ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (401) / 2020

Artur Wilk,

WIERSZE

A A A

Enver z siódmego piętra

Każde cześć, mogło zostać mozolnie



wywrócone na lewą stronę.



Najmniejszy gest, skinienie, grymas

drążył skałę uświęcony.



Gdy jego cień się zbliżał,

wzrokiem uciekały ściany.



Żył w sosie własnym,

będąc celem samym w sobie.



Czyż to nie wspaniałe?



Zero wahań, poczucia winy,

wątpliwości?



Jak daltonista, wie, że zielone,

choć nie rozpoznaje kolorów.



Przesuwał w górę suwak,

przy byle sposobności.



Wyprzedaż



Cztery noce temu otworzono outlet

na przedmieściach świadomości.



Punkty zbieżne rozbieżnymi

się stają za połowę ceny.



Entropia zdarzeń modlitwy układa

o nieporządku porządek.



Minęły lata świetności, z lubością

zadomowiły się w handlu z rabatem.



W hurcie taniej, fraktale chwil,

plotą post-symetryczne krajobrazy.



Na drobne - za drobne, przechodzone,

posezonowe wkupują się w łaski.



Sfilcowany, zmechacony, skołtuniony

nie oczekuję zwrotów.

 



Lunatyk



Od urodzenia towarzyszył mu lęk,

obawiał się wysokości, stronił od mostów.

Nie stąpał po złączeniach chodnikowych płyt,

w górę stopy tylko co drugi stopień niosły.



Wciąż w dal wpatrzony, unikał wzroku.

Nie odzywał się niepytany,

nim pozwolił sobie na odpowiedź,

układał dialog z sobą samym.



Nie szukał poklasku, nie wyróżniał się z tłumu,

przechodniów mijał niezauważony,

jakby zapadł się w nadmiarze niedostrzegalnych

spod ludzkich powiek wymiarów.



Póki nie pozwolił sobie na frywolność.

Ruszył w nieznane. Stanął na ostatnim szczeblu drabiny.

Nie runęła. Nie rozstąpiła się ziemia.

Nie odezwały się echem spadającego ciała, skały.



Nic, co zdarzyło się w głowie, się nie zadziało.

Zszedł po chwili namysłu i odszedł w nieznane.



Ukryte



Już zagruntowano mury, ściany farbą pomalowano,



tapetą w centkowane żyrafy okraszone.

 



(chrzęści, ćwierka, syczy)



 



Dżungla wrosła się w dywany, ary skrzeczą nad głowami,



lew łypie spode łba ogonem.



 



(skwierczy, dymi, żarzy)



 



Dla niepoznaki postawię regały, zawieszę obrazy,



poukładam książki popularno-naukowe.



 



(skrzypi, zgrzyta, pali)



 



W najstarszą z gier zagramy, jak wywrócić na lewo prawe,



z zer jedynkę uzbierać, czarnym nazwać białe.



 



(ulatnia się, puszcza ostrzegawcze sygnały)



 



Zatarte linie papilarne śladów niby-usunięte chlorem.



Z rozsypanej układanki, na jaw wyjdą prawdy.



 



(skrzętnie zatajone)