Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (146) / 2010

Grzegorz Mucha,

POWRÓT DO NAN LIAN

A A A
Koncerty w Nan Lian Garden w Hongkongu to zawsze wydarzenia szczególne. Miłośnicy brzmień dawnych, szlachetnych chińskich instrumentów mogą być pewni, że znajdą tam coś dla siebie. 10 stycznia miał miejsce kolejny medytacyjny recital. Jedynymi instrumentami były guqin* (o którym obszernie pisałem w poprzedniej relacji z tego miejsca „artPAPIER” 126 z 15 marca 2009) oraz… ludzki głos. Wykonawcami byli: Lau Chor-wah i śpiewający Michael C.M. Chan.

Urodzona w Hongkongu Lau Chor-wah jest wirtuozem gry na guqin. W latach 70. pobierała lekcje gry u Madam Tsar Teh-yun. Wielokrotnie odwiedzała żyjących w Chinach, mistrzów instrumentu. Z czasem wypracowała własny styl, charakteryzujący się czystym tonem, łagodną interpretacją oraz poetycką i spontaniczną ekspresją. Jej talent znany jest nie tylko w Hongkongu, na Tajwanie i Chinach, ale też w innych krajach. Uznanie zdobyło jej, dokonane na jedwabnych strunach, nagranie na CD – „Water Immortal”. Brała też udział w realizacji licznych, wydanych na płytach, kompilacjach muzyki na guqin. Lau jest ponadto profesorem literatury chińskiej na Hong Kong Baptist University, gdzie jest także dyrektorem Centrum Chińskiego Dziedzictwa Kulturalnego.

Michael Chan stał się mistrzem śpiewu w stylu Kunqu dzięki pobieraniu lekcji u Koo Siu-sun, Cheung Lai-chun i Zhou Qin. Sławę zdobyły jego interpretacje wydane na zestawie dziewięciu płyt CD. Jako pracownik naukowy City University of Hongkong wydał wiele prac poświęconych tradycyjnej chińskiej operze.

Tym razem pomieszczenie Xiang Hai Xuan Multi-purpose Hall na potrzeby koncertu nieco pomniejszono. Koncert nagrywano i filmowano. Większość wykonanych tego wieczoru kompozycji pochodziło z dawnych czasów. Najstarszą z nich napisano na początku XV wieku, większość pochodziła z XVI, a tylko jedna z wieku XX. Jedynie dwa utwory wykonano w duecie. W najdłuższym, kończącym występ, śpiewak w łagodny sposób przedstawił rozstanie dwóch przyjaciół. Słowa konkretyzowały opowieść, którą bezustannie snuł instrument. Ale dla europejskiego słuchacza tekst w zasadzie zawężał wyobraźnię. Muzyka grana na guqin ma bowiem w sobie ogromną siłę oddziaływania. Szerokie, a zarazem zwiewne, kompozycje pozwalają snuć w umyśle dowolną historię. Jedynym ograniczeniem wydaje się czas. Ta muzyka zdecydowanie należy do przeszłości. Są to opowieści, czasem ledwie impresje, których tłem są dawne potężne Chiny. Dzisiejsza potęga gospodarcza nie zapewnia sobie dostatecznie silnego wsparcia ze strony kultury. Dlatego za każdym razem, kiedy opuszcza się ogród Nan Lian, doznaje się szoku. Migotliwe, ukryte wśród ścieżek, światło latarenek, zostaje zastąpione światłami niedalekiego centrum handlowego. Wtedy najlepiej od razu uciec przed światem agresywnego handlu. Aby to się udało należy zagłębić się w podziemia metra, tego najszybszego w Hongkongu środka transportu. Podziemny pociąg szybko gna w przyszłość, która nie może obejść się bez pamięci o dawnej tradycji i kulturze.

Xiang Hai Xuan Multi-purpose Hall; Nan Lian Garden; Hongkong, 10 stycznia 2010.

Grzegorz Mucha

* Tradycyjny chiński instrument muzyczny z grupy chordofonów – guqin - otoczony jest dziś prawdziwym kultem. Ma antyczne pochodzenie, gdyż pozostałości jego szlachetnego korpusu odnajdywano w grobowcach z okresu od 500 do 200 roku p.n.e. Postać, jaką znamy dziś gǔqín; zwany także qīxiánqín – „qin o siedmiu strunach”, przybrał 1 600 lat temu. Egzemplarze muzealne pochodzą z czasów panowania dynastii Tang (700 rok n.e.). Umiejętność gry na guqin była jedną z czterech podstawowych sztuk w chińskim szkolnictwie. Instrument ma postać podłużnego drewnianego pudła rezonansowego, na które składają się dwie płyty wykonane z różnego rodzaju drewna. Guqin spoczywa na stole, a grający szarpie jego siedem (bądź pięć w jego starszych odmianach) jedwabnych strun. Nie posiada progów i pozwala na grę w około czterech oktawach. Zaletą instrumentu jest efektowna długość drgania strun, która jest dłuższa niż w jakimkolwiek innym chińskim instrumencie. Jego rejestr tonów w szczególny sposób potrafi przenieść dźwięki natury.