PIEKIELNY TYTUŁ (ILLARION PAWLIUK: 'WIDZĘ, ŻE INTERESUJE CIĘ CIEMNOŚĆ')
A
A
A
Chciałabym móc powiedzieć, że moje zainteresowanie książką Illariona Pawliuka to przede wszystkim efekt przekonania, że potrzebujemy więcej przekładów ukraińskiej literatury gatunkowej. Bo potrzebujemy. O ile bowiem nazwiska Serhija Żadana i Oksany Zabużko zakorzeniły się już mocno, a wystarczy interesować się nowościami na rynku wydawniczym, żeby docenić obecność tłumaczeń czy to poezji (tu choćby tomiki publikowane przez Pogranicze), czy to prozy (na przykład z Kolegium Europy Wschodniej), o tyle w kwestii literatury popularnej, konkretniej: kryminalnej czy sensacyjnej, z Ukrainy mogły wprawdzie mignąć komuś tomy „Tajemnic Kijowa”, serii retro Andrija Kurkowa, ale wskazanie innych nie całkiem niszowych tytułów może stanowić problem. A przecież skoro niedawno gremialnie zaczytywaliśmy się kryminałami rosyjskimi, ukraińskie pod wieloma względami mogłyby nam tamte lektury uzupełnić, a wręcz nawet zastąpić – jeżeli ktoś nie chce czytać rosyjskich (przy czym chyba warto przed radykalnymi decyzjami posprawdzać postawy poszczególnych piszących, bo na przykład Aleksandra Marinina wydaje w Moskwie kolejne książki o Kamieńskiej – tymczasem Boris Akunin, który już po aneksji Krymu wyjechał z kraju, w roku 2024 dostał status „zagranicznego agenta”, a w roku ubiegłym – zaoczny wyrok [zob. pap.pl]).
Chciałabym więc móc powiedzieć, że właśnie o to chodziło od razu – ale to jednak przekonania bliskie mi, ale w tym wypadku przychodzące po pierwszym impulsie, dlatego że, co prawie nigdy mi się nie zdarza, przy Pawliuku zadecydował… tytuł. „Widzę, że interesuje cię ciemność” to hasło tak nośne, tak intrygujące, tak wyróżniające się na tle innych, często bardzo krótkich, ale powtarzalnych i łatwych do wymieszania wariantów tytułów kryminałów czy thrillerów, że nie mogłam się oprzeć. A że to akurat książka ukraińska? Tym lepiej.
Przy czym z klasyfikacją gatunkową warto tu zachować ostrożność. Po zarysach fabuły – psycholog kryminalny „po przejściach” trafia do niepokojącego miasteczka, gdzie giną kobiety – oczekiwałabym większego nacisku na śledztwo. W opisach i w odautorskich uwagach (zob. s. 556) przewija się thriller. Tak, niby sporo pasuje, ale to jeszcze za mało. A dopiero po lekturze „Widzę, że…” natknęłam się na post Michała Śmielaka o powieści Pawliuka, zaczynający się: „Oto powieść grozy. Uprzedzam na sam początek, żeby potem nie było” (wpis z 11.08.2026). Nieświadomość, z czym mamy do czynienia, może wpłynąć demotywująco na osoby szukające typowej historii o ściganiu seryjnego mordercy, gdy podczas lektury odkryją, że książka idzie w innym kierunku. Z kolei świadomość gatunkowej mozaiki może już z góry zniechęcić osoby po grozę niesięgające. Nie wiem, czy lepiej wiedzieć, czego się spodziewać – ja nie wiedziałam, co z jednej strony faktycznie zafundowało mi pewien dysonans (nie tego się spodziewałam), z drugiej – jednak lekturowe atrakcje (nie tego się spodziewałam, ale miło dostać czasem coś innego od gatunkowego standardu, gdy standard dominuje na półkach).
Warto więc przy „Widzę, że interesuje cię ciemność” zachować czytelniczą otwartość. Bo, owszem, Andrij Hajster, wspomniany psycholog, który „lubił wszystko komplikować” (s. 25), po serii traumatycznych doświadczeń trafi do Busłowego Sadu, szukając mordercy i zaginionej małej dziewczynki. To jednak zaledwie wierzchnia warstwa rozbudowanej opowieści, w której miasteczko stanowi równocześnie scenerię mistycznego spektaklu paru systemów wierzeń. A także pretekst do rozbuchanej intertekstualności, rozpiętej między wprost przywołanym „Matriksem” czy – jak charakteryzuje to na okładce Wojciech Chmielarz – „ukraińskim Twin Peaks”, a czymś, co opis wydawniczy trafnie ujmuje jako „chłodny realizm wschodnioeuropejskiego noir”. Mnóstwo tu Dantego, ale i Bułhakowa. Marcin Meller, zachwalając książkę, zauważa: „Wielu recenzentów porównuje powieść Pawliuka z »Miasteczkiem Twin Peaks« i są to skojarzenia zasadne i pozytywne. Ale należy zaznaczyć, że to porównanie mrocznego klimatu, atmosfery, »serialowej« szerokiej narracji, z licznymi wątkami pobocznymi, a nie treści: ta jest oryginalna i głęboko osadzona w ukraińskich realiach. A w dodatku Pawliuk świetnie żongluje konwencjami i szeroko czerpie z wielkich dzieł kultury” (Meller 2026).
Podzielam tę opinię, choć przy może nieco bardziej stonowanym wartościowaniu, bo uważam, że momentami czerpania tu aż za wiele, a niektóre aluzje niepotrzebnie skumulowano i/lub zdradzono wprost. Fakt, ciekawe okazuje się rozpięcie między mitologią i popkulturą Zachodu – z „Siedem” Finchera, „Lśnieniem” (Kinga bądź Kubricka), Eminemem – a wschodnimi wierzeniami, dziełami, realiami. I właśnie mniej oczywiste, zapewniające książce głębię są te wschodnie, o których można się dowiedzieć interesujących rzeczy (ja na przykład, średnio obeznana nawet w polskich przesądach, poznałam ukraiński o domowiku [zob. s. 484]). Dantego „remiksowano” już tyle razy, że trudno w tym zakresie o wrażenie świeżości, a Pawliuk nieszczególnie przekonał mnie, że wpadł na jakiś przełomowy piekielny pomysł. Natomiast to, co dzieje się w Busłowym Sadzie na poziomie postradzieckiej mentalności i indywidualnych grzechów, ma oryginalny posmak.
Ze szkodą dla osób planujących lekturę byłoby szczegółowe omawianie tu fabuły i pojawiających się postaci oraz rekwizytów z bardzo różnych porządków. Stwierdzę więc tylko, że moim zdaniem najlepiej udaje się Pawliukowi opowieść o miasteczku i zamieszkujących je ludziach – a różne eschatologiczne i etyczne wnioski mogłoby wypaść równie dobrze, a nawet lepiej, przy pewnym ograniczeniu rozbuchanych przywołań. „(…) Busłowy Sad był brzydki. Począwszy od niegościnnych ulic, ziejących opuszczonymi domami, a skończywszy na myślach i czynach jego mieszkańców” (s. 31) – czytamy, a umiejętność charakteryzowania wątpliwej moralności postaci idzie w parze z plastycznym ukazywaniem kondycji miejsca akcji, jak w jednym w moich ulubionych opisów: „Miejscowy komisariat policji znajdował się na placu centralnym, na parterze dwupiętrowego budynku z dużym betonowym gankiem i niebieskim napisem »POLICJA« na daszku. Kolor liter »P« i »O« był głęboki i czysty, a same litery wyglądały na nowe. »LICJA« napisano ciemniejszym odcieniem, a w literze »A« ziała dziura, przez którą było widać żarówkę. Okna po lewej od wejścia były charakterystycznie zakratowane, po prawej – zasłonięte banerami »Kserokopie« i »Zdjęcia ekspresowe«” (s. 165).
W ogóle „Widzę, że interesuje cię ciemność” to dla mnie bardziej powieść skomplikowanych postaci i nastrojowych momentów niż wielkiego mistycznego zamysłu czy wielowątkowej fabuły, a w efekcie uważam, że mogłaby być nieco krótsza. Momentami czułam, że wycięcie iluś elementów nie tylko by nie zaszkodziło, ale wręcz by pomogło, zmniejszając wrażenie powtarzalności (oczywiście częściowo wpisanej w cały koncept, ale nie te fragmenty mam na myśli) i rozmywania się motywacji; zwłaszcza na mniej przyziemnym poziomie, bo o ile ludzkie powody działań są z reguły jasne, o tyle intencje na „wyższym” planie nieco się rozmywają – chyba że dla kogoś odwieczna walka dobra i zła, winy i odkupienia to wystarczający, nawet jeśli nieco tu mglisty argument. Mimo drobnych mankamentów powieść z przekonaniem polecam jako nieoczywistą gatunkową układankę, która powinna spodobać się osobom gustującym równocześnie w małomiasteczkowych narracjach i zaświatowych wojażach, w „Milczeniu owiec” i „Mistrzu i Małgorzacie” – lub przynajmniej w sporej części powyższych.
LITERATURA:
Śmielak M.: – post na Facebooku z 11.08.2026. https://www.facebook.com/photo/?fbid=1720683012860954&set=pb.100047578165587.-2207520000.
Meller M.: „Illarion Pawliuk, »Widzę, że interesuje Cię ciemność«”. 31.07.2026. https://www.marcinmeller.pl/illarion-pawliuk-widze-ze-interesuje-cie-ciemnosc/.
„Rosyjski pisarz Boris Akunin skazany zaocznie na 14 lat łagru”. 14.07.2025. https://www.pap.pl/aktualnosci/rosja-pisarz-boris-akunin-skazany-zaocznie-na-14-lat-lagru.
Chciałabym więc móc powiedzieć, że właśnie o to chodziło od razu – ale to jednak przekonania bliskie mi, ale w tym wypadku przychodzące po pierwszym impulsie, dlatego że, co prawie nigdy mi się nie zdarza, przy Pawliuku zadecydował… tytuł. „Widzę, że interesuje cię ciemność” to hasło tak nośne, tak intrygujące, tak wyróżniające się na tle innych, często bardzo krótkich, ale powtarzalnych i łatwych do wymieszania wariantów tytułów kryminałów czy thrillerów, że nie mogłam się oprzeć. A że to akurat książka ukraińska? Tym lepiej.
Przy czym z klasyfikacją gatunkową warto tu zachować ostrożność. Po zarysach fabuły – psycholog kryminalny „po przejściach” trafia do niepokojącego miasteczka, gdzie giną kobiety – oczekiwałabym większego nacisku na śledztwo. W opisach i w odautorskich uwagach (zob. s. 556) przewija się thriller. Tak, niby sporo pasuje, ale to jeszcze za mało. A dopiero po lekturze „Widzę, że…” natknęłam się na post Michała Śmielaka o powieści Pawliuka, zaczynający się: „Oto powieść grozy. Uprzedzam na sam początek, żeby potem nie było” (wpis z 11.08.2026). Nieświadomość, z czym mamy do czynienia, może wpłynąć demotywująco na osoby szukające typowej historii o ściganiu seryjnego mordercy, gdy podczas lektury odkryją, że książka idzie w innym kierunku. Z kolei świadomość gatunkowej mozaiki może już z góry zniechęcić osoby po grozę niesięgające. Nie wiem, czy lepiej wiedzieć, czego się spodziewać – ja nie wiedziałam, co z jednej strony faktycznie zafundowało mi pewien dysonans (nie tego się spodziewałam), z drugiej – jednak lekturowe atrakcje (nie tego się spodziewałam, ale miło dostać czasem coś innego od gatunkowego standardu, gdy standard dominuje na półkach).
Warto więc przy „Widzę, że interesuje cię ciemność” zachować czytelniczą otwartość. Bo, owszem, Andrij Hajster, wspomniany psycholog, który „lubił wszystko komplikować” (s. 25), po serii traumatycznych doświadczeń trafi do Busłowego Sadu, szukając mordercy i zaginionej małej dziewczynki. To jednak zaledwie wierzchnia warstwa rozbudowanej opowieści, w której miasteczko stanowi równocześnie scenerię mistycznego spektaklu paru systemów wierzeń. A także pretekst do rozbuchanej intertekstualności, rozpiętej między wprost przywołanym „Matriksem” czy – jak charakteryzuje to na okładce Wojciech Chmielarz – „ukraińskim Twin Peaks”, a czymś, co opis wydawniczy trafnie ujmuje jako „chłodny realizm wschodnioeuropejskiego noir”. Mnóstwo tu Dantego, ale i Bułhakowa. Marcin Meller, zachwalając książkę, zauważa: „Wielu recenzentów porównuje powieść Pawliuka z »Miasteczkiem Twin Peaks« i są to skojarzenia zasadne i pozytywne. Ale należy zaznaczyć, że to porównanie mrocznego klimatu, atmosfery, »serialowej« szerokiej narracji, z licznymi wątkami pobocznymi, a nie treści: ta jest oryginalna i głęboko osadzona w ukraińskich realiach. A w dodatku Pawliuk świetnie żongluje konwencjami i szeroko czerpie z wielkich dzieł kultury” (Meller 2026).
Podzielam tę opinię, choć przy może nieco bardziej stonowanym wartościowaniu, bo uważam, że momentami czerpania tu aż za wiele, a niektóre aluzje niepotrzebnie skumulowano i/lub zdradzono wprost. Fakt, ciekawe okazuje się rozpięcie między mitologią i popkulturą Zachodu – z „Siedem” Finchera, „Lśnieniem” (Kinga bądź Kubricka), Eminemem – a wschodnimi wierzeniami, dziełami, realiami. I właśnie mniej oczywiste, zapewniające książce głębię są te wschodnie, o których można się dowiedzieć interesujących rzeczy (ja na przykład, średnio obeznana nawet w polskich przesądach, poznałam ukraiński o domowiku [zob. s. 484]). Dantego „remiksowano” już tyle razy, że trudno w tym zakresie o wrażenie świeżości, a Pawliuk nieszczególnie przekonał mnie, że wpadł na jakiś przełomowy piekielny pomysł. Natomiast to, co dzieje się w Busłowym Sadzie na poziomie postradzieckiej mentalności i indywidualnych grzechów, ma oryginalny posmak.
Ze szkodą dla osób planujących lekturę byłoby szczegółowe omawianie tu fabuły i pojawiających się postaci oraz rekwizytów z bardzo różnych porządków. Stwierdzę więc tylko, że moim zdaniem najlepiej udaje się Pawliukowi opowieść o miasteczku i zamieszkujących je ludziach – a różne eschatologiczne i etyczne wnioski mogłoby wypaść równie dobrze, a nawet lepiej, przy pewnym ograniczeniu rozbuchanych przywołań. „(…) Busłowy Sad był brzydki. Począwszy od niegościnnych ulic, ziejących opuszczonymi domami, a skończywszy na myślach i czynach jego mieszkańców” (s. 31) – czytamy, a umiejętność charakteryzowania wątpliwej moralności postaci idzie w parze z plastycznym ukazywaniem kondycji miejsca akcji, jak w jednym w moich ulubionych opisów: „Miejscowy komisariat policji znajdował się na placu centralnym, na parterze dwupiętrowego budynku z dużym betonowym gankiem i niebieskim napisem »POLICJA« na daszku. Kolor liter »P« i »O« był głęboki i czysty, a same litery wyglądały na nowe. »LICJA« napisano ciemniejszym odcieniem, a w literze »A« ziała dziura, przez którą było widać żarówkę. Okna po lewej od wejścia były charakterystycznie zakratowane, po prawej – zasłonięte banerami »Kserokopie« i »Zdjęcia ekspresowe«” (s. 165).
W ogóle „Widzę, że interesuje cię ciemność” to dla mnie bardziej powieść skomplikowanych postaci i nastrojowych momentów niż wielkiego mistycznego zamysłu czy wielowątkowej fabuły, a w efekcie uważam, że mogłaby być nieco krótsza. Momentami czułam, że wycięcie iluś elementów nie tylko by nie zaszkodziło, ale wręcz by pomogło, zmniejszając wrażenie powtarzalności (oczywiście częściowo wpisanej w cały koncept, ale nie te fragmenty mam na myśli) i rozmywania się motywacji; zwłaszcza na mniej przyziemnym poziomie, bo o ile ludzkie powody działań są z reguły jasne, o tyle intencje na „wyższym” planie nieco się rozmywają – chyba że dla kogoś odwieczna walka dobra i zła, winy i odkupienia to wystarczający, nawet jeśli nieco tu mglisty argument. Mimo drobnych mankamentów powieść z przekonaniem polecam jako nieoczywistą gatunkową układankę, która powinna spodobać się osobom gustującym równocześnie w małomiasteczkowych narracjach i zaświatowych wojażach, w „Milczeniu owiec” i „Mistrzu i Małgorzacie” – lub przynajmniej w sporej części powyższych.
LITERATURA:
Śmielak M.: – post na Facebooku z 11.08.2026. https://www.facebook.com/photo/?fbid=1720683012860954&set=pb.100047578165587.-2207520000.
Meller M.: „Illarion Pawliuk, »Widzę, że interesuje Cię ciemność«”. 31.07.2026. https://www.marcinmeller.pl/illarion-pawliuk-widze-ze-interesuje-cie-ciemnosc/.
„Rosyjski pisarz Boris Akunin skazany zaocznie na 14 lat łagru”. 14.07.2025. https://www.pap.pl/aktualnosci/rosja-pisarz-boris-akunin-skazany-zaocznie-na-14-lat-lagru.
Illarion Pawliuk: „Widzę, że interesuje cię ciemność”. Przeł Iwona Czapla. Insignis. Kraków 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

