ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (56) / 2006

Anna Klamecka,

JELINEK, PROZA WYKLUCZENIA...

A A A
Nagroda Nobla przyznana Elfriede Jelinek to sukces przewrotny – pikanterii dodaje mu wzburzenie jednego z wieloletnich członków Akademii Szwedzkiej, Knuta Ahnlunda, według którego twórczość Jelinek zaspokaja gusty jedynie niewybrednych czytelników, jest splotem banałów, których lektura to katorga... Wzburzenie, w którego efekcie wyżej wspomniany opuścił szeregi ekspertów Instytutu Noblowskiego. Jako ten, który „nie dał się zwieść pozornemu czarowi” prozy Jelinek, Ahnlund następująco diagnozuje swoistą „noblowską katastrofę”: „Chaotyczność prozy okazuje się ‘bogactwem’ asocjacji, niczym niekontrolowany nadmiar okropieństw – ‘przekraczaniem tematów tabu’, porażki stylistyczne to ‘pełna wirtuozerii gra językowa’ albo nawet ‘mistrzowska deformacja języka’. I tak dalej. Krytycy, którzy chcą uchodzić za postępowych, biorą tę szminkę za dobrą monetę” („Gazeta Wyborcza”, 7-8 stycznia 2006). Warto jednak pamiętać, iż Nobel nie tyle odkrył Jelinek, ile (jedynie?) przywrócił jej pisarstwo głównemu nurtowi, a co się z tym wiąże, przywrócił ją także salonowym dyskusjom… Oceny nie są jednak jednoznaczne – w pewnych kręgach towarzyskich pożądanym jest, aby Jelinek czytać, o Jelinek dyskutować, Jelinek cytować; w innych jej postać zbywana jest milczeniem lub ironicznym uśmiechem (choć oczywiście jest to także swoista forma komentarza).

Gdy myślę o swojej lekturze twórczości tej autorki, muszę przyznać, że zdarza mi się miewać „problem z Jelinek”. Świadoma jej znaczenia dla pisarstwa kobiecego, uznając ją za ważną niejako a priori, niejednokrotnie przeżywam czytelnicze rozczarowania… Odczucia takie towarzyszyły mi także przy lekturze niektórych fragmentów „Wykluczonych”. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż jest to proza niezwykle nierówna. Wydaje się, iż autorka gubi się w większych formach – traci rytm i konsekwencję – i trudno ocenić, czy aby jest to precyzyjnie obliczony gest twórczy. W moim przypadku spostrzeżenie to przekłada się na sposób lektury, która łatwo gubiła swą ciągłość. Często książkę odkładałam, aby wrócić do niej dopiero po kilku dniach. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku lektury „Pianistki” i „Amatorek” – to teksty o wiele bardziej zwarte, które rzeczywiście czyta się „jednym tchem”.

Wraz z lekturą „Wykluczonych” wkraczamy w Wiedeń późnych lat 50. ubiegłego wieku – już nie ten pełen dziewiętnastowiecznego przepychu, lecz przede wszystkim skażony wydarzeniami wojennymi. Sceneria przypomina bardziej mieszkanie rodziców głównych bohaterów, Anny i Rainera, pokryte mieszczańskim brudem, morzem „zbutwiałych starych majtek, poobijanych mebli, strzępów gazet, podartych książek, stosów kartonów po proszku do prania, rondli z osadem i pleśnią, rondli z osadem bez pleśni, kubków z trudną do określenia skorupą, okruchów chleba, spisanych ołówków, resztek startej gumki do ścierania, rozwiązanych krzyżówek, przepoconych skarpet” (s. 12). Wykluczenie jest tutaj stanem naturalnym, odbywa się niejako automatycznie, jako ślad po niedawnej bezczynności i uległości, dlatego też jest to idealny klucz do historii opowiadanej przez Jelinek. Dotyka ono każdej płaszczyzny tekstu i fabuły. Młodzi bohaterowie: Anna, Rainer, Hans i Sophie wydają się ten stan niejako kusić, prowokować poprzez testowanie granic unormowanej społecznie rzeczywistości. Wrażliwość zastąpiona zostaje przez chłodną kalkulację, osobowość poprzez nieustanne dążenie do bycia kimś innym, wykluczenie własnej tożsamości. Żadne z nich nie jest na stałe przypisane do miejsca, w którym obecnie przebywa. Każde wyrywa się do czegoś innego, mglistego i nieokreślonego… Względnie stabilną postacią jest Sophie, która jednak w finale okazuje się najbardziej zdeterminowana i przechodzi zaskakującą metamorfozę. Poznajemy ją jako istotę, która stanowi obiekt pożądania zarówno Hansa, jak i Rainera, i choć przyczyny tego uczucia u obu mężczyzn są odmienne, wspólny jest jego charakter, de facto instrumentalny. Związek z Sophie to szansa na zmianę – Hans i Rainer chcą posiąść ją jako kobietę bądź jako majątek, który się z nią wiąże. Ostatecznie to ona zdobywa nad nimi władzę – odrzucając Rainera i podporządkowując sobie Hansa, sama pozostaje czysta, idealnie bezcielesna.

Na poziomie tekstu wykluczenie obejmuje także wypowiedzi bohaterów – jest to chwyt stosowany przez Jelinek konsekwentnie – przytaczane są one w formie mowy zależnej, co sprawia wrażenie odebrania bohaterom prawa głosu. Odczucie takie wzmaga dodatkowo suchy, bezrefleksyjny ton powieści, reportażowa niemal fraza pozbawiona wartościowania.

W „Wykluczonych” Jelinek zaklina nie tak odległe widmo wojny na wzór działań akcjonistów wiedeńskich, którzy w pejzażu artystycznym Wiednia po raz pierwszy zaznaczyli swą obecność mniej więcej w tym samym czasie, gdy rozgrywa się akcja powieści. Brutalizacja sztuki i fabuły jest tu próbą zniesienia doświadczenia bierności i uległości a nie tylko, jak można dowiedzieć się z opisu na „skrzydełku” okładki, zmaganiem „z piętnem przeszłości, by w końcu na swój sposób powtórzyć czyny poprzedniego pokolenia”.

W powieści tej nie mogłoby zabraknąć tego, co dla twórczości Jelinek jest niezwykle charakterystyczne i co czai się niejako w każdym słowie, jest podskórnie obecne – mam na myśli problem ciała. Ciała, które pozbawione jest możliwości pełnego zaistnienia, jest zakrywane, odpychane…

Anna brzydzi się swej cielesności, lecz w akcie tym obecna jest pewna sprzeczność – neguje ciało, którym jest dla siebie, ale dla Hansa pragnie być tylko ciałem. Nie jest świadoma, iż dla niego może istnieć tylko w takiej perspektywie. Jest bulimiczką, ukrywa przed sobą ślady własnego ciała, czuje odrazę do wszelkiej cielesnej czystości. Mając czternaście lat, chce się rozdziewiczyć i przecina sobie żyletką krocze (wyraźne podobieństwo do Eriki Kohut, bohaterki „Pianistki”). Jej ciało, niejako na przekór, chce zaznaczyć swą obecność, chociażby poprzez zdarzającą się od czasu do czasu utratę mowy – specyficzną przypadłość dotykającą Annę już od czasów dzieciństwa.

Dla Rainera zatwierdzenie swej cielesności oznaczałoby identyfikację z ojcem. Ten, jako były oficer SS a obecnie amator porno-fotografii, której przymusowym obiektem jest matka rodzeństwa, stanowi dla niego ucieleśnienie wszystkiego, co odrażające i sprzeczne z intelektem. Bohater ów akceptuje siebie wyłącznie na płaszczyźnie intelektualnej, choć w tym właśnie punkcie Jelinek nadaje mu ton najbardziej groteskowy. Jest on bowiem osobowością złożoną z cytatów (w źródłach dominuje Camus i Sartre z nutą niezbyt wyrafinowanego nihilizmu). To on jest prowodyrem zbrodni, które popełniają jako grupa, choć zawsze trzyma się na uboczu, jakby nadzorując przebieg akcji. Tłumaczki „Wykluczonych” trafnie wskazują na symboliczne znaczenie jego imienia – decyduje o tym podobieństwo jego brzmienia do niemieckiego Reiner (czystszy). Dąży do zdobycia Sophie, relację z nią traktując nieco idealistycznie (choć ta perspektywa ma specyficzny, bo jednostronny, charakter). Chce zainspirować ją swoimi pasjami literacko-filozoficznymi, by w przyszłości mogła stanowić niejako piękny dodatek do jego artystowskiej autokreacji.

Ostatnie strony powieści to moment, w którym Rainer decyduje się na czyn samodzielny, stanowiący kumulację okropieństw, jakich dopuszczają się bohaterowie. Zapowiedź tego wydarzenia pojawia się już wcześniej, podczas relacji z podróży do Waldviertel – wiejskiego kurortu dla spragnionych płatnej miłości – które Reiner regularnie odbywa z ojcem, spełniając rolę jego szofera. W drodze powrotnej ojciec masturbuje się w samochodzie, z dumą prezentując synowi swoją okazałą „męskość”. Rainer chce zabić siebie i ojca, lecz wtedy nie wystarcza mu odwagi… Przyznam, iż to właśnie finałem jestem najbardziej rozczarowana, choć można go także odczytywać poprzez nawiązanie do praktyk akcjonistów wiedeńskich.

„Wykluczeni” to powieść o obsesjach rodzących się z bezsilności, która często znajduje ujście w bezcelowej agresji. Te, które rządzą umysłami bohaterów, prowadzą ostatecznie do powielenia scenariusza, który teoretycznie nie powinien już mieć miejsca...
Elfriede Jelinek: „Wykluczeni”. Przeł. Anna Majkiewicz i Joanna Ziemska, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2005.