CZULE O DZIKIEJ NATURZE (CHLOE DALTON: 'JAK WYCHOWAĆ ZAJĄCA')
A
A
A
„Wyszłam z mojego zwyczajnego życia i mam przywilej doświadczać czegoś niezwykłego" (s. 240).
Wydawałoby się – zając jaki jest, każdy widzi. Co w końcu może być szczególnie interesującego w obserwowaniu życia dzikiego zwierzęcia, na dodatek tak mało egzotycznego na terenie Europy? Ot, płochliwy szarak, przemykający szybko pustymi ścieżkami, kiedy tylko nastaje cisza, posiadacz nieproporcjonalnie długich uszu wychylających się z zarośniętej łąki. Czasem wręcz bezpodmiotowy, bo mylony, zwłaszcza przez dzieci, z królikiem, a czasem symboliczny, zwiastujący nadchodzącą wiosnę i okres świąteczny. Czy wobec tego książka ukazująca relację, która nawiązała się między kobietą a znalezionym przez nią małym zającem, miała szansę stać się międzynarodowym bestsellerem? Jak najbardziej!
Chloe Dalton, wieloletnia pracowniczka brytyjskiego parlamentu oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Wspólnoty Narodów, swój debiut prozatorski „Jak wychować zająca” (ang. „Raising Hare”, polskie wydanie nakładem Wydawnictwa Literackiego) oparła na historii osobistej. W trakcie pandemii zaopiekowała się zającem-bobasem, w pierwszej kolejności ratując go przed pewną śmiercią w polach, a w następnej – ofiarowując mu niezwykle dogodne warunki funkcjonowania (mało który zajączek ma możliwość chociażby ucięcia sobie smacznej drzemki w przestrzeniach wiejskiego domu czy swobodnego skubania podsuwanych smakołyków, a przy tym – zachowania naturalnej dzikości; Dalton nigdy nie zamierzała swojego podopiecznego zatrzymywać, zamiast tego skupiała się na jego częstych odwiedzinach, a nie tak zwanym chowie klatkowym). Wspólnie przeżyte miesiące obfitowały w chwile radości i smutku, towarzystwa i wyczekiwania, oswojenia i obcości. Opisy wymogu wyjątkowo cichego, tak dla domowników, jak i dla gości, zachowywania w towarzystwie zwierzęcia, prób leczenia zajęczych kontuzji, wypatrywania jego powrotów z licznych wojaży (niekoniecznie samotnych…) wywołują u czytelniczek i czytelników uśmiech wzruszenia. „Jak wychować zająca” nie koncentruje się zatem na fabule sensu stricto – choć na przestrzeni kilku opisanych lat wydarzyło się niemało – a na emocjach. To chyba stanowi najcenniejszą wartość tej narracji.
Książka jest czułą opowieścią nie tylko o relacji między człowiekiem a zwierzęciem, czy też, szerzej ujmując, człowiekiem a dziką naturą, ale również o nieuchronnych transformacjach, przemijaniu, pięknie i kruchości życia. To wreszcie książka o ludziach jako takich, ich wrażliwości, potrzebie bliskości, próbach rozumienia otaczającej rzeczywistości. Perspektywa bohaterki „Jak wychować zająca” uległa bowiem znaczącej zmianie, a kontakt z zajączkiem, impulsem owej zmiany, okazał się nader znaczący. Pisze autorka: „Ogarnął mnie nowy duch uważności na naturę – zainteresowanie zupełnie nieoryginalne, ale dla mnie cudowne, bo chociaż stare jak świat, dla mnie było nowe. Przez wiele lat pory roku zasadniczo przechodziły obok mnie, a moją percepcję jednostajnego cyklu natury zakłócały podróże i miejskie życie. Obserwowana przeze mnie natura była namalowana szerokimi pociągnięciami pędzla w kolorach podstawowych, a także bardzo powierzchownie. (…) Teraz zachwycałam się fioletowym odcieniem czarnych piór jaskółki – najsprytniejszego stworzenia, jakie w życiu widziałam – która pewnego ranka wleciała do domu” (s. 102). W myślach odbiorczyń i odbiorców często pojawia się pytanie, czyje życie – kobiety czy zajączka – zostało bardziej odmienione.
Na uznanie zasługuje także wyjątkowa estetyka wydania książki. Na okładce widzimy naszego futrzanego bohatera: z intensywnym spojrzeniem, długimi wibrysami, z wyraźnie zaznaczoną fakturą sierści, subtelną gradacją kolorów. Muszę przyznać, że przed rozpoczęciem lektury niezbyt uważnie się temu przyjrzałam. Oczywiście, zauważyłam piękno i swoistą grację zwierzęcia, jednak umknęło mi tak wiele szczegółów. Po zakończeniu ostatniego rozdziału spojrzałam raz jeszcze i… to spojrzenie okazało się już zupełnie inne. Dalton zwraca uwagę na wyjątkowość takich chwil, porównując na przykład leżące w ogrodzie zwierzę do obrazu Dürera.
„Jak wychować zająca” to z pewnością propozycja wyjątkowa. Dla fanek i fanów niespiesznych historii, dla ekokrytyczek i ekokrytyków, dla osób zafascynowanych dziką naturą, ale i dla wszystkich ciekawych tego, w jaki sposób życie człowieka może odmienić mały, puchaty przypadek.
Chloe Dalton, wieloletnia pracowniczka brytyjskiego parlamentu oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Wspólnoty Narodów, swój debiut prozatorski „Jak wychować zająca” (ang. „Raising Hare”, polskie wydanie nakładem Wydawnictwa Literackiego) oparła na historii osobistej. W trakcie pandemii zaopiekowała się zającem-bobasem, w pierwszej kolejności ratując go przed pewną śmiercią w polach, a w następnej – ofiarowując mu niezwykle dogodne warunki funkcjonowania (mało który zajączek ma możliwość chociażby ucięcia sobie smacznej drzemki w przestrzeniach wiejskiego domu czy swobodnego skubania podsuwanych smakołyków, a przy tym – zachowania naturalnej dzikości; Dalton nigdy nie zamierzała swojego podopiecznego zatrzymywać, zamiast tego skupiała się na jego częstych odwiedzinach, a nie tak zwanym chowie klatkowym). Wspólnie przeżyte miesiące obfitowały w chwile radości i smutku, towarzystwa i wyczekiwania, oswojenia i obcości. Opisy wymogu wyjątkowo cichego, tak dla domowników, jak i dla gości, zachowywania w towarzystwie zwierzęcia, prób leczenia zajęczych kontuzji, wypatrywania jego powrotów z licznych wojaży (niekoniecznie samotnych…) wywołują u czytelniczek i czytelników uśmiech wzruszenia. „Jak wychować zająca” nie koncentruje się zatem na fabule sensu stricto – choć na przestrzeni kilku opisanych lat wydarzyło się niemało – a na emocjach. To chyba stanowi najcenniejszą wartość tej narracji.
Książka jest czułą opowieścią nie tylko o relacji między człowiekiem a zwierzęciem, czy też, szerzej ujmując, człowiekiem a dziką naturą, ale również o nieuchronnych transformacjach, przemijaniu, pięknie i kruchości życia. To wreszcie książka o ludziach jako takich, ich wrażliwości, potrzebie bliskości, próbach rozumienia otaczającej rzeczywistości. Perspektywa bohaterki „Jak wychować zająca” uległa bowiem znaczącej zmianie, a kontakt z zajączkiem, impulsem owej zmiany, okazał się nader znaczący. Pisze autorka: „Ogarnął mnie nowy duch uważności na naturę – zainteresowanie zupełnie nieoryginalne, ale dla mnie cudowne, bo chociaż stare jak świat, dla mnie było nowe. Przez wiele lat pory roku zasadniczo przechodziły obok mnie, a moją percepcję jednostajnego cyklu natury zakłócały podróże i miejskie życie. Obserwowana przeze mnie natura była namalowana szerokimi pociągnięciami pędzla w kolorach podstawowych, a także bardzo powierzchownie. (…) Teraz zachwycałam się fioletowym odcieniem czarnych piór jaskółki – najsprytniejszego stworzenia, jakie w życiu widziałam – która pewnego ranka wleciała do domu” (s. 102). W myślach odbiorczyń i odbiorców często pojawia się pytanie, czyje życie – kobiety czy zajączka – zostało bardziej odmienione.
Na uznanie zasługuje także wyjątkowa estetyka wydania książki. Na okładce widzimy naszego futrzanego bohatera: z intensywnym spojrzeniem, długimi wibrysami, z wyraźnie zaznaczoną fakturą sierści, subtelną gradacją kolorów. Muszę przyznać, że przed rozpoczęciem lektury niezbyt uważnie się temu przyjrzałam. Oczywiście, zauważyłam piękno i swoistą grację zwierzęcia, jednak umknęło mi tak wiele szczegółów. Po zakończeniu ostatniego rozdziału spojrzałam raz jeszcze i… to spojrzenie okazało się już zupełnie inne. Dalton zwraca uwagę na wyjątkowość takich chwil, porównując na przykład leżące w ogrodzie zwierzę do obrazu Dürera.
„Jak wychować zająca” to z pewnością propozycja wyjątkowa. Dla fanek i fanów niespiesznych historii, dla ekokrytyczek i ekokrytyków, dla osób zafascynowanych dziką naturą, ale i dla wszystkich ciekawych tego, w jaki sposób życie człowieka może odmienić mały, puchaty przypadek.
Chloe Dalton: „Jak wychować zająca”. Tłum. Tomasz Bieroń. Wydawnictwo Literackie. Kraków 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

