ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (519-520) / 2025

Maja Baczyńska,

MIT NA NOWE CZASY ('PROMETEUSZ')

A A A
„Prometeusz” to balet-epopeja, wszystko jest w nim w najmniejszych szczegółach dopracowane. Poszczególne sceny działają na wyobraźnię zarówno ruchem i interpretacją muzyki, jak i kolorystyką i formą, gdyby choć na moment skupić na pojedynczej sekwencji czy chcieć zatrzymać ją w kadrze. Wizualizacje i taniec dopełniają się nawzajem plastycznie, do tego współgrają z warstwą brzmieniową znakomicie zrealizowaną przez Chór i Orkiestrę Teatru Wielkiego – Opery Narodowej pod dyrekcją Patricka Fournilliera. Choć sama scenografia i kostiumy zaprojektowane przez Tatyanę van Walsum w moim odczuciu mogłyby być jeszcze odrobinę bardziej mistyczne. Niemniej przestrzeń teatralna została wykorzystana fenomenalnie, a efekt płomieni efektownie „rozpalających” scenę na długo zostanie w pamięci wielu. Oto Prometeusz wykrada dla ludzi ogień, który odmienia ich życie na zawsze. Z jednej strony od teraz cywilizacja ruszy naprzód, z drugiej – zgodnie ze starożytnym mitem – ludzkość ściągnie na siebie gniew bogów. Przesłanie to okazuje się nad wyraz aktualne zwłaszcza dzisiaj, gdy urbanizacja wypiera ekosystemy, AI zaczyna pracować za nas, badania nuklearne przestają służyć dobrym celom i stają się przyczyną skażenia środowiska i nowych wojen i nie wiemy, dokąd to nas wszystkich jeszcze zaprowadzi. Nieszczęścia wysypują się i z symbolicznej puszki Pandory i w rezultacie ze świata pełnego blasku w I akcie baletu do utworów Philipa Glassa (ur. 1937) przenosimy się do rzeczywistości tonącej w mroku przy dźwiękach muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta (1756–1791), któremu poświęcono akt II. „W pierwszej części staram się opowiedzieć historię z mitu. Już samo to jest dość złożone” – mówi w dołączonym do programu wywiadzie autor „Prometeusza”, choreograf i zarazem dyrektor Polskiego Baletu Narodowego, Krzysztof Pastor – „Prometeusz i jego brat Epimeteusz, stworzenie istot żywych, ognia i jego pozytywnych aspektów – ciepła, możliwości przygotowania pożywienia itd. Potem kradzież ognia, stworzenie Orła i Pandory, symbolizujących dwie kary. Mamy więc tam dwie części „XI Symfonii” Glassa oraz jego utwór fortepianowy „Mad Rush”. Pierwsza część wieczoru kończy się w dość mrocznym klimacie, a popychana ciekawością Pandora już niemal otwiera puszkę otrzymaną od Zeusa. Druga część to muzyka „Requiem” Mozarta. Pandora znów się pojawia, tym razem naprawdę otwiera puszkę – choć tylko na moment, wszystkie nieszczęścia, zło się z niej wydobywa. Ale nadzieja wciąż tam jeszcze jest. Trzeba poczuć wewnętrzny dylemat Pandory i zobaczyć, jak wielka fala zła ogarnia dużą grupę ludzi, którzy są powaleni, ale próbują sobie nawzajem pomagać. Chaos i napięcie są tu konieczne" – dopowiada.

Słysząc o „Requiem d-moll”, można zadać pytanie – czy można zaprezentować „perłę muzyki klasycznej” w sposób, który publiczność jeszcze jakoś zaskoczy? Okazuje się, że tak, choreografia Pastora w wykonaniu Polskiego Baletu Narodowego była wprost zjawiskowa. Ciekawie też wypadło połączenie motorycznej, pełnej energii i świeżości muzyki Glassa z podniosłym, poruszającym dziełem życia Mozarta (przypomnijmy, iż dokończonym przez jego ucznia Süssmayra na podstawie szkiców). Do tego mamy tu doskonałe role Prometeusza (Ryota Kitai) i Pandory (Jaeeun Jung), a także – raz przypominającego niebezpieczną maszynę, a raz poetycko i eterycznie tańczącego prometejską karę – Orła (Nikodem Bialik). Zresztą praktycznie wszyscy bohaterowie wypadli bardzo przekonująco. Jedyne, do czego bym się przyczepiła, to kolor kostiumu Pandory w pierwszej części. Jako dziecko wychowane w malarskiej pracowni z pewnym trudem patrzę na stonowane fiolety w kostiumach zespołu (przy pierwszym pojawieniu się Pandory) zestawione z ostrym różem kostiumu solistki i czerwienią kostiumu solisty na scenie. Na szczęście nijak to nie przesłoniło głębokiego i pięknego przesłania całej opowieści; „...ludzie reagują niczym ćmy zwabione przez światło – inaczej mówiąc, przez ogień. Nie mają innego wyjścia, jak tylko podążać ku niemu. Postęp jest nieubłagany. Ludzie zmierzają ku światłu, lecz ono zawsze może nas spalić” – tłumaczy Krzysztof Pastor. Spektakl wyróżnia się spójną narracją i filozoficznym wymiarem opowiadanej historii, oby zostało to docenione nie tylko przez polską krytykę.

Baletowy wieczór uwieńczyło wzruszające pożegnanie Marty Fiedler, która właśnie 22 czerwca, kilka dni po premierze „Prometeusza”, po raz ostatni wystąpiła na scenie, wykonując rolę Gai – swoją karierę uczciła w miejscu, któremu poświęciła wiele lat życia i działalności artystycznej.
Prometeusz”. Balet Krzysztofa Pastora w dwóch aktach. Muzyka: Philip Glass („XI Symfonia” cz. 1 i 2, „Mad Rush”), Wolfgang Amadeusz Mozart („Requiem d-moll”). Sala Moniuszki, 22.06.2025. Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie. Obsada: Prometeusz: Ryota Kitai Pandora: Jaeeun Jung Epimeteusz: Marko Juusela Zeus: Marco Esposito Orzeł: Nikodem Bialik Gaja: Marta Fiedler – pożegnanie ze sceną Uranos: Carlos Martín Pérez Gracja 1: Mar Bonet Sans Gracja 2: Paulina Magier Gracja 3: Yume Okano. Polski Balet Narodowy. Choreografia: Krzysztof Pastor. Scenografia i kostiumy: Tatyana van Walsum. Dramaturgia: Klaus Bertisch. Światła: Jean Kalman. Projekcje wideo: Bartek Macias. Asystentka choreografa: Simonetta Lysy. Przygotowanie solistów-śpiewaków: Izabela Kłosińska. Przygotowanie chóru: Łukasz Hermanowicz. Dyrygent: Patrick Fournillier Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Pianista: Kuba Matuszczyk. Soliści-śpiewacy: Izabella Fabrycka (sopran) Adam Walasek (tenor) Nataliia Tepla (mezzosopran) Michał Romanowski (bas). Prapremiera: 18/06/2025.

Fot. Ewa Krasucka.