Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (145) / 2010

Tadeusz Kosiek,

POLSKA DWUNASTKA 2009

A A A
Przełom grudnia i stycznia to tradycyjnie czas podsumowań, plebiscytów i rankingów, nadeszła więc pora i na mój subiektywny przegląd najciekawszych polskich płyt minionego roku. A że rok liczy miesięcy dwanaście, to z tylu pozycji składa się niniejsza lista. Ponieważ zdecydowana większość omawianych pozycji prezentuje ten sam poziom, swoje propozycje przedstawię w kolejności alfabetycznej.

8rolek „Fat Pigs”. Warsztat8r.

Płyta dla osób o mocnych nerwach i specyficznym poczuciu humoru, potwierdzająca, że konsekwentne połączenie skomplikowanej rytmiki i elektronicznych mikrobrzmień potrafi być tyleż zajmujące, co zabawne. Siermiężne bity, konwulsyjne rytmy i groteskowe melodyjki zderzone z drobinami hałasu są niczym dźwiękowy dramat ujęty w cudzysłów zamierzonej parodii.



Maciej Filipczuk „MetaMuzyka”. Samograj.

Udana próba ożenienia tradycji ze współczesnością. Pozagatunkowy postfolk, w którym nieustannie ścierają się ze sobą zapamiętała taneczność ludowych mazurków wygrywanych na skrzypkach oraz wystudzona, obsesyjna powtarzalność rytmów rodem z minimal music, to jednocześnie muzyka przeszłości i teraźniejszości.



Rafal Gorzycki, Dawid Szczęsny, Krzysztof Nowiński „Trio Poems”. Monotype Records.

Nowy projekt Rafała Gorzyckiego, na co dzień perkusisty grup Sing Sing Penelope i Ecstasy Project, w sposób niemal wzorcowy łączy poezję z muzyką. Słowo choć podawane jest z emfazą nie wpada w koleiny pustego patosu, ponieważ w powietrze unosi je muzyka, harmonijnie łącząca ze sobą mroczną kameralistykę w duchu nurtu rock in opposition, stonowany jazz oraz abstrakcyjny ambient.


Jacaszek „Pentral”. Gusstaff Records.

Ambient, holy minimalizm, muzyka elektroakustyczna. Udana próba oddania genius loci gotyckich kościołów za pośrednictwem kompozycji wywiedzionych ze zlepków organowych i wokalnych sampli, pogłosów wnętrz oraz nagrań terenowych. Ta dźwiękowa relacja z opustoszałych świątyń to skromna, ale wdzięczna, krewna metamkinowskiego „kina dla uszu”.



Kapela ze Wsi Warszawa „Infinity”. Kayax.

To propozycja o nad-popowym wręcz poziomie piosenkowości, acz przyznać należy, że w swoim stylistycznym rozpasaniu i kulturowo-etnicznym synkretyzmie dość radykalna. Ścieżka dźwiękowa imaginacyjnej podróży opłotkami Eurazji, Afryki i Ameryki Północnej, której przewodnicy za nic mają umowne granice gatunków i epok.



Kucz/Kulka “Sleepwalk”. Jazzboy Records.

Wysmakowany avantpop z drugim dnem Muzyka dla wszelkiej maści somnabulików, śpiochów i marzycieli. Melodyjne utwory ciekawie i inteligentnie zaaranżowane, nieźle zagrane i bardzo dobrze zaśpiewane, a przede wszystkim perfekcyjnie wyprodukowane. Zwyczajnie ładne a do tego niegłupie.



Piotr Kurek „Lectures”. Crónica.

Laptopowe reinterpretacje i dekonstrukcje fragmentów nigdy wcześniej niepublikowanych nagrań, prób i wykładów Corneliusa Cardew jest wyrazem specyficznego hołdu dla tragicznie zmarłego brytyjskiego kompozytora i lewicowego działacza politycznego. Cardew przeszedł długa drogę od serializmu w duchu Bouleza i Stockhausena (którego w latach 50. był asystentem), poprzez kompozycje niezdeterminowane (z których najsłynniejsza to „Treatise”) i swobodną improwizację (w latach 60, był członkiem grupy AMM, na początku lat 70. współprowadził demokratyczną formację eksperymentalną Scratch Orchestra) do pisania pieśni masowych dla People’s Liberation Music. Utwory Kurka w jakiś przedziwny sposób uwzględniają meandry twórczości patrona płyty. Jest w nich miejsce na liryzm i drapieżność, a akustyczna swobodna improwizacja zostaje z wyczuciem scalona z elektroakustycznymi manipulacjami dźwiękiem.



Małe Instrumenty „Antonisz”. Antena Krzyku/Open Sources.

Sekstet Małe Instrumenty – projekt muzyczny eksplorujący możliwości brzmieniowe instrumentów niewielkich rozmiarów, grających zabawek oraz rozmaitych obiektów i kuriozów dźwiękowych – interpretuje utwory autorstwa Juliana Józefa Antonisz(czak)a – eksperymentatora i artysty osobnego, jednego z najbardziej niezwykłych twórców filmów animowanych, wynalazcy i konstruktora, kompozytora i plastyka. Groteska sąsiaduje z psychodelią, wyrafinowana jarmarczność towarzyszy przaśnej elektroakustyce. To płyta, która mogłaby znaleźć się katalogu fińskiej oficyny Fonal obok albumów Kemialliset Ystävät i Islaji.



Pablopavo i Ludziki „Telehon”. Karrot Kommando.

Zbiór miejskich ballad na swojską oraz na jamajską nutę. Słowno-muzyczne bajki dla dorosłych, znakomicie napisane historie o warszawskich magicznych miejscach i o zwykłych ludziach zaśpiewane i zagrane z wielkim biglem. Po prostu „życie prawdziwe i prawdziwe zmyślenie”.



Paristetris „Paristetris”. Lado ABC.

Alternatywna supergrupa przedstawia garść piosenek o mocno udziwnionej formie. Czegóż tu nie ma? Są popowa lekkość i punkowy pazur, koślawe electro i zappowska groteska, patos rock in opposition i aranżacyjna przesada downtown, wokalna ekwilibrystyka i aranżacyjny ekscentryzm. Trawestacje i pastisze. Gra konwencjami i stylistykami, ale też i naiwna radość wspólnego muzykowania, którą zarażeni zostają słuchacze.



Eugeniusz Rudnik „Studio eksperymentalne Polskiego Radia”. Polskie Radio.

Czteropłytowy album monograficzny poświęcony twórczości jednego z klasyków polskiej muzyki eksperymentalnej zawiera zarówno autonomiczne dzieła elektroakustyczne (z zakresu klasycznej muzyki elektronicznej, muzyki konkretnej, kolażu oraz poezji lingwistycznej), jak i prace z kategorii tzw. ars acustica, oscylujące między słuchowiskiem radiowym a muzyką programową, jednoczące powyższe gatunki w formie hybrydowej. Olbrzymia porcja fascynujących dźwięków i kawał historii (nie tylko) polskiej awangardy.



Tomasz Stańko Quintet „Dark Eyes”. ECM.

Nowy stary dobry Stańko. Oryginalne brzmienie i charakterystyczny klimat, subtelny jazz z niemal rockowym pazurem. Muzyka piękna i nastrojowa, choć momentami mroczna i neurotyczna, została perfekcyjnie zagrana przez Mistrza oraz grono jego młodych skandynawskich współpracowników.