JAK REDYSTRYBUCJA NISZCZY/BUDUJE NIE TYLKO DOBROBYT, ALE I WSPÓLNOTĘ (THOMAS PIKETTY, MICHAEL SANDEL: 'RÓWNOŚĆ. DLACZEGO JEST WAŻNIEJSZA NIŻ MYŚLISZ')
A
A
A
Jak zauważył już w latach 60. ubiegłego wieku Harry Braverman, współczesne krytyki rzeczywistości społeczno-ekonomicznej przestały skupiać się na kapitalizmie jako systemie produkcji, a przeszły do krytyki dystrybucji. Thomas Piketty swoim dorobkiem, przede wszystkim „Kapitałem w XXI wieku”, książką bardziej o nierównościach niż strukturze kapitału, tylko potwierdza słowa amerykańskiego marksisty. Ostatnia publikacja, której jest współautorem wraz z Michaelem Sandelem, czyli „Równość. Dlaczego jest ważniejsza niż myślisz”, nie okazuje się już tak sążnistym dziełem.
Zacznę od krytycznej uwagi wynikającej właśnie z niewielkiej objętości książki – dla czytelników znających wcześniejsze prace autorów lektura „Równości” nie wniesie do ich wiedzy wiele nowego. Zostały w niej poruszone wątki z takich prac jak (oprócz „Kapitału w XXI wieku”) „Kapitał i ideologia” Piketty’ego oraz „Czego nie można kupić za pieniądze” i „Tyrania merytokracji” Sandela, w dodatku omówione w bardzo powierzchowny sposób. Ewidentnie celem wydawców było stworzenie wprowadzenia dla odbiorcy, którego dopiero można potencjalnie zainteresować kwestią nierówności oraz poglądami prezentowanymi przez rozmówców-autorów.
Jeśli ktoś spodziewał się atmosfery pojedynku na argumenty, także się zawiedzie – od początku lektury dość irytująca jest „pełna zgoda” dyskutantów, różnice zdań okazują się minimalne, a kiedykolwiek rozmówcy zdają sobie sprawę, że trzeba by pogłębić temat, stosując bardziej techniczny język, lub gdy wystąpi najmniejsza rozbieżność, rozmowa zostaje ucięta, przy czym wydaje się, że to Sandelowi powierzono rolę moderatora.
Ponadto, jak przystało na dyskusję o równości, można powiedzieć, że jest ona bardzo równa, jeśli chodzi o poziom i rozłożenie akcentów. Dyskutanci to wszak wybitni eksperci w swoich dziedzinach. Żaden z nich nie próbuje zdominować rozmowy. Zaletą tak zaaranżowanego dialogu wydaje się zróżnicowanie perspektyw. Sandel i Piketty pochodzą z dwóch różnych kontynentów, domeną jednego jest etyka, drugiego – ekonomia.
Rozmowa odbyła się 20 maja 2024 roku w Paryżu. Jej fragmenty zostały oficjalnie udostępnione na kanale YouTube „New Economic Thinking”. Na pewno nie była spontaniczną wymianą zdań. Sandel stara się naprowadzić ją na ściśle określone w scenariuszu tory, co jest akurat pożądane, bo nadaje strukturę wywodu typowego dla eseju. Najważniejsze pytanie, na które prawdopodobnie mieli odpowiedzieć rozmówcy, to dlaczego klasa pracująca przestała głosować na partie historycznie związane z lewicą. Innymi słowy: skąd wziął się sukces populistów w wyborach ostatnich piętnastu lat zarówno na kontynencie amerykańskim, jak i w Europie?
Aby uzgodnić swoje stanowisko w tej kwestii, Piketty i Sandel zastanawiają się kolejno nad następującymi problemami: dopuszczalny zakres urynkowienia różnych dziedzin życia, czy każdy antyelityzm to populizm, kto jest przegranym globalizacji, związek ideologii merytokracji z przemianami elektoratu Partii Republikańskiej i Partii Demokratycznej, równoległe życia najbogatszych i całej reszty, czy granice państwowe są potrzebne oraz co znaczą wspólnota i patriotyzm dla lewicy w XXI wieku.
Właściwie tylko w jednym momencie dochodzi w rozmowie do nierozwiązanej rozbieżności – wówczas, gdy Piketty zarzuca Sandelowi, że ten stosuje słowo „populizm” w zbyt szerokim sensie, nazywając populistą także m.in. Berniego Sandersa, podczas gdy Piketty rezerwuje ten termin tylko dla zjawisk na prawicy.
W sposobie formułowania problemów można zauważyć także różnicę wynikająca z akademickiej specjalności (Sandel – filozof, etyk; Piketty nazywa siebie „historykiem ekonomii”): Sandel myśli bardziej modelami, lubi tworzyć hipotetyczne sytuacje, Piketty natomiast wyciąga uogólnienia z danych empirycznych i faktów historycznych.
Obaj zgadzają się, że geneza problemów lewicy, tracącej elektorat na rzecz populistów, sprowadza się do porażek na dwóch polach: ekonomicznym i tożsamościowym. W pierwszym wypadku chodzi o przyjęcie logiki wolnorynkowej i porzucenie projektów zapoczątkowanych w Europie przez socjaldemokrację. Drugi mankament w myśleniu lewicy to zdaniem autorów lekceważenie kwestii tożsamościowej, przy czym obaj rozumieją ją jako solidarność, a niekiedy stawiają znak równości między polityką tożsamości i polityką nazywaną przez Sandela „polityką uznania i przynależności” (s. 111). Ostatecznie Sandel opowiada się za większą pilnością odbudowywania poczucia wspólnoty niż zwiększania progresji podatkowej.
Jeśli chodzi o detale tej lektury, można by się przyczepić, że brakuje w niej przykładów z Europy. Rozmowa zdecydowanie schodzi na realia amerykańskie i krajobraz polityczny USA. Polskiemu czytelnikowi może wydać się natomiast zaskakujące, jak mało miejsca poświęcono relacji równości i wolności – sporu, który wydaje się być dla każdego rodzimego konserwatysty sprawą życia i śmierci. Z jednej strony jest to bowiem spór dwóch ideologii politycznych, z drugiej strony także konflikt leżących u ich podstaw systemów wartości czy teorii etycznych (np. utylitaryzm vs etyka cnoty). W kilku miejscach przywołano wprawdzie wspólne korzenie liberalizmu i socjalizmu, jednocześnie znajdziemy kilka nawiązań do prac Sandela poświęconych krytyce Rawlsa, liberalizmu oraz libertarianizmu, jednak aby poznać założenia komunitarystycznego podejścia Sandela do relacji równości i wolności, trzeba sięgnąć do wspomnianych książek.
W kwestii pozycji zajmowanych przez rozmówców na kompasie politycznym na pewno znajdą się tacy, którzy uznają rozwiązania proponowane zwłaszcza przez Piketty’ego za zbyt mało radykalne. Wydaje mi się jednak, że jego pesymizm znacznie wzrósł od czasów „Kapitału i ideologii” i mocno wybrzmiewa pod koniec rozmowy, natomiast nawet jego podatkowe postulaty „minimum” pozostają i tak póki co pobożnymi życzeniami (wspomina m.in. problemy z implementacją światowego podatku od zysku przedsiębiorstw w krajach OECD [zob. s. 93]).
Teraz nieco o niesprawiedliwych krytykach tej książeczki, z którymi to głosami musi się ona mierzyć od czasu publikacji. Przede wszystkim to krótki esej o charakterze popularyzatorskim. Znajduję wobec tego krytykę książki od strony tego, czego nie porusza, dość niesprawiedliwą.
A nie porusza m.in. kwestii genderowych, feministycznych (np. nierówności płacowych między płciami) oraz tym bardziej zagadnienia nierówności w relacji człowiek-natura. Ewidentnie skupia się bowiem na nierównościach ekonomiczno-politycznych we współczesnych państwach narodowych, konkretnie na nierównościach w podziale dóbr, władzy i uznania między najbogatszym 1% czy 10% i całą resztą populacji, a socjologiczna analiza dotyczy tylko składu klasowego. Dalsze podziały przekraczałyby prawdopodobnie format tego eseju. Zarzuca się również Sandelowi i Piketty’emu, że pomijają relacje globalnego Południa z Północą (zob. np. Hannink 2025), z czym nie mogę się zgodzić, ponieważ Piketty podnosi kwestię wyzysku Południa w niemal każdym podrozdziale. Wszelkie wymienione powyżej krytyki wynikają zatem z przerostu oczekiwań wobec tej pozycji.
LITERATURA:
Hannink E.: „Gelijkheid Piketty en Sandel #boekencast afl 117”. 6.04.2025. https://decideforimpact.com/gelijkheid-piketty-en-sandel-boekencast-afl-117/.
Zacznę od krytycznej uwagi wynikającej właśnie z niewielkiej objętości książki – dla czytelników znających wcześniejsze prace autorów lektura „Równości” nie wniesie do ich wiedzy wiele nowego. Zostały w niej poruszone wątki z takich prac jak (oprócz „Kapitału w XXI wieku”) „Kapitał i ideologia” Piketty’ego oraz „Czego nie można kupić za pieniądze” i „Tyrania merytokracji” Sandela, w dodatku omówione w bardzo powierzchowny sposób. Ewidentnie celem wydawców było stworzenie wprowadzenia dla odbiorcy, którego dopiero można potencjalnie zainteresować kwestią nierówności oraz poglądami prezentowanymi przez rozmówców-autorów.
Jeśli ktoś spodziewał się atmosfery pojedynku na argumenty, także się zawiedzie – od początku lektury dość irytująca jest „pełna zgoda” dyskutantów, różnice zdań okazują się minimalne, a kiedykolwiek rozmówcy zdają sobie sprawę, że trzeba by pogłębić temat, stosując bardziej techniczny język, lub gdy wystąpi najmniejsza rozbieżność, rozmowa zostaje ucięta, przy czym wydaje się, że to Sandelowi powierzono rolę moderatora.
Ponadto, jak przystało na dyskusję o równości, można powiedzieć, że jest ona bardzo równa, jeśli chodzi o poziom i rozłożenie akcentów. Dyskutanci to wszak wybitni eksperci w swoich dziedzinach. Żaden z nich nie próbuje zdominować rozmowy. Zaletą tak zaaranżowanego dialogu wydaje się zróżnicowanie perspektyw. Sandel i Piketty pochodzą z dwóch różnych kontynentów, domeną jednego jest etyka, drugiego – ekonomia.
Rozmowa odbyła się 20 maja 2024 roku w Paryżu. Jej fragmenty zostały oficjalnie udostępnione na kanale YouTube „New Economic Thinking”. Na pewno nie była spontaniczną wymianą zdań. Sandel stara się naprowadzić ją na ściśle określone w scenariuszu tory, co jest akurat pożądane, bo nadaje strukturę wywodu typowego dla eseju. Najważniejsze pytanie, na które prawdopodobnie mieli odpowiedzieć rozmówcy, to dlaczego klasa pracująca przestała głosować na partie historycznie związane z lewicą. Innymi słowy: skąd wziął się sukces populistów w wyborach ostatnich piętnastu lat zarówno na kontynencie amerykańskim, jak i w Europie?
Aby uzgodnić swoje stanowisko w tej kwestii, Piketty i Sandel zastanawiają się kolejno nad następującymi problemami: dopuszczalny zakres urynkowienia różnych dziedzin życia, czy każdy antyelityzm to populizm, kto jest przegranym globalizacji, związek ideologii merytokracji z przemianami elektoratu Partii Republikańskiej i Partii Demokratycznej, równoległe życia najbogatszych i całej reszty, czy granice państwowe są potrzebne oraz co znaczą wspólnota i patriotyzm dla lewicy w XXI wieku.
Właściwie tylko w jednym momencie dochodzi w rozmowie do nierozwiązanej rozbieżności – wówczas, gdy Piketty zarzuca Sandelowi, że ten stosuje słowo „populizm” w zbyt szerokim sensie, nazywając populistą także m.in. Berniego Sandersa, podczas gdy Piketty rezerwuje ten termin tylko dla zjawisk na prawicy.
W sposobie formułowania problemów można zauważyć także różnicę wynikająca z akademickiej specjalności (Sandel – filozof, etyk; Piketty nazywa siebie „historykiem ekonomii”): Sandel myśli bardziej modelami, lubi tworzyć hipotetyczne sytuacje, Piketty natomiast wyciąga uogólnienia z danych empirycznych i faktów historycznych.
Obaj zgadzają się, że geneza problemów lewicy, tracącej elektorat na rzecz populistów, sprowadza się do porażek na dwóch polach: ekonomicznym i tożsamościowym. W pierwszym wypadku chodzi o przyjęcie logiki wolnorynkowej i porzucenie projektów zapoczątkowanych w Europie przez socjaldemokrację. Drugi mankament w myśleniu lewicy to zdaniem autorów lekceważenie kwestii tożsamościowej, przy czym obaj rozumieją ją jako solidarność, a niekiedy stawiają znak równości między polityką tożsamości i polityką nazywaną przez Sandela „polityką uznania i przynależności” (s. 111). Ostatecznie Sandel opowiada się za większą pilnością odbudowywania poczucia wspólnoty niż zwiększania progresji podatkowej.
Jeśli chodzi o detale tej lektury, można by się przyczepić, że brakuje w niej przykładów z Europy. Rozmowa zdecydowanie schodzi na realia amerykańskie i krajobraz polityczny USA. Polskiemu czytelnikowi może wydać się natomiast zaskakujące, jak mało miejsca poświęcono relacji równości i wolności – sporu, który wydaje się być dla każdego rodzimego konserwatysty sprawą życia i śmierci. Z jednej strony jest to bowiem spór dwóch ideologii politycznych, z drugiej strony także konflikt leżących u ich podstaw systemów wartości czy teorii etycznych (np. utylitaryzm vs etyka cnoty). W kilku miejscach przywołano wprawdzie wspólne korzenie liberalizmu i socjalizmu, jednocześnie znajdziemy kilka nawiązań do prac Sandela poświęconych krytyce Rawlsa, liberalizmu oraz libertarianizmu, jednak aby poznać założenia komunitarystycznego podejścia Sandela do relacji równości i wolności, trzeba sięgnąć do wspomnianych książek.
W kwestii pozycji zajmowanych przez rozmówców na kompasie politycznym na pewno znajdą się tacy, którzy uznają rozwiązania proponowane zwłaszcza przez Piketty’ego za zbyt mało radykalne. Wydaje mi się jednak, że jego pesymizm znacznie wzrósł od czasów „Kapitału i ideologii” i mocno wybrzmiewa pod koniec rozmowy, natomiast nawet jego podatkowe postulaty „minimum” pozostają i tak póki co pobożnymi życzeniami (wspomina m.in. problemy z implementacją światowego podatku od zysku przedsiębiorstw w krajach OECD [zob. s. 93]).
Teraz nieco o niesprawiedliwych krytykach tej książeczki, z którymi to głosami musi się ona mierzyć od czasu publikacji. Przede wszystkim to krótki esej o charakterze popularyzatorskim. Znajduję wobec tego krytykę książki od strony tego, czego nie porusza, dość niesprawiedliwą.
A nie porusza m.in. kwestii genderowych, feministycznych (np. nierówności płacowych między płciami) oraz tym bardziej zagadnienia nierówności w relacji człowiek-natura. Ewidentnie skupia się bowiem na nierównościach ekonomiczno-politycznych we współczesnych państwach narodowych, konkretnie na nierównościach w podziale dóbr, władzy i uznania między najbogatszym 1% czy 10% i całą resztą populacji, a socjologiczna analiza dotyczy tylko składu klasowego. Dalsze podziały przekraczałyby prawdopodobnie format tego eseju. Zarzuca się również Sandelowi i Piketty’emu, że pomijają relacje globalnego Południa z Północą (zob. np. Hannink 2025), z czym nie mogę się zgodzić, ponieważ Piketty podnosi kwestię wyzysku Południa w niemal każdym podrozdziale. Wszelkie wymienione powyżej krytyki wynikają zatem z przerostu oczekiwań wobec tej pozycji.
LITERATURA:
Hannink E.: „Gelijkheid Piketty en Sandel #boekencast afl 117”. 6.04.2025. https://decideforimpact.com/gelijkheid-piketty-en-sandel-boekencast-afl-117/.
Thomas Piketty, Michael Sandel: „Równość. Dlaczego jest ważniejsza niż myślisz”. Przeł. Bartosz Sałbut. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

