składa się z wielu nierozwiązanych zagadek, problemów i zła, wpisanego w ludzką naturę. Nie bez przyczyny odcięte ucho w mitologii słowiańskiej oznacza czarty i diabły. Natomiast rozwiązły i perwersyjny seks stał się ukłonem w kierunku filozofii markiza de Sade, który uważał, że najlepszym sposobem na oswojenie się z myślą o śmierci jest skojarzenie jej z rozpustą. „Mulholland Drive” to kolejny film, w którym widz nie doczeka się rozwiązania zagadki. Bohaterką jest młoda kobieta, która straciła pamięć w wypadku samochodowym. Półprzytomna i zdezorientowana trafia do przypadkowego, opuszczonego mieszkania, do którego z czasem wprowadza się młoda aktorka. Dziewczyny nawiązują romans i próbują wyjaśnić zagadkę tajemniczej torby z pieniędzmi oraz tożsamości rannej bohaterki. W filmie pojawiają się ukryte znaczenia i gąszcz symboli, w plątaninie których można się zagubić. Tajemnicza torba z pieniędzmi głównej bohaterki staje się współczesnym symbolem obrazu obola, który wkładano pod język zmarłego, by ten mógł zapłacić przewoźnikowi w Tartarze. Świadczy o tym również klucz - symbol śmierci. Następuje odwrócenie znaczeń - miłość zaczyna oznaczać samotność, a niewinność - moralne zepsucie. Napięcie sięga zenitu, które zostaje przerwane przez kobietę, która przykłada palec do ust i nakazuje ciszę. Podświadomie pojawia się uczucie uczestnictwa w tajemniczym misterium, którego istnienie chroni niezrozumiała zmowa milczenia.

W podobnym tonie utrzymane są prace Lyncha, które można oglądać w Rondzie Sztuki. Stanowią one intrygującą retrospekcję jego dokonań artystycznych na polu litografii i fotografii. Prezentowane są także filmy krótkometrażowe artysty, między innymi „Six figures gettin sick” i „Cavalcade”. Cykl przejmujących i mrocznych litografii Lyncha to odbitki koszmarnego snu, których forma przypomina rysunki dzieci, ofiary przemocy, poddawanych psychologicznym testom projekcyjnym. W pracy „Men in Room With Knife” niezgrabnie odbita postać z nienaturalnie wielkim ramieniem trzyma ogromny nóż, którym chce zaatakować swoją przyszłą ofiarę. Prostota i forma tego przekazu narzuca skojarzenia z twórczością Davida Shrigley’a, kultowego twórcy krótkich animacji i rysunków, który z pomocą paru kresek kreśli filozofię sprzecznej natury człowieka. Sam Shrigley swój prosty, choć charakterystyczny styl nazywa amatorską przygodą autystycznego dziecka przed okresem dojrzewania, przyjmującego rolę obserwatora. Lynch, podobnie jak Shrigley, prowokuje pytania o dwoistość rzeczywistości, a także wizje, które rodzą się w ludzkiej wyobraźni. Człowiek z nożem może stanowić tutaj alegorię podświadomego lęku przed obezwładniającym bólem, z którym związane jest właśnie morderstwo, jak i agresją, kiedy to w głowie powstają wizje zabicia osoby, do której odczuwana jest silna nienawiść. Praca „Insect Bites Woman” porusza problem nierównych sił człowieka i natury, jak również wyrzutów sumienia, które kąsają podświadomość raz za razem, tak jak lynchowskie owady. W cyklu „ Two Figures In Bed” pojawia się obraz silnie scalonych ciał, które przybierają różnorakie kształty. Mimowolnie nasuwają się skojarzenia z ostrym, bezuczuciowym seksem, mającym na celu zaspokojenie najbardziej wyuzdanych potrzeb, który człowiek uprawia najczęściej tylko we snach, gdyż na co dzień wstydzi się okazywać swoje prawdziwe pragnienia. Fotografie Lyncha to surrealistyczno - industrialna mieszanka, w której pojawiają się kobiety i fabryki. Artysta wykorzystuje dziewiętnastowieczne fotogramy, które przekształca potem w Photoshopie. Zdjęcie, które silnie przykuwa uwagę, to przenikające się wzajemnie ciała kobiet, które przypominają manekiny. Cała fotografia sprawia wrażenie, że kobieta całuje swoje lustrzane odbicie, ukradkiem na siebie zerkając. Sytuacja zaczyna przypominać scenę z filmu Stanley Kubicka „Oczy szeroko zamknięte”, kiedy główna bohaterka uprawiając seks ze swoim mężem, patrzy na swoje odbicie w lustrze, które zaczyna podniecać ją bardziej, niż ciało jej kochanka.

Przenikanie się różnych obrazów jest charakterystyczne dla fotografii Lyncha. Artysta fotografuje fabryki grając na czerni i bieli, zakreślając w ten sposób mapy wszelkich zakamarków i tajemnic, ukrytych w murach, niegdyś tętniących życiem. Na wystawie można również obejrzeć zdjęcia z „Inland empire”, filmu realizowanego między innymi w Polsce, z których spoglądają na widza wykrzywione w schizofrenicznym grymasie twarze aktorów. Film krótkometrażowy „Six figures gettin sick” to odtworzona sześciokrotnie historia sześciu postaci, które czują się niedobrze, a w końcu umierają. Widzowi cały czas towarzyszy złowrogi sygnał karetki pogotowia, która cały czas wyje, nie mogąc dojechać do miejsca, pod który została wezwana. Cyfra sześć, na którą artysta kładzie tak duży nacisk, oznacza walkę dobra ze złem, życiem i śmiercią. W Apokalipsie szóstka ma znaczenie zdecydowanie negatywne – oznacza słabość i grzech. Trzy szóstki oznaczają siły zła. Cyfra ta jest też bardzo często przedstawiana jako pieczęć Salomona, wyrażająca związek dwóch przeciwstawnych elementów - kosmosu i człowieka. Ten sam motyw pojawia się również w Indiach, wyrażając równowagę i harmonię pomiędzy żywiołem wody i żywiołem ognia.

Film „The Alphabet” to surrealistyczna wariacja na temat snu, w którym dominują mrożące krew w żyłach dźwięki i obrazy, które przerywane są przez dochodzący gdzieś z daleka śpiew dzieci, wypowiadających trzy pierwsze litery alfabetu. Po chwili kobieta – zombie wyśpiewuje wszystkie litery, by na samym końcu zalać się krwią. Ta filmowa mara Lyncha to zderzenie się człowieka z lękami z dzieciństwa, z okresem dojrzewania i sennymi koszmarami, w których atakują manekiny, karły i inne dziwadła, prześladując ludzki umysł przez wiele lat, wytwarzając lęki i różnego rodzaju zboczenia.

Każda kolejna praca reżysera obrasta w nieskończoną ilość interpretacji, które coraz bardziej gubią tropy zostawione przez reżysera. Niedosyt, który pojawia się po każdym obejrzanym jego dziele wzmaga ciekawość i fascynację, rodzi pytania, dokąd tym razem zaprowadzi nas biały królik. Może rzeczywiście donikąd?
David Lynch - wystawa litografii i fotografii, Rondo Sztuki, Katowice, 25 listopada - 5 stycznia 2009. W ramach festiwalu Ars Cameralis 2009.