SEZONY POEZJI (JOANNA ROSZAK: 'POEZJA W ODCINKACH. WIERSZE W CZASACH NETFLIXA')
A
A
A
Pomysł na książkę Joanna Roszak miała świetny. Podczas gdy w pracach naukowych o styku literatury i filmu zdecydowanie dominuje temat adaptacji i czasami trafiają się teksty o funkcjonowaniu filmowych nawiązań w prozie i poezji, badaczka z Instytutu Slawistyki PAN proponuje inne rozwiązanie – pokazuje, jak fragmenty poezji funkcjonują w serialach i filmach. To pozwala oczywiście wzbogacić interpretację obrazu „wykorzystującego” wiersz, ale dla Roszak ważniejsze będzie to, co nowego takie „użycie” mówi o samym wierszu: „Założyłam przede wszystkim nie poznanie ruchomego obrazu od strony wiersza, ale wiersza od strony ruchomego obrazu, wierząc, że może tu ujawnić się jakaś nieoznakowana dotąd ścieżka rozumienia utworu poetyckiego, pratekstu. Interpretuję materiał wizualny, sprawdzając, co w wierszu aktywuje ekran. Oglądam serial i film ze względu na wiersz. Zorientowana na wiersz” (s. 23). Autorka sięga po imponująco wiele przykładów, sprawnie poruszając się w obu materiach.
Pewne wątpliwości budzić może natomiast zamysł formalny. „Skierowałam się w tej książce – mającej charakter eseju badawczego – ku tym z filmów i seriali, które choć w jednej scenie skupiły się na wierszu, cytując go w całości lub we fragmencie. Jedne passusy tekstu mają formę notatki, innym wierszom i ruchomym obrazom poświęciłam głębszą uwagę, o jeszcze innych nawet kontekstowo nie wspomniałam” (s. 17; podkr. K.C.). Wybór ten ma daleko idące konsekwencje, bo Roszak z formy eseju i z jego „badawczości” czerpie dość dowolnie to, co akurat jej potrzebne. Mamy więc naukowy język, przypisy, bibliografię (choć nie pogardziłabym indeksami nazwisk i tytułów, bo tytuły rozdziałów czy klasyfikacja, o której później, spełniają ich rolę tylko szczątkowo), a z drugiej strony – sporą swobodę, wspomnianą w powyższym cytacie. To pewnie subiektywne upodobanie, ale chwilami brakowało mi tu zwartej całości, pewnego rygoru w trzymaniu się tematu rozdziału, kompozycji od wstępnej syntezy do konkretu (a nie z powracaniem tej syntezy w nieoczekiwanych momentach).
Ta wolność w skupianiu uwagi na jakimś dziele, by za chwilę inne tylko naszkicować, ma też wpływ na zróżnicowany poziom poszczególnych rozdziałów i podrozdziałów. Nawet w ramach rozdziału „Wiersze (do obrazów) wybrane”, gdzie podrozdziały konsekwentnie dotyczą danej poetki/danego poety, bywa lepiej lub gorzej. W rozważania o Emily Dickinson wkrada się chaos, gdy Roszak chce powiedzieć o tych wierszach i samej autorce jak najwięcej w krótkim czasie. Zaraz potem jednak fascynująco pisze o Robercie Froście i Williamie Carlosie Williamsie – wtedy naprawdę wierzymy, że „[p]owinowactwa i dialogi poezji oraz filmu pozwalają postrzegać wiersz przez inny pryzmat, w nowej ramie” (s. 56). Potem jednak zaledwie przez trzy stroniczki towarzyszy nam John Donne. Nieźle czyta się podrozdziały, których bohaterami są Rumi, Omar Chajjam i Neruda, świetnie wypada analiza wykorzystania na ekranie poezji Rainera Marii Rilkego, ale już tekst o Bukowskim wydaje się urwany – choć pojawia się tu poręczne określenie, że poezja w filmie często jest „zagęszczaczem emocji” (s. 95). Pisząc o wierszu Stevie Smith w „Gambicie królowej”, Roszak umiejętnie ogranicza streszczanie samego miniserialu (streszczenia fabuł bywają zmorą tekstów filmoznawczych). Szkoda, że w swoich tekstach nie ogranicza się wystarczająco w kwestii biografii i stanu badań, wchodząc w nadmiary dygresji, przez co ginie czasem główny temat, czyli styk, „spięcie” sceny z wierszem. Ale bywa też tak, że ogranicza się autorka wręcz nadmiernie: ostatni podrozdział, o Bertolcie Brechcie, w praktyce ma trzy akapity tekstu badaczki, reszta to wiersz w oryginale i przekładzie. Nie do końca też rozumiem, czemu Fernando Pessoa w dalszej części książki ma rozdział, skoro mógłby mieć podrozdział w tym katalogu portretów.
Zróżnicowaną wartość poznawczą przynoszą też rozdziały przekrojowe. Nie będę wymieniać wszystkich, ale przykładowo „Głośniej od bomb, czyli »jak czytać wiersze i zakochać się w poezji«? Plath, Sexton, Farrochzad, Poświatowska”, choć obiecujący, okazuje się zbiorem fragmentów, przechodzącym wręcz w zestaw cytatów z krótkim komentarzem. Jednak już „Wiersz jako początek nowego życia. Mary Oliver, Inger Christensen, Dylan Thomas, E.E. Cummings” to przegląd niezwykle udany, pełen interesujących faktów i pozwalający na wyciąganie niebanalnych wniosków z powracania tej samej twórczości czy wręcz jednej linijki tekstu w różnych filmach/serialach.
Najlepiej książka wypada, gdy koncentruje się na interpretacjach wierszy – interpretacjach już istniejących i nowych, prowokowanych przez film/serial. Wychodzenie w zbyt szerokie konteksty bywa zgubne, a czasem daje efekt, na który trudno mi się zgodzić. Jak w rozdziale „Gest uobecnienia. Wiersz Josifa Brodskiego w »Sex and the City«”, z którego dowiemy się sporo o tym, jak płytka i konsumpcjonistyczna jest Carrie, niedoceniająca, że jej partner, Aleksander Petrowski, czyta jej Brodskiego. Poznamy bliżej grającego Aleksa Michaiła Barysznikowa i jego przyjaźń z poetą, ale w tych zewnętrznych kontekstach zabrakło miejsca na wewnętrzne: można by uznać, że zła Carrie (a bronię jej niechętnie, bo z czterech bohaterek nie mieści się w moim top 3) nie zasługuje na takiego kochanka, bo wielbi buty zamiast poezji. Tymczasem fani i fanki „Seksu w wielkim mieście” do dziś kłócą się o ten związek, bo Aleksander – nawet jeśli tylko dlatego, że trzeba było szybko „wrócić” Carrie do Mr. Biga – to zaborczy, brutalny partner, który – i tu też trwa spór, czy celowo – wręcz bohaterkę serialu uderzył. Z perspektywy czynów czytanie poezji o romantycznych konotacjach brzmi już inaczej.
Niewątpliwą zaletą publikacji jest stworzenie katalogu funkcji, jakie wiersz może w filmie/serialu pełnić. Zestawienia robi Roszak już w rozdziałach wstępnych (zob. s. 20, 22), by potem stworzyć obszerną, inspirującą klasyfikację „Poezja – »rozmiary kadrów«” na s. 26-28 (chociaż tytuły mogłyby tam być konsekwentnie tłumaczone lub nie, zwłaszcza że przez ten brak konsekwencji „Przed wschodem słońca” i „Before Sunrise” pojawia się pod dwoma tytułami – za każdym razem z jednym poetą, zamiast jeden raz z dwoma poetami). Ładnie funkcje opisuje autorka w podsumowaniu: „Wychodząc na światło w filmie czy serialu, [wiersz – K.C.] sam oświetla pasaże trudnych prawd, uwodzi, systematyzuje myśli, asekuruje w odnajdywaniu zagubionej fabuły, eseizuje, ale też poetyzuje, udramatyzowuje film i serial, które ulegają modom czytelniczym, a zarazem je kreują” (s. 176-177). Chyba niepotrzebnie jednak takie obszerne katalogi funkcji wracają w rozdziałach między wstępem a podsumowaniem. Jak na s. 138-139, gdzie użyteczna jest tylko część z nich, by pokazać, jak działa poezja w omawianym filmie („Nomadland”). Albo na s. 168, gdzie dostajemy świetny wykaz: „Modele obecności wiersza lub wiązki wierszowej w filmie albo serialu opierają się na: interpretacyjnej transgresji, immersyjności, ewokacji wiedzy o postaci, wskazaniu metaliterackości, uruchomieniu ładunku emocjonalnego, komentują lub zapowiadają elementy fabularne, niczym stasimony greckiego chóru” – który jednak nie pasuje do prowadzonych wcześniej skonkretyzowanych rozważań.
Może te powtórzenia to kwestia dydaktyczności? Roszak, wśród licznych naukowych i artystycznych zatrudnień będąca też nauczycielką, liczy, że „książka może trafić do zawodowych czytelników literatury i odbiorców filmów/seriali, ale też do młodzieży szkolnej, studenckiej, do nauczycieli i nauczycielek” (biuroliterackie.pl), i chyba stara się czasem przemawiać dość podręcznikowo (co jeszcze komplikuje rozdarcie stylistyczne, będące wystarczająco skomplikowane w tym „eseju badawczym”). Nie kwestionuję diagnoz: „Tu z pomocą mogą przyjść filmy i seriale. Obecna w nich poezja ma szansę stać się ważnym narzędziem w pokonywaniu metrofobii, strachu przed wierszami, przez wielu nabytego w szkole” (s. 11), „Świadectwo przyswojeń filmowych wychowuje czytelnika: widzowi udziela się zainteresowanie poetą” (s. 87). Ale po lekturze nie jestem pewna, czy ta książka poszerzy krąg zainteresowanych poezją.
Niektórych odstraszyć może hermetyczny naukowy język – chociaż nie zawsze aż tak hermetyczny jak na początku, gdy Roszak pisze: „Inkluzja wiersza – przez wielu odbiorców ekskludowanego z ich codziennego horyzontu – w epistemicznej przestrzeni seriali i filmów zwraca uwagę oglądających ku wplecionemu konkretnemu testowi poetyckiemu, ale ma znamiona promocyjne dla poezji w ogólności, dla twórczości danego poety czy danej poetki” (s. 8). Z kolei przekonanie środowiska literaturoznawczego, że serial może dać coś wierszom, to chyba praca na dekady… Natomiast oglądający seriale sięgną może po wiersze w nich zawarte – ale czy po esej badawczy o tym styku także? Ja sama seriale uwielbiam, więc tu nie było problemu, ale językowo, bardziej niż hermetyczność, drażniła skłonność autorki do „ładnych zdań”, takich „rozprawkowych”, często w formie pointy. Garść przykładów: „Poezję oraz film traktuję jako sfery działania najbardziej przynależne ludzkości” (s. 29), „Równie trudno oddać moc i prawdę tych wierszy” (s. 121), „Twórczość nagrodzona Noblem winna opowiadać się po stronie jasności (…)” (s. 149), „Można też po obejrzeniu serialu lub filmu trwać w zaczytaniu. To zdarzyło się wielu widzom »This Is Us«” (s. 164), „Poezja pomaga we wzroście osobowości” (s. 175). Gdy ma się warsztat (badawczy i poetycki) Roszak oraz jej horyzonty interdyscyplinarne, można sobie chyba darować takie „aforyzmy”. I napisać zakończenie nieskładające się w dużej mierze (cała strona) ze zbioru definicji poezji autorstwa poetów i poetek – definicji mogących pojawić się w każdych rozważaniach o wierszach, nie tylko tych serialowych/filmowych.
Niewątpliwie jednak, mimo wspomnianych mankamentów czy nierówności, „Poezja w odcinkach” ma mnóstwo zalet i jest lekturą obowiązkową co najmniej dla wspólnego zbioru osób zainteresowanych poezją i osób zainteresowanych serialami. Należąc do niego, wyciągnęłam z książki Roszak sporo przykładów (naprawdę imponujące, że trudno wskazać tu jakąś lukę w materiale, każdy serial, o którym w podanych przez autorkę ramach – a więc bez produkcji biograficznych o poetach/poetkach – pomyślałam, pojawił się na tych stronach). Poznałam też kilka ciekawostek o ulubionych serialach – jak ta, że cytat z Rilkego w „Tedzie Lasso” nie jest faktycznym cytatem (zob. s. 87; w anglojęzycznym internecie można zresztą znaleźć interesujące dyskusje na ten temat, wykraczające poza wskazany przez autorkę trop „Maltego”), za to „[f]ragmentami wiersza »Dream Song 29« zatytułowane są finałowe odcinki czterech sezonów szeroko dyskutowanego przez widzów serialu »Sukcesja« (…)” (s. 158). No i przekonałam się, że wbrew zniechęceniu się parę lat temu, naprawdę powinnam obejrzeć „Ritę”.
LITERATURA:
„Rekordy z poezją”. Z Joanną Roszak rozmawia Ola Kołodziejek. https://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/wywiady/rekordy-z-poezja/?fbclid=IwAR34AZjYYCnVCklxfwYYTBJsJMT8SYttcO_T_Nh9AGXOnq0w2PeUxWHLOz0.
Pewne wątpliwości budzić może natomiast zamysł formalny. „Skierowałam się w tej książce – mającej charakter eseju badawczego – ku tym z filmów i seriali, które choć w jednej scenie skupiły się na wierszu, cytując go w całości lub we fragmencie. Jedne passusy tekstu mają formę notatki, innym wierszom i ruchomym obrazom poświęciłam głębszą uwagę, o jeszcze innych nawet kontekstowo nie wspomniałam” (s. 17; podkr. K.C.). Wybór ten ma daleko idące konsekwencje, bo Roszak z formy eseju i z jego „badawczości” czerpie dość dowolnie to, co akurat jej potrzebne. Mamy więc naukowy język, przypisy, bibliografię (choć nie pogardziłabym indeksami nazwisk i tytułów, bo tytuły rozdziałów czy klasyfikacja, o której później, spełniają ich rolę tylko szczątkowo), a z drugiej strony – sporą swobodę, wspomnianą w powyższym cytacie. To pewnie subiektywne upodobanie, ale chwilami brakowało mi tu zwartej całości, pewnego rygoru w trzymaniu się tematu rozdziału, kompozycji od wstępnej syntezy do konkretu (a nie z powracaniem tej syntezy w nieoczekiwanych momentach).
Ta wolność w skupianiu uwagi na jakimś dziele, by za chwilę inne tylko naszkicować, ma też wpływ na zróżnicowany poziom poszczególnych rozdziałów i podrozdziałów. Nawet w ramach rozdziału „Wiersze (do obrazów) wybrane”, gdzie podrozdziały konsekwentnie dotyczą danej poetki/danego poety, bywa lepiej lub gorzej. W rozważania o Emily Dickinson wkrada się chaos, gdy Roszak chce powiedzieć o tych wierszach i samej autorce jak najwięcej w krótkim czasie. Zaraz potem jednak fascynująco pisze o Robercie Froście i Williamie Carlosie Williamsie – wtedy naprawdę wierzymy, że „[p]owinowactwa i dialogi poezji oraz filmu pozwalają postrzegać wiersz przez inny pryzmat, w nowej ramie” (s. 56). Potem jednak zaledwie przez trzy stroniczki towarzyszy nam John Donne. Nieźle czyta się podrozdziały, których bohaterami są Rumi, Omar Chajjam i Neruda, świetnie wypada analiza wykorzystania na ekranie poezji Rainera Marii Rilkego, ale już tekst o Bukowskim wydaje się urwany – choć pojawia się tu poręczne określenie, że poezja w filmie często jest „zagęszczaczem emocji” (s. 95). Pisząc o wierszu Stevie Smith w „Gambicie królowej”, Roszak umiejętnie ogranicza streszczanie samego miniserialu (streszczenia fabuł bywają zmorą tekstów filmoznawczych). Szkoda, że w swoich tekstach nie ogranicza się wystarczająco w kwestii biografii i stanu badań, wchodząc w nadmiary dygresji, przez co ginie czasem główny temat, czyli styk, „spięcie” sceny z wierszem. Ale bywa też tak, że ogranicza się autorka wręcz nadmiernie: ostatni podrozdział, o Bertolcie Brechcie, w praktyce ma trzy akapity tekstu badaczki, reszta to wiersz w oryginale i przekładzie. Nie do końca też rozumiem, czemu Fernando Pessoa w dalszej części książki ma rozdział, skoro mógłby mieć podrozdział w tym katalogu portretów.
Zróżnicowaną wartość poznawczą przynoszą też rozdziały przekrojowe. Nie będę wymieniać wszystkich, ale przykładowo „Głośniej od bomb, czyli »jak czytać wiersze i zakochać się w poezji«? Plath, Sexton, Farrochzad, Poświatowska”, choć obiecujący, okazuje się zbiorem fragmentów, przechodzącym wręcz w zestaw cytatów z krótkim komentarzem. Jednak już „Wiersz jako początek nowego życia. Mary Oliver, Inger Christensen, Dylan Thomas, E.E. Cummings” to przegląd niezwykle udany, pełen interesujących faktów i pozwalający na wyciąganie niebanalnych wniosków z powracania tej samej twórczości czy wręcz jednej linijki tekstu w różnych filmach/serialach.
Najlepiej książka wypada, gdy koncentruje się na interpretacjach wierszy – interpretacjach już istniejących i nowych, prowokowanych przez film/serial. Wychodzenie w zbyt szerokie konteksty bywa zgubne, a czasem daje efekt, na który trudno mi się zgodzić. Jak w rozdziale „Gest uobecnienia. Wiersz Josifa Brodskiego w »Sex and the City«”, z którego dowiemy się sporo o tym, jak płytka i konsumpcjonistyczna jest Carrie, niedoceniająca, że jej partner, Aleksander Petrowski, czyta jej Brodskiego. Poznamy bliżej grającego Aleksa Michaiła Barysznikowa i jego przyjaźń z poetą, ale w tych zewnętrznych kontekstach zabrakło miejsca na wewnętrzne: można by uznać, że zła Carrie (a bronię jej niechętnie, bo z czterech bohaterek nie mieści się w moim top 3) nie zasługuje na takiego kochanka, bo wielbi buty zamiast poezji. Tymczasem fani i fanki „Seksu w wielkim mieście” do dziś kłócą się o ten związek, bo Aleksander – nawet jeśli tylko dlatego, że trzeba było szybko „wrócić” Carrie do Mr. Biga – to zaborczy, brutalny partner, który – i tu też trwa spór, czy celowo – wręcz bohaterkę serialu uderzył. Z perspektywy czynów czytanie poezji o romantycznych konotacjach brzmi już inaczej.
Niewątpliwą zaletą publikacji jest stworzenie katalogu funkcji, jakie wiersz może w filmie/serialu pełnić. Zestawienia robi Roszak już w rozdziałach wstępnych (zob. s. 20, 22), by potem stworzyć obszerną, inspirującą klasyfikację „Poezja – »rozmiary kadrów«” na s. 26-28 (chociaż tytuły mogłyby tam być konsekwentnie tłumaczone lub nie, zwłaszcza że przez ten brak konsekwencji „Przed wschodem słońca” i „Before Sunrise” pojawia się pod dwoma tytułami – za każdym razem z jednym poetą, zamiast jeden raz z dwoma poetami). Ładnie funkcje opisuje autorka w podsumowaniu: „Wychodząc na światło w filmie czy serialu, [wiersz – K.C.] sam oświetla pasaże trudnych prawd, uwodzi, systematyzuje myśli, asekuruje w odnajdywaniu zagubionej fabuły, eseizuje, ale też poetyzuje, udramatyzowuje film i serial, które ulegają modom czytelniczym, a zarazem je kreują” (s. 176-177). Chyba niepotrzebnie jednak takie obszerne katalogi funkcji wracają w rozdziałach między wstępem a podsumowaniem. Jak na s. 138-139, gdzie użyteczna jest tylko część z nich, by pokazać, jak działa poezja w omawianym filmie („Nomadland”). Albo na s. 168, gdzie dostajemy świetny wykaz: „Modele obecności wiersza lub wiązki wierszowej w filmie albo serialu opierają się na: interpretacyjnej transgresji, immersyjności, ewokacji wiedzy o postaci, wskazaniu metaliterackości, uruchomieniu ładunku emocjonalnego, komentują lub zapowiadają elementy fabularne, niczym stasimony greckiego chóru” – który jednak nie pasuje do prowadzonych wcześniej skonkretyzowanych rozważań.
Może te powtórzenia to kwestia dydaktyczności? Roszak, wśród licznych naukowych i artystycznych zatrudnień będąca też nauczycielką, liczy, że „książka może trafić do zawodowych czytelników literatury i odbiorców filmów/seriali, ale też do młodzieży szkolnej, studenckiej, do nauczycieli i nauczycielek” (biuroliterackie.pl), i chyba stara się czasem przemawiać dość podręcznikowo (co jeszcze komplikuje rozdarcie stylistyczne, będące wystarczająco skomplikowane w tym „eseju badawczym”). Nie kwestionuję diagnoz: „Tu z pomocą mogą przyjść filmy i seriale. Obecna w nich poezja ma szansę stać się ważnym narzędziem w pokonywaniu metrofobii, strachu przed wierszami, przez wielu nabytego w szkole” (s. 11), „Świadectwo przyswojeń filmowych wychowuje czytelnika: widzowi udziela się zainteresowanie poetą” (s. 87). Ale po lekturze nie jestem pewna, czy ta książka poszerzy krąg zainteresowanych poezją.
Niektórych odstraszyć może hermetyczny naukowy język – chociaż nie zawsze aż tak hermetyczny jak na początku, gdy Roszak pisze: „Inkluzja wiersza – przez wielu odbiorców ekskludowanego z ich codziennego horyzontu – w epistemicznej przestrzeni seriali i filmów zwraca uwagę oglądających ku wplecionemu konkretnemu testowi poetyckiemu, ale ma znamiona promocyjne dla poezji w ogólności, dla twórczości danego poety czy danej poetki” (s. 8). Z kolei przekonanie środowiska literaturoznawczego, że serial może dać coś wierszom, to chyba praca na dekady… Natomiast oglądający seriale sięgną może po wiersze w nich zawarte – ale czy po esej badawczy o tym styku także? Ja sama seriale uwielbiam, więc tu nie było problemu, ale językowo, bardziej niż hermetyczność, drażniła skłonność autorki do „ładnych zdań”, takich „rozprawkowych”, często w formie pointy. Garść przykładów: „Poezję oraz film traktuję jako sfery działania najbardziej przynależne ludzkości” (s. 29), „Równie trudno oddać moc i prawdę tych wierszy” (s. 121), „Twórczość nagrodzona Noblem winna opowiadać się po stronie jasności (…)” (s. 149), „Można też po obejrzeniu serialu lub filmu trwać w zaczytaniu. To zdarzyło się wielu widzom »This Is Us«” (s. 164), „Poezja pomaga we wzroście osobowości” (s. 175). Gdy ma się warsztat (badawczy i poetycki) Roszak oraz jej horyzonty interdyscyplinarne, można sobie chyba darować takie „aforyzmy”. I napisać zakończenie nieskładające się w dużej mierze (cała strona) ze zbioru definicji poezji autorstwa poetów i poetek – definicji mogących pojawić się w każdych rozważaniach o wierszach, nie tylko tych serialowych/filmowych.
Niewątpliwie jednak, mimo wspomnianych mankamentów czy nierówności, „Poezja w odcinkach” ma mnóstwo zalet i jest lekturą obowiązkową co najmniej dla wspólnego zbioru osób zainteresowanych poezją i osób zainteresowanych serialami. Należąc do niego, wyciągnęłam z książki Roszak sporo przykładów (naprawdę imponujące, że trudno wskazać tu jakąś lukę w materiale, każdy serial, o którym w podanych przez autorkę ramach – a więc bez produkcji biograficznych o poetach/poetkach – pomyślałam, pojawił się na tych stronach). Poznałam też kilka ciekawostek o ulubionych serialach – jak ta, że cytat z Rilkego w „Tedzie Lasso” nie jest faktycznym cytatem (zob. s. 87; w anglojęzycznym internecie można zresztą znaleźć interesujące dyskusje na ten temat, wykraczające poza wskazany przez autorkę trop „Maltego”), za to „[f]ragmentami wiersza »Dream Song 29« zatytułowane są finałowe odcinki czterech sezonów szeroko dyskutowanego przez widzów serialu »Sukcesja« (…)” (s. 158). No i przekonałam się, że wbrew zniechęceniu się parę lat temu, naprawdę powinnam obejrzeć „Ritę”.
LITERATURA:
„Rekordy z poezją”. Z Joanną Roszak rozmawia Ola Kołodziejek. https://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/wywiady/rekordy-z-poezja/?fbclid=IwAR34AZjYYCnVCklxfwYYTBJsJMT8SYttcO_T_Nh9AGXOnq0w2PeUxWHLOz0.
Joanna Roszak: „Poezja w odcinkach. Wiersze w czasach Netflixa”. Biuro Literackie. Kołobrzeg 2024.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

