KORONKOWA ROBOTA. ZŁOTY WIEK ANGIELSKIEJ LITERATURY DZIECIĘCEJ W TRZECH ODSŁONACH, Z TRANSLATORSKIM ANEKSEM (ALEKSANDRA WIECZORKIEWICZ: 'ZŁOTE PIÓRA)
A
A
A
Anglojęzyczna literatura dla dzieci na półkach polskich księgarń czy w spisach lektur szkolnych funkcjonuje nieomal jak literatura rodzima. Niewiele czytelniczek i nieliczni czytelnicy zwracają uwagę na jej tłumaczy, a ponieważ dziś żyjemy w świecie szybkiej komunikacji internetowej oraz licznych intermedialnych translacji – wydawać się może, iż fabuła „Alicji w Krainie Czarów”, „Tajemniczego ogrodu” czy „Piotrusia Pana” stanowi uniwersalne, ba, globalne dobro wspólne. Dlatego publikacja książki Aleksandry Wieczorkiewicz, zatytułowanej „Złote pióra. George MacDonald, James Matthew Barrie, Cicely Mary Barker – twórczość, polska recepcja, propozycje przekładowe”, wydana w bieżącym roku w ramach serii Projekty Komparatystyki przez Universitas, pokazująca całą niesamowitą wprost złożoność kontekstów kulturowych i historycznoliterackich pewnego istotnego wycinka historii brytyjskiej literatury dziecięcej, ma szansę silnie zdywersyfikować ten spopularyzowany społecznie obraz. Chciałabym podkreślić, że to pozycja rzeczywiście nietuzinkowa, oparta na wyróżnionej w 2023 roku Nagrodą Prezesa Rady Ministrów rozprawie doktorskiej, która powstawała w ramach projektu Narodowego Centrum Nauki, z czego autorka zdała sprawę na stronie drugiej swojej książki. Od razu muszę też zwrócić uwagę na objętościowy rozmach tej publikacji, która, licząc 840 stron, mogłaby na dobrą sprawę składać się z dwóch tomów, pierwszego, poświęconego tematowi dzieciństwa, dwóm autorom (George MacDonald i James Mathew Barrie) i jednej autorce (Cicely Mary Barker), oraz drugiego, w którym została podjęta refleksja nad polską recepcją brytyjskiej literatury „złotego wieku” oraz zaproponowano autorskie tłumaczenia tekstów MacDonalda i Barrrie’go. Jednak nic z tego, mam więc na biurku tom sporej, ponadprzeciętnej objętości.
Istotny wycinek historii angielskiej literatury dziecięcej, o którym napisałam wcześniej, to czas trwający mniej więcej od lat 60. XIX do 30. XX wieku, kiedy tworzyły autorki takie jak Beatrix Potter, Frances Hodgson Burnett, Lucy Maud Montgomery oraz autorzy – Lewis Carroll, James Mathew Barrie, Kenneth Grahame, George MacDonald, Alan Alexander Milne, żeby wymienić tylko najważniejsze i najważniejszych spośród całej plejady wtedy piszących dla dzieci. Złoty kolor jej przypisany i pomysłowo włączony w tytuł recenzowanej publikacji („Złote pióra”) odsyła nie tylko do zbioru opowiadań Kenneth’a Grahame’a („The Golden Age”, pierwodruk 1895), a za jego sprawą do hezjodowej kategorii wieku szczęścia i dobrobytu. Wiążą się z nim też charakterystyczna cecha anglosaskiego pisarstwa tego czasu, polegająca na potrzebie konstruowania przeciwświatów, takich jak tajemniczy ogród, Kraina Czarów, Nibylandia czy Stumilowy Las, do których docierają jednak echa nie zawsze idyllicznej rzeczywistości, oraz artystyczna doskonałość wielu ówczesnych literackich produkcji, o których wielkości świadczy także, choć nie przede wszystkim, potrzeba ponawiania przekładów na języki narodowe, w tym język polski.
Motyw skrzydeł i lotu, frapująco interpretacyjnie wyzyskany przez Wieczorkiewicz, sprawia, że biegnące osobno, choć zespolone też mnóstwem dygresyjnych nitek, historie trojga artystów złotej epoki miały szansę się spotkać w jednej sekwencji książki (Część II. „Złote Pióra”. Rozdział IV. „Podniebne dzieci. Żywioł powietrza i motyw lotu w utworach MacDonalda, Barriego i Barker”), akcentującej związek obrazu latania z dzieciństwem, ale także, a może przede wszystkim z próbą budowania pocieszenia po doznanej stracie. Autorka silnie osadziła pisarstwo analizowanych artystów w kontekście historyczno-biograficznym, dowodząc łączności ich tekstów z osobiście przeżywanymi śmierciami najbliższych osób. Dla autora „At the Back of the North Wind”, radzącego sobie z utratą dwójki dzieci, funkcję konsolacyjną pełniła literacka kreacja dziecięcego bohatera, przypominającego zmarłego syna, oraz wyrażona w książce nadzieja na jego pośmiertną egzystencję. Z kolei autor „Piotrusia Pana”, borykający się z utratą brata, a po jego śmierci z rozpaczą matki i własnym utraconym dzieciństwem, w kolejnych mutacjach historii o chłopcu, który nie chciał dorosnąć, ponawiał marzenie o zatrzymaniu się w czasie. Ostatnia z analizowanych przez Wieczorkiewicz, najmniej dostępna, nietłumaczona na język polski, Cicely Mary Barker w opowieści „The Lord of the Rushie River” opowiada historię o powrocie ojca dziecięcej bohaterki, nad którą wcześniej opiekę sprawował łabędź. Obie postaci – ludzka i zwierzęca – wydają się wypełniać lukę po zmarłym Walterze Barker, wspierającym córkę w artystycznym rozwoju, zmarłym w 1912 roku, gdy pisarka miała siedemnaście lat.
Autorka książki z wielką finezją oraz ogromną erudycją prowadzi potencjalną czytelniczkę i założonego czytelnika przez gąszcz tekstów, odwołań i zaczepów między nimi, historycznych i biograficznych ciekawostek oraz smakowitych anegdotycznych drobiażdżków. Zszywa swoją narrację z rzadko spotykanym szacunkiem dla drobnych faktów, niewielkich tekstów i mało znanych koincydencji. Każdy, kto chciałby poznać historię tego akurat wycinka dziecięcej literatury angielskiej, znajdzie w „Złotych piórach” mnóstwo interesujących tematów, pozwalających wzbogacić kontekst interpretacyjny studiów nad literaturą dziecięcą. Wielką zaletą recenzowanej pozycji okazuje się także pomysł pisania o trojgu autorach, z których w gruncie rzeczy jedynie James Matthew Barrie jest na gruncie polskim znany i rozpoznawany jako twórca postaci Piotrusia Pana. George MacDonald, którego twórczość fascynowała między innymi Johna Ronalda Reuela Tolkiena, Clive’a Staplesa Levisa i Edith Nesbit, w Polsce nieobcy jest głównie specjalistom od literatury dziecięcej oraz pasjonatom dawnych tekstów baśniowo-fantastycznych. Wieczorkiewicz nie tylko fascynująco opowiada historię jego życia, referując zaskakująco nowatorskie pomysły (idea zbawienia pogan i zwierząt; waga baśnioterapii, skutecznej ze względu na wpływ treści symbolicznych na podświadomość; projekt teodycei godzącej ideę dobrego Boga z istnieniem zła), ale też proponuje nowe tłumaczenie utworu „At the Back of the North Wind”. Został on wprawdzie spolszczony wiele lat temu przez Irenę Tuwim (1957), jednak autorka „Złotych piór” pokazała wartość ponownej translacji, odświeżającej zapomniany nieco tekst.
Trzecia i zarazem jedyna bohaterka tej książki, i tu klawiatura świerzbi mnie, by zapytać o przyczyny tej genderowej nierównowagi, to – znana miłośnikom wróżek i ich plastycznych przedstawień (flower fairies) – Cicely Mary Barker, rysowniczka oraz pisarka. Na jej obrazach spotykają się dzieci-modele ze szczegółowo oddanymi detalami często znanych, choć niedocenianych z powodów estetycznych roślin, takich jak popularne gatunki ruderalne. Co ciekawe, pisząca w podobnym czasie, Beatrix Potter, rozpoznawana w Polsce za sprawą Piotrusia Królika, również parała się rysunkiem przyrodniczym, detalicznie odwzorowując kwiaty, grzyby i owady – o czym autorka „Złotych piór
nie wspomina”, a szkoda… Wieczorkiewicz poddaje analizie nietłumaczony na polski utwór Barker „The Lord of the Rushie River” (pierwodruk 1938), niestety nie proponując w swojej książce własnego przekładu, który był częścią jej pracy doktorskiej, lecz ze względu na prawa autorskie nie mógł zostać opublikowany (zob. s. 534). Rozumiejąc względy prawne, ubolewam nad tym brakiem, który wzmocnił jeszcze niezamierzony pewnie efekt dominującej w książce męskocentrycznej perspektywy.
Wielką bohaterką tej pozycji jest również, a może przede wszystkim – kwestia translacji. Nic w tym dziwnego, Wieczorkiewicz ma już w swoim dorobku cenną pozycję z tego obszaru: przekład książki Jamesa Matthew Barrie’go „Piotruś Pan w Ogrodach Kensingtońskich” (Media Rodzina, Poznań 2018). Wątek translatologiczny w „Złotych piórach” wychodzi na prowadzenie w trzeciej części książki („Polska recepcja »złotego wieku«”) oraz w „Aneksie” (tutaj jako autorskie propozycje przekładowe). Wieczorkiewicz sięga po teorię polisystemów Itamara Ivena-Zohara, izraelskiego kulturoznawcy i semiotyka, który zapoczątkował kulturowy zwrot w przekładoznawstwie, podnosząc wagę relacji między obcymi tekstami tłumaczonymi a literaturą narodową, reagującą w bardzo różny sposób na te przekłady. Siła wpływu tych „obcych” tekstów na kształtowane się rodzimego języka literatury dziecięcej, ale także na sieć intertekstualnych nawiązań do utworów, traktowanych jako głos kulturowego centrum – to wielki i fascynujący temat, dzięki któremu rozróżnienie na „swoje” i „obce” należałoby przemyśleć ponownie. Może więc popularne przekonanie o swojskości Piotrusia Pana, Kubusia Puchatka i Piotrusia Królika nie jest takie nieuprawnione. Jak zauważa Wieczorkiewicz: „Dzieła należące do kanonu światowej literatury dziecięcej wpływają na kształtowanie się dziecięcych literatur narodowych – szczególnie w obrębie »małych literatur« oraz w momentach przełomów historycznych, społecznych i kulturowych, które rodzą potrzebę przewartościowań” (s. 366).
Ostatnią kwestią, jaką chciałabym poruszyć, jest temat dzieciństwa jako kulturowego konstruktu oraz związku jego założeń z literaturą danego okresu czy kręgu kulturowego. Te tematy dominują w pierwszej części książki („Złoty wiek dzieciństwa”) i choć autorka zdaje detalicznie sprawę z klasowego charakteru modelu dzieciństwa badanego przez nią „złotego okresu”, stanowiącego ideowe zaplecze dla ówczesnej produkcji literackiej dla niedorosłych, to jednak skupia się przede wszystkim na pięknym, ale jednak micie wytworzonym przez piszących dorosłych, szukających w dzieciństwie pocieszenia. Jak słusznie zauważył Peter Hunt: „Książki dla dzieci zawsze mówiły o aspiracjach dorosłych wobec dzieci – oferowały modele i obrazy; i jak niegdyś tak i dziś, czyniły to na wiele sposobów” (s. 82). Złote, arcydzielne opowieści nie są oczywiście wolne od tych uwikłań, ale jednocześnie przynoszą absurdalny humor, baśniowe nadzieje i fantastyczne światy, do których z chęcią zaglądają także dzisiejsi niedorośli odbiorcy, a to rekomendacja najwyższej próby. Pomimo wątpliwości dorosłego, warto jej zaufać.
LITERATURA:
Hunt P.: „Literatura dla dzieci a dzieciństwo”. W: „Wprowadzenie do badań nad dzieciństwem”. Oprac. M.J. Kehily. Przeł. M. Kościelniak. Kraków 2008.
Szymborska K.: „Children studies jako perspektywa metodologiczna. Współczesne tendencje w badaniach nad dzieckiem”. „Teksty Drugie” 2016, nr 1.
Istotny wycinek historii angielskiej literatury dziecięcej, o którym napisałam wcześniej, to czas trwający mniej więcej od lat 60. XIX do 30. XX wieku, kiedy tworzyły autorki takie jak Beatrix Potter, Frances Hodgson Burnett, Lucy Maud Montgomery oraz autorzy – Lewis Carroll, James Mathew Barrie, Kenneth Grahame, George MacDonald, Alan Alexander Milne, żeby wymienić tylko najważniejsze i najważniejszych spośród całej plejady wtedy piszących dla dzieci. Złoty kolor jej przypisany i pomysłowo włączony w tytuł recenzowanej publikacji („Złote pióra”) odsyła nie tylko do zbioru opowiadań Kenneth’a Grahame’a („The Golden Age”, pierwodruk 1895), a za jego sprawą do hezjodowej kategorii wieku szczęścia i dobrobytu. Wiążą się z nim też charakterystyczna cecha anglosaskiego pisarstwa tego czasu, polegająca na potrzebie konstruowania przeciwświatów, takich jak tajemniczy ogród, Kraina Czarów, Nibylandia czy Stumilowy Las, do których docierają jednak echa nie zawsze idyllicznej rzeczywistości, oraz artystyczna doskonałość wielu ówczesnych literackich produkcji, o których wielkości świadczy także, choć nie przede wszystkim, potrzeba ponawiania przekładów na języki narodowe, w tym język polski.
Motyw skrzydeł i lotu, frapująco interpretacyjnie wyzyskany przez Wieczorkiewicz, sprawia, że biegnące osobno, choć zespolone też mnóstwem dygresyjnych nitek, historie trojga artystów złotej epoki miały szansę się spotkać w jednej sekwencji książki (Część II. „Złote Pióra”. Rozdział IV. „Podniebne dzieci. Żywioł powietrza i motyw lotu w utworach MacDonalda, Barriego i Barker”), akcentującej związek obrazu latania z dzieciństwem, ale także, a może przede wszystkim z próbą budowania pocieszenia po doznanej stracie. Autorka silnie osadziła pisarstwo analizowanych artystów w kontekście historyczno-biograficznym, dowodząc łączności ich tekstów z osobiście przeżywanymi śmierciami najbliższych osób. Dla autora „At the Back of the North Wind”, radzącego sobie z utratą dwójki dzieci, funkcję konsolacyjną pełniła literacka kreacja dziecięcego bohatera, przypominającego zmarłego syna, oraz wyrażona w książce nadzieja na jego pośmiertną egzystencję. Z kolei autor „Piotrusia Pana”, borykający się z utratą brata, a po jego śmierci z rozpaczą matki i własnym utraconym dzieciństwem, w kolejnych mutacjach historii o chłopcu, który nie chciał dorosnąć, ponawiał marzenie o zatrzymaniu się w czasie. Ostatnia z analizowanych przez Wieczorkiewicz, najmniej dostępna, nietłumaczona na język polski, Cicely Mary Barker w opowieści „The Lord of the Rushie River” opowiada historię o powrocie ojca dziecięcej bohaterki, nad którą wcześniej opiekę sprawował łabędź. Obie postaci – ludzka i zwierzęca – wydają się wypełniać lukę po zmarłym Walterze Barker, wspierającym córkę w artystycznym rozwoju, zmarłym w 1912 roku, gdy pisarka miała siedemnaście lat.
Autorka książki z wielką finezją oraz ogromną erudycją prowadzi potencjalną czytelniczkę i założonego czytelnika przez gąszcz tekstów, odwołań i zaczepów między nimi, historycznych i biograficznych ciekawostek oraz smakowitych anegdotycznych drobiażdżków. Zszywa swoją narrację z rzadko spotykanym szacunkiem dla drobnych faktów, niewielkich tekstów i mało znanych koincydencji. Każdy, kto chciałby poznać historię tego akurat wycinka dziecięcej literatury angielskiej, znajdzie w „Złotych piórach” mnóstwo interesujących tematów, pozwalających wzbogacić kontekst interpretacyjny studiów nad literaturą dziecięcą. Wielką zaletą recenzowanej pozycji okazuje się także pomysł pisania o trojgu autorach, z których w gruncie rzeczy jedynie James Matthew Barrie jest na gruncie polskim znany i rozpoznawany jako twórca postaci Piotrusia Pana. George MacDonald, którego twórczość fascynowała między innymi Johna Ronalda Reuela Tolkiena, Clive’a Staplesa Levisa i Edith Nesbit, w Polsce nieobcy jest głównie specjalistom od literatury dziecięcej oraz pasjonatom dawnych tekstów baśniowo-fantastycznych. Wieczorkiewicz nie tylko fascynująco opowiada historię jego życia, referując zaskakująco nowatorskie pomysły (idea zbawienia pogan i zwierząt; waga baśnioterapii, skutecznej ze względu na wpływ treści symbolicznych na podświadomość; projekt teodycei godzącej ideę dobrego Boga z istnieniem zła), ale też proponuje nowe tłumaczenie utworu „At the Back of the North Wind”. Został on wprawdzie spolszczony wiele lat temu przez Irenę Tuwim (1957), jednak autorka „Złotych piór” pokazała wartość ponownej translacji, odświeżającej zapomniany nieco tekst.
Trzecia i zarazem jedyna bohaterka tej książki, i tu klawiatura świerzbi mnie, by zapytać o przyczyny tej genderowej nierównowagi, to – znana miłośnikom wróżek i ich plastycznych przedstawień (flower fairies) – Cicely Mary Barker, rysowniczka oraz pisarka. Na jej obrazach spotykają się dzieci-modele ze szczegółowo oddanymi detalami często znanych, choć niedocenianych z powodów estetycznych roślin, takich jak popularne gatunki ruderalne. Co ciekawe, pisząca w podobnym czasie, Beatrix Potter, rozpoznawana w Polsce za sprawą Piotrusia Królika, również parała się rysunkiem przyrodniczym, detalicznie odwzorowując kwiaty, grzyby i owady – o czym autorka „Złotych piór
nie wspomina”, a szkoda… Wieczorkiewicz poddaje analizie nietłumaczony na polski utwór Barker „The Lord of the Rushie River” (pierwodruk 1938), niestety nie proponując w swojej książce własnego przekładu, który był częścią jej pracy doktorskiej, lecz ze względu na prawa autorskie nie mógł zostać opublikowany (zob. s. 534). Rozumiejąc względy prawne, ubolewam nad tym brakiem, który wzmocnił jeszcze niezamierzony pewnie efekt dominującej w książce męskocentrycznej perspektywy.
Wielką bohaterką tej pozycji jest również, a może przede wszystkim – kwestia translacji. Nic w tym dziwnego, Wieczorkiewicz ma już w swoim dorobku cenną pozycję z tego obszaru: przekład książki Jamesa Matthew Barrie’go „Piotruś Pan w Ogrodach Kensingtońskich” (Media Rodzina, Poznań 2018). Wątek translatologiczny w „Złotych piórach” wychodzi na prowadzenie w trzeciej części książki („Polska recepcja »złotego wieku«”) oraz w „Aneksie” (tutaj jako autorskie propozycje przekładowe). Wieczorkiewicz sięga po teorię polisystemów Itamara Ivena-Zohara, izraelskiego kulturoznawcy i semiotyka, który zapoczątkował kulturowy zwrot w przekładoznawstwie, podnosząc wagę relacji między obcymi tekstami tłumaczonymi a literaturą narodową, reagującą w bardzo różny sposób na te przekłady. Siła wpływu tych „obcych” tekstów na kształtowane się rodzimego języka literatury dziecięcej, ale także na sieć intertekstualnych nawiązań do utworów, traktowanych jako głos kulturowego centrum – to wielki i fascynujący temat, dzięki któremu rozróżnienie na „swoje” i „obce” należałoby przemyśleć ponownie. Może więc popularne przekonanie o swojskości Piotrusia Pana, Kubusia Puchatka i Piotrusia Królika nie jest takie nieuprawnione. Jak zauważa Wieczorkiewicz: „Dzieła należące do kanonu światowej literatury dziecięcej wpływają na kształtowanie się dziecięcych literatur narodowych – szczególnie w obrębie »małych literatur« oraz w momentach przełomów historycznych, społecznych i kulturowych, które rodzą potrzebę przewartościowań” (s. 366).
Ostatnią kwestią, jaką chciałabym poruszyć, jest temat dzieciństwa jako kulturowego konstruktu oraz związku jego założeń z literaturą danego okresu czy kręgu kulturowego. Te tematy dominują w pierwszej części książki („Złoty wiek dzieciństwa”) i choć autorka zdaje detalicznie sprawę z klasowego charakteru modelu dzieciństwa badanego przez nią „złotego okresu”, stanowiącego ideowe zaplecze dla ówczesnej produkcji literackiej dla niedorosłych, to jednak skupia się przede wszystkim na pięknym, ale jednak micie wytworzonym przez piszących dorosłych, szukających w dzieciństwie pocieszenia. Jak słusznie zauważył Peter Hunt: „Książki dla dzieci zawsze mówiły o aspiracjach dorosłych wobec dzieci – oferowały modele i obrazy; i jak niegdyś tak i dziś, czyniły to na wiele sposobów” (s. 82). Złote, arcydzielne opowieści nie są oczywiście wolne od tych uwikłań, ale jednocześnie przynoszą absurdalny humor, baśniowe nadzieje i fantastyczne światy, do których z chęcią zaglądają także dzisiejsi niedorośli odbiorcy, a to rekomendacja najwyższej próby. Pomimo wątpliwości dorosłego, warto jej zaufać.
LITERATURA:
Hunt P.: „Literatura dla dzieci a dzieciństwo”. W: „Wprowadzenie do badań nad dzieciństwem”. Oprac. M.J. Kehily. Przeł. M. Kościelniak. Kraków 2008.
Szymborska K.: „Children studies jako perspektywa metodologiczna. Współczesne tendencje w badaniach nad dzieckiem”. „Teksty Drugie” 2016, nr 1.
Aleksandra Wieczorkiewicz: „Złote pióra. George MacDonald, James Matthew Barrie, Cicely Mary Barker – twórczość, polska recepcja, propozycje przekładowe”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2026 [seria: Projekty Komparatystyki].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

