Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (146) / 2010

Zuzanna Sokołowska,

ANOMALIE I ZWYRODNIENIA

A A A
Jednym z ciekawszych wydarzeń kulturalnych minionego roku była wystawa „Obskur” w łódzkiej Zonie Sztuki Aktualnej. W tekście dotyczącym wystawy możemy przeczytać, że słowo obscurus obejmowało swoim zasięgiem wszystko to, co jest ukryte, ciemne lub nieoczywiste. Friedrich Nietzsche interpretował takie zjawiska jako oznakę zwyrodnienia, które prowadzi do silnego odczłowieczenia i zaniku swojego typu, pochłoniętego przez każdą formę bezwładu lub kurczowych drgawek. Każda forma obrzydliwości, nawet rozcieńczona do najbardziej przyswajalnej zawiesiny, skłania nas do jednego odruchu – unikania bezpośredniej konfrontacji z tym, co nas przeraża i przyjmowania roli obserwatora. Zło, niewytłumaczalne zjawiska i prywatne śledztwa w celu rozwiązania zagadek stanowią główny temat wystawy, w której udział wzięli między innymi Pablo Perra, Dennis Feddersen, Ewa Surowiec i Anna Orlikowska.

Przewrotny tytuł prac „Boska komedia” Pablo Perry’ego to niepokojąca zapowiedź rychłej apokalipsy człowieka, nieustannie poddawanego pokusom, pożądaniu i usilnemu zaspokajaniu swoich potrzeb, które prowadzą do nieuzasadnionej agresji, wojen i destrukcji na wszelkich poziomach osobowości. Perra dokonuje rekonstrukcji historii człowieka, od początków jego istnienia. Obserwujemy polujących na zwierzęta ludzi, kopulujące pary, morderstwa, wojny na tle religijnym i wszelkiego rodzaju tajemnicze misteria oraz ceremonie, stanowiące przekrój przez różnorodność kultur, w których wartości za każdym razem uzyskują zupełnie inną wykładnię i interpretację. Wszystko to utrzymane jest w klimacie komiksu, który potęguje siłę przekazu rysunków Perry.

Mroczna, wielkoformatowa fotografia Dennisa Feddersena to zderzenie człowieka z siłami, które przekraczają możliwości jego rozumu. Tajemnicza czarna masa, przypominająca swoją formą wypełnione powietrzem solidne worki, próbuje wchłonąć człowieka, który prawdopodobnie ze zwykłej ciekawości starał się zbadać strukturę tego dziwnego tworu i dociec, co kryje się za jej powierzchnią. Nie widzimy jego twarzy, nie wiemy, jakie emocje wyzwala w nim walka z nieokiełznaną masą. Może to tylko zwykła zabawa, nie mająca nic wspólnego z jakimkolwiek zagrożeniem. Feddersena inspiruje architektura, w której umieszcza giętkie rzeźby, biorące w posiadanie większość przestrzeni. Pasożytnicze prace pojawiają się znienacka nad głowami widzów, którzy zdezorientowani oczekują kosmicznej okupacji ze strony obcych form życia. Feddersenowi udaje się trudna sztuka konfrontacji człowieka z Innym, wyzwalając podskórny lęk przed niewytłumaczalnymi zjawiskami. Zygmunt Freud definiował idące za tym uczucie niesamowitości jako antytezę tego, co wygodne i spokojne. Konstatował, że niewytłumaczalne wydaje się to, co stanowi powrót do wypartego, a więc do czegoś, co zostało wypchnięte z naszej świadomości i powtórnie daje o sobie znać.

Intrygującą pracą okazuje się film Ewy Surowiec „3 x Death”. Tytuł nawiązuje to kamuflażu i zagadkowej śmierci w trzech różnych miejscach, a ofiarą była jedna i ta sama osoba. Intuicyjnie wyczuwamy, że mamy do czynienia z sobowtórem albo makabrycznym snem, w którym zdarzyć się może absolutnie wszystko. Artystka snuje swoją tajemniczą opowieść zaczynając od historii dowcipnego pasterza, który znudzony pracą udaje, że wilki atakują owce. Kiedy rzeczywiście dochodzi do takiej sytuacji, nikt nie przychodzi mu z pomocą. Po chwili pojawia się motyw z fryzu polowań, który znajduje się na średniowiecznej katedrze w Königslutter. Przedstawia on myśliwego skrępowanego przez dwa zające. Widz dowiaduje się, że w 2007 roku Jürgen Kuck, niemiecki artysta i nauczyciel sztuki, dokonał reinterpretacji tego motywu, zauważając, że głowy zwierząt tworzą twarz diabła. Symbol zająca od wielu wieków kojarzył się z czymś złowrogim i niebezpiecznym. Według Władysława Kopalińskiego w średniowieczu wierzono, że zając przynosi takiego samego pecha, jak przebiegnięcie czarnego kota pod nogami. W XIX wieku rybacy ze Skandynawii rezygnowali z wypłynięcia w morze, jeśli po drodze do łodzi natknęli się na zająca. Kobiety w ciąży reagowały wręcz alergicznie na obecność tego stworzenia, bojąc się, że dzieci urodzą się z tzw. zajęczą wargą, która szpeci w dość charakterystyczny sposób twarz. Kopaliński zaznacza, że postać zająca lubią przybierać czarownice i wiedźmy. Stało się tak z bardzo prostej przyczyny – zające są najbardziej aktywne nocą, która do tej pory kojarzy nam się z diabelskimi mocami. Ponoć czarownicy zmienionej w zająca nie można było tak łatwo zabić. W rachubę wchodziły jedynie srebrne kule. Według tradycji, myśliwy, który zabił zająca, pod którego postacią ukryła się wiedźma, musiał zginąć od takiej samej rany, którą mu zadał. Wierzono, że czarownice rządziły także burzami, dlatego na statkach zabraniano używania słowa „zając”, by nie przywołać tym samym złej pogody i sztormu.

Studium zła jest na wystawie również obraz Eduardo. S. Mayorgi “The Murderer from La Esmeralda”. Akcja filmu rozgrywa się wokół postaci Eduardo Sancheza, który podejrzewany jest o dokonanie makabrycznych zbrodni, których policja nie może mu udowodnić. Praca stwarza profil psychologiczny zabójcy, który był od najmłodszych lat samotnikiem, stroniącym od ludzi, żyjąc w swoim własnym, wymyślonym świecie. Z czasem Sancheza zaczyna pociągać wszelkiego rodzaju magia, przez którą wpada w chorobę psychiczną i lunatyzm, który związany jest z całkowitym osłabieniem układu nerwowego poddawanemu silnemu stresowi. Sanchezem zaczynają władać demony, z którymi nie może sobie poradzić. Podwójne, nocne życie bohatera generuje równie podwójne interpretacje jego osoby – zaczynamy gubić się w domysłach, zastanawiając się, kim tak naprawdę jest główny bohater filmu. Film oprócz suchych faktów, które nie decydują o tym, że Sanchez dokonał bestialskich zbrodni, przytacza wypowiedzi jego bliskich i znajomych, którzy w różny sposób odbierali Sancheza. Obraz nie przynosi jednoznacznego rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw, pozostawiając widza w uczuciem niedosytu i mimowolnym uczuciem strachu przed popadnięciem w obłęd, który czai się w każdym zakamarku ludzkiej podświadomości.

Z podobnym uczuciem pozostawia nas seria fotografii Anny Orlikowskiej „Cisza”. Ten znamienny tytuł może symbolizować osaczający ze wszystkich stron spokój, który ma miejsce po dokonaniu morderstwa. Podczas dokonywania aktu zbrodni, zabójca słyszy krzyki swojej ofiary, czuje na swojej skórze przyspieszony, gwałtowny oddech i ciepło ludzkiego ciała. Nagle robi się zupełnie cicho – jest już po wszystkim. Morderca znika, pozostawiając widza z martwą ciszą i trupem. Zdjęcia przedstawiają ukryte w pośpiechu w lodówce palce, poplamione prześcieradła, wannę z wystającą nogą. Tytuły poszczególnych zdjęć dają do zrozumienia, że artystka wciela się w policyjnego fotografa, zbierającego dowody, wzbudzając tym samym uczucie niedoboru informacji, gdyż nie dowiemy się, kto zabił i dlaczego, a co najważniejsze, kim były ofiary oraz czy zabójca był tylko jeden.

Film Franziski Metzger „Pfaelzer Videoloop” to surrealistyczny obraz opowiadający o tajemnicach ludzkiej wyobraźni. Wchodząc do dziwnego, drewnianego pomieszczenia, stworzonego na wzór górskich chatek, aby obejrzeć projekcję, mamy wrażenie uczestnictwa w dziwnym misterium, w którym nie widzimy żadnych twarzy. Słyszymy jednie rozmowę, z której ciężko jest wysnuć jakikolwiek logiczny wniosek. Oniryczność przeplata się z uczuciem niepewności, ponieważ nie wiemy, co się tak naprawdę dzieje. Mimowolnie nasuwa się skojarzenie ze świadomym snem, w którym śniący zdaje sobie sprawę z tego, że śni. Treść takich snów jest kontrolowana, śniący może sterować biegiem wydarzeń. Wiele technik medytacyjnych związanych z rozwojem duchowym wspomina o możliwości utrzymania świadomości we śnie. Świadomy sen jest bardzo często wykorzystywany w zwalczaniu koszmarów. Służy także jako narzędzie poznania swojej jaźni. Jeżeli śniący potrafi umiejętnie kontrolować swój sen, może zrealizować w nim każde pragnienie, także to najstraszniejsze i najmroczniejsze.

Wystawa „Obskur” staje się swoistym katharsis, w trakcie którego pojawiają się pytania o ludzkie zdolności i powody zarówno do obrony, zemsty, jak i morderstwa. Zderza go z lękami, ukrytymi na co dzień pod płaszczem świadomości, które pod byle pretekstem mogą zawładnąć ludzką psychiką niczym demony, obezwładniając go całkowicie.
Po obejrzeniu wystawy pojawia się podskórne uczucie wstydu ponieważ mimo mroczności, strachu i bólu, który niesie ze sobą wystawa, trudno jest się przyznać przed samym sobą, jak bardzo fascynuje człowieka zło i jak lubi je, mimo wszystko, podglądać, zwłaszcza że tylko poprzez obskurną, brzydką i tajemniczą formę można pokazać anomalie ludzkiej psychiki.
„Obskur”: Britta Ebermann, Dennis Feddersen, Alessandro Grassi, Eduardo S. Mayorga, Franziska Metzger, Anna Orlikowska, Pablo Perra, Ewa Surowiec, Fabryka Sztuki w Łodzi, 11 września – 2 października 2009.