WIEDŹMA PROLETARIUSZKA (SILVIA FEDERICI: 'KALIBAN I CZAROWNICA. KOBIETY, CIAŁO I AKUMULACJA PIERWOTNA')
A
A
A
Przetłumaczenie „Kalibana i czarownicy. Kobiet, ciała i akumulacji pierwotnej” to na polskim rynku literackim nie lada wydarzenie. Oto książka, którą dotychczas trzeba było cytować po angielsku lub w tłumaczeniu własnym, przez co przemieszczała się ona w nieco innym, bardziej oddolnym obiegu. Ta „niszowość” (o ile o pozycji tak wpływowej można w ogóle mówić, posługując się kategorią niszowości) miała oczywiście związek nie tylko z brakiem całościowego przekładu (fragmenty w języku polskim można było znaleźć w niektórych czasopismach i magazynach), ale także z faktem, że teoria spod znaku analizy feministycznej zazwyczaj nie jest postrzegana w kategoriach filozofii uniwersalnej, a raczej jako specyficzne opracowanie tego kawałka rzeczywistości, który zajmuje tylko osoby badające czy interesujące się zagadnieniem genderu. O ile „Kaliban…” to już od dawna feministyczny klasyk, teraz książka ma szansę wejść także do kanonu polskojęzycznej akademii, oferując świeże, bezkompromisowe spojrzenie na kwestię płci i – co najważniejsze – klasy.
Nie byłoby tej najważniejszej (prawdopodobnie) publikacji Federici bez przeprowadzonej przez filozofkę dogłębnej krytyki Marksa, który w swojej analizie kapitalizmu pominął właściwie problem pracy reprodukcyjnej, nie uznając ani jej, ani innych form pracy nienajemnej za pracę. Jeśli wziąć pod uwagę, że praca reprodukcyjna – praca w domu, rodzenie i wychowywanie dzieci, praca opiekuńcza itd. – jest niezbędna do akumulacji kapitału, ignorowanie jej w namyśle m.in. nad definicją klasy społecznej doprowadziło, jak wykazuje Federici, do błędnego utożsamienia położenia klasowego wyłącznie ze stosunkiem jednostki do opłacanej pracy. W tej interpretacji kobiety nie mogą stanowić klasy społecznej, zaś w wersji zaproponowanej przez autonomistki istnienie kobiet jako klasy staje się jednym z centralnych założeń teoretycznych: „(…) skoro »kobiecość« w społeczeństwie kapitalistycznym stała się potrzebna do tego, by ukryć (pod przykrywką biologicznego przeznaczenia) produkcyjny charakter żeńskiej siły roboczej, to »historia kobiet« jest »historią klasy«” (s. 22).
Nie należy przy tym zapominać, że ani podobne myślenie, ani sam „Kaliban…” wcale nowością nie są: mowa o książce już ponaddwudziestoletniej, wydanej w 2004 roku, której początki sięgają jeszcze dalej, bo już roku 1984, kiedy to Federici wraz z Leopoldiną Fortunati opublikowały „Il grande Calibano. Storia del corpo sociale ribelle nella prima fase del capitale”, pierwszą teoretyczną rozprawę z pozycji autonomistycznych, traktującą kapitalizm, rasizm i mizoginię jako ściśle połączone ze sobą fenomeny. „Il grande Calibano…” nie powstałoby natomiast bez ruchu Wages for Housework, w którym działały m.in. Federici, Fortunati czy Mariarosa Dalla Costa i Selma James, a postulat traktowania kobiet jako klasy był bliki także feministkom o orientacji materialistycznej, m.in. Monique Wittig. Warto nie tracić z oczu szerszego krajobrazu stojącego za książką (w tym aspektu kolektywizmu w nauce, realizującego się m.in. poprzez akademicką i pozaakademicką, w tym aktywistyczną, współpracę badaczek), również po to, by krytycznie ocenić pewne postulaty Federici, np. ten dotyczący bezwzględnego istnienia zbiorowego podmiotu kobiecego, który badaczka powtarza także w „Poza granicami skóry” z 2020 roku (polskie wydanie – 2022), gdzie polemizuje z Judith Butler, lub – co zarzucał Federici Gary Blank – niedostatecznie zniuansowane opracowanie kwestii przejścia od feudalizmu do kapitalizmu (zob. Blank 2022).
Zdaniem niektórych czytelniczek_czytelników Federici filozofka osuwa się czasami w przynajmniej częściowo esencjalistyczną wizję kobiecości. W „Kalibanie…” przyjęcie wspólnej kategorii „kobiet” zostaje uzasadnione formułą: „(…) »kobieta« jako kategoria analityczna związana z reprodukcją pozostaje podstawowym polem kobiecej walki, tak jak w przypadku ruchu feministycznego z lat siedemdziesiątych XX wieku, który na tym gruncie związał się z historią czarownic” (s. 22-23). Jak pisze Federici: „W książce skupiłam się przede wszystkim na tym, jak wyjaśnić śmierć setek tysięcy »czarownic« u zarania nowożytności oraz jak wytłumaczyć, dlaczego wyłonienie się kapitalizmu zbiega się z wojną przeciwko kobietom” (s. 20). Skupienie to nie oznacza jednak dyskursywnej monotonii – na prawie pięciuset stronach „Kalibana…” Federici prowadzi wywód dotyczący nie tylko sytuacji kobiet, ale także pozycji proletariatu, śledząc historię buntów chłopskich i ruchów heretyckich, w których dopatruje się pierwszych skowronków antyfeudalnej (i protoantykapitalistycznej) walki z władzą sprzymierzonej z burżuazją i Kościołem szlachty. I tak dla Federici sekty m.in. katarów i waldensów stanowią przykład historycznie pierwszej międzynarodówki (zob. s. 55), a sprzeciw wobec narzucanych przez Kościół zasad dotyczących seksualności uczynił z nich społeczności wolne od obsesji czystości i prawdopodobnie bezpieczne dla kobiet (zob. s. 65-68).
Federici czyni dziesiątki uwag na marginesie pism Marksa, które służą jej z jednej strony jako punkty odbicia dla pogłębionej o kwestie seksualności i cielesności refleksji klasowej, a z drugiej jako źródło mostów pomiędzy analizą społeczeństwa feudalnego i kapitalistycznego. Badaczka rozwija między innymi marksowskie pojęcie akumulacji pierwotnej, której definicję uzupełnia aspektem pomijanej przez autora „Kapitału” pracy reprodukcyjnej: „Proces ten [akumulacji pierwotnej – A.H.] wymagał przekształcenia ciała w maszynę roboczą i podporządkowania kobiet zasadom reprodukcji roboczej” (s. 91) oraz: „W tym świetle akumulacja pierwotna nie była wyłącznie zwykłą akumulacją kapitału i potencjalnie wyzyskiwanych robotników, ale także akumulacją różnic i podziałów w łonie klasy robotniczej” (s. 92). Widzimy zatem, że Federici dostrzega destrukcyjny charakter ukonstytuowania się – w procesie omawianej akumulacji – podziału prac wtórnie rzutującego na przyjęcie ról płciowych jako cech naturalnych, który w konsekwencji doprowadził do załamania się ponadgenderowej solidarności proletariatu. Dowodzi to, że kategoria płci nigdy nie była dla Federici esencjalna, jednocześnie pozostając jednym z głównych czynników materialnie determinujących pozycję społeczną. I tak o akumulacji pierwotnej – będącej „akumulacją siły roboczej, pracy martwej w formie skradzionych dóbr i pracy żywej w postaci istot ludzkich (…)” (s. 93) – nie należy mówić w oderwaniu od jednego z jej najbrutalniejszych przejawów, czyli procesu grodzeń, będącego w rzeczywistości falą prywatyzacji dóbr wspólnych w postaci ziem. Grodzenie w XVI wieku promowano jako innowacyjną metodę przeciwdziałania jałowieniu pól, dzięki której miała wzrosnąć wydajność roli. Prywatyzacja ta doprowadziła jednak głównie do głodu wśród gminu, bo owoce ludzkich rąk, z których dotychczas pracujący mogli korzystać i którymi mogli się dzielić, były przeznaczane przede wszystkim na eksport (zob. s. 105). Na grodzeniu traciły jednak głównie kobiety, które – najpierw pozbawione możliwości pracy na równi z mężczyznami, potem dostępu do wspólnych przestrzeni – nie miały szans na samodzielne utrzymanie się. W związku ze zmianami w strukturach zatrudnienia, kobiety utraciły dostęp nawet do zawodów, które niegdyś były ich domeną, jak w przypadku położnictwa (zob. s. 145).
Płciowy wymiar problemu prywatyzacji znajduje odzwierciedlenie również w koncepcjach badaczek współczesnego neoliberalizmu. Projekt włączania kobiet w kapitalistyczna politykę opiera się na postfeministycznym z gruntu przekonaniu o tym, że równość płci została już osiągnięta i odtąd każda kobieta może realizować siebie poprzez pielęgnowanie własnej indywidualności i dążenie do prywatnego sukcesu. Jak zauważa Karen Ruddy, „młodym kobietom przyznaje się pewien margines widzialności pod warunkiem, że dostosują się do nowej, korespondującej z neoliberalizmem wersji kobiecej podmiotowości i zdystansują się od krytycznej polityki feministycznej. Oddziałując w dziedzinach takich jak kultura popularna, państwo, edukacja, zatrudnienie, seksualność i reprodukcja, ów postfeministyczny »nowy kontrakt seksualny« pozwala skonstruować Zachód jako miejsce, gdzie kobiety są już równe mężczyznom, i ukształtować zachodnie dziewczęta i kobiety jako podmioty neoliberalnego sukcesu” (Ruddy 2013). To echa tych samych problemów, o których czytamy w „Kalibanie…”. Akumulacja pierwotna, jak przekonuje Federici, nie jest po prostu jednym z tragicznych acz koniecznych etapów rozwoju kapitalizmu, ale ulegającym niekończącej się repetycji zjawiskiem nieodzownym dla gospodarki opartej na wyzysku. Badaczka dodaje: „Także dzisiaj klasy panujące przez ucisk kobiet skuteczniej uciskają cały proletariat. Grupy te zachęcają wywłaszczonych i spauperyzowanych mężczyzn, aby uznali, że za ich osobiste nieszczęścia odpowiedzialne są kastrujące czarownice (…)” (s. 277).
Wywód Federici kładzie podwaliny pod zrozumienie procesów o czary, które dzięki szczegółowemu historycznemu opracowaniu jawią się nie jako efekt chwilowego zamroczenia ludu czy niebezpiecznego zrywu duchownych, ale jako skutek narastających napięć klasowych, nieunikniony wynik polityki alienującej pracę reprodukcyjną. Dlatego też wśród głównych przyczyn oskarżeń o czary badaczka wskazuje demonizowanie kobiecej seksualności: stawianym przed sądem zarzucano m.in. stosunki z diabłem, udział w orgiach czy rzucanie miłosnych uroków, którymi mężczyźni mogli tłumaczyć swoje romanse. W tym trzecim przykładzie szczególnie mocno zarysowuje się wspomniane już wcześniej wytwarzanie „różnic i podziałów w łonie klasy robotniczej” (s. 92).
Po „Kalibana…” powinny sięgnąć wszystkie te osoby, którym u Marksa zabrakło namysłu nad kwestią kobiet, i te, którym polowania na czarownice kojarzą się jedynie z kinematografią spod znaku halloweenowej imprezy. Federici uzupełnia refleksję feministek marksistowskich i materialistycznych o opracowanie kilku wieków historii ludowej z udziałem kobiet i przywraca procesom o czary ich status klasowo motywowanego kobietobójstwa. Trudno mi w przypadku tej książki skupić się na ewentualnych niedociągnięciach, zwłaszcza że doskonały przekład Krzysztofa Króla to w mojej opinii filozoficzne wydarzenie sezonu na rynku tłumaczeń pozycji feministycznych. Wreszcie o „Kalibanie…” będzie można dyskutować w ramach zajęć dydaktycznych z czytającymi po polsku osobami studiującymi.
LITERATURA:
Blank G.: „Marksizm, gender i »przejście«: przegląd porównawczy Federici i Seccombego (esej recenzyjny)”. Przeł. M. Osińska-Szymańska. „Studia Krytyczne” 2022, nr 11. DOI: https://doi.org/10.25167/sk.5254.
Ruddy K.: „Więcej niż backlash: wyobraźnia feministyczna, akumulacja przez wywłaszczenie i »nowy kontrakt seksualny«”. Przeł. A. Ostolski. Biblioteka Think Tanku Feministycznego 2013. http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0118ruddy.pdf.
Nie byłoby tej najważniejszej (prawdopodobnie) publikacji Federici bez przeprowadzonej przez filozofkę dogłębnej krytyki Marksa, który w swojej analizie kapitalizmu pominął właściwie problem pracy reprodukcyjnej, nie uznając ani jej, ani innych form pracy nienajemnej za pracę. Jeśli wziąć pod uwagę, że praca reprodukcyjna – praca w domu, rodzenie i wychowywanie dzieci, praca opiekuńcza itd. – jest niezbędna do akumulacji kapitału, ignorowanie jej w namyśle m.in. nad definicją klasy społecznej doprowadziło, jak wykazuje Federici, do błędnego utożsamienia położenia klasowego wyłącznie ze stosunkiem jednostki do opłacanej pracy. W tej interpretacji kobiety nie mogą stanowić klasy społecznej, zaś w wersji zaproponowanej przez autonomistki istnienie kobiet jako klasy staje się jednym z centralnych założeń teoretycznych: „(…) skoro »kobiecość« w społeczeństwie kapitalistycznym stała się potrzebna do tego, by ukryć (pod przykrywką biologicznego przeznaczenia) produkcyjny charakter żeńskiej siły roboczej, to »historia kobiet« jest »historią klasy«” (s. 22).
Nie należy przy tym zapominać, że ani podobne myślenie, ani sam „Kaliban…” wcale nowością nie są: mowa o książce już ponaddwudziestoletniej, wydanej w 2004 roku, której początki sięgają jeszcze dalej, bo już roku 1984, kiedy to Federici wraz z Leopoldiną Fortunati opublikowały „Il grande Calibano. Storia del corpo sociale ribelle nella prima fase del capitale”, pierwszą teoretyczną rozprawę z pozycji autonomistycznych, traktującą kapitalizm, rasizm i mizoginię jako ściśle połączone ze sobą fenomeny. „Il grande Calibano…” nie powstałoby natomiast bez ruchu Wages for Housework, w którym działały m.in. Federici, Fortunati czy Mariarosa Dalla Costa i Selma James, a postulat traktowania kobiet jako klasy był bliki także feministkom o orientacji materialistycznej, m.in. Monique Wittig. Warto nie tracić z oczu szerszego krajobrazu stojącego za książką (w tym aspektu kolektywizmu w nauce, realizującego się m.in. poprzez akademicką i pozaakademicką, w tym aktywistyczną, współpracę badaczek), również po to, by krytycznie ocenić pewne postulaty Federici, np. ten dotyczący bezwzględnego istnienia zbiorowego podmiotu kobiecego, który badaczka powtarza także w „Poza granicami skóry” z 2020 roku (polskie wydanie – 2022), gdzie polemizuje z Judith Butler, lub – co zarzucał Federici Gary Blank – niedostatecznie zniuansowane opracowanie kwestii przejścia od feudalizmu do kapitalizmu (zob. Blank 2022).
Zdaniem niektórych czytelniczek_czytelników Federici filozofka osuwa się czasami w przynajmniej częściowo esencjalistyczną wizję kobiecości. W „Kalibanie…” przyjęcie wspólnej kategorii „kobiet” zostaje uzasadnione formułą: „(…) »kobieta« jako kategoria analityczna związana z reprodukcją pozostaje podstawowym polem kobiecej walki, tak jak w przypadku ruchu feministycznego z lat siedemdziesiątych XX wieku, który na tym gruncie związał się z historią czarownic” (s. 22-23). Jak pisze Federici: „W książce skupiłam się przede wszystkim na tym, jak wyjaśnić śmierć setek tysięcy »czarownic« u zarania nowożytności oraz jak wytłumaczyć, dlaczego wyłonienie się kapitalizmu zbiega się z wojną przeciwko kobietom” (s. 20). Skupienie to nie oznacza jednak dyskursywnej monotonii – na prawie pięciuset stronach „Kalibana…” Federici prowadzi wywód dotyczący nie tylko sytuacji kobiet, ale także pozycji proletariatu, śledząc historię buntów chłopskich i ruchów heretyckich, w których dopatruje się pierwszych skowronków antyfeudalnej (i protoantykapitalistycznej) walki z władzą sprzymierzonej z burżuazją i Kościołem szlachty. I tak dla Federici sekty m.in. katarów i waldensów stanowią przykład historycznie pierwszej międzynarodówki (zob. s. 55), a sprzeciw wobec narzucanych przez Kościół zasad dotyczących seksualności uczynił z nich społeczności wolne od obsesji czystości i prawdopodobnie bezpieczne dla kobiet (zob. s. 65-68).
Federici czyni dziesiątki uwag na marginesie pism Marksa, które służą jej z jednej strony jako punkty odbicia dla pogłębionej o kwestie seksualności i cielesności refleksji klasowej, a z drugiej jako źródło mostów pomiędzy analizą społeczeństwa feudalnego i kapitalistycznego. Badaczka rozwija między innymi marksowskie pojęcie akumulacji pierwotnej, której definicję uzupełnia aspektem pomijanej przez autora „Kapitału” pracy reprodukcyjnej: „Proces ten [akumulacji pierwotnej – A.H.] wymagał przekształcenia ciała w maszynę roboczą i podporządkowania kobiet zasadom reprodukcji roboczej” (s. 91) oraz: „W tym świetle akumulacja pierwotna nie była wyłącznie zwykłą akumulacją kapitału i potencjalnie wyzyskiwanych robotników, ale także akumulacją różnic i podziałów w łonie klasy robotniczej” (s. 92). Widzimy zatem, że Federici dostrzega destrukcyjny charakter ukonstytuowania się – w procesie omawianej akumulacji – podziału prac wtórnie rzutującego na przyjęcie ról płciowych jako cech naturalnych, który w konsekwencji doprowadził do załamania się ponadgenderowej solidarności proletariatu. Dowodzi to, że kategoria płci nigdy nie była dla Federici esencjalna, jednocześnie pozostając jednym z głównych czynników materialnie determinujących pozycję społeczną. I tak o akumulacji pierwotnej – będącej „akumulacją siły roboczej, pracy martwej w formie skradzionych dóbr i pracy żywej w postaci istot ludzkich (…)” (s. 93) – nie należy mówić w oderwaniu od jednego z jej najbrutalniejszych przejawów, czyli procesu grodzeń, będącego w rzeczywistości falą prywatyzacji dóbr wspólnych w postaci ziem. Grodzenie w XVI wieku promowano jako innowacyjną metodę przeciwdziałania jałowieniu pól, dzięki której miała wzrosnąć wydajność roli. Prywatyzacja ta doprowadziła jednak głównie do głodu wśród gminu, bo owoce ludzkich rąk, z których dotychczas pracujący mogli korzystać i którymi mogli się dzielić, były przeznaczane przede wszystkim na eksport (zob. s. 105). Na grodzeniu traciły jednak głównie kobiety, które – najpierw pozbawione możliwości pracy na równi z mężczyznami, potem dostępu do wspólnych przestrzeni – nie miały szans na samodzielne utrzymanie się. W związku ze zmianami w strukturach zatrudnienia, kobiety utraciły dostęp nawet do zawodów, które niegdyś były ich domeną, jak w przypadku położnictwa (zob. s. 145).
Płciowy wymiar problemu prywatyzacji znajduje odzwierciedlenie również w koncepcjach badaczek współczesnego neoliberalizmu. Projekt włączania kobiet w kapitalistyczna politykę opiera się na postfeministycznym z gruntu przekonaniu o tym, że równość płci została już osiągnięta i odtąd każda kobieta może realizować siebie poprzez pielęgnowanie własnej indywidualności i dążenie do prywatnego sukcesu. Jak zauważa Karen Ruddy, „młodym kobietom przyznaje się pewien margines widzialności pod warunkiem, że dostosują się do nowej, korespondującej z neoliberalizmem wersji kobiecej podmiotowości i zdystansują się od krytycznej polityki feministycznej. Oddziałując w dziedzinach takich jak kultura popularna, państwo, edukacja, zatrudnienie, seksualność i reprodukcja, ów postfeministyczny »nowy kontrakt seksualny« pozwala skonstruować Zachód jako miejsce, gdzie kobiety są już równe mężczyznom, i ukształtować zachodnie dziewczęta i kobiety jako podmioty neoliberalnego sukcesu” (Ruddy 2013). To echa tych samych problemów, o których czytamy w „Kalibanie…”. Akumulacja pierwotna, jak przekonuje Federici, nie jest po prostu jednym z tragicznych acz koniecznych etapów rozwoju kapitalizmu, ale ulegającym niekończącej się repetycji zjawiskiem nieodzownym dla gospodarki opartej na wyzysku. Badaczka dodaje: „Także dzisiaj klasy panujące przez ucisk kobiet skuteczniej uciskają cały proletariat. Grupy te zachęcają wywłaszczonych i spauperyzowanych mężczyzn, aby uznali, że za ich osobiste nieszczęścia odpowiedzialne są kastrujące czarownice (…)” (s. 277).
Wywód Federici kładzie podwaliny pod zrozumienie procesów o czary, które dzięki szczegółowemu historycznemu opracowaniu jawią się nie jako efekt chwilowego zamroczenia ludu czy niebezpiecznego zrywu duchownych, ale jako skutek narastających napięć klasowych, nieunikniony wynik polityki alienującej pracę reprodukcyjną. Dlatego też wśród głównych przyczyn oskarżeń o czary badaczka wskazuje demonizowanie kobiecej seksualności: stawianym przed sądem zarzucano m.in. stosunki z diabłem, udział w orgiach czy rzucanie miłosnych uroków, którymi mężczyźni mogli tłumaczyć swoje romanse. W tym trzecim przykładzie szczególnie mocno zarysowuje się wspomniane już wcześniej wytwarzanie „różnic i podziałów w łonie klasy robotniczej” (s. 92).
Po „Kalibana…” powinny sięgnąć wszystkie te osoby, którym u Marksa zabrakło namysłu nad kwestią kobiet, i te, którym polowania na czarownice kojarzą się jedynie z kinematografią spod znaku halloweenowej imprezy. Federici uzupełnia refleksję feministek marksistowskich i materialistycznych o opracowanie kilku wieków historii ludowej z udziałem kobiet i przywraca procesom o czary ich status klasowo motywowanego kobietobójstwa. Trudno mi w przypadku tej książki skupić się na ewentualnych niedociągnięciach, zwłaszcza że doskonały przekład Krzysztofa Króla to w mojej opinii filozoficzne wydarzenie sezonu na rynku tłumaczeń pozycji feministycznych. Wreszcie o „Kalibanie…” będzie można dyskutować w ramach zajęć dydaktycznych z czytającymi po polsku osobami studiującymi.
LITERATURA:
Blank G.: „Marksizm, gender i »przejście«: przegląd porównawczy Federici i Seccombego (esej recenzyjny)”. Przeł. M. Osińska-Szymańska. „Studia Krytyczne” 2022, nr 11. DOI: https://doi.org/10.25167/sk.5254.
Ruddy K.: „Więcej niż backlash: wyobraźnia feministyczna, akumulacja przez wywłaszczenie i »nowy kontrakt seksualny«”. Przeł. A. Ostolski. Biblioteka Think Tanku Feministycznego 2013. http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0118ruddy.pdf.
Silvia Federici: „Kaliban i czarownica. Kobiety, ciało i akumulacja pierwotna”. Przeł. Krzysztof Król. Wydawnictwo Karakter. Kraków 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

