W POGONI ZA AUTENTYCZNOŚCIĄ (PIOTR JAKUB WĄSOWSKI: 'AUTENTYCZNOŚĆ I JEJ LOSY. AUTOREFLEKSJA W TWÓRCZOŚCI MARKA BIEŃCZYKA, DOROTY MASŁOWSKIEJ, ANDRZEJA STASIUKA I MAGDALENY TULLI')
A
A
A
Autentyczny, oryginalny, szczery, prawdziwy, naturalny, spontaniczny to synonimiczne określenia pozwalające – najogólniej rzecz ujmując i upraszczając nieco sprawy – mówić o sobie jako o kimś, kto działa w zgodzie z wewnętrznymi przekonaniami, starając się „być sobą”. Autentyczność jest zatem stanem pożądanym, ale jej osiągnięcie okazuje się z reguły niemożliwe. Zbyt często i zbyt chętnie ulegamy bowiem presji kreowania własnej tożsamości, potęgując iluzje i – mniej lub bardziej mimowolnie – poddając się choćby rytuałom społecznym.
Ale pojęcie autentyczności nie jest tak jednoznaczne czy jednowymiarowe, jak można by przypuszczać – choćby dlatego, że w różnych okresach nieco odmiennie do niego podchodzono, w definicjach akcentując różnorodne aspekty. Patrzeć na owo zjawisko można między innymi w taki sposób, jaki zaproponowała w swojej monografii zatytułowanej „Autentyczność: stan krytyczny. Problem autentyczności w kulturze XXI wieku” (Kraków 2019) Olga Szmidt. W wydawniczym opisie jej książki czytamy, że w przypadku autentyczności mamy do czynienia nie tylko ze swego rodzaju próbą czy testem, z jakim musimy się zmierzyć we współczesności, ale także z „narzędziem krytycznym, problemem z zakresu historii idei, wyzwaniem egzystencjalnym, projektem estetycznym i artystycznym” oraz z „ważnym zagadnieniem politycznym”.
Z podobnego założenia, jak można sądzić, wyszedł Piotr Jakub Wąsowski, który o „autentyczności i jej losach” spróbował opowiedzieć na przykładzie wybranych powieści Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli, łącząc ze sobą kilka perspektyw: kulturoznawczą, literaturoznawczą, filozoficzną i socjologiczną. Efekt takiego wszechstronnego spojrzenia – co nie powinno dziwić – okazuje się ciekawy i wartościowy poznawczo. Tym bardziej, że (z)mierzenie się z autentycznością nie cieszyło się dotąd dużym zainteresowaniem polskich badaczy. Poza wspomnianą książką Szmidt z większych opracowań polskojęzycznych można wymienić jeszcze „Autentyczność i nowoczesność. Idea autentyczności od Rousseau do Freuda” (Kraków 2006) Michała Warchali. Nie miał zatem Wąsowski łatwego zadania, decydując się na wykorzystanie idei autentyczności do omówienia rodzimej prozy publikowanej po 1989 roku. Ponadto, co warto podkreślić, już samo zestawienie obok siebie dobrze znanych, chętnie komentowanych i tak różnych pod względem wybieranej przez nich tematyki oraz poetyki pisarek i pisarzy przykuwa uwagę, zachęcając do sięgnięcia po tę lekturę. Tym bardziej, że – jak badacz zapowiada we wstępie –celem było „zindeksowanie oblicz, masek, wcieleń, odczytań mylnych i trafiających w punkt pojęcia autentyczności w polskiej prozie współczesnej” (s. 9).
Gdy patrzy się na ów spis interesujących Wąsowskiego utworów prozatorskich, widać, że badacz nie poszedł na „łatwiznę” i zrezygnował z brania pod uwagę tekstów autobiograficznych, skupiając się jednak na tropieniu „elementów autobiograficznych” w wybranych książkach prozatorskich Bieńczyka, Masłowskiej, Stasiuka i Tulli. Co ważne, autor przekonuje: „Nie szukam odpowiedzi, czy tekst jako taki bądź zabieg formalny można by uznać za »autentyczny« lub nie, ale za pomocą jakich chwytów i procedur takie kryterium oceny przyjmujemy jako bezwyjątkowe” (s. 13–14). Wąsowski skoncentrował się zatem na sprawdzaniu, czy bohaterowie interesujących go próz spoglądają w głąb swojego „ja”, jak reagują na świat zewnętrzny i jak argumentują swoje widzenie tego, co wokół się dzieje. Można polemizować z niektórymi zawartymi w „Autentyczności i jej losach” tezami (jak na przykład ze zbyt dużym, moim zdaniem, przykładaniem wagi do użycia kategorii autentyczności w analizie „Snów i kamieni” Tulli, zważywszy, że w tej prozie za najważniejszych bohaterów uznać można miasto, pokazywane jako drzewo i jako maszyneria, jako palimpsest polifonicznych tez i antytez, oraz język), można momentami gubić się w podrzucanych wątkach i mieć kłopot z nadążaniem za tokiem myślenia autora, ale trudno byłoby odmówić tej publikacji cennego waloru porządkującego stan wiedzy i popularyzatorskiego.
„Autentyczność i jej losy. Autorefleksja w twórczości Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli” – będąc zmienioną wersją dysertacji doktorskiej Piotra Jakuba Wąsowskiego – rządzi się określonymi prawami, mając między innymi „klasyczną strukturę”. Autor, niejako „tradycyjnie” – rozpoczyna do przywołania najważniejszych tez myślicieli (choć robi to, rzecz jasna, wybiórczo i skrótowo), których refleksje wpłynęły na definiowanie i postrzeganie pojęcia autentyczności w takiej formie, jaką chce pokazać badacz. Wśród najistotniejszych nazwisk wymienić należy: Jana Jakuba Rousseau (będącego zresztą głównym przewodnikiem rozważań Wąsowskiego), Lionela Trillinga czy Charlesa Taylora, a także Christophera Lascha, Isaiaha Berlina oraz Richarda Sennetta. Taki zabieg ma konkretne wytłumaczenie – pozwala uporządkować, spowodowane choćby wywodzącymi się z różnych ujęć (literaturoznawczego, filozoficznego, socjologicznego, kulturoznawczego) definicjami, wielowymiarowość i wieloaspektowość, z jakimi wiąże się mówienie/pisanie o pojęciu autentyczności. Za cenne należy uznać zrekonstruowanie kilku (słabo obecnych na polskim gruncie) koncepcji oscylujących wokół autentyczności, zawartych zwłaszcza w: „Etyce autentyczności” Taylora, „Upadku człowieka publicznego” Sennetta, „Kulturze narcyzmu” Lascha oraz „Sincerity and Authenticity” Trillinga.
Osobny podrozdział poświęcony został idei autentyczności w literaturze polskiej. I tym razem Wąsowski koncentruje się między innymi na śledzeniu wpływu „Wyznań” Rousseau, siłą rzeczy rozpoczynając omawianie popularności pojęcia autentyczności od epoki romantyzmu. Autor czyni coś na kształt „szybkiej przebieżki”, przywołując choćby: IV część „Dziadów” Adama Mickiewicza, „Lalkę” Bolesława Prusa, „Fachowca” Wacława Berenta, „Pałubę” Karola Irzykowskiego, „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, „Starą prozę, nowe wiersze” Mirona Białoszewskiego czy „Siekierezadę” Edwarda Stachury. Są to wprawdzie komentarze raczej jedynie wskazujące najważniejsze aspekty związków z autentycznością, jakie dostrzec można w przypadku wymienionych wyżej tytułów – ale nie sposób czynić z tego powodu autorowi wyrzutów. Zdecydowały względny objętościowe. Jednak nawet tak połowiczny przegląd daje przynajmniej powierzchowny ogląd wcześniejszych (niż interesujące Wąsowskiego powieści) realizacji tej idei. W książkach należących już do historii literatury badacza interesują między innymi takie kwestie, jak sztuczność konwencji, granice wolności ludzkich zachowań, autentyczność wyborów czy postaw życiowych. Konkluzje, do jakich dochodzi, są następujące: „Autentyczność, jako wszechobecna kategoria współczesnego życia duchowego, staje się ofiarą własnej ekspansji: wydaje się zrozumiała sama przez się. W refleksji literaturoznawczej etykieta autentyczności (bądź »walki z konwencjami«) częściej wieńczy interpretację, niż otwiera nowe perspektywy” (s. 100). Trudno się z tym nie zgodzić, zważywszy na recepcję wymienionych tytułów. Przez długi czas autentyczność bowiem lokowała się raczej na obrzeżach zainteresowań badaczy.
Wśród aspektów, jakie miały wpływ na przykładanie coraz większej wagi do tego pojęcia, Wąsowski wymienia między innymi: odkrycie „języka wewnętrznego”, ciche czytanie, wprowadzenie obowiązku corocznej spowiedzi, pojawienie się druku, autoportretów i autobiografii, większą mobilność, zmianę podejścia do seksualności i wzrost roli psychologii, terapii psychologicznej i psychiatrii, dowartościowanie rękopisów i poszanowanie dla wiernych przytoczeń w tekstach naukowych czy większe uznanie dla odmienności. W efekcie badacz kataloguje cechy, które przypisywane są autentyczności. Wymienia na przykład: potrzebę odkrywania niepowtarzalności „ja”, roszczeniowość, nastawienie na śledztwo, niewyczerpywalność, brak konsekwencji, potrzebę wolności, bycie źródłem kreatywnej mocy czy bliskie spokrewnienie z estetyką, a także bycie pochodną napięcia między przestrzenią publiczną a prywatną. Budząca niepokój autentyczność wymusza wchodzenie w polemikę – z sobą, z innymi, z otaczającą nas rzeczywistością i z naszymi o niej wyobrażeniami, a także z konwencjami. Wiążąc się ze szczerością, decyduje o samostanowieniu się podmiotu.
Naszkicowanie kwestii teoretycznych, co oczywiste, pozwoliło na łatwiejsze „uchwycenie” autentyczności i pokazanie jej na konkretnych przykładach tekstowych. Dlatego druga sekwencja „Autentyczności i jej losów” podzielona została na cztery rozdziały skoncentrowane na interesujących Wąsowskiego autorach i autorkach, przynosząc analizy i interpretacje wybranych utworów. Warto zaznaczyć, że wybór padł na wielostronnie opisane i dobrze zakorzenione w świadomości czytelniczej teksty prozatorskie: „Jadąc do Babadag” Stasiuka, „Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną” Masłowskiej, „Sny i kamienie” Tulli oraz „Tworki” Bieńczyka.
Pierwszą z lektur, które szczegółowo przybliża Wąsowski, jest „Jadąc do Babadag” Stasiuka, choć pojawiają się także odnośniki do innych tekstów tego pisarza („Dukli”, „Dziennika okrętowego”, „Opowieści galicyjskich”, „Wschodu” czy „Zimy”). Badacz zwraca uwagę między innymi na to, że prozaik unika dookreślania przestrzeni i czasu, kierując „wysiłek wyobraźni ku poszukiwaniu sensów, nie zaś porządku faktów, dat i liczb” (s. 114). Zdaniem Wąsowskiego, chodzi bowiem nie tyle o podróż w sensie ścisłym, ile o podróż w głąb samego siebie. Na pierwszy plan wysuwa się zatem odczuwanie, doświadczanie tego, co na (bardziej autentycznym niż Zachód) Wschodzie. Owo włóczęgostwo, z jakim mamy tu do czynienia, wiąże się także z wybrakowaniem, niedookreślonością, niedojrzałością i zepsuciem, zatem z tym, co jest dla narratora Stasiukowej opowieści „bezpieczne poznawczo” (s. 117). W opinii Wąsowskiego, stawiając na „ja” sylleptyczne, Stasiuk opowiada się za melancholią i monotonią, do których jednak potrafi się zdystansować. Jak zauważa badacz: „Silnikiem tej prozy, jeśli można tak powiedzieć, pozostaje tajemnica, to fotografia skrzypka z Abony i to, co w niej utkwiło, wydobyte mocą pisarskiej wyobraźni. To nie świat się poznaje, lecz siebie. Świat czyni się materiałem dla wyrażenia osobowości” (s. 157).
W przypadku Masłowskiej Wąsowski wziął pod uwagę „Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną” (choć pojawia się także kontekstualnie „Kochanie, zabiłam nasze koty”) i pojawiający się tam temat hipokryzji, przekonując, że narrator debiutanckiej powieści autorki „Magicznej rany” „nie piętnuje swoich postaci za to, że dążą do samorealizacji, albo też za to, że robią to nieudolnie. Trapi go hipokryzja ludzi, którzy twierdzą, że są autentyczni, podczas gdy w rzeczywistości pozostają nieautentyczni” (s. 161). Pisarka tworzy zatem świat będący projekcją. Przeciwstawiając się hipokryzji, zachęca do ogrywania wstrętu wymierzonego przeciwko rozmaitym dyskursom zarządzającym naszymi potrzebami. Jedynym ratunkiem, jak zdaje się sugerować Masłowska, może być „[d]ystans: od ról, od obcej mowy dyskursów” (s. 191), który zamiast wstrętu oferuje wolną przestrzeń. „To już nie autentyczność Irzykowskiego i Gombrowicza, skupiona na eksploracji świata pozoru, który nas stwarza, ale niewychodząca poza jego ramy, niepokazująca świata po zdarciu masek. Autentyczność u Masłowskiej ziszcza się” (s. 191).
Trzecią bohaterką „Autentyczności i jej losów” jest Tulli. Tym razem Wąsowski pod lupę bierze przede wszystkim „Sny i kamienie” (choć pojawiają się również wzmianki dotyczące „Skazy”, „Trybów” oraz „W czerwieni”), zestawiając ze sobą dwa wydania tej powieści, a także patrząc na recepcję owej prozy. Zdaniem badacza, pisarka decyduje się na „(…) mowę kultury autentyczności, bo nie da się żyć, nie poddając się obsesjom współczesności. To, na co nas stać, to drobne gesty ironicznego sprzeciwu. Wypowiedziany przez autorkę paradoksalnym dyskursem narratora sprzeciw wobec utopii corbusierowskiej, myślenia corbusierowskiego, odnosi się także do rebelii wobec wszechmocności jednostki, jaką jest w owej utopii architekt” (s. 221). Bo też i autentyczność przejawiać by się tu miała pod postacią buntu, którego efektem byłoby obnażenie umowności świata przedstawionego.
Ostatnią powieścią, jakiej przygląda się Wąsowski, są „Tworki” Bieńczyka. Badacz widzi w niej „paradygmatyczny dla ideału autentyczności dyskurs postulowania istnienia tajemnicy istotnej dla tożsamości i jej odkrywania, a także niechęci do faktów” (s. 244). Na tę powieść patrzy między innymi przez pryzmat „tekstowego doświadczenia Zagłady” (s. 227), przekonując, że „u źródła opowieści w »Tworkach« nie leży traumatyczne doświadczenie” (s. 229), i polemizując z interpretacjami w duchu postmodernistycznym.
Piotr Jakub Wąsowski omawia cztery różne (choć mające punkty wspólne) warianty autentyczności obecne w najnowszej prozie polskiej, klarownie pokazując swoją koncepcję myślenia. Co istotne, monografia została napisana eseistycznym stylem, który zakłada luźną konstrukcję tekstową, ale i pozwala na łatwiejsze opowiedzenie skomplikowanych treści, dając możliwość podjęcia dalszej rozmowy na ten temat. Tym także można by tłumaczyć zamykającą tę monografię cząstkę zatytułowaną „Zakończenie. Dobrodziejstwo i potrzask”, która nie przypomina „klasycznego” podsumowania. Jest raczej próbą zmierzenia się z własnym pomysłem myślenia/pisania o autentyczności. Jak zaznaczyłam wcześniej, z postawionymi przez badacza tezami można się zgadzać lub polemizować, przedstawiając własną wykładnię. Irytujące jest natomiast nagromadzenie (i to w wielu miejscach) pytań retorycznych, które zamiast zachęcać do refleksji, rozpraszają. Niemniej, „Autentyczność i jej losy. Autorefleksja w twórczości Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli” to intrygujące, momentami zaskakujące i inspirujące spojrzenie na problem autentyczności, pokazujące, że problematyka ta wymaga dalszych badań.
Ale pojęcie autentyczności nie jest tak jednoznaczne czy jednowymiarowe, jak można by przypuszczać – choćby dlatego, że w różnych okresach nieco odmiennie do niego podchodzono, w definicjach akcentując różnorodne aspekty. Patrzeć na owo zjawisko można między innymi w taki sposób, jaki zaproponowała w swojej monografii zatytułowanej „Autentyczność: stan krytyczny. Problem autentyczności w kulturze XXI wieku” (Kraków 2019) Olga Szmidt. W wydawniczym opisie jej książki czytamy, że w przypadku autentyczności mamy do czynienia nie tylko ze swego rodzaju próbą czy testem, z jakim musimy się zmierzyć we współczesności, ale także z „narzędziem krytycznym, problemem z zakresu historii idei, wyzwaniem egzystencjalnym, projektem estetycznym i artystycznym” oraz z „ważnym zagadnieniem politycznym”.
Z podobnego założenia, jak można sądzić, wyszedł Piotr Jakub Wąsowski, który o „autentyczności i jej losach” spróbował opowiedzieć na przykładzie wybranych powieści Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli, łącząc ze sobą kilka perspektyw: kulturoznawczą, literaturoznawczą, filozoficzną i socjologiczną. Efekt takiego wszechstronnego spojrzenia – co nie powinno dziwić – okazuje się ciekawy i wartościowy poznawczo. Tym bardziej, że (z)mierzenie się z autentycznością nie cieszyło się dotąd dużym zainteresowaniem polskich badaczy. Poza wspomnianą książką Szmidt z większych opracowań polskojęzycznych można wymienić jeszcze „Autentyczność i nowoczesność. Idea autentyczności od Rousseau do Freuda” (Kraków 2006) Michała Warchali. Nie miał zatem Wąsowski łatwego zadania, decydując się na wykorzystanie idei autentyczności do omówienia rodzimej prozy publikowanej po 1989 roku. Ponadto, co warto podkreślić, już samo zestawienie obok siebie dobrze znanych, chętnie komentowanych i tak różnych pod względem wybieranej przez nich tematyki oraz poetyki pisarek i pisarzy przykuwa uwagę, zachęcając do sięgnięcia po tę lekturę. Tym bardziej, że – jak badacz zapowiada we wstępie –celem było „zindeksowanie oblicz, masek, wcieleń, odczytań mylnych i trafiających w punkt pojęcia autentyczności w polskiej prozie współczesnej” (s. 9).
Gdy patrzy się na ów spis interesujących Wąsowskiego utworów prozatorskich, widać, że badacz nie poszedł na „łatwiznę” i zrezygnował z brania pod uwagę tekstów autobiograficznych, skupiając się jednak na tropieniu „elementów autobiograficznych” w wybranych książkach prozatorskich Bieńczyka, Masłowskiej, Stasiuka i Tulli. Co ważne, autor przekonuje: „Nie szukam odpowiedzi, czy tekst jako taki bądź zabieg formalny można by uznać za »autentyczny« lub nie, ale za pomocą jakich chwytów i procedur takie kryterium oceny przyjmujemy jako bezwyjątkowe” (s. 13–14). Wąsowski skoncentrował się zatem na sprawdzaniu, czy bohaterowie interesujących go próz spoglądają w głąb swojego „ja”, jak reagują na świat zewnętrzny i jak argumentują swoje widzenie tego, co wokół się dzieje. Można polemizować z niektórymi zawartymi w „Autentyczności i jej losach” tezami (jak na przykład ze zbyt dużym, moim zdaniem, przykładaniem wagi do użycia kategorii autentyczności w analizie „Snów i kamieni” Tulli, zważywszy, że w tej prozie za najważniejszych bohaterów uznać można miasto, pokazywane jako drzewo i jako maszyneria, jako palimpsest polifonicznych tez i antytez, oraz język), można momentami gubić się w podrzucanych wątkach i mieć kłopot z nadążaniem za tokiem myślenia autora, ale trudno byłoby odmówić tej publikacji cennego waloru porządkującego stan wiedzy i popularyzatorskiego.
„Autentyczność i jej losy. Autorefleksja w twórczości Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli” – będąc zmienioną wersją dysertacji doktorskiej Piotra Jakuba Wąsowskiego – rządzi się określonymi prawami, mając między innymi „klasyczną strukturę”. Autor, niejako „tradycyjnie” – rozpoczyna do przywołania najważniejszych tez myślicieli (choć robi to, rzecz jasna, wybiórczo i skrótowo), których refleksje wpłynęły na definiowanie i postrzeganie pojęcia autentyczności w takiej formie, jaką chce pokazać badacz. Wśród najistotniejszych nazwisk wymienić należy: Jana Jakuba Rousseau (będącego zresztą głównym przewodnikiem rozważań Wąsowskiego), Lionela Trillinga czy Charlesa Taylora, a także Christophera Lascha, Isaiaha Berlina oraz Richarda Sennetta. Taki zabieg ma konkretne wytłumaczenie – pozwala uporządkować, spowodowane choćby wywodzącymi się z różnych ujęć (literaturoznawczego, filozoficznego, socjologicznego, kulturoznawczego) definicjami, wielowymiarowość i wieloaspektowość, z jakimi wiąże się mówienie/pisanie o pojęciu autentyczności. Za cenne należy uznać zrekonstruowanie kilku (słabo obecnych na polskim gruncie) koncepcji oscylujących wokół autentyczności, zawartych zwłaszcza w: „Etyce autentyczności” Taylora, „Upadku człowieka publicznego” Sennetta, „Kulturze narcyzmu” Lascha oraz „Sincerity and Authenticity” Trillinga.
Osobny podrozdział poświęcony został idei autentyczności w literaturze polskiej. I tym razem Wąsowski koncentruje się między innymi na śledzeniu wpływu „Wyznań” Rousseau, siłą rzeczy rozpoczynając omawianie popularności pojęcia autentyczności od epoki romantyzmu. Autor czyni coś na kształt „szybkiej przebieżki”, przywołując choćby: IV część „Dziadów” Adama Mickiewicza, „Lalkę” Bolesława Prusa, „Fachowca” Wacława Berenta, „Pałubę” Karola Irzykowskiego, „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, „Starą prozę, nowe wiersze” Mirona Białoszewskiego czy „Siekierezadę” Edwarda Stachury. Są to wprawdzie komentarze raczej jedynie wskazujące najważniejsze aspekty związków z autentycznością, jakie dostrzec można w przypadku wymienionych wyżej tytułów – ale nie sposób czynić z tego powodu autorowi wyrzutów. Zdecydowały względny objętościowe. Jednak nawet tak połowiczny przegląd daje przynajmniej powierzchowny ogląd wcześniejszych (niż interesujące Wąsowskiego powieści) realizacji tej idei. W książkach należących już do historii literatury badacza interesują między innymi takie kwestie, jak sztuczność konwencji, granice wolności ludzkich zachowań, autentyczność wyborów czy postaw życiowych. Konkluzje, do jakich dochodzi, są następujące: „Autentyczność, jako wszechobecna kategoria współczesnego życia duchowego, staje się ofiarą własnej ekspansji: wydaje się zrozumiała sama przez się. W refleksji literaturoznawczej etykieta autentyczności (bądź »walki z konwencjami«) częściej wieńczy interpretację, niż otwiera nowe perspektywy” (s. 100). Trudno się z tym nie zgodzić, zważywszy na recepcję wymienionych tytułów. Przez długi czas autentyczność bowiem lokowała się raczej na obrzeżach zainteresowań badaczy.
Wśród aspektów, jakie miały wpływ na przykładanie coraz większej wagi do tego pojęcia, Wąsowski wymienia między innymi: odkrycie „języka wewnętrznego”, ciche czytanie, wprowadzenie obowiązku corocznej spowiedzi, pojawienie się druku, autoportretów i autobiografii, większą mobilność, zmianę podejścia do seksualności i wzrost roli psychologii, terapii psychologicznej i psychiatrii, dowartościowanie rękopisów i poszanowanie dla wiernych przytoczeń w tekstach naukowych czy większe uznanie dla odmienności. W efekcie badacz kataloguje cechy, które przypisywane są autentyczności. Wymienia na przykład: potrzebę odkrywania niepowtarzalności „ja”, roszczeniowość, nastawienie na śledztwo, niewyczerpywalność, brak konsekwencji, potrzebę wolności, bycie źródłem kreatywnej mocy czy bliskie spokrewnienie z estetyką, a także bycie pochodną napięcia między przestrzenią publiczną a prywatną. Budząca niepokój autentyczność wymusza wchodzenie w polemikę – z sobą, z innymi, z otaczającą nas rzeczywistością i z naszymi o niej wyobrażeniami, a także z konwencjami. Wiążąc się ze szczerością, decyduje o samostanowieniu się podmiotu.
Naszkicowanie kwestii teoretycznych, co oczywiste, pozwoliło na łatwiejsze „uchwycenie” autentyczności i pokazanie jej na konkretnych przykładach tekstowych. Dlatego druga sekwencja „Autentyczności i jej losów” podzielona została na cztery rozdziały skoncentrowane na interesujących Wąsowskiego autorach i autorkach, przynosząc analizy i interpretacje wybranych utworów. Warto zaznaczyć, że wybór padł na wielostronnie opisane i dobrze zakorzenione w świadomości czytelniczej teksty prozatorskie: „Jadąc do Babadag” Stasiuka, „Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną” Masłowskiej, „Sny i kamienie” Tulli oraz „Tworki” Bieńczyka.
Pierwszą z lektur, które szczegółowo przybliża Wąsowski, jest „Jadąc do Babadag” Stasiuka, choć pojawiają się także odnośniki do innych tekstów tego pisarza („Dukli”, „Dziennika okrętowego”, „Opowieści galicyjskich”, „Wschodu” czy „Zimy”). Badacz zwraca uwagę między innymi na to, że prozaik unika dookreślania przestrzeni i czasu, kierując „wysiłek wyobraźni ku poszukiwaniu sensów, nie zaś porządku faktów, dat i liczb” (s. 114). Zdaniem Wąsowskiego, chodzi bowiem nie tyle o podróż w sensie ścisłym, ile o podróż w głąb samego siebie. Na pierwszy plan wysuwa się zatem odczuwanie, doświadczanie tego, co na (bardziej autentycznym niż Zachód) Wschodzie. Owo włóczęgostwo, z jakim mamy tu do czynienia, wiąże się także z wybrakowaniem, niedookreślonością, niedojrzałością i zepsuciem, zatem z tym, co jest dla narratora Stasiukowej opowieści „bezpieczne poznawczo” (s. 117). W opinii Wąsowskiego, stawiając na „ja” sylleptyczne, Stasiuk opowiada się za melancholią i monotonią, do których jednak potrafi się zdystansować. Jak zauważa badacz: „Silnikiem tej prozy, jeśli można tak powiedzieć, pozostaje tajemnica, to fotografia skrzypka z Abony i to, co w niej utkwiło, wydobyte mocą pisarskiej wyobraźni. To nie świat się poznaje, lecz siebie. Świat czyni się materiałem dla wyrażenia osobowości” (s. 157).
W przypadku Masłowskiej Wąsowski wziął pod uwagę „Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną” (choć pojawia się także kontekstualnie „Kochanie, zabiłam nasze koty”) i pojawiający się tam temat hipokryzji, przekonując, że narrator debiutanckiej powieści autorki „Magicznej rany” „nie piętnuje swoich postaci za to, że dążą do samorealizacji, albo też za to, że robią to nieudolnie. Trapi go hipokryzja ludzi, którzy twierdzą, że są autentyczni, podczas gdy w rzeczywistości pozostają nieautentyczni” (s. 161). Pisarka tworzy zatem świat będący projekcją. Przeciwstawiając się hipokryzji, zachęca do ogrywania wstrętu wymierzonego przeciwko rozmaitym dyskursom zarządzającym naszymi potrzebami. Jedynym ratunkiem, jak zdaje się sugerować Masłowska, może być „[d]ystans: od ról, od obcej mowy dyskursów” (s. 191), który zamiast wstrętu oferuje wolną przestrzeń. „To już nie autentyczność Irzykowskiego i Gombrowicza, skupiona na eksploracji świata pozoru, który nas stwarza, ale niewychodząca poza jego ramy, niepokazująca świata po zdarciu masek. Autentyczność u Masłowskiej ziszcza się” (s. 191).
Trzecią bohaterką „Autentyczności i jej losów” jest Tulli. Tym razem Wąsowski pod lupę bierze przede wszystkim „Sny i kamienie” (choć pojawiają się również wzmianki dotyczące „Skazy”, „Trybów” oraz „W czerwieni”), zestawiając ze sobą dwa wydania tej powieści, a także patrząc na recepcję owej prozy. Zdaniem badacza, pisarka decyduje się na „(…) mowę kultury autentyczności, bo nie da się żyć, nie poddając się obsesjom współczesności. To, na co nas stać, to drobne gesty ironicznego sprzeciwu. Wypowiedziany przez autorkę paradoksalnym dyskursem narratora sprzeciw wobec utopii corbusierowskiej, myślenia corbusierowskiego, odnosi się także do rebelii wobec wszechmocności jednostki, jaką jest w owej utopii architekt” (s. 221). Bo też i autentyczność przejawiać by się tu miała pod postacią buntu, którego efektem byłoby obnażenie umowności świata przedstawionego.
Ostatnią powieścią, jakiej przygląda się Wąsowski, są „Tworki” Bieńczyka. Badacz widzi w niej „paradygmatyczny dla ideału autentyczności dyskurs postulowania istnienia tajemnicy istotnej dla tożsamości i jej odkrywania, a także niechęci do faktów” (s. 244). Na tę powieść patrzy między innymi przez pryzmat „tekstowego doświadczenia Zagłady” (s. 227), przekonując, że „u źródła opowieści w »Tworkach« nie leży traumatyczne doświadczenie” (s. 229), i polemizując z interpretacjami w duchu postmodernistycznym.
Piotr Jakub Wąsowski omawia cztery różne (choć mające punkty wspólne) warianty autentyczności obecne w najnowszej prozie polskiej, klarownie pokazując swoją koncepcję myślenia. Co istotne, monografia została napisana eseistycznym stylem, który zakłada luźną konstrukcję tekstową, ale i pozwala na łatwiejsze opowiedzenie skomplikowanych treści, dając możliwość podjęcia dalszej rozmowy na ten temat. Tym także można by tłumaczyć zamykającą tę monografię cząstkę zatytułowaną „Zakończenie. Dobrodziejstwo i potrzask”, która nie przypomina „klasycznego” podsumowania. Jest raczej próbą zmierzenia się z własnym pomysłem myślenia/pisania o autentyczności. Jak zaznaczyłam wcześniej, z postawionymi przez badacza tezami można się zgadzać lub polemizować, przedstawiając własną wykładnię. Irytujące jest natomiast nagromadzenie (i to w wielu miejscach) pytań retorycznych, które zamiast zachęcać do refleksji, rozpraszają. Niemniej, „Autentyczność i jej losy. Autorefleksja w twórczości Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli” to intrygujące, momentami zaskakujące i inspirujące spojrzenie na problem autentyczności, pokazujące, że problematyka ta wymaga dalszych badań.
Piotr Jakub Wąsowski: „Autentyczność i jej losy. Autorefleksja w twórczości Marka Bieńczyka, Doroty Masłowskiej, Andrzeja Stasiuka i Magdaleny Tulli”. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Łódź 2024.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

