Plastka - Polecamy





Agnieszka Małecka & Marzena Nowak "2xcut"


Galeria Kronika. Bytom, Rynek 26. 11 kwietnia - 17 maja 2003.

Wernisaż połączony z koncertem 8 Rolek (mik.musik!): 11.03.2003 (piątek), godz. 18.00
Kurator wystawy: Sebastian Cichocki
Wystawa jest częścią cyklu: "meeting point" (nr 0.1)

"2xcut" to projekt autorstwa Agnieszki Małeckiej i Marzeny Nowak. Prace obu artystek są formalnym przeniesieniem doświadczeń współczesnego designu, krawiectwa i projektowania odzieżowego na atrakcyjny wizualnie język grafiki, malarstwa i filmu. Ich sztuka przypomina o świecie materiałów, krojów, starych maszyn krawieckich - może być odczytana zarówno jako metafizyczna podróż (sztuczne galaktyki stworzone z wykrojów krawieckich) jak i socjotechniczne badanie (kody ubioru i opisywanie ciała kobiecego poprzez pryzmat roli społecznej).

Agnieszka Małecka (ur. 1975) mieszka i pracuje w Katowicach. W ubiegłym roku została nagrodzona grand prix w konkursie Prezydenta RP na najlepszy dyplom w zakresie sztuk pięknych. Na zwycięski dyplom składał się cykl litografii zatytułowany "KrÓj" w którym szablon/wykrój niejako relacjonował proces powstawania grafiki. Artystka brała udział w wielu wystawach w Polsce i Anglii.

Marzena Nowak (ur. 1977) ukończyła pracownię profesora Leona Tarasewicza. Ostatnio zaprezentowała w warszawskiej galerii Foksal cykl efektownych płócien, zatytułowanych "Wykroje" - na białych powierzchniach artystka nanosiła przez kalkę wykroje strojów. Niebawem Nowak pokaże swoje prace w ramach projektu "Absolut Generations" wraz z Miłosławem Bałką podczas Biennale Sztuki w Wenecji.
Małecka i Nowak spotkały się podczas realizacji wystawy po raz pierwszy - projekt "2xcut" zakłada wspólne "opisanie" powierzchni galerii przez artystki za pomocą grafik, obrazów i projekcji video. Wystawa zostanie uzupełniona o tło dźwiękowe przez Bartka Kujawskiego (8 Rolek - wytwórnia mik.musik), którego eksperymenty sytuują się na pograniczu muzyki konkretnej i neo-elektroniki.


Sebastian Cichocki

WYKROJE

Fragment tekstu z katalogu "2xcut"

Powodem dla którego Agnieszka i Marzena spotkały się jako artystki jest formalne podobieństwo ich prac. Odbiorca z łatwością wychwytuje "krawiecki" rodowód poszukiwań formalnych (kroje, wykroje...) i delikatnie poinstruowany przekłada go natychmiast na astralno-metafizyczny zestaw terminologiczny (konstelacje, Wszechświat, medytacje...). Opisując działania obu artystek ryzykujemy więc zastosowanie kuszącego, ale nie do końca sprawiedliwego skrótu-ujednolicenia. Biorąc jednak pod uwagę, że podobieństwo to jest pozorne a motywacja leżąca u podstaw działań twórczych obu dziewczyn odmienna - staje się jasne, że projekt ten jest budowaniem twórczych koneksji na bardzo cienkiej tafli lodu. Właśnie to jest w nim najbardziej intrygujące.Analogiczna sytuacja to możliwość dłuższego spotkania z obcym człowiekiem, którego nieopatrznie pomyliliśmy na ulicy z dawno nie widzianym przyjacielem... .

Agnieszka i Marzena tworzą swoją sztukę w sposób planowany i konsekwentny - można powiedzieć, że obie stosują strategię kontrolowanej presji na wyobraźnię i inteligencję emocjonalną odbiorcy. Czynią to za pomocą technik i języka, których źródeł możemy doszukiwać się nie tylko w świecie ich prywatnych doświadczeń i wspomnień ale i w tradycji sztuki dwudziestowiecznej. Pierwszym skojarzeniem które może się nam nasunąć jest ruch artystyczny nazwany "pattern and decoration" (zwany też w skrócie "P and D"), jaki pojawił się w połowie lat 70-ych w Stanach Zjednoczonych. Miał on na celu przywrócenie należnego miejsca sztuce marginalizowanej: etnicznej, prymitywnej także tzw. naiwnej. Jedną z charakterystycznych cech tego ruchu było zacieranie granic pomiędzy sztuką i rzemiosłem artystycznym. Za sprawą takich twórców jak Miriam Schapiro czy Tina Girouard, do artystycznych salonów wkradły się lekceważone dotąd techniki, kojarzone głównie z kobiecym rękodzielnictwem: wyszywanie, tkanie, ceramika itd. Wiązało się to często z nowym, często zaskakującym (ze względu na swego rodzaju wulgaryzację i brutalizację języka artystycznego) wykorzystaniem tkanin i materiałów. Naturalną konsekwencją takich działań była choćby o wiele radykalniejsza twórczość Tracey Emin, która tworzyła prowokacyjne "makatkowe" obrazy-slogany udekorowane kwiatami, ustami i sercami ("Sztuka współczesna jest taka piękna, więc się zamknij!" - głosi jeden z nich) czy prace urodzonej w Egipcie artystki Ghady Amer, wyszywającej na płótnie sceny ukazujące kobietę poddaną społecznej i seksualnej opresji.

Sam ruch "Pattern and Decoration" (a w konsekwencji tego typu przewrotne opisywanie rzeczywistości jakie charakteryzuje twórczość Agnieszki Małeckiej i Marzeny Nowak) można rozważać w kategoriach jednej z najbardziej sugestywnych form sztuki feministycznej. Świat można okiełznać zarzucając nań sieć utkaną z delikatnych wzorów.
Uczynić go uległym.
Uczenie się świata poprzez dotykowy kontakt z ludzką skórą i materiałem jest także czymś co łączy świat dziecka ze światem dorosłego. Od przywiązania do erotyki, od czułości do agresji. Potencjał dotykowego poznania za pomocą którego opisujemy świat na przyjazny (miękki, nie kanciasty, ciepły) i wrogi (twardy, chropowaty, zimny) jest tak ogromny, że zostaje wykorzystany od najwcześniejszych lat w procesie "domowej" socjalizacji (dziewczynki częściej dotykają miękkich szmacianych lalek, chłopcy zaś bawią się samochodami i żołnierzykami z twardego plastiku). Na jednym z filmów Marzena Nowak ingeruje w ostrość swojego widzenia (oglądu), pozbywając się soczewki kontaktowej za pomocą szydełka...

To kobiece, "okrężne" i nieco rzemieślnicze podejście do sztuki sprowadzić się może także do aranżowania i organizowania przestrzeni dla widza. To mądre podejście - rodzaj rozmowy z odbiorcą, wyjście mu naprzeciw. Agnieszka Małecka tłumaczy: "Szablon/ wykrój w bardzo wdzięczny sposób zbliża oglądającego do procesu powstawania grafiki, myślę że to krok w kierunku oglądającego (bynajmniej takie jest moje założenie) tłumaczenie, oprowadzanie. Pokazuje jak w łatwy i przystępny sposób każdy z nas może sobie coś "wykroić". Jeżeli nie grafikę to może coś innego, nieważne. Tak wiele się wokół dzieje." W przypadku sztuki Agnieszki i Marzeny dochodzi nie tylko do zderzenia się tradycji (czy też raczej wykorzystania użytecznych rozwiązań) pattern & decoration, op-art, sztuki kobiecej lat 70-ych, ale również zdobyczy współczesnej myśli designerskiej i przefiltrowanych przez kobiecą wrażliwość socjotechnik.


Agnieszka Małecka, Marzena Nowak

CHAOS PRAWIE ASTRONOMICZNY

Fragment rozmowy między artystkami z katalogu "2xcut"

Agnieszka Małecka: Od kiedy wykroje pojawiają się w Twoich pracach?

Marzena Nowak: Wykroje naturalnie wyszły od poprzednich prac. To właśnie wyniosłam z pracowni prof. Tarasewicza, który od zawsze uczył swoich studentów, że nasza sztuka będzie miała dopiero wtedy wartość, kiedy będzie szczera i będzie opowiadać o najważniejszych rzeczach, które nas dotykają tak naprawdę głęboko. Mnie bardzo wzruszał upływ czasu, jego ciągłe trwanie i jego działanie. Kiedyś malowałam monidła ze starych, rodzinnych zdjęć; pierwszą komunię, zbiorowe portrety rodzinne i klasowe ze szkoły podstawowej. Niektórym portretom odbierałam to co najważniejsze: spojrzenie. Tak jak czasem pamiętamy osobę, a nie pamiętamy rysów twarzy. W pewnym momencie chciałam zrobić krok naprzód, wejść w formę bardziej abstrakcyjną, skupić się na przekazywaniu samego odczucia. A wykrojami byłam otoczona od zawsze. W małym mieszkaniu były wtedy wszędzie. Chciałabym na obrazach oddać to dziecięce zagubienie w plątaninie linii na mapach wykrojów. Zawsze już chyba pozostaną one dla mnie taką zawikłaną tajemnicą. Również filmy, które są ruchomymi obrazami mają przekazać uczucie, wrażenie. Są impresją.

Małecka: Mnie z kolei chyba od zawsze fascynował raster, coś co można wielokrotnie nakładać, nabijać, tworzyć tkankę, masę, strukturę. Większość moich grafik jest budowana prostymi liniami, grubszymi, cieńszymi, nawarstwianymi. Kolejne nabicia w różnych kolorach, odcieniach przy użyciu częściowo transparentnych farb tworzą taka fajną materię, bardzo przestrzenna wbrew pozorom. Ostatnio to były linie, wcześniej jakieś kropki, czy litery. Jeszcze wcześniej (i na krótko) był to tekst, fragmenty na przykład książki, która wydawała mi się wtedy jakąś inspiracją. Nagle wszystko się pozmieniało, odrzuciłam tekst i wzorki (przeróżne), zajęłam się liniami. Na początku jednak powstała grafika, która nie jest kreskowana. Taki trochę "prototyp". Szablon także powstał przypadkiem, próbowałam wybrnąć po prostu z grafiki, która nie wychodziła, znaleźć na nią sposób. Potem powstały kolejne szablony. Szablon pojawia się na wszystkich grafikach, jakie wykonałam. Na różne sposoby interpretowany, przecinany, rozciągany i multiplikowany. Na początku był taki pomysł by wszystkie grafiki zbudować na bazie jednej matrycy, ale to jednak nie wyszło, struktura była zbyt jednorodna. Monotonna. Zaczęłam to modyfikować i urozmaicać. W sumie to był dla mnie bardziej szablon niż wykrój. Sporo zostało tych szablonów. Sterty kartek leżały obok stołu, schematy nacinane, kreskowane. Jakby to czekało na uszycie. Być może stąd się to wzięło. Zobaczyłam wtedy każdy ten element osobno, nie na grafice, ale osobno. I te elementy przeniosły się na grafikę. Chciałabym również przenieść je na wystawę, bo z jednej strony są integralną częścią moich grafik a z drugiej strony formą zupełnie już od nich niezależną.

Nowak: Mnie również fascynuje ta tkanka linii. Czasem jest ona mapą, innym razem konstelacjami gwiazd. Nakładam dziesiątki wykrojów na siebie, ale u mnie one nigdy się nie powtarzają. A ten proces monotonnego rysowania to pewna forma medytacji...

Małecka: Dokładnie, tak jak u mnie. Medytacja, forma wyciszenia się. Pamiętam że, podziwiano mnie za to że tak stałam godzinami nad kamieniem i rysowałam te kreski, to wyglądało na dosyć monotonną prace. Strasznie trzeba było się na tym skupiać. To jak medytowanie - godzinami można było stać i rysować...

Warszawa, marzec 2003