ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (547) / 2026

Piotr Pochel,

NAZISTOWSKI BÓG R(Z)E(SZY) (TILLMANN BENDIKOWSKI: 'SŁOŃCE ŚWIECI DLA HITLERA. ZWYCZAJNE ŻYCIE W III RZESZY')

A A A
Książka Tillmanna Bendikowskiego ukazała się nakładem krakowskiego wydawnictwa Znak Horyzont. Zdobi ją twarda okładka, na której znajduje się młodzieniec niemieckiego pochodzenia – być może jeden z przyszłych członków wchodzących w skład nazistowskiej bojówki młodzieżowej zwanej Hitlerjugend.

Bez cienia wątpliwości trzeba przyznać, że intrygująco sformułowany tytuł najnowszej książki niemieckiego dziennikarza i historyka może okazać się marketingowym sukcesem i przykuć uwagę potencjalnego nabywcy-czytelnika. „Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy” – tak Bendikowski zatytułował dość opasły tom, którego tematyka oscyluje wokół państwa zarządzanego przez Adolfa Hitlera. Tę metaforyczną żonglerkę słowną interpretować można w dwójnasób: jako intrygujące zaproszenie do poznania codzienności w nazistowskich Niemczech, jak również ironię, mając na uwadze fakt przegranej przez Hitlera II wojny światowej.

Użyta w tytule książki fraza „słońce świeci” niewątpliwie konotuje pozytywne zjawisko atmosferyczne. Odczytując jej sens w kontekście polityki prowadzonej przez dyktatora, należałoby wnioskować, że Führer to człowiek sukcesu. Zagłębiając się w tę przenośnię, chciałoby się rzec, że słońce opromienia wodza III Rzeszy. Jednakże ze stwierdzeniem tym trzeba się zarówno zgodzić, jak i nie zgodzić. Z jednej strony, rosnące w potęgę Niemcy pod rządami Hitlera to kraj, który na europejskiej arenie odegrał znaczącą rolę, stąd można byłoby stwierdzić, że promienieje właśnie. Zaś z drugiej strony, skrupulatnie opisany przez Bendikowskiego 1 września 1939 roku i łącząca się z nim strategia władz, tj.: zasilanie jednostek militarnych III Rzeszy młodzieńcami; przygotowania do napaści na Polskę i obarczenie jej odpowiedzialnością za wybuch wojny (władze niemieckie przekazywały do wiadomości publicznej zafałszowane informacje związane z agresją na kraj nad Wisłą); wymuszone przez sytuację polityczną zaangażowanie Niemców w każdym wieku w prowadzone przez państwo działania zbrojne; przejęcie przez kobiety obowiązków dotąd należących do mężczyzn; podwyższenie cen za paliwo; zakaz słuchania radia; wprowadzenie kartek żywnościowych; nakazane ustawą zaciemnianie pomieszczeń mieszkalnych – to wszystko raczej nie stanowi obrazu idealnych Niemiec (s. 316–329). W końcu klęska potężnej Rzeszy w 1945 roku to raczej pejzaż z dogasającym w tle słońcem, które z absolutną pewnością nie świeciło już dla Hitlera. Jeszcze dosadniej wybrzmiewa ironia zawarta w tytule książki Bendikowskiego, gdy autor wspomina o świętach Bożego Narodzenia obchodzonych w III Rzeszy. Władze nazistowskich Niemiec, odbierając magię i czar grudniowych świąt, tradycyjną choinkę zdobiącą niemalże każdy dom nazywają „drzewkiem światła” (s. 25), które ma być symbolem przyszłego zwycięstwa państwa Hitlera.

Na słowa uznania zasługuje zamysł kompozycyjny książki. Publikacja nie stanowi kolejnej sensu stricto monografii o III Rzeszy. Autor nie przytłacza odbiorców deszczem dat (choć zaznaczyć trzeba, że często pojawiają się one w opowieści celem uporządkowania następujących po sobie zdarzeń i zachowania chronologii) i wydarzeń historycznych. Bendikowski nie uprawia nudnej i monotonnej narracji opartej li tylko na faktach rozgrywających się w czasie między grudniem 1938 roku a listopadem 1939 roku (zob. s. 10). Wybiera dla czytelnika te wątki związane z działalnością nazistowskich Niemiec, które są i ciekawe, i ukazują po- oraz przedwojenną rzeczywistość państwa rządzonego przez Hitlera. Pisarz otwiera przed czytelnikami świat III Rzeszy. To ukazanie nazistowskich Niemiec przez pryzmat wybranych elementów organizujących życie mieszkańców. Autor podzielił książkę na dwanaście rozdziałów, które całościowo stanowią uporządkowaną historię o Niemczech z lat 1938/1939. Kolejne części publikacji oscylują wokół różnorodnych problemów. W „Słońce świeci…” znaleźć można fragmenty poświęcone obchodzonym w III Rzeszy świętom, przemówieniom Hitlera na temat narodu żydowskiego i zachętom do wystąpień przeciwko tej nacji czy kwestiom związanym ze zdrowym trybem życia.

Bendikowski rzeczowo i skrupulatnie skreślił w książce zbiorowy portret narodu żydowskiego. Swą opowieść o życiu Żydów w III Rzeszy rozpoczął od opisu wydarzeń mających miejsce 9 listopada 1938 roku, które w historii świata zapisały się jako jedno z wystąpień antysemickich. Historyk w subtelny, ale dosadny sposób przypomniał o licznych wystąpieniach przeciwko nacji żydowskiej, która spotykała się m.in. z różnego typu prześladowaniami. Wystarczy wyliczyć kilka nagannych działań podejmowanych wobec Żydów, tj.: umieszczanie w ich paszportach stempla z literą „J” (zob. s. 39), usuwanie ludności pochodzenia żydowskiego z urzędów państwowych i służby publicznej (zob. s. 59), nakładanie zakazu wykonywania pracy zarobkowej (zob. s. 59), „wyłączenie” Żydów z udziału w życiu kulturalno-rozrywkowym – Żydzi nie mogli uczęszczać do kin ani korzystać z basenów, jak również z bibliotek (zob. s. 60). Hitlerowskie władze dawały przyzwolenie na wszelkiego rodzaju formy upokorzeń wobec Żydów, począwszy od szyderczych i niestosownych żartów, skończywszy na wywózkach do więzień i obozów koncentracyjnych (zob. s. 60). Wprowadzone w 1935 roku ustawy norymberskie uczyniły Żydów ludźmi drugiej kategorii (zob. s. 59).

Znakomicie udało się Bendikowskiemu uchwycić konterfekt Hitlera – zbrodniarza wojennego, dyktatora i wodza III Rzeszy. Autor książki „Słońce świeci…” zanotował o nim: „nie wyuczył się żadnego zawodu. Nie ma porządnego świadectwa ukończenia szkoły, nie mówiąc już o wyższym wykształceniu. Nie umie pływać ani prowadzić samochodu. Nie zna też żadnych języków obcych. Jest karany za zdradę stanu, nie ma żony ani dzieci. Nie ma również w ścisłym sensie najlepszego przyjaciela. Jest niski i niewysortowany (…). Ma kompleksy z powodu okaleczenia genitaliów” (s. 153). Ów portret zbudował Bendikowski, również przywołując szereg ciekawostek o Hitlerze. m.in. tę o złowrogim stosunku Hitlera do alkoholu, choć w czasach jego rządów obywatele często sięgali po trunki wysokoprocentowe – popularność wówczas zyskało piwo (zob. s.. 37 i s. 99). Dzięki temu, że Hitler nie pił alkoholu i nie palił papierosów, był w oczach przywódcy młodzieży – Baldura von Schiracha – wzorem do naśladowania: „Nasz Führer Adolf Hitler nie pije alkoholu i nie pali. Nie narzucając innym najmniejszego przymusu w tym kierunku, przestrzega zasady życiowej, którą sam sobie narzucił. Wydajność jego pracy jest ogromna” (s. 105) – stwierdzał. Bendikowski obnażył hipokryzję Hitlera, pisząc o nim: „Adolf Hitler wcale nie uosabia tego, co głosi oficjalna polityka rasowa NS – ani nie jest wysoki, ani nie ma niebieskich oczu czy blond włosów, a o liczne potomstwo z »niemiecką« kobietą także najwyraźniej się nie zatroszczył. Co więcej, nikt w kraju nie widział Führera w spodenkach gimnastycznych i butach sportowych oddającego się oficjalnie propagowanej aktywności sportowej” (s. 105), do której władze III Rzeszy zachęcały w sposób szczególny. Autor książki „Słońce świeci…” kreuje bardzo zróżnicowany obraz wodza nazistowskich Niemiec. Z jednej strony, ukazuje jego zakłamanie i uwypukla jego wady. Z drugiej strony, pisząc o ćwiczeniach, jakim oddawali się obywatele III Rzeszy, by odpowiednio salutować na cześć wodza, kreśli portret bezwzględnego, okrutnego i żądnego posłuszeństwa dyktatora (zob. s. 73–74).

Równie interesujące są fragmenty opisujące pięćdziesiąte urodziny Hitlera, który obchodził je 20 kwietnia 1939 roku. Ów dzień ustanowiono dniem ustawowo wolnym od pracy, gdyż wówczas wszyscy obywatele III Rzeszy byli zobowiązani do hucznego świętowania narodzin wodza. Sklepowe witryny zdobiono wizerunkiem dyktatora. Zorganizowano w Berlinie pięciogodzinną paradę wojsk III Rzeszy na dowód potęgi tegoż kraju. Niemieccy pisarze tworzyli z tej okazji poezję okolicznościową, m.in. wiersze na cześć wodza piszą Gerda von Below („Dem Führer”) czy Herybert Menzel („Przed obrazem Führera”) (zob. s. 163 i s. 167). Niemalże każdy obywatel III Rzeszy pragnie wręczyć dyktatorowi podarki, wśród których znajdują się trudno dostępne filmy, modele łuku triumfalnego wymarzonego przez Hitlera państwa „Germania” czy armat przeciwlotniczych, pieniądze, własnoręcznie robione skarpety czy skrzypce z dwieście czterdziestoma pięcioma małymi swastykami z kości słoniowej na płycie wierzchniej i spodniej (zob. s. 165–166). Urodziny Hitlera są pretekstem do chorej rywalizacji o względy Führera, gdyż Drezno w ramach prezentu zorganizowało wystawę zatytułowaną „Wieczny Żyd” jako wyraz poparcia dla tyranii Hitlera wobec narodu żydowskiego. Ten szał związany ze świętowaniem pięćdziesiątych urodzin dyktatora zbliżał się do granic absurdu, który w ówczesnych Niemczech był nader wyraźny.

Niemiecki historyk i dziennikarz w swojej książce koncentruje uwagę odbiorcy również na innych absurdach mających miejsce w III Rzeszy. Perfidnie lecz inteligentnie wprowadzona propaganda przenikała w każdą strukturę życia codziennego mieszkańców (przed)wojennych Niemiec. Bendikowski pisał, że nazistowska władza 21 maja ustanowiła Dniem Matki. Zanotował o tym święcie: „Dzień Matki nie jest jedynie prywatnym świętem, w które rano dziecięce rączki wręczają skromne bukieciki a w rodzinnym gronie serwowana jest dobra kawa. Ta uroczystość stała się teraz sprawą publiczną i polityczną” (s. 190). Wówczas hucznie obchodzono to święto w III Rzeszy, dziękując kobietom, że wydają na świat potomstwo silne biologicznie, a więc takie, które zasili w przyszłości żeńskie i męskie oddziały militarne hitlerowskich Niemiec. Drobne podarki, życzenia i bukiety kwiatów to nie jedyne formy podziękowań, z jakimi zetknęły się rodzicielki. Hitler w sposób szczególny honorował kobiety, które rodziły potomstwo dla III Rzeszy. Ustanowił dla nich Krzyże Honorowe Niemieckiej Matki. Kobiety, które w ciągu życia urodziły czworo i pięcioro dzieci, otrzymywały to odznaczenie w brązie. Te mające sześcioro i siedmioro dzieci – w srebrze, zaś wychowujące ośmioro i więcej potomstwa – w złocie. Był to sposób, w jaki państwo Hitlera okazywało szacunek i uznanie dla kobiet decydujących się rodzić dla III Rzeszy. Nie trzeba dodawać, że zaszczyty te przypadały w udziale tylko niemieckim matkom – matki żydowskie nigdy nie były honorowane w taki sposób.

Upolitycznione zostały także święta Bożego Narodzenia. W tradycyjne symbole związane z tą grudniową uroczystością, tj. dekorowanie świątecznymi ozdobami choinki czy kultywowanie narodzin Jezusa Chrystusa, została wpisana przez władze III Rzeszy propaganda głosząca, że święta te mają swoje germańskie korzenie. Definitywnie odrzucono oczekiwanie na przyjście Zbawiciela, gdyż nazistowscy zwierzchnicy nie widzieli w Bożym Narodzeniu związku z narodzinami Chrystusa w Betlejem, a powiązania z narodowym socjalizmem, który miał je zdominować (zob. s. 24–25). Narzucono schemat świętowania – podarunki miały być funkcjonalne i praktyczne oraz ograniczać się do uzupełniania zapasów w domowych spiżarniach. Świętowanie w instytucjach państwowych również miało odbywać się wedle wytycznych, m.in. między dwiema ustawionymi choinkami obowiązkowo musiała zawisnąć flaga III Rzeszy.

Bendikowski, wybierając bliskie każdemu człowiekowi aspekty z życia codziennego, słowem namalował interesujący, ale także zdumiewający obraz III Rzeszy, w której prawie wszystko, co dobre i piękne, zostało upolitycznione i odarte z magii i niezwykłości. Opowieść autora „Słońce świeci…” zdumiewa i zaskakuje absurdalnością nazistowskich Niemiec.

Zaletą książki jest obszerna bibliografia, w której oddzielnie uwzględniono prasę, wyliczając kolejne tytuły gazet, czasopism i periodyków, choć bez wskazywania na szczegółową lokalizację, tj.: numer i rok wydania, strony – te detale odnotowano jedynie w przypisach. Autor skrupulatnie sporządził także spis ilustracji, które uatrakcyjniły tę publikację, gdyż wielokrotnie stanowiły interesujący dodatek do opisywanych wydarzeń. Fotografie w książce Bendikowskiego pełnią integralną część z treścią.

Przyjemność czytania zakłócają przypisy umieszczone na końcu książki– to fatalne rozwiązanie! Zdecydowanie autor powinien skorzystać z zastosowania przypisów dolnych, które także tworzą koherentną całość z tekstem głównym lektury. Poza tym o wiele wygodniej czyta się książkę, gdy przypisy odnoszące się do czytanych treści znajdują się na tej samej stronie u jej dołu, aniżeli wtedy, gdy trzeba wertować kolejne stronice, by odnaleźć je gdzieś na końcu…

Czytając najnowszą książkę niemieckiego historyka, odbiorca musi być przygotowany na sporą dawkę nazistowskiej propagandy, która zdominowała niemalże wszystkie sfery życia ówczesnych Niemiec. Bendikowski odsłania przed czytelnikiem sfalsyfikowany świat III Rzeszy i przedstawia rzeczywistość, w którą hitlerowska władza kazała wierzyć swoim obywatelom. Tak wykreowany makrokosmos może budzić skrajne odczucia. Niemniej jednak książka Bendikowskiego gwarantuje emocjonalny rollercoaster wynikający z przyjemności (?) czytania.
Tillmann Bendikowski: „Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy”. Przekł. Emilia Skowrońska. Znak Horyzont. Kraków 2026.