ISSN 2658-1086

1 lutego 3 (531) / 2026

Katarzyna Furmaniak,

WIERSZE

A A A
Pierogi z farsą 

Piękne ma pismo wierszokletka.

Kształt liter jest bez zarzutu.

Żaden przecinek nie budzi zastrzeżeń,

żaden średnik nie daje się we znaki.

Kropki lśnią niepodważalnie.

A jak wymowne,

nad wyraz wymowne są zawijasy!



Pochwalić należy również

gorliwość wierszokletki.

Niczyj nadgarstek tak nie boli,

niczyj atrament tak się nie zużywa.

Godna podziwu jest systematyczność,

z jaką wierszokletka wstaje skoro świt

i na czczo kończy wczorajszy wiersz.



Pycha jej nie zaślepia. Zamiast siebie

opisuje ojca, który ją zostawił z długami,

męża, który ją zostawił z długami

i pięciorgiem dzieci,

oraz króla, który jej uwierzył na słowo

i wypłacił cztery tysiące talarów

na tkalnię jedwabiu z lnu.



Trudno doprawdy zrozumieć,

dlaczego nazwisko Isabelli von Wallenrodt

nie jest jeszcze powszechnie znane.

Nie pomagają wyznania

ani konfabulacje.

Na nic zdają się umizgi do krytyków

i rozliczne zwroty akcji.



Do obiadu w Mikowicach

co dzień zasiadają: właściciel rezydencji,

jego żona, goście i teściowa wierszokletka –

zawsze na szarym końcu

języka. Próżno szukać lepszej okazji

do lektury; wierszy nie wypada przecież

czytać na pusty żołądek.



Okoliczności sprzyjają wierszokletce.

Na wdzięczność zasługują sztućce,

których brzęk zagłusza

każdą niezręczność.

Dzięki niech będą krzesłom

za to, że skrzypią

zamiast puenty.



Niezrażona brakiem oklasków

Isabella nie spisuje wierszy

na straty. Nie morzy jej zwątpienie,

nie dręczy wstyd.

Trudzi się już nad kolejną zwrotką,

po której nieprawdopodobnie

ostanie się kropka na kropce.

Mikowice 2025



Kto to widział 

Mężobójczyni kończy dziewięćdziesiąt lat;

jej prawda się zgarbiła

i pomarszczyła.

Nie pamięta już, czy zabiła męża,

ale skoro ludzie tak twierdzą,

najwyraźniej to zrobiła.

Ich racja jest jędrna,

kusząca.



Wróble mogą mieć wątpliwości,

lecz któż słuchałby wróbli?

Nieopierzony sceptycyzm

zagłuszył wiatr.



Mężobójczyni odgarnia włosy z twarzy

i wystawia swoją bezzębną prawdę

do słońca.

Kto to widział,

żeby się uśmiechała.

Czarnocin 2025



Muzyk zabiera głos 

Na wsi głuchej

młody muzyk zawodzi

rodziców, wychowawców

i samego siebie.



Gitarę muzyka wykonano

z niebieskich migdałów.

Jej gryfu Hendrix nie ujarzmiał,

jej struny Hetfield nie przeciągał.



Pośród kobiet muzyk

nie spuszcza z dobrego tonu.

Aspiracje ma dęte,

instrumenty rozbudzone.



Niech no tylko gwizdnie

zmysł Mozarta,

niech no świśnie

wdzięk Beethovena.



Siądzie w parku,

pięknie marszcząc czoło –

po czym chwyci za gitarę

i będzie się z nią szarpał.

Krzyżanowice 2025