Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (145) / 2010

Michał Fundowicz,

DANIEL JOHNSTON

A A A
Daniel Johnston “Is and always was”. Eternal Yip Eye Music, 2009.
O sile sztuki Daniela Johnstona, cierpiącego na schizofrenię, kultowego amerykańskiego muzyka i rysownika, świadczy jego szczerość w przekazywaniu bólu, cierpienia, ale i radosnej strony życia. Od debiutu z lat 80., kasety „Songs of Pain”, jego przekaz odznaczał się niezwykłą emocjonalną intensywnością, wypływał prosto z doświadczenia i trudów zmagania się ze sobą i swoimi demonami. Rys charakterystyczny przypisywany twórcy odnaleźć można na nowym albumie „Is and Always Was”. Wydawnictwo odróżnia od większości wcześniejszych nagrań sposób rejestracji. Znany orędownik lo-fi zamienił domowe zacisze i magnetofon kasetowy na studio i profesjonalną produkcję.

Motywem przewodnim twórczości amerykańskiego artysty, obecnym również w najnowszych piosenkach, jest niespełniona miłość. Nieodwzajemnione uczucie sprzed lat do dziewczyny o imieniu Laurie, która nie zdawała sobie sprawy z obsesji zauroczonego nią młodego Johnstona, stało się tematem wielu poruszających utworów. Smutek po miłosnej stracie to jeden z odwiecznych tematów, który mimo banalizacji przez popkulturę i tylu powtórzeń, w interpretacji pieśniarza nie pozostawia obojętnym. Innym ważnym tematem, podskórnie obecnym, są traumy dzieciństwa wynikające z wychowania w duchu konserwatywno katolickim. Odkąd rodzice postraszyli małego Daniela piekłem w mentalnym świecie artysty toczy się nieustanna walka Szatana z Bogiem. Odwieczny konflikt dobra ze złem toczą aniołowie i demony, ale i bohaterowie z komiksów, Kapitan Ameryka i Hulk są postaciami równie znaczącymi co Jezus Chrystus. Interesująca, wygenerowana przez niego mitologia, łącząca motywy biblijne z popkulturowymi, obecna jest przede wszystkim w jego plastycznych pracach, cenionych zarówno przez krytyków sztuki, jak i kolekcjonerów komiksowych plansz. Barwna wyobraźnia oraz szczególna wrażliwość ujawnia się również w muzyce i tekstach piosenek. Poczucie humoru, na które składa się surrealistyczna opowieść o uciekającym z głowy mózgu („I Had Lost My Mind”), czy rozczulająca naiwna opowieść o piesku („Queenie the Doggie”), dodają niepowtarzalnego rysu tej outsiderskiej twórczości. Johnston bywa poważny i śpiewa z uczuciem o przykrych sprawach, jednak jego świat przenika równocześnie alternatywna rzeczywistość rządzona przez ducha Caspara i potwora Frankensteina. Być może taka wizja najtrafniej określa i dotyka „neurotyczną osobowość naszych czasów”.

O tym, że Beatlesi są dla Daniela Johnstona najważniejszym muzycznym drogowskazem, świadczą aranżacje na „Is and Always Was”. Dokonania czwórki z Liverpoolu słychać zarówno w prostych i krótkich (około 3 minutowych) rock’n’rollowych piosenkach („High Horse”, „Freedom”), jak też psychodelicznych wariacjach („Lost in My Infinite Memory”). Głównym atutem nagrań Johnstona jest jego głos, nasycony emocjami, szczery, zaangażowany. Poczucie humoru jako sposób podejścia do traumatycznych przeżyć oraz do choroby psychicznej to lekcja dla każdego, kogo spotykają mniejsze i większe niedole. Krzepiące przesłanie wynika z głębokiego, intuicyjnego zrozumienia problemów ogólnoludzkich, a użycie prostych słów i melodii umożliwia dotknięcia istoty spraw ważnych dla każdego. W bezpretensjonalny i uczciwy sposób.