ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (242) / 2014

Adam Andrysek,

UCIEKAJĄC W AMERICAN DREAM

A A A
Wydania DVD
„Uciekinier” to dosyć typowa filmowa manifestacja jednego z najsilniej zakorzenionych amerykańskich mitów, czyli American dream. Jeff Nichols mówi w nim o szansach związanych z rozpoczynaniem życia od nowa. I chociaż mit ów w tym przypadku zaprezentowano w formie melancholijnej, nie należy oczekiwać, iż zostanie on w jakikolwiek sposób zakwestionowany czy podany w wątpliwość. Wciąż mamy do czynienia ze starym, dobrym amerykańskim snem, ubranym jedynie w inne szaty.

Do zakupu wydania DVD zachęca widzów popularny chwyt reklamowy, polegający na umieszczeniu na okładce opakowania kilku frazesów z prasowych recenzji dzieła. Potencjalny nabywca przeczytać może zatem, że „Uciekinier” to „Klimatyczny thriller” („Guardian”) oraz „Najlepszy amerykański film w Cannes” („Variety”). Jeżeli wierzyć krytykom z „Variety”, ich opinia będzie niezbyt dobrze świadczyć o filmowej reprezentacji USA na francuskim festiwalu. Bo chociaż „Uciekinier” nie jest filmem złym, trudno uznać go za szczególnie oryginalny czy też zapadający w pamięć. To po prostu kolejna z wielu historii, które z biegiem czasu giną w natłoku innych realizacji.

Niektóre kadry z najnowszego dzieła Nicholsa przywodzą na myśl głośne „Do szpiku kości” Debry Granik. W obu filmach pojawia się Ameryka zgoła inna niż zwykle prezentowana na dużym ekranie: prowincjonalna, nudna, czasem odpychająca, zamieszkana przez prostych ludzi prowadzących mało ciekawy i monotonny (z punktu widzenia tzw. mieszczuchów) żywot. W „Uciekinierze” próżno szukać jednak gęstej aury niepokoju i lęku obecnej w filmie Granik. I chociaż Nichols nie rezygnuje z kryminalnej intrygi, zbrodnia w jego dziele jawi się zupełnie inaczej: nie wydaje się wpisana w specyfikę portretowanego miejsca i zamieszkujących je ludzi. W „Do szpiku kości” atmosfera moralnego zepsucia była natomiast gęsta, nieomal dotykalna.

„Dwóch nastolatków, Ellis i Neckbone, odkrywa na jednej z wysp rzeki Missisipi kryjówkę mężczyzny o imieniu Mud” – oto początek zamieszczonego na opakowaniu DVD krótkiego opisu „Uciekiniera”, a zarazem punkt wyjścia jego fabuły. Mężczyzna prosi o pomoc w zdobyciu prowiantu, na co chłopcy po krótkim wahaniu przystają. W toku akcji okazuje się, że Mud (Matthew McConaughey) czeka na wyspie na miłość swojego życia, Juniper (Reese Witherspoon), aby wraz z nią uciec gdzieś daleko i rozpocząć wszystko od nowa. To jednak dopiero początek kłopotów bohatera, którego ścigają łowcy nagród; okazuje się bowiem, że w Teksasie zabił on byłego chłopaka Juniper.

Tłem dla miłosno-kryminalnej intrygi staje się dramat rodzinny Ellisa (Tye Sheridan), skonfrontowanego z informacją o planowanym rozwodzie rodziców i przeprowadzce do miasta. Okazuje się, że barka na rzece, w której dotychczas mieszkał, jest przypisana matce, wraz z przeprowadzką bohaterki zostanie więc zniszczona. Nic dziwnego, że Ellis, obserwujący narastającą z dnia na dzień bezsilność ojca wobec decyzji podjętych przez matkę, nawiązuje bliskie, podobne do synowsko-ojcowskich relacje z przebywającym na wyspie Mudem. Mężczyzna ten łączy w sobie kilka intrygujących chłopca cech, będąc nieodgadnionym, a jednocześnie fascynującym źródłem powoli odkrywanej tajemnicy, a zarazem przykładem samodzielności. Mud staje się dla Ellisa żywym symbolem odwagi w „walce o swoje”, brania losu we własne ręce. Z biegiem czasu bohater okazuje się jednak nieco odstawać od tego wyidealizowanego obrazu.

Już w powyższym szkicu fabuły „Uciekiniera” widać stosunkowo przewidywalną narracyjną strukturę całości. To, co początkowo można uznać za charakterologiczną ambiwalencję bohaterów (szczególnie Muda i Juniper), okazuje się starannie wykalkulowanymi punktami zwrotnymi scenariusza. Motyw „nowego początku” widoczny jest w rodzinnej historii Ellisa, który wraz z matką przeprowadza się do miasta; dodatkowo w krótkim ujęciu reżyser sugeruje widzom, że chłopiec ma szansę na ponowne, tym razem udane, ułożenie sobie życia uczuciowego. Finałowe wydarzenia filmu okażą się zresztą „nowym początkiem” dla wielu bohaterów. Specyficzna odmiana American dream, którą w skrócie określić można jako „mit nowego początku” najsilniej zamanifestuje się przy tym w losach Muda oraz Toma (sąsiada rodziny Ellisa).

W przypadku filmu Nicholsa ponad przeciętność wybijają się: całkiem sprawne aktorstwo Matthew McConaugheya i Tye’a Sheridana, pozwalające uwierzyć w łączącą ich bohaterów więź, jak również zdjęcia Adama Stone’a. Mimo to trudno jednoznacznie określić, w jakim stopniu magnetyzm warstwy wizualnej jest zasługą operatora, a w jakim samych plenerów. „Uciekinier” potwierdza tym samym opinię, że Ameryka to kraj filmowy – co dużo wcześniej zauważył chociażby Jean Baudrillard w książce „Ameryka”. Oglądając niektóre ujęcia (np. Ellisa podróżującego na pace pick-upa), można wręcz poczuć lekkie rozczarowanie na myśl, że polski dystrybutor nie zdecydował się na wypuszczenie na rynek filmu w wersji Blu-ray. Największy żal dotyczy jednak fabularnej struktury dzieła Nicholsa. Podczas seansu nie sposób oprzeć się wrażeniu zmarnowanego potencjału. Gdyby reżyser pokusił się o krytyczne podejście do popularnego wariantu amerykańskiego snu, film byłby zapewne znacznie bardziej interesujący. Tymczasem powstało dzieło dobre, jednak niewyróżniające się: ot, typowy produkt eksportowy amerykańskiego przemysłu filmowego.
„Uciekinier” („Mud”). Scenariusz i reżyseria: Jeff Nichols. Zdjęcia: Adam Stone. Obsada: Matthew McConaughey, Reese Witherspoon, Tye Sheridan i in. Produkcja: USA 2012, 130 min. Dystrybucja: Monolith Video.