WIERSZE
A
A
A
Pierogi z farsą
Piękne ma pismo wierszokletka.
Kształt liter jest bez zarzutu.
Żaden przecinek nie budzi zastrzeżeń,
żaden średnik nie daje się we znaki.
Kropki lśnią niepodważalnie.
A jak wymowne,
nad wyraz wymowne są zawijasy!
Pochwalić należy również
gorliwość wierszokletki.
Niczyj nadgarstek tak nie boli,
niczyj atrament tak się nie zużywa.
Godna podziwu jest systematyczność,
z jaką wierszokletka wstaje skoro świt
i na czczo kończy wczorajszy wiersz.
Pycha jej nie zaślepia. Zamiast siebie
opisuje ojca, który ją zostawił z długami,
męża, który ją zostawił z długami
i pięciorgiem dzieci,
oraz króla, który jej uwierzył na słowo
i wypłacił cztery tysiące talarów
na tkalnię jedwabiu z lnu.
Trudno doprawdy zrozumieć,
dlaczego nazwisko Isabelli von Wallenrodt
nie jest jeszcze powszechnie znane.
Nie pomagają wyznania
ani konfabulacje.
Na nic zdają się umizgi do krytyków
i rozliczne zwroty akcji.
Do obiadu w Mikowicach
co dzień zasiadają: właściciel rezydencji,
jego żona, goście i teściowa wierszokletka –
zawsze na szarym końcu
języka. Próżno szukać lepszej okazji
do lektury; wierszy nie wypada przecież
czytać na pusty żołądek.
Okoliczności sprzyjają wierszokletce.
Na wdzięczność zasługują sztućce,
których brzęk zagłusza
każdą niezręczność.
Dzięki niech będą krzesłom
za to, że skrzypią
zamiast puenty.
Niezrażona brakiem oklasków
Isabella nie spisuje wierszy
na straty. Nie morzy jej zwątpienie,
nie dręczy wstyd.
Trudzi się już nad kolejną zwrotką,
po której nieprawdopodobnie
ostanie się kropka na kropce.
Mikowice 2025
Kto to widział
Mężobójczyni kończy dziewięćdziesiąt lat;
jej prawda się zgarbiła
i pomarszczyła.
Nie pamięta już, czy zabiła męża,
ale skoro ludzie tak twierdzą,
najwyraźniej to zrobiła.
Ich racja jest jędrna,
kusząca.
Wróble mogą mieć wątpliwości,
lecz któż słuchałby wróbli?
Nieopierzony sceptycyzm
zagłuszył wiatr.
Mężobójczyni odgarnia włosy z twarzy
i wystawia swoją bezzębną prawdę
do słońca.
Kto to widział,
żeby się uśmiechała.
Czarnocin 2025
Muzyk zabiera głos
Na wsi głuchej
młody muzyk zawodzi
rodziców, wychowawców
i samego siebie.
Gitarę muzyka wykonano
z niebieskich migdałów.
Jej gryfu Hendrix nie ujarzmiał,
jej struny Hetfield nie przeciągał.
Pośród kobiet muzyk
nie spuszcza z dobrego tonu.
Aspiracje ma dęte,
instrumenty rozbudzone.
Niech no tylko gwizdnie
zmysł Mozarta,
niech no świśnie
wdzięk Beethovena.
Siądzie w parku,
pięknie marszcząc czoło –
po czym chwyci za gitarę
i będzie się z nią szarpał.
Krzyżanowice 2025
Piękne ma pismo wierszokletka.
Kształt liter jest bez zarzutu.
Żaden przecinek nie budzi zastrzeżeń,
żaden średnik nie daje się we znaki.
Kropki lśnią niepodważalnie.
A jak wymowne,
nad wyraz wymowne są zawijasy!
Pochwalić należy również
gorliwość wierszokletki.
Niczyj nadgarstek tak nie boli,
niczyj atrament tak się nie zużywa.
Godna podziwu jest systematyczność,
z jaką wierszokletka wstaje skoro świt
i na czczo kończy wczorajszy wiersz.
Pycha jej nie zaślepia. Zamiast siebie
opisuje ojca, który ją zostawił z długami,
męża, który ją zostawił z długami
i pięciorgiem dzieci,
oraz króla, który jej uwierzył na słowo
i wypłacił cztery tysiące talarów
na tkalnię jedwabiu z lnu.
Trudno doprawdy zrozumieć,
dlaczego nazwisko Isabelli von Wallenrodt
nie jest jeszcze powszechnie znane.
Nie pomagają wyznania
ani konfabulacje.
Na nic zdają się umizgi do krytyków
i rozliczne zwroty akcji.
Do obiadu w Mikowicach
co dzień zasiadają: właściciel rezydencji,
jego żona, goście i teściowa wierszokletka –
zawsze na szarym końcu
języka. Próżno szukać lepszej okazji
do lektury; wierszy nie wypada przecież
czytać na pusty żołądek.
Okoliczności sprzyjają wierszokletce.
Na wdzięczność zasługują sztućce,
których brzęk zagłusza
każdą niezręczność.
Dzięki niech będą krzesłom
za to, że skrzypią
zamiast puenty.
Niezrażona brakiem oklasków
Isabella nie spisuje wierszy
na straty. Nie morzy jej zwątpienie,
nie dręczy wstyd.
Trudzi się już nad kolejną zwrotką,
po której nieprawdopodobnie
ostanie się kropka na kropce.
Mikowice 2025
Kto to widział
Mężobójczyni kończy dziewięćdziesiąt lat;
jej prawda się zgarbiła
i pomarszczyła.
Nie pamięta już, czy zabiła męża,
ale skoro ludzie tak twierdzą,
najwyraźniej to zrobiła.
Ich racja jest jędrna,
kusząca.
Wróble mogą mieć wątpliwości,
lecz któż słuchałby wróbli?
Nieopierzony sceptycyzm
zagłuszył wiatr.
Mężobójczyni odgarnia włosy z twarzy
i wystawia swoją bezzębną prawdę
do słońca.
Kto to widział,
żeby się uśmiechała.
Czarnocin 2025
Muzyk zabiera głos
Na wsi głuchej
młody muzyk zawodzi
rodziców, wychowawców
i samego siebie.
Gitarę muzyka wykonano
z niebieskich migdałów.
Jej gryfu Hendrix nie ujarzmiał,
jej struny Hetfield nie przeciągał.
Pośród kobiet muzyk
nie spuszcza z dobrego tonu.
Aspiracje ma dęte,
instrumenty rozbudzone.
Niech no tylko gwizdnie
zmysł Mozarta,
niech no świśnie
wdzięk Beethovena.
Siądzie w parku,
pięknie marszcząc czoło –
po czym chwyci za gitarę
i będzie się z nią szarpał.
Krzyżanowice 2025
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

