I HAVE A DREAM ('KOBIETY W POLSCE 1945-1989. NOWOCZESNOŚĆ. RÓWNOUPRAWNIENIE. KOMUNIZM')
A
A
A
Okres komunizmu w Polsce nas fascynuje i niepokoi jednocześnie. Jeszcze się nie skończył, a już w latach 1980-1984 Teresa Torańska przeprowadzała wywiady z dygnitarzami partyjnymi, które ostatecznie zostały zebrane w książce „Oni”. Podobnie rzecz miała się z „Hańbą domową” Jacka Trznadla, w której autor już w 1986 roku zebrał wywiady z artystami tworzącymi w latach stalinizmu. Gdy tylko PRL upadł, prawie od razu dostaliśmy „PRL dla początkujących” Jacka Kuronia i Jacka Żakowskiego. Od tamtej pory każdego roku pojawiają się nowe tytuły, każdy prawie aspekt tamtej epoki zostaje opisany, w jaki sposób, to już inna sprawa, jak choćby w książkach „PRL na widelcu” Błażeja Brzostka czy „Teksas-land. Moda młodzieżowa w PRL” Anny Pelki. Powstają także liczne historyczne reportaże jak np. „Krwawa Luna” Patrycji Bukalskiej czy biografie Bieruta, Cyrankiewicza, Humera czy Gomułki, napisane przez Piotra Lipińskiego. Jedne z tych książek są interesujące, wartościowe, inne zaś fabrykowane prawie taśmowo, jak choćby kolejne publikacje Sławomira Kopera („Kobiety władzy PRL”, „Życie artystek w PRL”, „Sławne pary PRL”, „Skandaliści PRL” itd.), albo są jedynie zbiorem anegdot – niczego nie objaśniają, odświeżają jedynie nurt nostalgii za PRL-em, co zauważyła Małgorzata Roeske: „Minęło 25 lat od momentu transformacji systemowej w Polsce, a epoka PRL‑u jest nadal żywa w społecznej wyobraźni Polaków. Pokolenie pamiętające tamten okres wspomina go z rozrzewnieniem, którego nie zakłócają nawet reminiscencje pozornie przykrych doświadczeń związanych choćby z brakiem towarów, kolejkami, czy opresyjnym aparatem władzy. Fakty z przeszłości są poddawane swoistemu przewartościowaniu, czego efektem jest idealizacja minionego czasu. Równocześnie jesteśmy świadkami nieco innego zjawiska, jakim jest moda na PRL” (Roeske 2014: 141).
O ile starsze pokolenia wspominają z sentymentem stylonowe fartuszki, zabawy na trzepaku, o tyle, co z kolei zauważył Bartosz Żurawiecki, inaczej podchodzą do tematu młodzi, z których już nikt „nie pamięta dawnego systemu, ale dorastając, przesiąkł różnymi jego klimatami, absurdami i mitami; te przecież pokutują w Polsce do dzisiaj. Patrzy więc na świat PRL-u trochę z fascynacją, a trochę z zadziwieniem i rozbawieniem. Przede wszystkim zaś chce wiedzieć, jak to tam naprawdę było” (Żurawiecki 2019).
Więc jak było naprawdę? Tyle PRL-ów, ile opowieści. Naukowcy i naukowczynie zajmujący się tym okresem nie mają łatwego zadania, ale także nie ustają w wysiłkach. Niektórzy już starali się tworzyć syntezy, zanim PRL się skończył i zanim zakończyła się działalność cenzorów (wystarczy przypomnieć pionierską książkę Wojciecha Tomasika „Polska powieść tendencyjna 1949-1955. Problemy perswazji literackiej” z 1988 roku). Po ponad trzydziestu latach badania trwają, pojawiają się w nich nowe nurty, wykorzystywane są nowe metodologie, poruszone zostają na nowo kwestie, zdawałoby się, wyczerpane. Od dawna wiemy już to, o czym pisał Hayden White, iż badania na temat czasów PRL-u stanowią niezwykle złożony i istotny proces, zintegrowania narracji historycznej, wypełnienia „miejsc pustych” (wszak niektóre dane bezpowrotnie zniknęły, zaś wobec innych musimy być nieufni, podejrzliwi, w żadnym wypadku afirmacyjni i naiwni), mikroanaliz prowadzących do ujęć całościowych, a wreszcie zrozumienia i uporządkowania wolnego od naleciałości politycznych: „narody Środkowej i Wschodniej Europy stają wobec problemu zintegrowania stalinowskiej przeszłości – a w istocie całego dwudziestego wieku – w spójną narrację historyczną, która usprawiedliwiałaby fakt odrzucenia pewnych aspektów owej przeszłości, a jednocześnie podtrzymywałaby jej ciągłość (…). Społeczeństwa [te] próbują wejść w globalny świat, a jednocześnie ponownie traktować naród jako realną jednostkę organizacji społecznej” (White 2009b: 64).
Dlatego nie dziwi pojawienie się książki czwórki autorek i autorów (Katarzyny Stańczak-Wiślicz, Piotra Perkowskiego, Małgorzaty Fidelis i Barbary Klich-Kulczewskiej) „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm”. Nie tylko, że nie dziwi. Znacznie więcej: czekaliśmy jej jak kania dżdżu. Ona nam się po prostu należała. Dla historyków i historyczek, a także dla socjolożek i socjologów przełom badań (przede wszystkim zachodnich) nastąpił w latach 80. XX wieku, gdy „historia społeczna Związku Radzieckiego stała się mniej nastawiona na obalanie teorii totalitarnych, a bardziej na dogłębną analizę zjawisk socjologicznych, życia codziennego, społecznego wymiaru stalinowskiego terroru, złożonych form oporu i przystosowania, a także znaczenia konsumpcji i kultury popularnej” (tekst „Gender, histora i komunizm” Fidelis w omawianej książce, s. 34).
Pojawienie się nurtu rewizjonistycznego było niezwykle istotne dla badań nad komunizmem. Zmiana nastąpiła w zakresie postrzegania świadectw, a także usytuowania „środka ciężkości”, co oznaczało dopuszczenie do głosu (wzięcie pod uwagę) jednostkowego, ale też społecznego czy pokoleniowego doświadczenia, nie tylko, jak we wcześniejszych badaniach, wizji, że partia (aparat państwowy) była wszechpotężna i za pomocą aparatu terroru (służb policyjnych i im pokrewnych) kontrolowała każdą dziedzinę życia ludzkiego. Dlatego właśnie książka „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm” jest pozycją niezwykle ciekawą i bardzo potrzebną wszystkim badaczkom i badaczom komunizmu w Polsce. Odsłania możliwość nowych perspektyw, które, chociaż już pojawiały się wcześniej w innych badaniach (na przykład w tych literaturoznawczych, gdzie perspektywa genderowa jest obecna od jakiegoś czasu, dotyczy zarówno badań nad kobiecością, jak i męskością), nie zostały chyba jeszcze należycie wykorzystane.
Zatytułowałam niniejsze omówienie cytatem z wypowiedzi Martina Luthera Kinga. Dlaczego „mam marzenie”? Otóż, gdy czytałam tę książkę, pomyślałam o tym, do czego może się przydać w innych dziedzinach nauki, ale też o tym, czego jej brakuje, czyli np. analizy języka przywoływanych tekstów źródłowych. Zamarzyła mi się konferencja, a może nawet książka czy cykl książek, w których nastąpiłoby połączenie badań, metodologii, odkryć, obserwacji. Przywołany już przeze mnie White pisze: „Nadanie szeregowi znaczeń rzeczywistych struktury narracyjnej tworzy »początki«, »środki« i »końce« tam, gdzie mielibyśmy do czynienia z bezładnym zbiorowiskiem. Wszystkie zdarzenia z przeszłości układane są w ciągu przeszłość–teraźniejszość–przyszłość i nabierają znaczenia” (White 2014: 70).
Tak, mamy obecnie różne „początki” i „środki” – literaturoznawczynie i literaturoznawcy swoje, tak samo dzieje się w środowiskach badawczych w zakresie politologii, historii, historii sztuki, prasoznawstwa itd. Nie chodzi mi o jeden głos, o wspólną linię, raczej o wymianę doświadczeń i zebranie wszystkich tych „początków” i „środków” w taki sposób, żeby współbrzmiały równorzędnie, polifonicznie, w sposób dopełniający się. Biję się tu w piersi, aż się prosi o stwierdzenie, że składam samokrytykę, iż do tej pory za mało we własnych badaniach zajmowałam się spostrzeżeniami historycznymi i socjologicznymi. Myślę jednak, że badania historyczne np. sporo mogłyby zyskać, gdyby w nich zaistniały perspektywa językowa i ustalenia Michała Głowińskiego dotyczące nowomowy, wówczas te analizy byłyby pełniejsze, a to, co w książce np. nazwane zostaje „emancypacją przez protekcję”, uzyskałoby jeszcze inny wymiar. Jeśli chodzi o PRL, to każda z nauk wypracowała sobie język, buduje już często własne „finały” czy „końce”, dąży do syntez, ale – nadal – w nich wszystkich czegoś brakuje. Rewizjonizm rewizjonizmu? Dlaczego nie? Czy historyczki i historycy mogą skorzystać z badań prowadzonych na materiale fikcyjnym? Na badaniach literaturoznawczych? Czy badaniach z zakresu historii sztuki? Jak najbardziej. Właśnie tam to, co skrzętnie ukrywane, to, co nie mogło się wręcz pojawić w wypowiedziach radiowych, prasowych czy telewizyjnych, a tym bardziej w dokumentach urzędowych, może ukazać się w pełnej krasie: „fikcja jest wypartym innym dyskursu historycznego. Dlaczego? Ponieważ dyskurs historyczny opiera się na prawdzie, a dyskurs fikcjonalny interesuje się rzeczywistością (the real), do której zbliża się, usiłując wypełnić sferę tego, co możliwe lub wyobrażalne. Zwykły, prawdziwy opis świata oparty na tym, co o wydarzeniach (…) pozwalają powiedzieć zapisy dokumentarne, dostarcza wiedzy na temat niewielkiej części »rzeczywistości«” (White 2009a: 183).
Można stwierdzić, że to, co piszę, jest truizmem. Interdyscyplinarność w obecnych czasach wydaje się terminem, o którym często się mówi, organizuje się na uczelniach projekty międzywydziałowe. Spójrzmy na to jednak inaczej. Po lekturze książki „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm” nabrałam apetytu na zupełnie inny sposób badania czasów PRL-u. A to znaczy, że książka ta jest ważna, niezwykle ważna, być może bowiem zacznie kolejny etap badań nad komunizmem w Polsce i czasami PRL-u. Poza nami zostawiliśmy już nurt rozrachunkowy – widoczny w pierwszych latach badań nad tą epoką, zakończyliśmy też porządkowanie materiału, powstało już dużo „początków” i „środków”. Czas ruszać dalej – badacze i badaczki komunizmu w Polsce, łączcie się!
LITERATURA:
Roeske M.: „Moda czy nostalgia? O tym, jak PRL funkcjonuje w wyobraźni społecznej współczesnych Polaków”. „Kultura Popularna” 2014 nr 2.
White H. [2009a]: „Fikcja historyczna, historia fikcjonalna i rzeczywistość historyczna”. Przeł. A. Żychliński. W: tegoż: „Proza historyczna”. Red. E. Domańska. Kraków 2009.
White H. [2009b]: „Literatura a fikcja”. Przeł. D. Kołodziejczyk. W: tegoż: „Proza historyczna”. Red. E. Domańska. Kraków 2009.
White H.: „Polityka czasów nowoczesnych a sfera wyobraźni historycznej”. Przeł. T. Dobrogoszcz. W: tegoż: „Przeszłość praktyczna”. Kraków 2014.
Żurawiecki B.: „Ach, jak pięknie piliśmy!”. „Dwutygodnik” 2019, nr 10. https://www.dwutygodnik.com/artykul/8536-ach-jak-pieknie-pilismy.html.
O ile starsze pokolenia wspominają z sentymentem stylonowe fartuszki, zabawy na trzepaku, o tyle, co z kolei zauważył Bartosz Żurawiecki, inaczej podchodzą do tematu młodzi, z których już nikt „nie pamięta dawnego systemu, ale dorastając, przesiąkł różnymi jego klimatami, absurdami i mitami; te przecież pokutują w Polsce do dzisiaj. Patrzy więc na świat PRL-u trochę z fascynacją, a trochę z zadziwieniem i rozbawieniem. Przede wszystkim zaś chce wiedzieć, jak to tam naprawdę było” (Żurawiecki 2019).
Więc jak było naprawdę? Tyle PRL-ów, ile opowieści. Naukowcy i naukowczynie zajmujący się tym okresem nie mają łatwego zadania, ale także nie ustają w wysiłkach. Niektórzy już starali się tworzyć syntezy, zanim PRL się skończył i zanim zakończyła się działalność cenzorów (wystarczy przypomnieć pionierską książkę Wojciecha Tomasika „Polska powieść tendencyjna 1949-1955. Problemy perswazji literackiej” z 1988 roku). Po ponad trzydziestu latach badania trwają, pojawiają się w nich nowe nurty, wykorzystywane są nowe metodologie, poruszone zostają na nowo kwestie, zdawałoby się, wyczerpane. Od dawna wiemy już to, o czym pisał Hayden White, iż badania na temat czasów PRL-u stanowią niezwykle złożony i istotny proces, zintegrowania narracji historycznej, wypełnienia „miejsc pustych” (wszak niektóre dane bezpowrotnie zniknęły, zaś wobec innych musimy być nieufni, podejrzliwi, w żadnym wypadku afirmacyjni i naiwni), mikroanaliz prowadzących do ujęć całościowych, a wreszcie zrozumienia i uporządkowania wolnego od naleciałości politycznych: „narody Środkowej i Wschodniej Europy stają wobec problemu zintegrowania stalinowskiej przeszłości – a w istocie całego dwudziestego wieku – w spójną narrację historyczną, która usprawiedliwiałaby fakt odrzucenia pewnych aspektów owej przeszłości, a jednocześnie podtrzymywałaby jej ciągłość (…). Społeczeństwa [te] próbują wejść w globalny świat, a jednocześnie ponownie traktować naród jako realną jednostkę organizacji społecznej” (White 2009b: 64).
Dlatego nie dziwi pojawienie się książki czwórki autorek i autorów (Katarzyny Stańczak-Wiślicz, Piotra Perkowskiego, Małgorzaty Fidelis i Barbary Klich-Kulczewskiej) „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm”. Nie tylko, że nie dziwi. Znacznie więcej: czekaliśmy jej jak kania dżdżu. Ona nam się po prostu należała. Dla historyków i historyczek, a także dla socjolożek i socjologów przełom badań (przede wszystkim zachodnich) nastąpił w latach 80. XX wieku, gdy „historia społeczna Związku Radzieckiego stała się mniej nastawiona na obalanie teorii totalitarnych, a bardziej na dogłębną analizę zjawisk socjologicznych, życia codziennego, społecznego wymiaru stalinowskiego terroru, złożonych form oporu i przystosowania, a także znaczenia konsumpcji i kultury popularnej” (tekst „Gender, histora i komunizm” Fidelis w omawianej książce, s. 34).
Pojawienie się nurtu rewizjonistycznego było niezwykle istotne dla badań nad komunizmem. Zmiana nastąpiła w zakresie postrzegania świadectw, a także usytuowania „środka ciężkości”, co oznaczało dopuszczenie do głosu (wzięcie pod uwagę) jednostkowego, ale też społecznego czy pokoleniowego doświadczenia, nie tylko, jak we wcześniejszych badaniach, wizji, że partia (aparat państwowy) była wszechpotężna i za pomocą aparatu terroru (służb policyjnych i im pokrewnych) kontrolowała każdą dziedzinę życia ludzkiego. Dlatego właśnie książka „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm” jest pozycją niezwykle ciekawą i bardzo potrzebną wszystkim badaczkom i badaczom komunizmu w Polsce. Odsłania możliwość nowych perspektyw, które, chociaż już pojawiały się wcześniej w innych badaniach (na przykład w tych literaturoznawczych, gdzie perspektywa genderowa jest obecna od jakiegoś czasu, dotyczy zarówno badań nad kobiecością, jak i męskością), nie zostały chyba jeszcze należycie wykorzystane.
Zatytułowałam niniejsze omówienie cytatem z wypowiedzi Martina Luthera Kinga. Dlaczego „mam marzenie”? Otóż, gdy czytałam tę książkę, pomyślałam o tym, do czego może się przydać w innych dziedzinach nauki, ale też o tym, czego jej brakuje, czyli np. analizy języka przywoływanych tekstów źródłowych. Zamarzyła mi się konferencja, a może nawet książka czy cykl książek, w których nastąpiłoby połączenie badań, metodologii, odkryć, obserwacji. Przywołany już przeze mnie White pisze: „Nadanie szeregowi znaczeń rzeczywistych struktury narracyjnej tworzy »początki«, »środki« i »końce« tam, gdzie mielibyśmy do czynienia z bezładnym zbiorowiskiem. Wszystkie zdarzenia z przeszłości układane są w ciągu przeszłość–teraźniejszość–przyszłość i nabierają znaczenia” (White 2014: 70).
Tak, mamy obecnie różne „początki” i „środki” – literaturoznawczynie i literaturoznawcy swoje, tak samo dzieje się w środowiskach badawczych w zakresie politologii, historii, historii sztuki, prasoznawstwa itd. Nie chodzi mi o jeden głos, o wspólną linię, raczej o wymianę doświadczeń i zebranie wszystkich tych „początków” i „środków” w taki sposób, żeby współbrzmiały równorzędnie, polifonicznie, w sposób dopełniający się. Biję się tu w piersi, aż się prosi o stwierdzenie, że składam samokrytykę, iż do tej pory za mało we własnych badaniach zajmowałam się spostrzeżeniami historycznymi i socjologicznymi. Myślę jednak, że badania historyczne np. sporo mogłyby zyskać, gdyby w nich zaistniały perspektywa językowa i ustalenia Michała Głowińskiego dotyczące nowomowy, wówczas te analizy byłyby pełniejsze, a to, co w książce np. nazwane zostaje „emancypacją przez protekcję”, uzyskałoby jeszcze inny wymiar. Jeśli chodzi o PRL, to każda z nauk wypracowała sobie język, buduje już często własne „finały” czy „końce”, dąży do syntez, ale – nadal – w nich wszystkich czegoś brakuje. Rewizjonizm rewizjonizmu? Dlaczego nie? Czy historyczki i historycy mogą skorzystać z badań prowadzonych na materiale fikcyjnym? Na badaniach literaturoznawczych? Czy badaniach z zakresu historii sztuki? Jak najbardziej. Właśnie tam to, co skrzętnie ukrywane, to, co nie mogło się wręcz pojawić w wypowiedziach radiowych, prasowych czy telewizyjnych, a tym bardziej w dokumentach urzędowych, może ukazać się w pełnej krasie: „fikcja jest wypartym innym dyskursu historycznego. Dlaczego? Ponieważ dyskurs historyczny opiera się na prawdzie, a dyskurs fikcjonalny interesuje się rzeczywistością (the real), do której zbliża się, usiłując wypełnić sferę tego, co możliwe lub wyobrażalne. Zwykły, prawdziwy opis świata oparty na tym, co o wydarzeniach (…) pozwalają powiedzieć zapisy dokumentarne, dostarcza wiedzy na temat niewielkiej części »rzeczywistości«” (White 2009a: 183).
Można stwierdzić, że to, co piszę, jest truizmem. Interdyscyplinarność w obecnych czasach wydaje się terminem, o którym często się mówi, organizuje się na uczelniach projekty międzywydziałowe. Spójrzmy na to jednak inaczej. Po lekturze książki „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm” nabrałam apetytu na zupełnie inny sposób badania czasów PRL-u. A to znaczy, że książka ta jest ważna, niezwykle ważna, być może bowiem zacznie kolejny etap badań nad komunizmem w Polsce i czasami PRL-u. Poza nami zostawiliśmy już nurt rozrachunkowy – widoczny w pierwszych latach badań nad tą epoką, zakończyliśmy też porządkowanie materiału, powstało już dużo „początków” i „środków”. Czas ruszać dalej – badacze i badaczki komunizmu w Polsce, łączcie się!
LITERATURA:
Roeske M.: „Moda czy nostalgia? O tym, jak PRL funkcjonuje w wyobraźni społecznej współczesnych Polaków”. „Kultura Popularna” 2014 nr 2.
White H. [2009a]: „Fikcja historyczna, historia fikcjonalna i rzeczywistość historyczna”. Przeł. A. Żychliński. W: tegoż: „Proza historyczna”. Red. E. Domańska. Kraków 2009.
White H. [2009b]: „Literatura a fikcja”. Przeł. D. Kołodziejczyk. W: tegoż: „Proza historyczna”. Red. E. Domańska. Kraków 2009.
White H.: „Polityka czasów nowoczesnych a sfera wyobraźni historycznej”. Przeł. T. Dobrogoszcz. W: tegoż: „Przeszłość praktyczna”. Kraków 2014.
Żurawiecki B.: „Ach, jak pięknie piliśmy!”. „Dwutygodnik” 2019, nr 10. https://www.dwutygodnik.com/artykul/8536-ach-jak-pieknie-pilismy.html.
Katarzyna Stańczak-Wiślicz, Piotr Perkowski, Małgorzata Fidelis, Barbara Klich-Kulczewska: „Kobiety w Polsce 1945-1989. Nowoczesność. Równouprawnienie. Komunizm”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2020.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

