ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 marca 6 (534) / 2026

Magdalena Piotrowska-Grot,

ZBIERACZKA PSÓW A REŻIM LUDZKIEGO ŚWIATA (MARGRET GREBOWICZ: 'URATUJ MNIE. O PSACH I LUDZIACH')

A A A
Wciąż ewoluujący dyskurs o relacjach ludzi z istotami lub osobami nieludzkimi, związany z rozwojem filozofii i etyki środowiskowej oraz propagowaniem idei wypracowanych w ramach przełamywania antropocentrycznej dominacji, czy tego chcemy, czy nie, wpływa na naszą codzienność. Dla jednych będzie to wpływ negatywny, ogranicza bowiem, także prawnie, pozycję człowieka, który rości(ł) sobie prawo do dominacji nad istotami uznawanymi za służalcze, gorsze czy zależne od człowieka. Dla innych jest to zaś jedyna droga do ocalenia świata i człowieczeństwa właśnie.

Oczywiście większość tych dyskusji toczy się wewnątrz izolowanych środowisk (osób walczących o prawa zwierząt, w zaangażowanej literaturze, wśród ekologów, w murach akademii). W Polsce przenika także do debat politycznych – zwykle jako metoda walki z przedstawicielami liberalnej czy lewicowej polityki. Psy i koty stały się narzędziem piętnowania osób, które nie zgadzają się z konserwatywną wizją rodziny, popierają środowiska LGBTQ+ czy walczą o legalizację związków jednopłciowych. Najświeższą próbkę otrzymaliśmy ostatnio w prześmiewczej, acz niewyszukanej intelektualnie, uwadze wygłoszonej przez polityka środowisk prawicowych o nowym modelu rodziny, proponowanym przez środowiska liberalne, który tworzyć mają „czterej pancerni i psiecko” (wystąpienie Przemysława Czarnka z 7 marca 2025, w czasie konwencji Prawa i Sprawiedliwości w hali „Sokół” w Krakowie; był to komentarz polityka do propozycji rządowej ustawy o statusie osoby najbliższej).

Zwierzęta obecne są więc w naszych domach, odgrywają istotną rolę gospodarczo-ekonomiczną, stanowią także ważny temat w dyskursie politycznym. Wciąż jednak nietrudno odnieść wrażenie, że dyskusja dotyczy nie zwierząt, a ludzi właśnie, a osoby nieludzkie, jak to się dzieje od wieków, stanowią jedynie narzędzie, służące człowiekowi do określonych celów.

Choć prawa zwierząt, ograniczenie hodowli przemysłowych, rezygnacja z przemysłu futrzarskiego to tematy niezwykle istotne i wieloaspektowe, warto jednak czasami odciąć się od tych globalnych dyskusji na rzecz przyjrzenia się sobie i swojej prywatnej relacji z otaczającymi nas istnieniami.

Takie podejście do relacji ludzi i psów proponuje nam w swoim eseju Margret Grebowicz. Niewielka książeczka „Uratuj mnie. O psach i ludziach”, opublikowana w 2025 roku w wydawnictwie Współbycie (pierwszy raz ukazała się w 2022 roku, w University of Minnesota Press), to próba opowiedzenia o ludzko-psiej relacji z kilku perspektyw. Po pierwsze, polska filozofka, pracująca obecnie na Missouri University of Science and Technology, decyduje się na pierwszoosobową formę narracyjną. Opowiada o swojej relacji z psami i swojej postawie wobec zwierząt. Po drugie, obudowuje wypowiedź kontekstami filozoficznymi, ekonomicznymi, historycznymi i psychologiczno-społecznymi. O inspiracjach i potrzebie napisania właśnie takiej książki (która nie będzie naukowym studium tematu, ale nie będzie też fikcją) opowiada autorka w podcaście „New Books Network. Book of the Day”. Ta mozaika nie daje nam jednak pogłębionego studium przedmiotu. To raczej filozoficzna (feministyczna) powiastka o tym, jakie miejsce zajmują psy w życiu człowieka w czasie późnego kapitalizmu i jak wiele tematów pobocznych uruchamiamy, próbując rozwikłać tę zagadkę na poziomie innym niż dominujący – czyli emocjonalny.

Grebowicz uczula nas przede wszystkim na to, że życie z psem, świadoma nad nim opieka, musi łączyć się ze zmianą sposobu obserwacji świata: „Jeśli psy rzeczywiście łączą nas z naszym istotnym ja, to czynią to w sposób, w jaki umieją najlepiej: jako istoty wysoce uwrażliwione społecznie. Pokazują nam, że istotne ja nie jest czymś odrębnym, odizolowanym, lecz jest osadzone we wspólnocie i w miejscu oraz nieustannie przekształcane przez interakcje. Psie ja istnieje w pełni dzięki swojemu otoczeniu i otrzymywanemu wsparciu, co oznacza, że psia siła życiowa, o której mówimy, nie działa jedynie od wewnątrz. Ożywia ją także to, na co nieustannie kierują naszą uwagę, gdy z nimi spacerujemy: żywa natura, nieznośnie gęsty, zmysłowy świat ze wszystkimi zamieszkującymi go istotami” (s. 51).

Poruszane przez autorkę tematy nie są tutaj pogłębiane, nie stanowią podstawy szczegółowej analizy. Prezentowany tekst to raczej zapis myśli, które wynikają z doświadczania towarzyszenia psom w ich codziennym współistnieniu z ludźmi (w świecie, w którym zasady ustala opiekun/ka i w którym obowiązują także liczne prawne procedury). Odróżnia to niejako książkę Grebowicz od innych podobnych publikacji (Mark Alizart „Psy. Filozoficzne opowieści o naszych najlepszych przyjaciołach”; Brian Hare, Vanessa Woods „Psi geniusz. Dlaczego psy są mądrzejsze niż nam się wydaje?”; Marcin Wilk „Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie”).

Choć nie zawsze zgadzam się z rozważaniami autorki, nie wszystkie określenia są tymi, które goszczą w moim języku (antropomorfizująca afektywność w mówieniu o psach to coś, czego sama staram się unikać), należy pamiętać, że niektóre wynikają z różnic kulturowych. Autorka opisuje na przykład amerykańskie prawo regulujące adopcje psów ze schronisk i ocenia je jako zbyt restrykcyjne, tymczasem w Polsce wciąż wiele instytucji wydaje psy zainteresowanym osobom bez koniecznej weryfikacji (na przykład warunków, w których przebywa adoptowane zwierzę).

Książka jest wyraźnie zapisem osobistych doświadczeń, tęsknot, przemyśleń i uczuć związanych z żałobą po odejściu ukochanego psa lub kota. Poparto je jednak przykładami obecności psów lub wilków we współczesnej myśli filozoficznej (Gilles Deleuze, Félix Guattari, Helen Mort, Colin Dyan). Wszystko to prowadzi do wniosku, że człowiek potrzebuje zwierząt, co najlepiej udowodniły badania społeczne prowadzone zaraz po pandemii COVID-19. Równocześnie jednak autorka nie boi się przyznać, że nasze przywiązanie do zwierząt (i wykorzystanie ich specyficznej wrażliwości) nie zniweluje nadużycia, jakim było udomowienie – wyrwanie psów z ich świata, pozbawienie umiejętności przetrwania w dziczy. Psy czują instynktownie, że kiedyś było to ich naturalne środowisko, jednocześnie wiedząc, że już do niego nie należą, że zostały przez człowieka odebrane dziczy. Psy żyją więc w ramach narzucanego im przez ludzi reżimu – opieka i dobrobyt przychodzą w zamian za rezygnację z własnego ja.
Margret Grebowicz: „Uratuj mnie. O psach i ludziach”. Przeł. Dominika Wasilewska. Wydawnictwo Współbycie. Warszawa 2025.