Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (146) / 2010

Kinga Witas,

NIE TYLKO DLA DZIECI

A A A
Przegląd Filmów Animowanych w Ołomuńcu
Animacja kojarzona jest na ogół z Waltem Disneyem, wytwórnią Pixar, bajkami, które nierzadko cieszą również dorosłych, czy kreskówkami z telewizji. Ale animacja to znacznie więcej. Od kilku lat jeżdżę na Przegląd Filmów Animowanych do Ołomuńca i co roku zaskakuje mnie to, w jak wielu dziedzinach animacja świetnie się spełnia, jak liczne pola sztuki z powodzeniem adaptuje, choć zdawać by się mogło, że jest skazana na porażkę.

Animacja niefikcyjna

Zasady festiwalowe są ogólnie znane – aby uatrakcyjnić i zróżnicować program, organizatorzy dzielą go na sekcje. Tematyczne cykle przeglądu ugruntowały się w ciągu poprzednich edycji na tyle, że aktualnie stanowią stałe punkty programu. Każda edycja przeglądu ma swój główny temat przewodni – w grudniu 2009 roku było nim bardzo ciekawe zagadnienie animacji niefikcyjnej. Podgatunek ten jest dowodem na to, że filmy animowane nie muszą być jedynie odzwierciedleniem nierzadko bujnej fantazji autorów. Czy jednak animacja, będąca techniką jawnie związaną z manipulacją obrazem, może wiarygodnie przedstawiać rzeczywistość? Każdy, kto widział „Walc z Baszirem”, wie, że film animowany może być zarazem dokumentem.

Najciekawszą według mnie projekcją w cyklu „Animacja niefikcyjna” był zbiór filmów pochodzących ze Szwecji, Norwegii, Finlandii i Danii zatytułowany „Siła Północy”. Twórcy z krajów skandynawskich są prawdopodobnie najbardziej aktywni w tej dziedzinie animacji. Używają tego medium w celach edukacyjnych oraz jako instrumentu w komentowaniu historycznych wydarzeń, w udzielaniu odpowiedzi na socjologiczno-polityczne pytania związane z kategoriami takimi jak tożsamość, nierówność płciowa, pomoc osobom będącym ofiarami przemocy seksualnej.

Na początku lat osiemdziesiątych animacja dokumentalna zaczęła się objawiać jako wyrazisty typ ekspresji autorskiej. Spośród krajów skandynawskich na tym gruncie najmocniejszą pozycję zyskiwała Szwecja. Popularną metodą pracy nad animacją dokumentalną w Skandynawii jest nagrywanie autentycznych wypowiedzi czy wydarzeń, a następnie tworzenie dla nich zupełnie nowych animowanych przestrzeni. W ten sposób zrealizowany został na przykład film „Niewolnicy” (reż. Hanna Heilborn, David Aronowitsch, 2008) – animowany wywiad z sudańskimi dziećmi, będącymi ofiarami handlarzy niewolników. Uratowane przez specjalną organizację zajmującą się pomocą uchodźcom, ciągle wystraszone dzieci w towarzystwie swojego opiekuna opowiadają o tym, jak widziały śmierć swoich rodziców, jak dostały się do niewoli, jak źle były w niej traktowane oraz jak udało im się uciec. Choć bohaterowie tego dokumentu zostali „narysowani”, film robi piorunujące wrażenie, gdyż oparty został na prawdziwych wydarzeniach.

Innym, bardzo ciekawym dokumentem okazał się film „Dzień w domu towarowym” (reż. Johannes Müntzing, Lars Arrhenius, 2008). Pierwszym fascynującym aspektem dzieła jest jego sfera wizualna: wszystkie postaci oraz przestrzeń domu towarowego zostały pokazane w obrazie rentgenowskim. Zabieg ten sprawia, że wielki przybytek dóbr materialnych wydaje się właściwie pusty, a szkielety przymierzające niewidzialne ubrania wyglądają dość osobliwie. O dokumentalnym charakterze tego filmu dowiadujemy się dopiero w jego zakończeniu – okazuje się, że jest to rejestracja ostatnich ośmiu minut życia szwedzkiej Minister Spraw Zagranicznych, Anny Lindh, która została zamordowana w przedstawionym w filmie obiekcie Nordiska Kompanie, znajdującym się w centrum Sztokholmu.

Animacja niefikcyjna to także pole licznych eksperymentów formalnych. Często, szczególnie na pierwszych etapach rozwoju tej dziedziny oraz w obrazach awangardowych, animowane były zdjęcia lub fragmenty filmów. Do tej techniki nawiązuje „Rok na opuszczonej drodze” (reż. Morten Skallerud, 1991) – krótki film ukazujący cały rok w zaledwie dwanaście minut. Kamera porusza się powoli, dzień za dniem, przez co film daje wrażenie jednolitej podróży wokół fiordu, gdy w tle szybko zmieniają się pory roku.

Jednym ze znanych autorów animacji dokumentalnej jest Paul Fierlinger. Artysta urodził się przed drugą wojną światową w rodzinie czechosłowackiego dyplomaty w Japonii. Jego rodzice szybko przenieśli się do Stanów Zjednoczonych. Gdy Paul był nastolatkiem, razem z rodziną przyjechał do Czechosłowacji, gdzie zaczął studiować sztuki użytkowe, stając się pierwszym niezależnym producentem filmów animowanych w tym regionie. Szybko zorientował się, że środowisko komunistycznej Czechosłowacji jest zbyt ciasne i przeniósł się najpierw do Niderlandów, potem do Francji, a następnie wrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie ugruntowała się jego pozycja szanowanego twórcy animacji. Integralną częścią pracy Fierlingera stał się jego własny życiorys. „Drawn from Memory” (1995) to krótkometrażowy animowany film autobiograficzny, w którym autor opowiada o swoim życiu od momentu narodzin i kilku lat spędzonych w Japonii, aż do wyjazdu z ojczyzny w 1967 roku. Najważniejsza część tej opowieści obejmuje okres, w którym twórca mieszkał w komunistycznej Czechosłowacji. Nieprzyzwyczajony do systemowego reżimu, po przyjeździe do ojczyzny swoich rodziców przeżył wielki szok. W swoim filmie Fierlinger opowiada również o przyjaciołach ze studiów – Milošu Formanie i Vaclavie Havlu.

Animacja po chorwacku

W ramach przeglądu filmów z innych krajów uczestnicy festiwalu mieli okazję zapoznać się z animacją chorwacką. Cykl ten był niejako połączony z kolejnym, zatytułowanym „PAF Kult”, podczas którego prezentowane są co roku sylwetki znanych osobowości świata animacji. Tym razem festiwalowicze mogli poznać Ivana Ladislava Galetę – chorwackiego myśliciela, twórcę, dziekana Wydziału Animacji Uniwersytetu w Zagrzebiu.

Historia chorwackiej animacji sięga lat czterdziestych. Mistrzostwo w tej dziedzinie chorwaccy twórcy osiągnęli już w latach pięćdziesiątych, w okresie tak zwanej szkoły zagrzebskiej, kiedy to wytwórnia Zagreb Film stała się głównym producentem i dystrybutorem chorwackich filmów animowanych. Na początku w Chorwacji produkowano jedynie reklamy, ale grupa artystów szybko zaczęła realizować swoje pierwsze filmy animowane. Twórcy zorientowali się bowiem, że za sprawą nowego medium mają możliwość wyrażania swoich opinii między innymi na temat sytuacji politycznej w kraju. Satyra i humor stały się głównymi siłami napędowymi ekspresji w pierwszym okresie istnienia szkoły (od 1956 roku). Filmy powstające w jej ramach pozbawione były dialogów. Zamiast rozpraszać uwagę widza słowami padającymi z ekranu, autorzy woleli skupić się na obrazie oraz dźwięku, dlatego też ich dzieła określane były jako „zredukowane”. W tym okresie powstał film „Ersatz” (reż. Dušan Vukotić, 1961), który został pierwszym zagranicznym laureatem Oscara w kategorii krótkometrażowego filmu animowanego.

Najlepszy okres szkoły zagrzebskiej zakończył się około 1987 roku. Związani z nią twórcy nadal produkowali zarazem błyskotliwe, satyryczne, ujmujące wizualną prostotą filmy, jak i dramaty egzystencjalne. Stworzyli nawet jeden horror ekologiczny. Animatorzy wypróbowywali różne techniki, używali prostej kreski lub kombinacji filmu animowanego i fabularnego. Młodzi adepci eksperymentowali, zainspirowani surrealizmem i pop-artem. Pozostali przy tym wierni podstawowym zasadom szkoły: filmy nie mogły zawierać dialogów i musiały być krótkometrażowe. Z tego okresu pochodzą dwa dzieła nominowane do Oscara: „Satiemania” (reż. Zdanko Gašparović, 1980) oraz „Tup Tup” (reż. Nedeljko Dragić, 1972). Zagreb Film nadal jest najbardziej znaczącym producentem i dystrybutorem chorwackiej animacji. W ciągu pięćdziesięciu lat działalności instytucja ta wyprodukowała ponad sześćset filmów.

Nowe horyzonty animacji

Jako nowość w programie PAF pojawiła się sekcja „Aport Animace”, której celem jest prezentowanie wybranych filmów z zaprzyjaźnionych festiwali (takich jak Fest Anča odbywający się w Żylinie i węgierski Kecskemét), projektów, które są w fazie realizacji (np. polsko-czeski film animowany Anny Pankiewicz) oraz prac trudnych do sklasyfikowania, balansujących na granicy animacji (gry komputerowe, wizualizacje przestrzenne). W ramach tej sekcji odbyła się pierwsza w Czechach projekcja irlandzkiego pełnometrażowego filmu „The Secret of Kells” („Sekret księgi z Kells”) w reżyserii Tomma Moora, który podczas poprzedniej edycji przeglądu był prezentowany przez twórców w fazie postprodukcyjnej.

Sekcja „PAF Rewind” ma na celu przybliżanie widzom szczególnych technik animacji. Tym razem uczestnicy festiwalu zapoznali się z często wykorzystywaną w grach komputerowych oraz filmach (nie tylko animowanych) techniką motion capture. Metoda ta, zwana także mocap, polega na rejestrowaniu ruchu (na przykład aktorów) oraz przekształcaniu go na cyfrowe modele (między innymi 3D). Choć na ogół nie zdajemy sobie z tego sprawy, mocap towarzyszy nam obecnie każdego dnia, jest wykorzystywany nie tylko w filmach i grach komputerowych, ale także w reklamach i medycynie.

Początek zastosowania motion capture w wersji digitalnej miał miejsce w latach siedemdziesiątych XX wieku i był związany z rozwojem technologii medycznej oraz militarnej. Ale dopiero w połowie lat osiemdziesiątych mocap zastosowano w mediach. Jednym z pierwszych filmów zrealizowanych tą techniką był krótki spot „Brillance” z udziałem robota, którego ruchy były uprzednio nagrane przez aktora. Zastosowana przy produkcji tego filmu metoda autorstwa Roberta Abela polegała na umiejscowieniu na ciele aktora czarnych punktów i rejestrowaniu jego ruchów kamerą, a następnie przeniesieniu ich za pomocą komputera na model robota.

Pierwszymi filmami wykorzystującymi triki związane z motion capture były: „Pamięć absolutna” (1990) i „Kosiarz umysłów” (1991). Natomiast pierwszym filmem w pełni zrealizowanym za pomocą mocap był „Sinbad: Beyond the Veil of Mists” (reż. Evan Rick, 2000), który niestety posiadał wiele artystycznych mankamentów, w związku z czym szybko popadł w zapomnienie. Z kolei w 2001 roku odbyła się premiera bardzo atrakcyjnego wizualnie „Final Fantasy”, a trzy lata później „Ekspresu Polarnego” (2004) z Tomem Hanksem w roli głównej. Kolejnym obrazem wykorzystującym mocap był „Straszny dom” (reż. Gil Kenan, 2006), który – choć zdobył nominację do Oscara w kategorii długometrażowego filmu animowanego – nadal generował sprzeczne opinie na temat technicznej obróbki materiału filmowego.

Uczestnicy mogli również poznać technikę motion capture „od kuchni”, dzięki warsztatom prowadzonym przez delegację stowarzyszenia ACM SIGGRAPH. „Futurystyczną” sekcję zamknęła projekcja filmu Roberta Zemeckisa „Beowulf” (2007), w całości stworzonego za pomocą techniki mocap, który dowiódł, że znalezienie stylizacji artystycznej, harmonizującej z rzeczywistym ruchem, jest możliwe.

W stronę komercji

Organizatorzy festiwalu nie zapomnieli także o najmłodszych widzach. Przygotowano dla nich specjalne poranne projekcje pełnometrażowych filmów animowanych, znanych także polskim widzom, takich jak: „Piorun” (reż. Chris Williams, Byron Howard, 2008), „9” (reż. Shane Acker, 2009), „Madagaskar 2” (reż. Erick Darnell, Tom McGrath, 2008) oraz nierozpowszechnianego jeszcze w Polsce australijskiego „Mary i Max” (reż. Adam Elliot, 2009).

Choć PAF stawia przede wszystkim akcent na kino artystyczne i eksperymentalne, w jego programie nie mogło zabraknąć kilku filmów, które pojawiają się w regularnej dystrybucji w czeskich kinach. Pierwszą projekcją w sekcji „Późny zbiór” był film „Miasteczko Panika” (reż. Stéphane Aubier, Vincet Pater, 2009). Obraz ten prawdopodobnie nie trafi do polskich kin, z wielką szkodą dla widzów, szczególnie tych, którzy znają jego pierwowzór – kultowy belgijski serial pod tym samym tytułem. „Miasteczko Panika” to przezabawna, pełna absurdów poklatkowa animacja plastikowych figurek, jakimi każdy z nas bawił się w dzieciństwie – Kowboja, Indianina oraz Konia. Choć film nie zachwyca doskonałością technologiczną czy porażającą ilością efektów, szybko wciąga widza w wir wydarzeń rozgrywających się w wyimaginowanym świecie miasteczka Panika, w którym wszystko jest możliwe – na przykład to, że Kowboj, Indianin i Koń mieszkają pod jednym dachem, a głową rodziny jest ostatni z trójki. Z całą pewnością narracja tego filmu nie jest oparta na logice i właśnie to powoduje, że „Miasteczko Panika” to jedyny w swoim rodzaju, pełny humoru i niczym nieskrępowanego surrealizmu obraz, który ogląda się z czystą przyjemnością. Warto zwrócić uwagę na fakt, że „Miasteczko Panika” było pierwszym filmem zrealizowanym metodą poklatkową, jaki został pokazany na MFF w Cannes. Choć dzieło nie brało udziału w konkursie, zdobyło wielkie uznanie szerokiej publiczności. Film będzie również walczył o nominację do Oscara w kategorii najlepszego filmu animowanego.

Kolejnymi filmami zaprezentowanymi w sekcji „Późny zbiór” były: znany polskim widzom obraz wytwórni Pixar „Odlot” (reż. Pete Docter, Bob Peterson, 2009) oraz ostatnie dzieło znanego czeskiego animatora Jiřego Barty – film dla dzieci „Na strychu albo kto ma dziś urodziny” (2009). Twórca przesiąkniętych mrocznym klimatem filmów, takich jak „Szczurołap” (1985) czy „Golem” (1987), po raz pierwszy zrealizował lalkowy film dla dzieci. „Na strychu…” to podróż w głąb dziecięcej wyobraźni, a przy okazji uniwersalna opowieść o walce dobra ze złem. Reżyser użył typowych klisz zaczerpniętych z bajek, wyrazistej typologii charakterów oraz licznych atrybutów filmu przygodowego, dzięki czemu uzyskał bardzo czytelny przekaz i mógł się skupić na sferze wizualnej filmu.

Tylko dla dorosłych

Stałym punktem programu PAF są nocne projekcje, odbywające się zawsze o północy. W ramach sekcji „Północna gorączka” podczas ostatniej edycji festiwalu zaprezentowano filmy, które w kontrowersyjny sposób obrazują cielesność lub zawierają treści niepoprawne politycznie, takie jak „Immigrants” (reż. Gabor Csupo, 2008). Pierwszy pełnometrażowy film animowany dla dorosłych producenta „Simpsonów” portretuje nielegalnych imigrantów (w osobach Węgierki i Rosjanina) poszukujących szczęścia i dobrobytu w kraju nieograniczonych możliwości – Stanach Zjednoczonych. Innym filmem zaprezentowanym w tej sekcji był „Deanimated” awangardowego austriackiego twórcy Martina Arnolda, który wyciął część dialogów, postaci, a nawet całe sceny z klasycznego czarno-białego horroru „Niewidzialny duch” (reż. Joseph H. Lewis, 1941), aby zrobić z niego zupełnie nowy film, w którym pominięte zostałyby motywy istotne dla oryginału. Celem takiego zabiegu było, jak stwierdził twórca, zwrócenie uwagi nie tylko na to, co jest nam pokazywane, ale także na to, co zostało ukryte.

Coraz większym zainteresowaniem, nie tylko podczas kolejnych edycji czeskiego przeglądu, ale również w Polsce, cieszy się tak zwana „żywa animacja”. Uczestnicy festiwalu już po raz trzeci mogli zobaczyć, jak animacje powstają na ich oczach. Projekty takie jak performance fińskiej artystki Mii Makeli (Solu), która przy dźwiękach postindustrialnej muzyki animowała zdjęcia z północnymi krajobrazami, czy dość chaotyczny występ młodych Słowaków tworzących pod kryptonimem Pjoni & Ink Midget & tvproduct nadal budzą kontrowersje, niekoniecznie przemawiając do zwolenników bardziej tradycyjnych form animacji. W tym kontekście na szczególną uwagę zasługiwał projekt tworzonego „na żywo” komiksu. Praska twórczyni komiksów i scenografka TOY_BOX wraz ze swoim znajomym Pure B na oczach widzów stworzyła obraz zatytułowany „Two Dead Police, One For Hope, One For Peace”, który niczym (oprócz charakteru procesu twórczego) nie odbiegał od kanonów komiksowego medium. Dzięki dwóm kamerom zainstalowanym na specjalnym rusztowaniu obrazki tworzone przez artystów pojawiały się na ekranie. W ramach projektu animowane były nie tylko zdjęcia, postaci z chmurkami, w których znajdowały się kwestie wypowiadane przez bohaterów (jak w tradycyjnym komiksie), ale także plastikowe zabawki – zwierzęta, helikoptery, całe makiety miasta oraz inne rekwizyty. Wszystko to dawało wrażenie tradycyjnego komiksu; historia w nim opowiedziana była przejrzysta i zrozumiała nawet dla widzów, którzy nie znają języka czeskiego.

PAF to festiwal inny niż wszystkie, być może dlatego, że organizowany jest w dawnym barokowym konwikcie, w którym obecnie mieści się Centrum Sztuki Uniwersytetu Palackiego. Być może też jego atmosferę wzmacnia fakt, iż przygotowują go wyłącznie młodzi ludzie – studenci i doktoranci filmoznawstwa, starający się zaprezentować uczestnikom festiwalu nie tylko filmy, ale także techniki animacji oraz niestandardowe możliwości tego medium. To jedyny taki przegląd w Czechach, poświęcony nie tylko filmowi animowanemu w jego historycznym kontekście, ale także jego możliwościom na tle rozwoju nowych mediów.